Gość: Ptaszmistrz
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.01.06, 15:40
Jak się patrzy na kilka ostatnich lat w polskiej polityce to można odnieść
wrażenie że ten kraj to tonący okręt.Kolejne rządy coraz bardziej pogrążają
kraj w kryzysie.Nieład gospodarczy,niechlujna polityka
zagrniczna,poddaństwo,brak dobrze zdefiniowanego interesu narodowego,brak
pomysłu na polskę XXI w,rozkład tkanki społecznej,gloryfikacja państwa
kościelnego,zniszczenie słuzby zdrowia,armii a także rozbudowa aparatu
policyjnego sprawiaja że my zwykli ludzie czyjemy sie coraz bardziej
wyalienowani,coraz bardziej zdala od własnego państwa...Wątpię aby fałszywe
hasła odnowy moralnej,oraz przywrócenia porządku coś dały...Czy to ta,czy
kolejna ekipa rządowa nic niezmieni...czy aby nie czas na zmiany?
Pytam bo był już kiedyś w historii,taki okres że jedna osoba wzieła wszystko
na swoje barki i nie pozwoliła Polsce ani nawet europie zatonąć...Dziś kiedy
20% bezrobocie ciągle utrzymuje sie na tym samym poziomie,dzici z głodu
mdleją w szkołach,masowe emigracje wykrwawiaja państwo z "soli ziemi" a
przeciętny Polak ze strachem zaglada do portfela bojąc sie o jutro,widze że
jednak pasożyt doczepiony do organizmu społecznego rujnuje go i niszczy
kawałek po kawałku...Podczas gdy inne państwa coraz bardziej rozwijają
sie,standadrd życia jest bardzo wysoki,gospodarka prze do przodu,my trwamy w
jakimś chocholim śnie z którego nie możemy sie ocknąć...Czy to nasz rząd
którego sami wybieramy jest naszym największym ciemiężycielem? Co o tym
sądzicie?