marek_101
09.03.06, 17:49
Poniżej znany już forumowuczom artykuł o reformach w armii rosyjskiej:
Stagnacja w rosyjskiej obronności trwa
Tomasz HYPKI
W latach 1999-2003 rosyjskie wojska lotnicze (WWS) nie otrzymały żadnego
nowego samolotu. Dopiero w 2004 dokonano pierwszych zakupów, teraz mają
następować kolejne. Tym niemniej liczba samolotów w WWS będzie szybko spadać.
Z 5100 w 2002 do zaledwie 2000 w 2010. Podobne procesy będą zachodzić we
flocie i wojskach lądowych. Ilość uzbrojenia w rosyjskiej armii będzie się
zmniejszać, a jej możliwości do 2011 mogą zmaleć - według rosyjskich
ekspertów - dziesięciokrotnie. Jeśli nie rozpocznie się proces realnej
modernizacji.
Analiza dołączona do projektu zmian w prawie O obronie , udostępniona
Komitetowi
ds obrony Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej informuje, że względnie
nowoczesny sprzęt w rosyjskich siłach zbrojnych stanowi zaledwie 21% całości
wyposażenia niezbędnego do mobilizacji. Ten sam dokument mówi o tym, że w
najlepiej wyposażonych armiach taki sprzęt stanowi aż 60%. Co prawda obie te
liczby wydają się zbyt optymistyczne, ale ich proporcja wydaje się odpowiadać
rzeczywistości. W ciągu ostatnich 10 lat rząd rosyjski kupował pojedyncze
egzemplarze nowego sprzętu wojskowego, a remontowano zaledwie
15-20% wymagającego tego wyposażenia.
Złomowisko
Analiza przygotowana przez członka Komitetu ds bezpieczeństwa Dumy Gienadija
Gudkowa mówi, że w 2002 WMF (Wojenno-morskij fłot) znacznie ustępował
marynarkom krajów sąsiednich. Na Bałtyku dwukrotnie flocie szwedzkiej i
fińskiej, a czterokrotnie niemieckiej, na Morzu Czarnym zaś trzykrotnie
flocie tureckiej. Marynarki innych mocarstw wprost deklasują WMF. Amerykańska
jest 20-krotnie silniejsza, brytyjska - 7-krotnie, a francuska - 6-krotnie.
Według prognoz, w 2015 WMF będzie dysponować 60 okrętami podwodnymi i dużymi
okrętami nawodnymi (po 15 w każdej z wydzielonych flot), a wszystkie będą
mocno przestarzałe. W tym samym czasie liczba podobnych, ale nowoczesnych
okrętów w US Navy sięgnie 300.
W lotnictwie problemem są nie tylko samoloty. W 2003 Rosjanie mieli 1800
śmigłowców, a w 2010 pozostanie ich zaledwie 600. 55% rosyjskiego sprzętu
lotniczego ma ponad 15 lat, 40% od 5 do 10 lat, a tylko 20 samolotów ma mniej
niż 5 lat. Już 87% maszyn przekroczyło pierwotne resursy, a ich eksploatacja
nie będzie możliwa po 2009 bez generalnych remontów, na który w większości
wypadków nie można liczyć. W efekcie takiego stanu roczny nalot pilotów WWS
nie przekracza dziś 30 godzin.
30% sprzętu strzeleckiego używanego przez rosyjską armię nadaje się do
natychmiastowego wycofania. W wypadku pistoletów maszynowych i karabinów
snajperskich jest jeszcze gorzej. Ponad połowa z nich nie nadaje się do
normalnego użycia. Zaopatrzenie w pojazdy pancerne oceniane jest na 20%
potrzeb. Amunicji do nich, według analizy Gudkowa, starczyłoby na 4 dni wojny
w pełnej skali.
W zakupach bez rewolucji
Rok 2005 jest dla rosyjskiego wojska nieco lepszy od poprzednich. Do jego
zakończenia pozyska ono 4 strategiczne rakiety balistyczne Topol-M, 9
pojazdów kosmicznych, 5 rakiet-nosicieli, kompleks rakietowy Iskander-M, 19
czołgów T-90, 92 pojazdy BTR-80, jeden okręt nawodny, jeden konwencjonalny
okręt podwodny Sankt-Peterburg , jeden nowy i jeden wyremontowany bombowiec
strategiczny Tu-160 oraz 7 zmodernizowanych myśliwców Su-27SM. To jednak
mniej niż zaplanowano. Miał być jeszcze pułkowy kompleks przeciwlotniczy S-
400 Triumf, czołgów T-90 miało być 91, Topoli 6, a kompleksów Iskander-M i
samolotów Tu-160 po 2. Tym niemniej budżet wydał na zakupy 183 mld rubli,
które były w planie. Do zapłacenia za wszystkie zakupy zabrakło nawet 8 mld
rubli. Tylko wytwórni lotniczej KNAAPO z Komsomolska nad Amurem rząd jest
winien prawie miliard rubli.
Rosyjskiej armii nie pomaga nawet wyjątkowa koniunktura w branży surowców
energetycznych i związane z tym zwiększone możliwości budżetu. Rosyjscy
eksperci oceniają, że dla utrzymania dotychczasowych możliwości i rozpoczęcia
procesu modernizacji sił zbrojnych należałoby rocznie kupować 140-150 nowych
samolotów, 40-60 śmigłowców, 200 czołgów, 250 armat. Jeśli towarzyszyłyby tym
zakupom remonty i modernizacja na odpowiednim poziomie, rosyjską armię można
by uznać za względnie nowoczesną za 20-25 lat.
Ci sami eksperci oceniają, że plan modernizacji rosyjskiej obronności z 2000
roku nie powiódł się. Przede wszystkim dlatego, że nie zrealizowano obietnic
finansowych. Do 2005 udział wydatków obronnych w PKB miał wzrosnąć z 2,65% w
2001 do 3,14%. Tymczasem utrzymywał się na poziomie 2,7-2,8%. Nie udało się
też zbudować zunifikowanego systemu zaopatrzenia armii i innych struktur
siłowych. Ich liczebność sięga łącznie 2 milionów ludzi plus milion personelu
cywilnego. Koszt ich utrzymania pochłania 70% pieniędzy przeznaczonych na
zachowanie bezpieczeństwa, wydatki na sprzęt stanowią zaledwie 30%. Według
obowiązującej doktryny, rosyjska armia powinna być zdolna do równoczesnego
prowadzenia dwóch lokalnych wojen, co wymaga utrzymywania przestarzałego
sprzętu dla rezerwistów, którzy mieliby być powołani do dużych grup bojowych
w dawnym stylu. Utrzymywanie pozorów jest bardzo kosztowne.
Ujawniony niedawno przez ministra obrony narodowej Siergieja Iwanowa wstępny
plan najważniejszych zakupów na 2006 też nie oznacza przełomu. Zakupy mają
objąć 6 rakiet Topol-M, 3 kompleksy Iskander-M, 9 satelitów, 12 rakiet-
nosicieli, 31 czołgów T-90, 125 BTR-90 (cztery bataliony), 90 BMP-3, 3770
samochodów różnego przeznaczenia (w tym 380 Wodników, 1800 ciężarówek), 8
nowych śmigłowców Mi-28N (wg dowództwa WWS - 4 Mi-28N i 4 Mi-172) i 10
samolotów, w tym po jednym Tu-160 i Tu-214 oraz 8 Su-34 (wg WWS - 5 Su-34, 2
Jak-130 i 1 Ił-76). Zaplanowano też remont i modernizację 139 czołgów, 125
armat, 104 samolotów, 52 śmigłowców i kompleksu przeciwlotniczego S-300.
Kontynuowane mają być prace nad budową atomowych okrętów podwodnych proj. 885
i 955, korwet proj. 20380, a także badania morskiej strategicznej rakiety z
głowicą jądrową Buława-30. Rozpoczną się też wreszcie dostawy kompleksów S-
400. W 2006 jednostka w nie wyposażona ma zostać rozmieszczona w rejonie
Moskwy, a rok później w pobliżu St. Petersburga.
Plan wydatków obronnych FR zakłada wręcz spadek realnych nakładów względem
PKB - z 2,84% w 2005 do 2,74%, choć nominalnie mają one wzrosnąć - z 550,1
mld do 667,3 mld rubli. Ów nominalny wzrost zżera inflacja, a w szczególności
stale rosnące ceny paliwa (przeznacza się na nie od kilku lat po ok. 30 mld
rubli, co nie pokrywa nawet połowy potrzeb), energii i usług zewnętrznych.
Wydatki materialne na 2006 zaplanowano jednak na 236,7 mld rubli, o 53,6 mld
rubli więcej niż w 2005. Cały wzrost ma zostać przeznaczony na zakupy nowego
sprzętu i uzbrojenia. Mają to kosztować budżet prawie 164 mld rubli - 36,6%
więcej niż w br. Z tym że przynajmniej częściowo wzrost będzie przeznaczony
na pokrycie starego zadłużenia państwa wobec przedsiębiorstw.
Aż o 52,5% mają wzrosnąć nakłady na modernizację infrastruktury. Przeznaczone
zostaną m.in. na wyposażenie dwóch górskich brygad w Botlichie (Dagestan) i
Zielienczukskoj (Karaczajewo-Czerkiesja). Rozpocznie się remont obiektów
Centralnego poligonu jądrowego (Nowa Ziemia) i bazy atomowych okrętów
podwodnych w Wiliuczinsku na Kamczatce, a także przebudowa wyrzutni rakiet
nośnych Angara w kosmodromie w Plesiecku i podziemnych wyrzutni rakiet
strategicznych Topol-M w Tatiszczewie. Plan przewiduje też modernizację
radiolokatora Woroneż-DM wchodzącego w skład systemu ostrzegania o ataku
rakietowym. Krytycy planu zauważają jednak, że nominalnie na utrzymanie
infrastruktury przeznacza się symboliczne kwoty. Zwracają też uwagę, że ani
rubla nie przewidziano na remont sieci znajdujących się w fatalnym stanie
lotnisk wojskowych.
Walka o władzę
W drug