J-K to artykuł dla ciebie, dla ochłodzenia głowy

09.03.06, 17:49
Poniżej znany już forumowuczom artykuł o reformach w armii rosyjskiej:
Stagnacja w rosyjskiej obronności trwa

Tomasz HYPKI

W latach 1999-2003 rosyjskie wojska lotnicze (WWS) nie otrzymały żadnego
nowego samolotu. Dopiero w 2004 dokonano pierwszych zakupów, teraz mają
następować kolejne. Tym niemniej liczba samolotów w WWS będzie szybko spadać.
Z 5100 w 2002 do zaledwie 2000 w 2010. Podobne procesy będą zachodzić we
flocie i wojskach lądowych. Ilość uzbrojenia w rosyjskiej armii będzie się
zmniejszać, a jej możliwości do 2011 mogą zmaleć - według rosyjskich
ekspertów - dziesięciokrotnie. Jeśli nie rozpocznie się proces realnej
modernizacji.

Analiza dołączona do projektu zmian w prawie O obronie , udostępniona
Komitetowi
ds obrony Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej informuje, że względnie
nowoczesny sprzęt w rosyjskich siłach zbrojnych stanowi zaledwie 21% całości
wyposażenia niezbędnego do mobilizacji. Ten sam dokument mówi o tym, że w
najlepiej wyposażonych armiach taki sprzęt stanowi aż 60%. Co prawda obie te
liczby wydają się zbyt optymistyczne, ale ich proporcja wydaje się odpowiadać
rzeczywistości. W ciągu ostatnich 10 lat rząd rosyjski kupował pojedyncze
egzemplarze nowego sprzętu wojskowego, a remontowano zaledwie
15-20% wymagającego tego wyposażenia.

Złomowisko

Analiza przygotowana przez członka Komitetu ds bezpieczeństwa Dumy Gienadija
Gudkowa mówi, że w 2002 WMF (Wojenno-morskij fłot) znacznie ustępował
marynarkom krajów sąsiednich. Na Bałtyku dwukrotnie flocie szwedzkiej i
fińskiej, a czterokrotnie niemieckiej, na Morzu Czarnym zaś trzykrotnie
flocie tureckiej. Marynarki innych mocarstw wprost deklasują WMF. Amerykańska
jest 20-krotnie silniejsza, brytyjska - 7-krotnie, a francuska - 6-krotnie.
Według prognoz, w 2015 WMF będzie dysponować 60 okrętami podwodnymi i dużymi
okrętami nawodnymi (po 15 w każdej z wydzielonych flot), a wszystkie będą
mocno przestarzałe. W tym samym czasie liczba podobnych, ale nowoczesnych
okrętów w US Navy sięgnie 300.

W lotnictwie problemem są nie tylko samoloty. W 2003 Rosjanie mieli 1800
śmigłowców, a w 2010 pozostanie ich zaledwie 600. 55% rosyjskiego sprzętu
lotniczego ma ponad 15 lat, 40% od 5 do 10 lat, a tylko 20 samolotów ma mniej
niż 5 lat. Już 87% maszyn przekroczyło pierwotne resursy, a ich eksploatacja
nie będzie możliwa po 2009 bez generalnych remontów, na który w większości
wypadków nie można liczyć. W efekcie takiego stanu roczny nalot pilotów WWS
nie przekracza dziś 30 godzin.

30% sprzętu strzeleckiego używanego przez rosyjską armię nadaje się do
natychmiastowego wycofania. W wypadku pistoletów maszynowych i karabinów
snajperskich jest jeszcze gorzej. Ponad połowa z nich nie nadaje się do
normalnego użycia. Zaopatrzenie w pojazdy pancerne oceniane jest na 20%
potrzeb. Amunicji do nich, według analizy Gudkowa, starczyłoby na 4 dni wojny
w pełnej skali.

W zakupach bez rewolucji

Rok 2005 jest dla rosyjskiego wojska nieco lepszy od poprzednich. Do jego
zakończenia pozyska ono 4 strategiczne rakiety balistyczne Topol-M, 9
pojazdów kosmicznych, 5 rakiet-nosicieli, kompleks rakietowy Iskander-M, 19
czołgów T-90, 92 pojazdy BTR-80, jeden okręt nawodny, jeden konwencjonalny
okręt podwodny Sankt-Peterburg , jeden nowy i jeden wyremontowany bombowiec
strategiczny Tu-160 oraz 7 zmodernizowanych myśliwców Su-27SM. To jednak
mniej niż zaplanowano. Miał być jeszcze pułkowy kompleks przeciwlotniczy S-
400 Triumf, czołgów T-90 miało być 91, Topoli 6, a kompleksów Iskander-M i
samolotów Tu-160 po 2. Tym niemniej budżet wydał na zakupy 183 mld rubli,
które były w planie. Do zapłacenia za wszystkie zakupy zabrakło nawet 8 mld
rubli. Tylko wytwórni lotniczej KNAAPO z Komsomolska nad Amurem rząd jest
winien prawie miliard rubli.

Rosyjskiej armii nie pomaga nawet wyjątkowa koniunktura w branży surowców
energetycznych i związane z tym zwiększone możliwości budżetu. Rosyjscy
eksperci oceniają, że dla utrzymania dotychczasowych możliwości i rozpoczęcia
procesu modernizacji sił zbrojnych należałoby rocznie kupować 140-150 nowych
samolotów, 40-60 śmigłowców, 200 czołgów, 250 armat. Jeśli towarzyszyłyby tym
zakupom remonty i modernizacja na odpowiednim poziomie, rosyjską armię można
by uznać za względnie nowoczesną za 20-25 lat.

Ci sami eksperci oceniają, że plan modernizacji rosyjskiej obronności z 2000
roku nie powiódł się. Przede wszystkim dlatego, że nie zrealizowano obietnic
finansowych. Do 2005 udział wydatków obronnych w PKB miał wzrosnąć z 2,65% w
2001 do 3,14%. Tymczasem utrzymywał się na poziomie 2,7-2,8%. Nie udało się
też zbudować zunifikowanego systemu zaopatrzenia armii i innych struktur
siłowych. Ich liczebność sięga łącznie 2 milionów ludzi plus milion personelu
cywilnego. Koszt ich utrzymania pochłania 70% pieniędzy przeznaczonych na
zachowanie bezpieczeństwa, wydatki na sprzęt stanowią zaledwie 30%. Według
obowiązującej doktryny, rosyjska armia powinna być zdolna do równoczesnego
prowadzenia dwóch lokalnych wojen, co wymaga utrzymywania przestarzałego
sprzętu dla rezerwistów, którzy mieliby być powołani do dużych grup bojowych
w dawnym stylu. Utrzymywanie pozorów jest bardzo kosztowne.

Ujawniony niedawno przez ministra obrony narodowej Siergieja Iwanowa wstępny
plan najważniejszych zakupów na 2006 też nie oznacza przełomu. Zakupy mają
objąć 6 rakiet Topol-M, 3 kompleksy Iskander-M, 9 satelitów, 12 rakiet-
nosicieli, 31 czołgów T-90, 125 BTR-90 (cztery bataliony), 90 BMP-3, 3770
samochodów różnego przeznaczenia (w tym 380 Wodników, 1800 ciężarówek), 8
nowych śmigłowców Mi-28N (wg dowództwa WWS - 4 Mi-28N i 4 Mi-172) i 10
samolotów, w tym po jednym Tu-160 i Tu-214 oraz 8 Su-34 (wg WWS - 5 Su-34, 2
Jak-130 i 1 Ił-76). Zaplanowano też remont i modernizację 139 czołgów, 125
armat, 104 samolotów, 52 śmigłowców i kompleksu przeciwlotniczego S-300.
Kontynuowane mają być prace nad budową atomowych okrętów podwodnych proj. 885
i 955, korwet proj. 20380, a także badania morskiej strategicznej rakiety z
głowicą jądrową Buława-30. Rozpoczną się też wreszcie dostawy kompleksów S-
400. W 2006 jednostka w nie wyposażona ma zostać rozmieszczona w rejonie
Moskwy, a rok później w pobliżu St. Petersburga.

Plan wydatków obronnych FR zakłada wręcz spadek realnych nakładów względem
PKB - z 2,84% w 2005 do 2,74%, choć nominalnie mają one wzrosnąć - z 550,1
mld do 667,3 mld rubli. Ów nominalny wzrost zżera inflacja, a w szczególności
stale rosnące ceny paliwa (przeznacza się na nie od kilku lat po ok. 30 mld
rubli, co nie pokrywa nawet połowy potrzeb), energii i usług zewnętrznych.
Wydatki materialne na 2006 zaplanowano jednak na 236,7 mld rubli, o 53,6 mld
rubli więcej niż w 2005. Cały wzrost ma zostać przeznaczony na zakupy nowego
sprzętu i uzbrojenia. Mają to kosztować budżet prawie 164 mld rubli - 36,6%
więcej niż w br. Z tym że przynajmniej częściowo wzrost będzie przeznaczony
na pokrycie starego zadłużenia państwa wobec przedsiębiorstw.

Aż o 52,5% mają wzrosnąć nakłady na modernizację infrastruktury. Przeznaczone
zostaną m.in. na wyposażenie dwóch górskich brygad w Botlichie (Dagestan) i
Zielienczukskoj (Karaczajewo-Czerkiesja). Rozpocznie się remont obiektów
Centralnego poligonu jądrowego (Nowa Ziemia) i bazy atomowych okrętów
podwodnych w Wiliuczinsku na Kamczatce, a także przebudowa wyrzutni rakiet
nośnych Angara w kosmodromie w Plesiecku i podziemnych wyrzutni rakiet
strategicznych Topol-M w Tatiszczewie. Plan przewiduje też modernizację
radiolokatora Woroneż-DM wchodzącego w skład systemu ostrzegania o ataku
rakietowym. Krytycy planu zauważają jednak, że nominalnie na utrzymanie
infrastruktury przeznacza się symboliczne kwoty. Zwracają też uwagę, że ani
rubla nie przewidziano na remont sieci znajdujących się w fatalnym stanie
lotnisk wojskowych.

Walka o władzę

W drug
    • marek_101 część 2 09.03.06, 17:51
      Walka o władzę

      W drugiej połowie listopada rozegrała się ostra walka o kontrolę nad wydawaniem
      pieniędzy przeznaczonych na obronność. 14 listopada prezydent Putin mianował
      Iwanowa wicepremierem i powierzył mu koordynowanie branży zbrojeniowej. Okazało
      się wówczas, że swej władzy nie chce ograniczać premier Michaił Fradkow. I to
      on przewodniczył posiedzeniu rządowej komisji ds przemysłu zbrojeniowego.
      Iwanow uczestniczył w nim jedynie jako wicepremier i minister obrony. Fradkow
      zablokował też - przynajmniej na razie - powstanie Federalnej agencji ds
      uzbrojenia (nieoficjalnie nazywanej ministerstwem przemysłu zbrojeniowego), na
      czele której miał stanąć Iwanow.

      Być może niepowodzenie Siergieja Iwanowa ma związek z jego ostrymi
      wypowiedziami na temat niewywiązywania się przemysłu z umów i niekontrolowanego
      wzrostu cen uzbrojenia. Strona przemysłowa wiąże tę sytuację z brakiem
      wieloletnich umów i zamawianiem pojedynczych egzemplarzych. W reakcji na te
      zarzuty rząd nakazał ministerstwu obrony podpisywanie od 2006 umów na co
      najmniej trzy lata, by wytwórnie finalne mogły zamawiać podzespoły z
      odpowiednim wyprzedzeniem i w większej ilości. Na 2006 umowy są podpisywane od
      listopada br. Pierwszy kontrakt, aż 6-letni, podpisano z Centrum im.
      Chruniczewa na budowę nowej rakiety nośnej Angara.

      Grupa deputowanych do Dumy przedstawiła projekt zwiększenia budżetu obronnego o
      200 mld rubli poczynając od 2007. Sięgnąłby on wówczas obiecywanych wcześniej
      3,5% PKB. Co najmniej połowę wydatków należałoby przeznaczyć na zakupy nowego
      uzbrojenia, a znaczną część z reszty na modernizację sprzętu kupionego
      wcześniej. Jednak Iwanow odcina się od tego pomysłu. Jego zdaniem należy
      najpierw uporządkować obecnie realizowane programy zbrojeniowe. Przede
      wszystkim po to, by ceny uzbrojenia nie rosły znacznie szybciej niż inflacja.
      To zaś wydaje się niemożliwe, bo uwolnione dzięki mechanizmom rynkowym ceny
      podzespołów, rosnące o 20-30% rocznie, nie mieszczą się we wcześniej
      wynegocjowanych cenach gotowych wyrobów kupowanych przez państwo.

      Póki co w rosyjskim prawie nie ma nawet terminu federalny program zbrojeniowy .
      Szczególną cechą rosyjskiego budżetu na 2006 jest zamrożenie wielkości środków
      na prace badawczo-rozwojowe. Jeśli uwzględnić, że inflacja przekracza 10%,
      realne nakłady wręcz zmaleją. Iwanow uważa jednak, że nie można nadal zasilać w
      równym stopniu instytutów
      o różnej efektywności, lepiej skoncentrować się na wybranych i umożliwić im
      szybszy rozwój. Taka polityka doprowadzi do szybkiej likwidacji mniej
      potrzebnych i efektywnych jednostek badawczo-rozwojowych i biur
      konstrukcyjnych. Przetrwają przede wszystkim te najsilniej związane z
      koncernami produkcyjnymi, które uzyskują stałe zamówienia na sensownym
      ekonomicznie poziomie.

      Kulejąca restrukturyzacja

      Powszechnie krytykowany jest sposób restrukturyzacji przemysłu oraz jego
      uzależnienie od państwowego, prawie monopolistycznego pośrednika - FGUP
      Rosoboronoexport, i spółek, które stanęły na czele nowo powołanych koncernów.
      Niektórym producentom zabierają one nawet 30% wartości wyeksportowanego
      sprzętu. Gdy odjąć jeszcze 18% podatku (w Rosji opodatkowane są także zaliczki
      związane z zamówieniami rządowymi, przeciwko czemu szczególnie protestują
      szefowie przedsiębiorstw zbrojeniowych), w wytwórniach pozostaje zaledwie
      połowa zarobionych pieniędzy. Część z nich wraca w ramach zamówień i pomocy
      państwa, ale i z tych środków część zabierają pośrednicy. W efekcie wytwórnie
      nie mają pieniędzy na zakup nowoczesnych maszyn i technologii, a także
      odpowiednio wysokie płace dla młodych specjalistów.

      W czasach ZSSR w przemyśle zbrojeniowym pracowało 9 mln ludzi, dziś pozostało
      ich 1,7 miliona. A i dla nich nie ma pracy, bo średnie obciążenie wynosi 30%, z
      czego tylko 25% to efekt zamówień budżetowych. Średnia wieku pracowników
      rosyjskiej zbrojeniówki przekroczyła już 50 lat...

      W sierpniu 2004 zdecydowano o przekształceniu strategicznych przedsiębiorstw
      zbrojeniowych w spółki akcyjne. Ponieważ postawiono dość wysoko granicę
      kapitału wyjściowego wiele z zakładów dysponujących najnowocześniejszymi
      technologiami i krytycznych dla wytwarzania ważnych wyrobów nie mogło zostać
      przekształconych, a tym samym nie znalazło się na liście preferowanych przez
      ministerstwo obrony. Lista ma być teraz modyfikowana, ale wielu już to nie
      pomoże, bo zgodnie z nowym rosyjskim prawem, liczne ważne ze strategicznego
      punktu widzenia przedsiębiorstwa zdążyły zbankrutować. Niedawno z trudem
      uratowano moskiewską wytwórnię kompleksów przeciwlotniczych S-300. Ogromne
      długi komunalne musiał pokryć koncern-matka Ałmaz-Antiej.

      W Rosji reformy sektora obronnego są planowane regularnie co 2-3 lata, zwykle
      bez większego skutku. W ramach ostatniej zakładano, że w zbrojeniówce powstanie
      nawet
      75 holdingów, ostatecznie powstało ich mniej niż 10. Przekształcono też agencje
      zarządzające przemysłem w jeden departament Ministerstwa przemysłu i
      energetyki. Eksport uzbrojenia prawie w całości znalazł się w rękach
      Rosoboronoexportu (90%, choć prawo do samodzielnego prowadzenia interesów za
      granicą ma łącznie 21 przedsiębiorstw), nad którym znajduje się Federalna
      służba ds współpracy wojskowo-technicznej (FSWTS), której dyrektor ma status
      wiceministra obrony.
      W styczniu br. powołano Federalną agencję ds zamówień wojskowych, teraz ma
      powstać jeszcze Komisja wojskowo-przemysłowa przy rządzie FR. Miałaby ona
      zlikwidować blokady istniejące między poszczególnymi ministerstwami mającymi
      wpływ na przemysł zbrojeniowy.

      Nowa komisja ma zoptymalizować sferę zakupów uzbrojenia i... przeprowadzić nową
      reformę. Jej krytycy twierdzą jednak, że komisja może przyczynić się jedynie do
      ograniczenia nakładów na wydatki zbrojeniowe i utrudni przemysłowi rozwój.
      Zwolennicy nowej struktury mają jednak poważne argumenty. Przypominają, że
      Rosja wydaje na uzbrojenie niewiele mniej niż Indie, które w szybkim tempie
      unowocześniają swą armię, kupując znaczne ilości sprzętu. Rosyjska armia, która
      teoretycznie kupuje taniej, bo w rodzimym przemyśle, zostaje coraz bardziej w
      tyle.
      Zmiany w armii nadal w planach

      Ostatnie lata przynosiły spektakularne awarie i katastrofy związane z wojskiem.
      W 2005 w czasie 50 ćwiczeń przeprowadzonych na znaczną skalę obyło się bez
      poważniejszych wypadków, więc Putin ma wreszcie podstawy, by próbować tchnąć
      optymizm w wojskowych i społeczeństwo. Pomaga mu w tym Iwanow. Jednym ze
      sposobów poprawy sytuacji ma być uzawodowienie armii. Według Iwanowa, w 2006 na
      kontraktowe ma być przekształconych 20 jednostek, w których służy 31 tysięcy
      żołnierzy. W 2005 w kontraktowe przekształcono 40 jednostek, a ich
      ukompletowanie na 1 listopada szacowano na 70%. Do końca br. w rosyjskiej armii
      ma służyć 41 tysięcy żołnierzy kontraktowych - szeregowych i sierżantów.

      Przekształcenie przebiega jednak z dużymi oporami. Minister Iwanow w czasie
      dorocznego spotkania prezydenta z kierownictwem armii poinformował, że w
      ostatnich dwóch latach niedofinansowanie tego procesu wyniosło 4,1 mld rubli.
      Są już tego skutki. Na początku września ujawniono, że 68 żołnierzy z 76.
      dywizji powietrzno-desantowej aresztowano z powodu porzucenia służby. Później
      okazało się, że już rok wcześniej z tej jednostki masowo uciekali żołnierze,
      tuż po podpisaniu kontraktu. Dowództwo musiało rozwiązywać problemy z pomocą
      żandarmerii i sądów. Warto dodać, że z ujawnionych statystyk wynika, iż w ciągu
      dziewięciu miesięcy 2005 w rosyjskich siłach zbrojnych zginęło z różnych
      przyczyn 857 ludzi. W tym samym czasie prokuratura rozpatrywała 450 spraw
      karnych, z których 95 zakończyło się wyrokami.

      Iwanow ujawnił, że rosyjska armia liczy 1,135 mln żołnierzy, a do końca 2010
      jej liczebność spadnie do 1,1 mln. Zostaną z niej zwolnieni oficerowie z etatów
      niebojowych, uczelni i struktur podwójneg
      • marek_101 Re: część 3 09.03.06, 17:52
        Niezależni eksperci twierdzą, że oficjalny optymizm nie ma realnych podstaw. Na
        dowód tego przytaczają fragmenty przemówienia ministra obrony z ubiegłorocznej
        odprawy, z których wynika, że nie było wówczas w armii rosyjskiej ani jednej
        dużej jednostki gotowej do walki. Choć nic się zmieniło, tym razem Iwanow
        zaprezentował odwrotną opinię - o pełnej gotowości rosyjskiej armii do
        wykonywania zadań w każdej sytuacji...

        Strategiczna gotowość

        Kluczową formacją dla oceny stanu rosyjskiej obronności pozostają RWSN
        (Rakietnyje Wojska Strategicznowo Naznaczenia). Oficjalnie są one w niezłej
        kondycji, o czym świadczy kilka udanych prób z rakietami wystrzeliwanymi z
        wyrzutni lądowych, a także z samolotów i okrętów podwodnych, przeprowadzonych w
        obecnym roku. Siergiej Iwanow twierdzi ponadto, że także system wczesnego
        ostrzegania wykrywa wszystkie starty rakiet strategicznych z dowlnego punktu na
        lądzie i wodzie.

        Według Iwanowa, do 2008 zostaną zakończone próby kilku kluczowych typów
        uzbrojenia. Właśnie trwają próby rakiet RS-12M1 Topol-M z nową głowicą bojową.
        1 listopada odbył się już szósty test, który miał udowodnić jej zdolność do
        przełamywania amerykańskiej obrony przeciwrakietowej. Po raz pierwszy rakietę
        wystrzelono nie z kosmodromu w Plesiecku w kierunku poligonu Kura na Kamczatce,
        a z poligonu Kapustin Jar do celu na poligonie nr 10 nad jeziorem Bałchasz w
        Kazachstanie. Zmiana wynikała z dwóch powodów - instalacje radarowe na
        poligonie Kura nie są zdolne do rejestrowania manewrów nowej głowicy, a - co
        nawet ważniejsze - amerykańskie radary z Alaski nie sięgają Kazachstanu z
        odpowiednią precyzją.

        Próba zakończyła się ponoć pełnym powodzeniem. Według dowódcy RWSN Nikołaja
        Sołowcowa, jednostki operacyjne będą wyposażane w nowe głowice od 2006.
        Pierwszy będzie dywizjon z trzema wyrzutniami, należący do 54. dywizji w
        Tejkowie. Później,
        co roku RWSN mają otrzymywać po 9 nowych wyrzutni Topol-M. Równolegle będzie
        modernizowanych 40 stacjonarnych wyrzutni Topoli-M. W nowe głowice będą też
        uzbrajane morskie rakiety Buława-30, przeznaczone do uzbrojenia okrętów
        podwodnych proj. 955 Boriej .

        Obecnie Moskiewski instytut techniki cieplnej opracowuje nad systemem
        wielogłowicowym dla Topoli-M. Każda z głowic będzie mogła być naprowadzana
        indywidualnie. Jeśli program ich budowy zostanie zrealizowany, będzie to
        oznaczać, że Moskwa złamie umowę o zakazie budowy strategicznych rakiet
        wielogłowicowych. Miałaby to być odpowiedź na wypowiedzenie przez USA umowy o
        nie rozwijaniu strategicznych systemów antyrakietowych. Odpowiedź nastąpi,
        jeśli nie zabraknie pieniędzy na program...

        Muzeum w Kosmosie

        Sprawnemu funkcjonowaniu systemu ostrzegania o ataku rakietowym gwałtownie
        zaprzeczyli specjaliści. Ich zdaniem w Kosmosie tworzą go skrajnie przestarzałe
        satelity 71H6 i 73D6. Co gorsze, na orbicie znajdują się tylko trzy, podczas
        gdy dla działania systemu potrzeba co najmniej ośmiu. Amerykańskie rakiety
        Rosjanie mogliby więc wykryć, gdy te znajdowałyby się już w pobliżu Moskwy, co
        nie pozwoliłoby na przygotowanie antyrakiet do startu. O ile w ogóle są jakieś
        zdolne do natychmiastowego startu antyrakiety...

        Nie działa też system nawigacji satelitarnej GLONASS. Używa on obecnie tylko 14
        satelitów, które nie są w stanie zagwarantować sprawnej nawigacji nawet nad
        samą Rosją.
        By system działał normalnie potrzebne są przynajmniej 24 satelity. Bez niego
        nie funkcjonują zaś układy nawigacyjne samolotów, czy okrętów, a także systemy
        naprowadzania pocisków rakietowych. Nieskuteczne stają się również nowe
        manewrujące głowice bojowe dla Topoli-M. Dziś rosyjskie samoloty dalekiego
        zasięgu muszą korzystać z amerykańskiego GPS... Dopiero w 2007 liczba satelitów
        Glonass ma zwiększyć się do 18. Za trzy lata będą one zastępowane aparatami
        nowej generacji Glonass-M zdolnymi do funkcjonowania przez 7 lat, a później
        Glonass-K o resursie równym 10 lat.

        By zaatakować cele w USA trzeba je najpierw rozpoznać. Tymczasem Rosjanie nie
        dysponują prawie żadnymi satelitami rozpoznawczymi. Nad USA znajduje się tylko
        jeden satelita rozpoznania radiotechnicznego. Przestarzałe satelity Mołnia-1T ,
        Mołnia-3 i Parus nie są w stanie zabezpieczyć łączności rosyjskim okrętom. Na
        umieszczenie na orbicie nowoczesnych Meridianów nie ma pieniędzy. Rosyjskie
        strategiczne okręty podwodne na Oceanach pozostają więc ślepe i głuche.

        Rosja dysponuje 96 satelitami na orbicie, z których 62 już wyczerpały swój
        resurs. Wśród tych ostatnich są 33 aparaty wojskowe i 29 podwójnego
        przeznaczenia. Część z nich to w praktyce kosmiczne śmieci. Szef Rosyjskiej
        agencji kosmicznej Anatolij Pierminow podając te dane przypomniał, że USA
        dysponują 415 satelitami (ChRL - 34, a w sumie wokół Ziemi krąży blisko 800
        satelitów), w większości bardzo nowoczesnymi. Amerykańskie wydatki kosmiczne
        wynoszą rocznie 16-17 mld dolarów, rosyjskie sięgają równowartości 0,5 mld
        dolarów (dolar to ok. 30 rubli). Przyjęty niedawno przez rząd program ekspansji
        w Kosmosie przewiduje wydanie do 2015 ok. 315 mld rubli, co też nie oznacza
        żadnego przełomu. Tym bardziej, że znaczna część tej kwoty (2 mld USD) ma być
        przeznaczona na program podboju Księżyca, a nawet loty na Marsa, które nie mają
        z celami wojskowymi nic wspólnego.

    • j-k Niewiele nowego to wnosi... 09.03.06, 17:56
      1. Poziom degradacji armii rosyjskiej jest mi dobrze znany.
      2. Twierdze, tylko ze zostal on zatrzymany i rozpocznie sie DUZA modernizacja
      sprzetu zdolnego do uzytku.
      3. Rosja dzisiaj nikomu nie zagraza...

      4. W tamtym watku chodzilo mi jedynie o CZYSTO TEORETYCZNE udowodnienie,
      ze Rosja w hipotetyczym konflikcie SAM NA SAM latwoscia by Turcje pokonala...
      i o nic wiecej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • wujcio44 Re: Niewiele nowego to wnosi... 09.03.06, 18:03
        j-k napisał:
        > 4. W tamtym watku chodzilo mi jedynie o CZYSTO TEORETYCZNE udowodnienie,
        > ze Rosja w hipotetyczym konflikcie SAM NA SAM latwoscia by Turcje pokonala...
        > i o nic wiecej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Jak na razie to nie pokonała nawet Afganistanu, przegrała pierwszą wojnę w
        Czeczenii i ma nadal kłopoty na Kaukazie.
        • j-k A co do Afganistanu.... 09.03.06, 18:09
          ale to nie argument - gdyz nie oto tu chodzi...

          Mowilismy tylko i wylacznie o porownaniu sil (konwencjonalnych)
          Rosji i Turcji i o niczym wiecej!!!

          To, ze Rosja nie pokonala Czeczenii, to zupelnie osobny temat,
          podobnie jak Amerykanie nie pokonali Al Kaidy... :)))))

          Natomiast w Afganistanie ZSRR przegral POLITYCZNIE, lecz wygral militarnie...!!!

          Partyzantka byla zdziesiatkowana... gdy Rosjanie sie wycofywali...
          Stracili tam 13 tysiecy zpolnierzy, zabijajac MILION Afganczykow.

          Militarnie operacja byla prowadzona dobrze :)



          • marcus_crassus jakby byla prowadzona dobrze 09.03.06, 20:58
            toby sie nie wycofali. mogli zabic przy okazji jeszcze 20 milionow papuasow
            tyle ze nic to by nie wnioslo do konfliktu. partyzantka byla dostatecznie silna
            zeby musieli sie wycofac
            • j-k Interwencja w Afganistanie byla bez sensu 09.03.06, 21:10
              POLITYCZNIE - od poczatku.

              Natomiast jak zabija sie milion przciwnikow, a samemu traci sie
              13 tys. ludzi - to militarnie to chyba czegos dowodzi, co?

              Rosjanie wycofali sie tylko dlatego, ze wiedzieli, ze moga zabic nastepny
              milion, a Afganczycy sie i tak nie poddadza komunistom...
              ale podkreslam militarnie ta interwencja byla prowadzona nienajgorzej :)
              • marcus_crassus Re: Interwencja w Afganistanie byla bez sensu 09.03.06, 21:29
                nie pamietam ile osob rosjanie zabili. fakt faktem mogli zabic jeszcze kolejny
                milion ludzi i co z tego? wg mnie swiadczy to o zupelnym braku pomyslu na wojne
                i barbarzynskim mordowaniu wiesniakow przy braku mozliwosci zniszczenia
                partyzantki.

                chyba ze utrzymujesz ze w afganistanie byla aktywna wielomilionowa partyzantka
                a ten milion to byli wlasnie partyzanci.

                militarna przewage to sie ma jak sie zabija realnych wrogow a nie trafionych na
                chybil trafil wiesniakow. rownie dobrze mogli zamorodowac 10 milionow
                afganskich kurczakow. tyle ze co z tego?
                • j-k Re: Interwencja w Afganistanie byla bez sensu 09.03.06, 21:35
                  Dokonalem mojej oceny politycznej - ta wojna i pobyt Rosjan tam byla bez sensu.

                  Natomiast militarnie polowa z tych zabitych ludzi to byli partyzanci.
                  Rosjanie rozwalalali ich jak kaczki - zgadzasz sie?
                  czy watpisz?
                  Tyle ze na ich miejsce przybywali nowi.
                  • marcus_crassus pokonalem militarnie wczoraj gniazdo mrowek 09.03.06, 21:39
                    zabilem 100 tysiecy. ale musialem zwiewaz z domu bo zostalo jeszcze 100
                    milionow a i od sasiadow lecialy nowe.

                    prawda? no prawda :) i tyle mojego komentarza
                    • j-k Nieprawda, Crassus... 09.03.06, 23:08
                      Komunizm upadl nie z racji Afganistanu...
                      Bylo tam tylko 100 tysiecy zolnierzy CA.
                      Budzet ZSRR spokojnie to wytrzymywal.
                      Partyzantow atakowano z lotnisk w ZSRR...
                      sytuacja militarna byla komfortowa...
                      gory, ale zadnych lasow...

                      ZSRR upadl, gdyz komunizm przegral konfrontacje z Zachodem.

                      Gdyby Rosjanie weszli tam kilka lat wczesniej, powiedzmy w 1975,
                      wybili by nie milion, ale 2 -3 miliony Afganczykow, reszte zastraszyli
                      i zrobili z Afganistanu... cos na ksztalt Uzbekistanu...


                      Przeszkodzily im w tym HELSINKI i KBWE 1975.
    • marcus_crassus jk przejawia jakas zadziwiajaca wiare w rosyjskich 09.03.06, 20:57
      szamanow ktorzy magicznymi silami sprawiaja ze ruscy maja trzymajacy sie na
      nogach sprzet :)

      sadze ze ta wiara jest umotywowana faktem iz JK wyznaje jakas szczegolna
      niechec (o wiele wieksza od mojej) do wszystkiego co sie wiaze z islamem i
      widzi rosje jako jakiegos sojusznika blizej nieokreslonego "cywilizowanego
      swiata" (tlumacze - swiata nie-muzulmanskiego) ze swiatem muzulmanskim

      koncepcja oderwana od rzeczywistosci. zarowno co do ruskiego sprzetu jak i co
      do jakiejs wizji konfliktow miedzy cywilizacjami :)
      • j-k Re: jk przejawia jakas zadziwiajaca wiare w rosyj 09.03.06, 21:11
        Pozwol, ze znajac obecna Rosje troche lepiej od Ciebie, zachowam wlasne zdanie
        na ten temat :)
        • marcus_crassus Re: jk przejawia jakas zadziwiajaca wiare w rosyj 09.03.06, 21:26
          1)w sprawie konfliktu miedzy cywilizacjami?? zupelna paranoja. rosja ma
          dokladnie gdzies wszelkie konflikty wyznaniowe i gra wg tego co jej akurat sie
          podoba. prowadzac polityke zamrodyzmu zreszta moze sobie na to pozwolic. W
          rosji palace sie francuskie przedmiescia nie groza. po prostu taka mniejszosc
          zostalaby zlikwidowana w pare dni.

          putin nazwal sie zreszta ostatnio obronca cywilizacji islamu (w wypowiedzi dla
          muzulmanow) a europejczykow nazwal "bardziej muzulmanskimi od mahometa) - w
          wypowiedzi dla dunczykow.

          facet mowi to co akurat komus pasuje. jakbys powiedzial putinowi o jakis
          konfliktach swiatow popukalby sie w glowe...nie ma najmniejszego znaczenia ile
          razy byles w rosji i czy byles tam 10,50 czy 1000 razy a tym bardziej ile razy
          piles z rosjanami wodke. to jest po prostu linia polityczna kremla. Chyba ze
          pijasz wodke z putinem i wiesz cos wiecej - ale w takim razie nie wiedzialem.

          2)sprzet ruski wyglada ladnie w ksiazce. niestety - ale obsluguja go poborowi
          na ktorych szkolenie nie ma pieniedzy a sam sprzet poleci albo pojedzie z raz
          albo dwa a potem bedzie mozna sobie z takiego su konserwy robic.
          • j-k Przejawiam w wiare tylko w jedno 09.03.06, 21:32
            z grubsza w to samo co Ty - w rosyjski cynizm.

            Putin prowadzi taka polityka, jaka odpowiada interesom Rosji...
            Ma w koncu pieniadze, wiec moze sobie na to pozwolic - zgoda?
            Powstaje pytanie, czy ma ochote na wzrost potegi Iranu?
            - Nie.
            Dlaczego zatem ostatnio popiera Iran?
            Gdyz chce oslabic wszechwladze USA na Swiecie, podobnie jaki Chiny - zgoda?
            Ale to nie znaczy, ze poparcie TAKTYCZNE dla Iranu ,czy szerzej krajow islamu
            jest stalym elementem polityki Rosji.
            Nie jest.

            • marcus_crassus Re: Przejawiam w wiare tylko w jedno 09.03.06, 21:37
              to nie jest rosyjski cynizm. to jest dbanie o wlasne interesy imperialne. rosja
              ma serdecznie gleboko wszelkie konflikty z cywilizacjami. rosji iran ani ziebi
              ani grzeje - jest elementem w innej grze.

              rosja nie jest wiec ani wrogiem tego zachodu ani jego sojusznikiem. i to staram
              sie powiedziec - po prostu realizuje swoja polityke. to Ty widzisz rosje jako
              jakiegos sojusznika w wojnie cywilizacji co zreszta przeczytalem w innym
              komentarzu.

              rosja takim sojusznikiem nie jest bo ma ten konflikt gleboko w D. poniewaz jest
              to konflikt miedzy prawami czlowieka i brakiem tych prawo oraz miedzy ekspansja
              zachodniej i islamskiej kultury. rosja ani nie jest czescia tej gry ani ochoty
              byc nie ma
              • j-k Owszem widze. Jeszcze nie dzis - ALE jutro 09.03.06, 21:40
                Gdy liczba ludnosci Rosji zejdzie do 100 mln - a sam o tym pisales...
                Rosja STRACI mozliwosci prowadzenia polityki imperialnej i bedzie musiala sie
                opowiedziec po ktorejs ze stron :)
                • marcus_crassus Re: Owszem widze. Jeszcze nie dzis - ALE jutro 09.03.06, 21:45
                  liczba ludnosci nie ma nic do tego. rosja nie musi sie po zadnej stronie
                  opowiadac - bo w tym konflikcie ciezko nazwac strony. rosja jest nieco z
                  boku.moglaby stac sie czescia jakby sie zintegrowala z zachodem i demokracja.
                  ale na razie nie ma na to szans.

                  zanim rosja sie zdemokratyzuje bedzie po ptokach - cokolwiek to znaczy
                  • j-k Re: Owszem widze. Jeszcze nie dzis - ALE jutro 09.03.06, 21:50
                    marcus_crassus napisał:
                    > zanim Rosja sie zdemokratyzuje bedzie po ptokach - cokolwiek to znaczy

                    Nie sadze. Stanie sie to za jedno pokolenie...
                    I po ptokach nie bedzie, gdyz historia NIGDY sie nie konczy...

                    Wybacz - ze stwierdze, ze zgadzamy sie co do tego, ze tu sie nie zgadzamy :)
        • axx61 Re: jk przejawia jakas zadziwiajaca wiare w rosyj 09.03.06, 21:28
          Czy amerykanie poniesli porazke w Vietnamie. Oczywiscie ze nie. Polityczna tak
          ale nie militarna. A gdyby rzucili wszystkie sily lacznie z bombami atomowymi
          na pola ryzowe. Kraje imperialne zawsze robia sobie wojny uzaleznione od
          politykow. Kazda partyzantke mozna zlikwidowac (Polska np.) W Iraku takze jest
          ograniczony korpus wojskowy.
          • j-k Jest roznica - w Iraku i z Irakiem. 09.03.06, 21:37
            Amerykanie maja tam sojusznikow
            sa nimi - w ograniczonym zakresie - szyici
            i w pelnym - Kurdowie.

            Amerykanie nie walcza tam zatem przeciw wiekszosci Narodu.
    • szlomo.oberluft jasiu kontra krasula ,militarysci hahahaha 10.03.06, 13:18
      pierwszy chemik,part-time ekonomista,polityk + dziesiac innych specjalnosci
      drugi niby prawnik a praktycznie ni pies ni wydra
      obaj znaja sie na wszystkim i niczym

      Dajcie spokuj swoim idiotycznym wywodom ,zostawcie to forum dla fachowcow
      lub tych co potrafia przynajmniej poprawnie przeczytac jakis artykul i
      podzielic sie wiadomosciami
Pełna wersja