wielki_czarownik
18.07.06, 23:05
Właśnie siedzę przy piwku i coś mi zaświtało w głowie. Liban. Czy nie sądzicie, że Hezbollah to wabik ze strony... Iranu? Jak wiadomo i USA i szczególnie Izrael coraz głośniej mówiły o możliwym ataku na irański program jądrowy. I co? I nagle Izrael daje się sprowokować (?) Hezbollahowi i rozpoczyna wojnę z Libanem. Jaki tego efekt? Ano taki, że atak na Iran trzeba przejściowo odłożyć. Na ile? Tego nikt nie wie, ale dla Iranu każdy dzień jest na wagę już nie złota a platyny.
Czy czasami Żydzi nie obudzą się z ręką w nocniku? Owszem rozbiją Hezbollah, ale... Iran będzie miał broń nuklearną? Albo przynajmniej zabezpieczy swój program jądrowy przed zniszczeniem.
Czyli na zasadzie "gdzie dwóch się kłóci tam trzeci korzysta" z tym zastrzeżeniem, że trzeci (Iran) wysłał drugiego (Hezbollah) jako prowokatora.