_misza 06.11.06, 16:55 Czy znacioe przypadki homoseksualizmu w wojsku? Ja pamietam artykuly w gazetach o zolnierzach z warty honorowej i spod pomnika nieznanego zolnierza ktorzy byli chetni ale trzeba im bylo tez dac na taksowke. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
czescjacek Re: homoseksualizm w okopach 06.11.06, 17:59 starożytni Grecy wojaczki bez miłości między żołnierzami sobie nie wyobrażali Odpowiedz Link Zgłoś
axx611 Re: homoseksualizm w okopach 06.11.06, 21:33 A i obecnie nasi kapelani i nie tylko ale nawet przelozeni lubia mlodych zdrowych chlopcow z czerwonymi od opalenizny karczkami. Odpowiedz Link Zgłoś
maxikasek Re: homoseksualizm w okopach 06.11.06, 23:12 Koleś wykopał łyżke żołnierską radziecką. Po obu stronach rączki dwa nazwiska i daty urodzenia (jeden 18 lat drugi 40-parę). A w "komorze zupnej" serduszko. Odpowiedz Link Zgłoś
marek_boa Re: homoseksualizm w okopach 07.11.06, 01:42 Mogło to być "to" co Piszesz a równie dobrze w jednej jednostce mogli służyć ojciec i syn! -Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
axx611 Re: homoseksualizm w okopach 07.11.06, 02:50 To moze i byc prawda bo przeciez i papiez mieszkal z tatusiem w Wadowicach. Odpowiedz Link Zgłoś
maxikasek Re: homoseksualizm w okopach 09.11.06, 18:28 przed wojną (zwłaszcza w ZSRR) dziecko zawsze miało nazwisko ojca :-) Odpowiedz Link Zgłoś
marek_boa Re: homoseksualizm w okopach 09.11.06, 23:39 Zgadza się,tylko ,że nawet przed wojną istniały i w ZSRR rozwody!:)Po za tym olbrzymia ilość sierot po rewolucji(jak i po każdej wojnie na świecie) skutkowała bardzo często tzw.usynowieniem! Takie dziecko automatycznie przyjmowało nazwisko rodziców! To co wyróżniało od innych to typowe dla Rosjan "otcziestwo",które zostawało po biologicznym ojcu o ile byl znany! -Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: homoseksualizm w okopach 07.11.06, 11:49 Od dawna czujesz pociag do chlopcow w mundurkach? Odpowiedz Link Zgłoś
wladca_pierscienii "Laif" : amerykańska "gay bomb" :-D 02.07.07, 11:09 Laif: wiadomosci.onet.pl/1420457,242,kioskart.html Make love, not war Amerykańska armia chce wcielać w życie słynne hipisowskie hasło Zamiast zabijać żołnierzy wroga, proponuje prowokować ich za pomocą "gay bomb" do uprawiania seksu na polu walki. "Sex bomb, sex bomb" śpiewa w swoim słynnym przeboju Tom Jones. Od dziś jednak słowa jego piosenki nabierają nowego znaczenia. Tak wynika z dokumentów ujawnionych przez Sunshine Project, grupę monitorującą badania nad broniami chemicznymi i biologicznymi. Projekt amerykańskiej armii zakłada stworzenie substancji, która zrzucona na oddziały wroga powodowałaby wśród żołnierzy bardzo silne podniecenie seksualne prowadzące do zachowań homoseksualnych. Propozycje przedstawione Pentagonowi przez laboratorium sił powietrznych w Daytonie w Ohio obejmowały badania nad chemikaliami, które wprowadzałyby zamęt w szeregach przeciwnika i rujnowały morale jego wojowników. Fragment tekstu uzyskanego przez organizację na mocy prawa do informacji brzmi: "Jednym z obrzydliwych, ale kompletnie nie zagrażających życiu przykładów takiej broni mógłby być bardzo silny afrodyzjak, zwłaszcza gdyby substancja ta powodowała zachowania homoseksualne". Demoralizacja - Laboratorium sugeruje stworzenie bomby, która sprawiłaby, że żołnierze stawaliby się gejami i czuli do siebie nieodparte pożądanie seksualne, co w rezultacie miałoby prowadzić do kompletnego załamania dyscypliny i paraliżu działań wojennych – wyjaśnia Edward Hammond z Sunshine Project. – Substancja ta miałaby być stworzona na podstawie innej, już obecnej w ludzkim organizmie w śladowych ilościach – dodaje. Departament obrony Stanów Zjednoczonych nie zaprzecza i wydał w tej sprawie oświadczenie, które głosi, że "wierzy w słuszność badań nad bronią, która nie stanowiąc zagrożenia dla ludzkiego życia wspierałaby naszych mężczyzn i kobiety w mundurach". Twierdzi jednak, że ten zgłoszony w 1994 roku pomysł został natychmiast odrzucony. - To nieprawda – twierdzi przedstawiciel Sunshine Project. – Gdyby tak było, nigdy byśmy nie zainteresowali się tą sprawą. Ale Pentagon kilkakrotnie wracał do pomysłu i nawet przedstawił go do rozważenia najwyższej komisji naukowej armii – podkreśla. Na badania planowano przeznaczyć 7,5 miliona dolarów. Pornoobraza - To idiotyczne. Tylko w Ameryce mógł zrodzić się taki kretyński pomysł – oburza się Robert, mieszkający w Londynie gej. – Dlaczego ktoś w ogóle zakłada, że uczynienie z kogoś geja lub lesbijki sprawi, że nie będzie on w stanie pełnić swoich obowiązków? – zapytuje. Zwłaszcza nie podoba mu się użyty w tym kontekście przymiotnik "obrzydliwy". – Amerykańska armia słynie z tego, że nie przyjmuje w swoje szeregi nikogo, kto otwarcie przyznaje się do swojej odmiennej orientacji seksualnej. Cała ta afera to kontynuacja tej chorej ideologii. W ogóle pomysł wykorzystywania do walki ludzkiej seksualności jest poniżający i niegodny – konkluduje. Jednak wizja okopów z rozgrywającą się w nich wszechogarniającą orgią przywraca na jego twarz uśmiech. - Pomysł "gay bomb" na nowo rozognia dyskusję, czy człowiek gejem się rodzi, czy też się nim staje później lub wręcz można go nim uczynić – komentuje Darren Vella, z brytyjskiego Consortium of Lesbian, Gay, Bisexual and Transgender Voluntary and Community Organisations. – W tej chwili przeważa pogląd, że jest to cecha wrodzona. Z drugiej strony taki na przykład raport amerykańskiego naukowca Kinseya sugeruje, że nikt nie jest do końca homo- ani heteroseksualny, że wszyscy jesteśmy w większym lub mniejszym stopniu biseksualni. I być może to właśnie miałaby wykorzystywać proponowana broń – rozważa. To jednak pomysł wykorzystania ludzkiej seksualności do walki wydaje mu się obrzydliwy. Sama idea broni również wskazuje według niego na pewien stereotypowy sposób myślenia o gejach. - Wielu się wydaje, że my to mamy obsesję i myślimy tylko o seksie. A to wcale nieprawda. Bycie gejem to coś znacznie więcej, niż tylko popęd płciowy. Dlatego myślę, że wiele osób z naszej społeczności może się czuć obrażonych tym pomysłem – oświadcza. Każdy był kobietą Według dra Stanisława Dulki, specjalisty seksuologa z Zakładu Psychosomatyki, Seksuologii i Patologii Więzi Międzyludzkich w Warszawie, stworzenie substancji, która powodowałaby zachowania homoseksualne jest możliwe, gdyż ludzki mózg posiada opcje zachowań seksualnych wobec obu płci. W życiu płodowym bowiem każdy ma ośrodek zainteresowania seksualnego i kobietami, i mężczyznami, bo do 45. dnia ciąży płód jest bipotencjalny, czyli może się rozwinąć zarówno w osobę płci żeńskiej, jak i męskiej. - Innymi słowy - każdy mężczyzna do 6. tygodnia życia był kobietą – stwierdza. Według jego wiedzy homoseksualizm jest powodowany zaburzeniem neurohormonalnym, które występuje w okresie życia płodowego. W krytycznym momencie następuje aktywizacja ośrodka zainteresowania seksualnego kobietami lub mężczyznami. Czasami oba pozostają zaktywizowane częściowo powodując w przyszłym życiu biseksualizm. Drugi ośrodek w stanie uśpienia pozostaje jednak w mózgu do końca życia. - Być może amerykańska armia pracuje nad substancją, która byłaby go w stanie zaktywizować – domniema. Gdyby jednak jej się to udało, odkryty zostałby mechanizm, który również i osoby homoseksualne czyniłby heteroseksualnymi. Wtedy orientacja seksualna stawałaby się rzeczywiście kwestią wyboru i znikłyby wszelkie problemy w wymiarze społecznym z nią związane. Odpowiedz Link Zgłoś