jopepkl
24.11.06, 02:26
Przywyczajeni do połykania bez żadnych pytań tego co serwują nam amerykańskie
serwisy informacyjne i czynniki oficjalne,zapominamy,że istnieje jeszcze coś
takiego jak źródła niezależne. Nie będę tutaj przytaczał opinii niezależnych
ekspertów na temat zamachów 11 września czy też operacji "Iraqi Freedom" gdyż
natychmiast zostanę zelżony przez moich zapatrzonych w Amerykę przeciwników i
klonów. Może jednak zaciekawi co po niektórych,że już przed WTC Amerykanie
zatajali prawdę o swoich działaniach. Powróćmy więc do operacji "wyzwalania"
Kosowa i prawdy na temat amerykańsko-natowskich strat, jakie
rzekomo "rozfromiona" jugosłowiańska armia potrafiła z łatwością zadać.
Ostatni amerykański bombowiec strategiczny zestrzolono podobo podczas wojny w
Wietnamie. Czy aby na pewno...?
www.gavagai.pl/nato/stratynato2/straty4a.htm
Tych,którzy już się pienią do sciekłego ataku na moją osobę od razu uprzedzę
tym cytatem:
"Sceptycy pytają – Gdzie są dowody tych strat? Jeśli to tylko możliwe, NATO
stara się natychmiast niszczyć uszkodzone samoloty lądujące w terenie na
tyłach wroga oraz samoloty, które spadły. Służą do tego specjalne ekipy i
precyzyjna broń, np. rakiety laserowe. Dowód straty i zawarte w nim tajemnice
techniczne są niszczone, aby nie dostały się w ręce wroga. Samolot lub
Tomahawek trafiony na większej wyskości rozlatuje się na kawałki, które
spadają na dużą powierzchnię terenu. Trudno jest więc je pozbierać,
zidentyfikować i pokazać na zdjęciu jako dowód zestrzelenia konkretnego
samolotu"
I co teraz? mmm...?