anthonyi
11.01.07, 09:07
F- 16, czyli dlaczego Amerykanie naszymi przyjaciółmi są
Dwa z czterech zakontraktowanych w USA samolotów F-16 które miały
wylądować w Polsce 7 listopada, niespodziewanie wylądowały w... Islandii.
Przyczyną były kłopoty techniczne. Pierwsza próba przelotu „polskich” F-16
przez Atlantyk zakończyła się powrotem do USA, z powodu... awarii. Jednak
samoloty przeleciały w końcu ocean, z tym, że dwa z nich doleciały aż do
Niemiec i popsuły się dopiero tam, zaś dwa pozostałe odmówiły posłuszeństwa
już nad Islandią. Do Polski samoloty przylecą więc z dwóch kierunków:
dwa „lepsze” z Niemiec i dwa „gorsze” z Islandii, o ile oczywiście nie
popsują się po raz kolejny i nie będą musiały przymusowo lądować w innych
państwach. Jeśli jednak dopisze szczęście pilotom, samolotom i IV RP, to –
jak zapewnił rzecznik MON-u Piotr Paczkowski- samoloty przylecą do Polski w
czwartek, gdyż na ten dzień zaplanowano ich uroczyste powitanie.
Jednak kłopoty z F-16 na tym się nie zakończą, wręcz przeciwnie! Rzecznik
MON poinformował, że samoloty nie będą mogły latać przez okres co najmniej 2
miesięcy, gdyż wcześniej nie uda się ich... oclić. Polskie procedury celne
są tak przemyślnie skonstruowane, że oclenie w normalnym trybie
czegokolwiek, zajmuje urzędnikom co najmniej 2 miesiące! Rzecz jasna można
by całą rzecz przyspieszyć, gdyby temu, czy innemu celnikowi „posmarować
łapę” jak to robią powszechnie polscy przedsiębiorcy, ale polska armia już
się doszczętnie spłukała kupując samoloty, więc na „smarowanie łap” celnikom
już jej nie stać. Samoloty będą więc stały czekając aż je celnicy łaskawie
oclą! Dopiero po ocleniu poderwą się do lotu,...i wtedy nasi kapelani
wojskowi wykażą swoją przydatność, oraz udowodnią ostatecznie, że to oni są
awangardą bojową polskiej armii! Jest wielce prawdopodobne, że tuż po
starcie (już oclone) samoloty wylądują przymusowo na pobliskim kartoflisku,
nieopodal lotniska Przy odrobinie szczęścia pilot być może przeżyje, a
jeśli szczęście go opuści, to wdowa po nim otrzyma jakiś order, albo nawet i
dyplom, zaś osieroconym dzieciom rząd USA zafunduje wycieczkę do Disnejlandu.
Ordynariat Polowy Wojska Polskiego przygotuje podniosłą, katolicką oprawę
pochówku, oraz odprawi modły w intencji podniesienia jakości samolotów, co
stanowić będzie nasz oryginalny wkład w rozwój lotnictwa wojskowego w IV RP!
Samolot (czy raczej pozostałości po nim) zostanie starannie zebrany z
kartofliska i przewieziony do hangaru, gdzie polskie „złote rączki” przywrócą
go stanu świetności, podobnie jak to już uczynili z pięcioma
trzydziestoletnimi samolotami transportowymi, które rząd USA zamiast na
złomowisko, przekazał wspaniałomyślnie Polsce, w nagrodę za udział polskiego
wojska w napaści na Irak, przy boku US Army.
Incydent z samolotami F-16 może stanowić podstawę do tego, aby ambasador
USA w Warszawie zdymisjonował nie tylko ministra Giertycha, ale i cały rząd
IV RP i desygnował na stanowisko premiera kogoś bardziej odpowiedniego niż
pan Jarosław Kaczyński (na przykład piątego sekretarza ambasady) który
nawet przylotu 4 samolotów nie potrafi dobrze zorganizować. Ogólnie, czego
się ten rząd dotknie to zaraz popsuje, nawet nowym samolotom F-16 nie
przepuścił (dotykał się do nich minister Radek Sikorski, podczas ostatniego
pobytu w USA) choć polscy podatnicy zapłacili za nie krocie, od ust sobie
odejmując. Takiego skandalu rząd USA dalej tolerował nie będzie, co jest
oczywiste!!
Anthony Ivanowitz