dreaded88
05.05.03, 17:19
Oczywiście każdy minister działa w pewnym kontekście, ale jakoś tam można
oceniać stan spraw armii za kadencji każdego, na który nie pozostają bez
wpływu.
Nie ma wielkiego sensu wartościowanie efemerycznych ministrów działających w
dość chorej sytuacji Małej Konstytucji i prezydentury Wałęsy.
Spośród reszty: palma wstecznictwa należy się bezwzględnie Onyszkiewiczowi za
półtora a później trzy lata czarnej dziury; śmiech mnie bierze, kiedy
spotykam się z autoreklamami quasi-nieboszczki UW, ale nawet oni mogli
wystawić kogoś innego niż ten osobnik, który mogłby z równym powodzeniem być
Dalajlamą.
Równie źle wypadają rządy 1993-97 i działający już we względnym spokoju
Dobrzański; wtedy zaprzepaszczono np. szansę szerokiej modernizacji Su-22,
czy wręcz zakupu WSB; w pozostałych dziedzinach równie źle; przetarg na ppk
jak plon czterolatki śmiechu wart.
Najlepszy - nie ma takiego. Szmajdzińskiego nie wymienię nawet nie tyle z
powodu antypatii politycznej, ale dlatego, że wiadome działania zostały
podjęte w sytuacji poniekąd bez wyjścia, a zapoczątkował je hr. Komorowski.
Własny wkład obecnego szefa MON dopiero się może ujawnić.