ignorant11
18.07.07, 11:42
Sława!
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=96&ShowArticleId=53206
Powstaje skrzydlata superjednostka
2007-07-18 00:50
Polska armia szkoli powietrznych komandosów
Polskie wojsko organizuje nową formację komandosów o nazwie Lotnicza Jednostka
Działań Specjalnych. Będzie to kolejna obok GROM-u oraz 1. Pułku Specjalnego
Komandosów z Lublińca i Formozy jednostka tego typu. Ruszyła już selekcja i
szkolenie przyszłych komandosów - dowiedział się DZIENNIK.
REKLAMA
czytaj dalej...
Informację ujawnił w rozmowie z DZIENNIKIEM generał dyw. Edward Gruszka, szef
Dowództwa Wojsk Specjalnych. Żołnierze tej jednostki nie będą zwykłymi
lotnikami. Muszą nauczyć się błyskawicznego przerzucania komandosów w
najbardziej niedostępne zakątki świata i ewakuowania ich po akcji. O sukcesie
ich misji będą decydować sekundy. Im szybciej ją zrealizują, im bardziej
niepostrzeżenie, tym lepiej.
Do lamusa odchodzi więc konwencjonalne latanie. Żołnierze muszą nastawić się
na brawurowe, niebezpieczne loty. "Piloci zostaną poddani uciążliwemu
treningowi pilotażu na niskim pułapie, przy użyciu noktowizji i innych
technicznych urządzeń wspomagających przenikanie w ugrupowania przeciwnika,
np. systemów komputerowych pomagających wybrać odpowiednią trasę przelotu" -
powiedział DZIENNIKOWI generał dywizji Edward Gruszka, dowódca Wojsk Specjalnych.
Na co dzień lotnicy będą podlegać Siłom Powietrznym, natomiast w czasie
operacji pokieruje nimi Dowództwo Wojsk Specjalnych. "Obecnie prowadzona jest
selekcja i szkolenie, aby najpóźniej za 2 lata osiągnąć zdolność operacyjną" -
zdradził generał.
DZIENNIK dowiedział się też, że zatrudnienie w jednostce znajdą m.in. piloci z
1. Lotniczej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej z Bydgoszczy. Ta jednostka ma już
śmigłowce - Sokół i Mi-8. Ale w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat ma dostać
nowoczesne maszyny. Zostaną zakupione w ramach Narodowego Programu Śmigłowców.
"Śmigłowce dla jednostek specjalnych muszą muszą być utrzymywane w wysokiej
gotowości, być odporne na zestrzelenie, czyli mieć pancerz w miejscach
szczególnie wrażliwych, takich jak np. pokrywa silnika" - powiedział
DZIENNIKOWI jeden z oficerów, który ćwiczył z komandosami GROM.
Przymiarki do powołania takiej lotniczej jednostki trwały w polskiej armii
bardzo długo. "Już w połowie lat 90. opracowałem program przygotowania załóg
śmigłowców do wsparcia sił specjalnych dla Sztabu Generalnego, ale gdzieś
zaginął" - mówi pilot rezerwy, kontradmirał Zbigniew Smolarek, który w latach
1991 - 1993 i w roku 1996 latał z GROM-em między innymi w czasie szkoleń w
Wielkiej Brytanii. Zna samoloty transportowe Hercules, którymi przerzucał siły
specjalne, śmigłowce Sea King i CH-47 Chinook, w Polsce zaś latał sokołami.
Smolarek mówi, że pilot takiej jednostki specjalnej musi być nie tylko
doskonałym lotnikiem, ale też stuprocentowym komandosem, członkiem grupy
specjalnej, bo w razie zestrzelenia nad terytorium wroga wchodzi do
bezpośredniej walki, by przeżyć. "Musi latać w dzień i nocy, w goglach
noktowizyjnych, przećwiczyć w działaniach taktycznych co najmniej 150 - 200
godzin rocznie" - mówi kontradmirał.
Piloci jednostki specjalnej powinni mieć także inne prawo wykonywania lotów
pozwalające na więcej niebezpiecznych, ryzykownych działań. W wyposażeniu
osobistym każdego z nich powinien znaleźć się kombinezon, który nie świeci w
podczerwieni, i wysokiej klasy, niezawodną broń. "Doskonale, że taka jednostka
w końcu powstaje. Na tę decyzję przyszło jednak czekać aż 10 lat" - powiedział
DZIENNIKOWI jeden z oficerów GROM. Jak zaznacza, we współczesnym świecie nie
przeprowadza się żadnej operacji specjalnej bez udziału sił powietrznych:
samolotów, śmigłowców i lotów rozpoznawczych. "Brak zabezpieczenia lotniczego
zwiększa ryzyko akcji i może ją całkowicie uniemożliwić" - dodaje.
Forum Słowiańskie
gg 1728585