adam_al
27.07.07, 09:02
Na razie głośna ekspedycja polarna z deputowanymi na pokładzie ma pod górkę.
Ważniejsze jednak od technicznych problemów Rosjan jest to, że mamy do
czynienia z prawdopodobnym zarzewiem nowego konfliktu.
Wojna rosyjsko-kanadyjsko-duńska? .... vs ... ;-)
"Ekspedycja polityczna na popsutym statku
Niespodziewane problemy trapią rosyjską ekspedycję polarną, która ma
udowodnić prawo Rosji do połowy Arktyki. Psuje się statek badawczy "Akademik
Fiodorow"
Po zaledwie 60 milach rejsu zepsuł się jeden z silników. Statek musiał
zastopować i wezwać pomoc. Przez sześć (według innych źródeł - dziesięć)
godzin "Akademik Fiodorow" dryfował, co stawało się coraz bardziej
niebezpieczne - pogoda pogarszała się dużo szybciej, niż wcześniej
przewidywano. Lodołamacz atomowy "Rossija", który wyprzedził "Akademika
Fiodorowa", zawrócił i wysłał śmigłowiec z mechanikami oraz częściami
zapasowymi.
Dla Moskwy wyprawa "Arktika - 2007" ma duże znaczenie polityczne. Jak już
pisaliśmy w "Rzeczpospolitej", płynie w niej dwóch deputowanych do Dumy, w
tym znany naukowiec Artur Czilingarow. W okolicy bieguna północnego mają
zejść pod wodę w specjalnych batyskafach "Mir-1" i "Mir-2", zbadać dno i
złożyć na nim tytanową kapsułę z rosyjską flagą. Badania naukowe mają pomóc w
staraniach Moskwy o rozszerzenie dotychczasowej dwustumilowej strefy
ekonomicznej w Północnym Oceanie Lodowatym.
Tymczasem "Akademik Fiodorow", choć na początku lipca remontowany w
Petersburgu, sprawia kłopoty. Według cytowanego przez kanał informacyjny
Wiesti generalnego dyrektora Murmańskiej Żeglugi Morskiej Aleksandra
Miedwiediewa ich przyczyna może być prosta - "zła jakość wykonanych prac i
brak właściwej nad nimi kontroli". - Dobrze, że awaria zdarzyła się teraz, a
nie później -mówił Miedwiediew.
Mechanikom ze statku udało się zreperować silnik. Nie wiadomo jednak, czy
znów nie dojdzie do awarii. Dlatego "Rossija" i "Akademik Fiodorow"
zatrzymają się jeszcze raz, koło Ziemi Franciszka Józefa, gdzie planowane
były ćwiczenia załóg obu batyskafów. Tam mechanicy z lodołamacza pomogą w
przeprowadzeniu kolejnego przeglądu.
Na szczęście zbudowane w Finlandii batyskafy, które liczą sobie 20 lat,
wydają się sprawne -badały już wrak "Titanica" i schodziły na głębokość nawet
6700 metrów.
Polityczno-naukowa wyprawa Rosjan wywołała tymczasem zaniepokojenie w
Kanadzie. Ekspert z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej Michael Byers wezwał
rząd kanadyjski do pilnego zakupienia dwóch lodołamaczy. - Takie statki będą
mogły dotrzeć wszędzie, nawet na obszary, które chce przejąć Rosja -
powiedział. Zaproponował też wykreślenie nowej granicy kanadyjskiej strefy
ekonomicznej w Arktyce i zwołanie szczytu państw arktycznych z udziałem
Inuitów (Eskimosów).
Rząd kanadyjski na razie wydał ostrożne oświadczenie, że "suwerenność Kanady
na ziemiach i wodach kanadyjskiej Arktyki jest dobrze udokumentowana i oparta
na dokumentach historycznych".
Niewykluczone, że sprawą zainteresuje się także Dania, bo niektórzy tamtejsi
specjaliści twierdzą, że Grzbiet Łomonosowa nie jest przedłużeniem terytorium
Rosji - jak dowodzą Rosjanie - lecz Grenlandii, należącej do Danii. "
(Rzeczpospolita 27.07.2007, Piotr Kościński)