james_bond_007
06.08.07, 19:31
Tak sobie ostatnio myślałem... Za kilka lat ostatecznie skończy się
resurs niemodernizowanych rosyjskich SU-27 i MiG-29, wykruszać
zaczną się także MiG-31. Zresztą nawet teraz możliwości tych
samolotów (zwłaszcza dwóch pierwszych) zdecydowanie odstają od
wymagań współczesnego pola wali i potencjalnych przeciwników. Nie
oszukujmy się, nagłej modernizacji na masową skalę nie będzie.
Dlatego zastanawiam się co dalej...
Dziś już wiadomo,że projekt rosyjskiego myśliwca V-gen. to mżonka.
Pomijając nawet pytanie, czy zaniedbane i niedofinansowane rosyjskie
instytuty są w stanie zrobić maszynę na poziomie amerykańskich F-
22/F-35, nie ma po prostu na to pieniądzy. I coraz częściej wydaje
mi się,że chęci też. Ostatnia deska ratunku,jaką była współpraca z
Indiami też padła - Hindusi coraz wyraźniej wiążą swoją przyszłość z
F-35, co chyba zauwazyli sami Rosjanie przestając robić problemy ze
sprzedażą RD-93 do Pakistanu.
Tymczasem czymś trzeba bronić ojczyzny!
Czy więc pomysł,że Rosjanie kupią nowe samoloty za granicą jest aż
tak nierealny? Wiem,dla wielu z was moja teza może stanowić szok,
ale tak byłoby chyba i taniej i łatwiej i szybciej...
Wcale bym się więc nie zdziwił,jeśli za jakieś 10 lat rywalizująca z
USA Europa zawarłaby duży kontrakt na dostawę samolotów dla Rosji.
Np. w zamian za conieco surowców mineralnych.
A wy co o tym myślicie?