zarat.hustra
10.08.07, 10:27
Dlaczego Amerykanie zrzucili dwie bomby atomowe na Japonię? Do dnia
dzisiejszego pojawiają się różne wyjaśnienia tej zagadki. Oficjalna wersja
podana przez prezydenta Trumana mówiła, że chodziło o zastraszenie Japonii,
zmuszenie jej do kapitulacji, skrócenie agonii.
9 września 1944 w Poczdamie został podpisany przez Roosevelta i Churchilla
protokół, który stwierdzał, że „gdy tylko bomba zostanie już ukończona, to po
gruntownym zastanowieniu się będzie można użyć jej przeciw Japończykom”.
16 lipca 1944 roku na poligonie Almogordo w Nowym Meksyku odpalono bombę
Oppeneimera. Temperatura w centrum eksplozji osiągnęła temperaturę wyższą od
temperatury w środku słońca, a fala podmuchu po eksplozji była równa sile 10
tysięcy ton TNT. Informację o tym przesłano do prezydenta USA Harry S.
Trumana, który wracał właśnie z Poczdamu. Truman z miejsca podpisał rozkaz jak
najszybszego użycia nowej broni przeciw Japonii. Nie wydaje się, żeby
ktokolwiek zastanowił się nad słusznością czy też wymową moralną tej decyzji.
Generał Groves skomentował to takimi słowami: „Góra chce, żeby to było
szybko!” Poza tym nieużycie nowej broni w tej wojnie byłoby nielogiczne, gdyż
siła, jaką posiadała bomba mogłaby w końcu przełamać nieugięty opór Japonii.
Cesarz już w 1942 został powiadomiony o niemożliwości wygrania tej wojny. W
1943 dowództwo floty japońskiej stwierdziło, że klęska jest nieunikniona. W
maju 1945 zaproponowano Rosji rolę mediatora. Stalin nie odpowiedział na tą
ofertę, gdyż już w styczniu w Jałcie sojusznicy obiecali mu duże korzyści
terytorialne w zamian za przystąpienie w sierpniu do wojny z Japonią.
Japonia stworzyła swój plan obrony terytorium zwany „Operacja Decyzja”.
Przewidywał on użycie 10 tysięcy samolotów samobójczych (w większości
przerobionych samolotów szkoleniowych), 53 dywizje piechoty i 25 brygad. Razem
2 miliony 350 tysięcy wyszkolonych żołnierzy. Oprócz tego przewidywano
wsparcie wojska 4 milionami cywilnych pracowników armii i marynarki oraz
28-milionową milicją cywilną. Uzbrojeni mieli oni być m.in. w bambusowe
włócznie, łuki i strzały. Alianci obliczyli, że jeżeli inwazja okaże się
konieczna, to straty w ludziach będą dla nich wynosiły około miliona zabitych
i rannych, po stronie japońskiej spodziewano się liczby 10 do 20 milionów.
Dlatego też celem aliantów było złamanie oporu Japonii zanim inwazja będzie
konieczna.
1 sierpnia 6 600 ton materiałów wybuchowych spadło na pięć miast na Północnym
Kiusiu, a w pięć dni później zrzucono pierwszą bombę atomową na Hiroszimę –
główną kwaterę II armii oraz ważny port przeładunkowy. 4 sierpnia zrzucono
prawie 1 milion ulotek, że miasto zostanie „starte“, ale nikt na to nie
zwrócił uwagi. Spośród 245 tysięcy mieszkańców miasta 100 tysięcy zmarło zaraz
po wybuchu a kolejne 100 w dniach następnych.
Rząd japoński za pośrednictwem ambasady szwajcarskiej wysłał protest do całego
świata. Uskarżał się w nim na „lekceważenie prawa międzynarodowego przez USA,
a zwłaszcza brutalność nowej miny lądowej użytej przeciw Hiroszimie”. Do Tokio
wezwano Nishinę - kierownika prac nad programem atomowym. Chciano się od niego
dowiedzieć czy to, co zostało zrzucone na Hiroszimę to była prawdziwa broń
jądrowa i czy mógłby zbudować taką w ciągu pół roku.
Drugą „minę” zrzucono 9 sierpnia na alternatywny cel, którym stało się
chrześcijańskie miasto Nagasaki – ośrodek oporu przeciw Shinto (religia
państwowa). Po eksplozji zginęło ok. 74 800 osób. Przekonało to rząd japoński,
że Amerykanie mają więcej takich bomb – w rzeczywistości były gotowe następne
dwie, które miały spaść na Japonię 13 i 16 sierpnia. 10 sierpnia Rosja w myśl
umowy w Jałcie wypowiedziała wojnę i wystawiła na granicy mandżurskiej
600-tysięczną armię. W kilka godzin po tym rząd japoński wysłał do aliantów
depeszę zawierającą przyjęcie bezwarunkowej kapitulacji. Przerwano więc wojnę
nuklearną, ale kontynuowano konwencjonalne naloty. Ostateczna decyzja o
kapitulacji zapadła 14 sierpnia. Nie wszyscy się z tym zgadzali. Minister
wojny i dwaj szefowie sztabu Japonii byli temu przeciwni. Dlatego admirał
Suzuki musiał poprosić Hirohito, aby rozstrzygnął ten spór. Następnie Hirohito
nagrał na taśmę przemówienie do narodu japońskiego, w którym powiedział, że
„sytuacja wojenna rozwinęła się niezupełnie na korzyść Japonii” i aby uniknąć
„ kompletnej zagłady cywilizacji ludzkiej” Japonia będzie musiała „wytrzymać
to, co jest nie do wytrzymania”. Gdy dowiedzieli się o tej taśmie wyżsi
oficerowie włamali się do pałacu, żeby ją zniszczyć. Zabili naczelnika Straży
Cesarskiej i podpalili domy premiera i ochmistrza dworu. Krótko po tym
minister wojny i inni popełnili na dziedzińcu pałacowym samobójstwo.
Nic nie świadczyło, że można doprowadzić do kapitulacji Japonii bez użycia
broni jądrowej. Rosja wkroczyłaby wtedy na teren Japonii, doszłoby do ciężkich
walk w Mandżurii i na pewno nie poprzestano by konwencjonalnych bombardowań,
które i tak siłą dorównywały prawie broni jądrowej (ok. 110 tysięcy ton TNT
dziennie). I najprawdopodobniej nie obeszłoby się bez inwazji! Dlatego też
zrzucone bomby uratowały życie wielu Japończykom i aliantom. „Polegli w
Hiroszimie i Nagasaki byli nie tyle ofiarami technologii anglo-amerykańskiej,
ile sparaliżowanego systemu rządzenia”. Wielu wojskowych, w tym również
amerykańskich, jest zdania, że użycie broni atomowej z punktu widzenia
militarnego nie było konieczne. Japonia i tak już była na krawędzi
kapitulacji. Generał Henry H. Arnold, dowódca amerykańskiego lotnictwa sił
zbrojnych, przyznał, że Japończycy „nie wytrzymaliby dłużej, ponieważ stracili
już wówczas kontrolę w powietrzu”. Admirał William F. Halsey Jr. również
pisał, że “pierwsza bomba atomowa była niepotrzebnym eksperymentem. Zrzucenie
jej było błędem”. Niektórzy naukowcy amerykańscy (m.in. Enrico Fermi, J.R.
Oppenheimer) pracujący nad bombą atomową proponowali, aby zademonstrować
politykom i generałom japońskim pokazowy wybuch bomby atomowej. I to
podziałałoby już dostatecznie odstraszająco, by zmusić ich do kapitulacji.
Rząd i generałowie amerykańscy odrzucili jednak tę propozycję.
prace.sciaga.pl/spis/20/t50_9.html