Hiroshima i Nagasaki, czy musialo do tego dojsc

10.08.07, 10:27
Dlaczego Amerykanie zrzucili dwie bomby atomowe na Japonię? Do dnia
dzisiejszego pojawiają się różne wyjaśnienia tej zagadki. Oficjalna wersja
podana przez prezydenta Trumana mówiła, że chodziło o zastraszenie Japonii,
zmuszenie jej do kapitulacji, skrócenie agonii.
9 września 1944 w Poczdamie został podpisany przez Roosevelta i Churchilla
protokół, który stwierdzał, że „gdy tylko bomba zostanie już ukończona, to po
gruntownym zastanowieniu się będzie można użyć jej przeciw Japończykom”.
16 lipca 1944 roku na poligonie Almogordo w Nowym Meksyku odpalono bombę
Oppeneimera. Temperatura w centrum eksplozji osiągnęła temperaturę wyższą od
temperatury w środku słońca, a fala podmuchu po eksplozji była równa sile 10
tysięcy ton TNT. Informację o tym przesłano do prezydenta USA Harry S.
Trumana, który wracał właśnie z Poczdamu. Truman z miejsca podpisał rozkaz jak
najszybszego użycia nowej broni przeciw Japonii. Nie wydaje się, żeby
ktokolwiek zastanowił się nad słusznością czy też wymową moralną tej decyzji.
Generał Groves skomentował to takimi słowami: „Góra chce, żeby to było
szybko!” Poza tym nieużycie nowej broni w tej wojnie byłoby nielogiczne, gdyż
siła, jaką posiadała bomba mogłaby w końcu przełamać nieugięty opór Japonii.

Cesarz już w 1942 został powiadomiony o niemożliwości wygrania tej wojny. W
1943 dowództwo floty japońskiej stwierdziło, że klęska jest nieunikniona. W
maju 1945 zaproponowano Rosji rolę mediatora. Stalin nie odpowiedział na tą
ofertę, gdyż już w styczniu w Jałcie sojusznicy obiecali mu duże korzyści
terytorialne w zamian za przystąpienie w sierpniu do wojny z Japonią.
Japonia stworzyła swój plan obrony terytorium zwany „Operacja Decyzja”.
Przewidywał on użycie 10 tysięcy samolotów samobójczych (w większości
przerobionych samolotów szkoleniowych), 53 dywizje piechoty i 25 brygad. Razem
2 miliony 350 tysięcy wyszkolonych żołnierzy. Oprócz tego przewidywano
wsparcie wojska 4 milionami cywilnych pracowników armii i marynarki oraz
28-milionową milicją cywilną. Uzbrojeni mieli oni być m.in. w bambusowe
włócznie, łuki i strzały. Alianci obliczyli, że jeżeli inwazja okaże się
konieczna, to straty w ludziach będą dla nich wynosiły około miliona zabitych
i rannych, po stronie japońskiej spodziewano się liczby 10 do 20 milionów.
Dlatego też celem aliantów było złamanie oporu Japonii zanim inwazja będzie
konieczna.
1 sierpnia 6 600 ton materiałów wybuchowych spadło na pięć miast na Północnym
Kiusiu, a w pięć dni później zrzucono pierwszą bombę atomową na Hiroszimę –
główną kwaterę II armii oraz ważny port przeładunkowy. 4 sierpnia zrzucono
prawie 1 milion ulotek, że miasto zostanie „starte“, ale nikt na to nie
zwrócił uwagi. Spośród 245 tysięcy mieszkańców miasta 100 tysięcy zmarło zaraz
po wybuchu a kolejne 100 w dniach następnych.

Rząd japoński za pośrednictwem ambasady szwajcarskiej wysłał protest do całego
świata. Uskarżał się w nim na „lekceważenie prawa międzynarodowego przez USA,
a zwłaszcza brutalność nowej miny lądowej użytej przeciw Hiroszimie”. Do Tokio
wezwano Nishinę - kierownika prac nad programem atomowym. Chciano się od niego
dowiedzieć czy to, co zostało zrzucone na Hiroszimę to była prawdziwa broń
jądrowa i czy mógłby zbudować taką w ciągu pół roku.

Drugą „minę” zrzucono 9 sierpnia na alternatywny cel, którym stało się
chrześcijańskie miasto Nagasaki – ośrodek oporu przeciw Shinto (religia
państwowa). Po eksplozji zginęło ok. 74 800 osób. Przekonało to rząd japoński,
że Amerykanie mają więcej takich bomb – w rzeczywistości były gotowe następne
dwie, które miały spaść na Japonię 13 i 16 sierpnia. 10 sierpnia Rosja w myśl
umowy w Jałcie wypowiedziała wojnę i wystawiła na granicy mandżurskiej
600-tysięczną armię. W kilka godzin po tym rząd japoński wysłał do aliantów
depeszę zawierającą przyjęcie bezwarunkowej kapitulacji. Przerwano więc wojnę
nuklearną, ale kontynuowano konwencjonalne naloty. Ostateczna decyzja o
kapitulacji zapadła 14 sierpnia. Nie wszyscy się z tym zgadzali. Minister
wojny i dwaj szefowie sztabu Japonii byli temu przeciwni. Dlatego admirał
Suzuki musiał poprosić Hirohito, aby rozstrzygnął ten spór. Następnie Hirohito
nagrał na taśmę przemówienie do narodu japońskiego, w którym powiedział, że
„sytuacja wojenna rozwinęła się niezupełnie na korzyść Japonii” i aby uniknąć
„ kompletnej zagłady cywilizacji ludzkiej” Japonia będzie musiała „wytrzymać
to, co jest nie do wytrzymania”. Gdy dowiedzieli się o tej taśmie wyżsi
oficerowie włamali się do pałacu, żeby ją zniszczyć. Zabili naczelnika Straży
Cesarskiej i podpalili domy premiera i ochmistrza dworu. Krótko po tym
minister wojny i inni popełnili na dziedzińcu pałacowym samobójstwo.

Nic nie świadczyło, że można doprowadzić do kapitulacji Japonii bez użycia
broni jądrowej. Rosja wkroczyłaby wtedy na teren Japonii, doszłoby do ciężkich
walk w Mandżurii i na pewno nie poprzestano by konwencjonalnych bombardowań,
które i tak siłą dorównywały prawie broni jądrowej (ok. 110 tysięcy ton TNT
dziennie). I najprawdopodobniej nie obeszłoby się bez inwazji! Dlatego też
zrzucone bomby uratowały życie wielu Japończykom i aliantom. „Polegli w
Hiroszimie i Nagasaki byli nie tyle ofiarami technologii anglo-amerykańskiej,
ile sparaliżowanego systemu rządzenia”. Wielu wojskowych, w tym również
amerykańskich, jest zdania, że użycie broni atomowej z punktu widzenia
militarnego nie było konieczne. Japonia i tak już była na krawędzi
kapitulacji. Generał Henry H. Arnold, dowódca amerykańskiego lotnictwa sił
zbrojnych, przyznał, że Japończycy „nie wytrzymaliby dłużej, ponieważ stracili
już wówczas kontrolę w powietrzu”. Admirał William F. Halsey Jr. również
pisał, że “pierwsza bomba atomowa była niepotrzebnym eksperymentem. Zrzucenie
jej było błędem”. Niektórzy naukowcy amerykańscy (m.in. Enrico Fermi, J.R.
Oppenheimer) pracujący nad bombą atomową proponowali, aby zademonstrować
politykom i generałom japońskim pokazowy wybuch bomby atomowej. I to
podziałałoby już dostatecznie odstraszająco, by zmusić ich do kapitulacji.
Rząd i generałowie amerykańscy odrzucili jednak tę propozycję.

prace.sciaga.pl/spis/20/t50_9.html
    • vandermerwe Re: Hiroshima i Nagasaki, czy musialo do tego doj 10.08.07, 10:53
      Chyba zapomniano w tym tekscie o jeszcze jednym adresacie - ZSRR. W
      tamtym momencie zdawano sobie sprawe, kto bedzie odgrywal
      najwazniejsza role w nadchodzacym ladzie politycznym. Sadze, ze
      czynnik polityczno-propagandowy byl wazniejszy niz militarny. Z tym,
      ze nie byl skierowany w strone Japonni lecz wlasnie Rosji. Proba
      swoistego "szantazu nuklearnego".
      Temat ciekawy.

      Pozdrawiam
      • awprawo Re: Hiroshima i Nagasaki, czy musialo do tego doj 10.08.07, 11:19
        Ciekawe czy w przypadku przeciągnięcia się wojny w Europie
        takowa "pigułkę" otrzymaliby Niemcy - a chyba należałaby im się...
        • odyn06 Re: Hiroshima i Nagasaki, czy musialo do tego doj 10.08.07, 11:35
          Nie jestem taki pewien. Bomba atomowa była czynnikiem kształtującym
          sytuację polityczno - wojskową. Sytuacja polityczna była juz
          określona przez Teheran i Jałtę. Sytuacja wojskowa rozwijała sie po
          myśli chwilowych aliantów i nie było chyba podstaw do stawiana
          grzybków np. nad Dreznem, nawet jeżeli się to Niemcom "należało".
          Amerykańskich generałów z programu Manhatann swędziały łapy do
          uzycia "małych i grubych chłopców" w większej skali, ale kto w
          demokratycznym państwie słucha generałów :-)) ?
      • odyn06 Re: Hiroshima i Nagasaki, czy musialo do tego doj 10.08.07, 11:28
        Słynne słowa Stalina "Niech sie Kurczatow pospieszy" po tym, jak
        Truman w Poczdamie poinformował go o gotowości USA do użycia "nowej
        bomby" otwierały nową erę w stosunkach międzynarodowych, Erę pokoju
        zbrojnego "gwarantowanego" przez posiadaczy broni atomowej. Era ta
        trwa do dzisiaj, choć straszak atomowy niejest już tak wyrazisty.
        zastąpili go terroryści i wysoko kwalifikowane rodzaje broni
        konwencjonalnej, których efektywnośc jest nie mniejsza niz małych
        ładunków atomowych. To tyle.
        Wracając do Hiroszimy i Nagasaki. Amerykanów świeżbiły łapki, aby
        bomb użyć, a Japończycy dali im ku temu świetny pretekst.
        Stratedzy i planiści USA obliczyli straty, jakie ew.poniosą
        zołnierze USA w przypadku szturmu na Wyspy Japońskie. Mieli w
        pamięci straceńczą determinację Japończyków z walk na wyspach
        Pacyfiku i wyszło, że do USA pojedzie wiele czarnych worków. Premier
        Japonii Suzuki po raz kolejny odrzucił żądanie bezwarunkowej
        kapitulacji i tym samym wydał wyrok na co najmnie dwa japońskie
        miasta i ponad 80 tys. Japończyków. Reszta jest już znana.
        Jedno jest pewne. Grzyby atomowe wyrosły nad Japonią, ale grzmot
        miał doleciec do Kremla. Doleciał wprawadze, ale na fali odbitej
        wrócił szybko do Białego Domu za sprawa rosyjskich szpiegów z Los
        Alamos i Kurczatowa.
        • ignorant11 Skuteczność bomby atomowej 12.08.07, 13:03
          odyn06 napisał:

          > Słynne słowa Stalina "Niech sie Kurczatow pospieszy" po tym, jak
          > Truman w Poczdamie poinformował go o gotowości USA do użycia "nowej
          > bomby" otwierały nową erę w stosunkach międzynarodowych, Erę pokoju
          > zbrojnego "gwarantowanego" przez posiadaczy broni atomowej. Era ta
          > trwa do dzisiaj, choć straszak atomowy niejest już tak wyrazisty.
          > zastąpili go terroryści i wysoko kwalifikowane rodzaje broni
          > konwencjonalnej, których efektywnośc jest nie mniejsza niz małych
          > ładunków atomowych. To tyle.

          +++Tu warto rozwinąc temat. Albowiem strategia nalotów strefowych, których
          niewatpliwa wersja jest broń atomowa powstała w czasach IIWS gdy mozliwosci
          precyzyjnych nalotów na zywotne centra były praktycznie zerowe.

          Po prostu aby zadac przeciwnikowi dotkliwe straty trzeba było rozwalic wszystko
          dookola, czyli atkowac hurtowo. Stad potem te opowieści jak to bomba RAFu
          kosztowała wiecej niz zniszczony cel, co jest oczywiste, gdy bomba chybia celu i
          robi tylko dziure w infrastrukturze.

          Podobnie broń jadrowa niszczyła cale miasta oprocz głównego celu, ale
          zniszczenie samego celu bylo niemozliwe.

          Dzisiaj nawet nalot konwencjonalny wygladałby calowicie inaczej.

          Nie byłoby nalotów strefowych na Hamburg czy Drezno, ale tylko kilka-
          kilkanascie bombowców z inteligetnymi bobami trafiajacymi z dokladnoscia wieksza
          niz 1m w zywotne elementy instalacji przemysłowych, wojskowych, administracyjnych.

          Dzisiaj bombardowano by nie cale dzielnice, ale pojedyncze budynki, czy nawet
          tylko ich czesci...

          A straty zadane w takim nalocie sa przeciez nawet wieksze niz w nalotach
          strefowych i to przy znacznie nizszym koszcie matriałowym i ludzkim...

          > Wracając do Hiroszimy i Nagasaki. Amerykanów świeżbiły łapki, aby
          > bomb użyć, a Japończycy dali im ku temu świetny pretekst.
          > Stratedzy i planiści USA obliczyli straty, jakie ew.poniosą
          > zołnierze USA w przypadku szturmu na Wyspy Japońskie. Mieli w
          > pamięci straceńczą determinację Japończyków z walk na wyspach
          > Pacyfiku i wyszło, że do USA pojedzie wiele czarnych worków.

          +++ NIewatpliwie, ale na dodatek jeszcze wielkie straty wsród ludnosci japońskiej.

          BOmby zdecydowanie zmniejszyły straty amerykańskie, bo po nalotach nawet
          klasycznych musialby wejsc wojska ladowe. A tez wsród Japończyków bo przeciez
          te armie z dzidami nawet tylko bambusowymi trzeba byłoby po prostu wybic do
          nogi, a przy okazji 2-3 razy tyle cywilów...



          Premier
          > Japonii Suzuki po raz kolejny odrzucił żądanie bezwarunkowej
          > kapitulacji i tym samym wydał wyrok na co najmnie dwa japońskie
          > miasta i ponad 80 tys. Japończyków. Reszta jest już znana.
          > Jedno jest pewne. Grzyby atomowe wyrosły nad Japonią, ale grzmot
          > miał doleciec do Kremla. Doleciał wprawadze, ale na fali odbitej
          > wrócił szybko do Białego Domu za sprawa rosyjskich szpiegów z Los
          > Alamos i Kurczatowa.

          +++KOmunistyczna Japonia to raczej czarny sen, albo podzłą kraju jak w
          Niemczech, Austrii czy Wietnamie, Korei...


          Jak Wam sie podoba Komunistyczna republika ludowo demokratyczna Wyspy Kiusu...
      • mac.card Re: Hiroshima i Nagasaki, czy musialo do tego doj 10.08.07, 11:38
        "Szantaż nuklearny" skierowanego przeciwko ZSRR oczywiście miał
        swoje znacznie. Truman nawet powiedział coś, że "nareszcie będzie
        miał pałkę na tych chłopaczków". Wydaje mi się jednak, że nie było
        to pierwszoplanowe znacznie bomby. Pokonanie Japonii było chyba
        ważniejsze.

        Ciekawe... Ostatnia "Polityka" przypomina aferkę sprzed kilku
        tygodni, kiedy to japoński minister obrony Fumio Kyuma powiedział,
        że nie ma pretensji do USA o bombę. Dzięki niej przyspieszono
        kapitulację Japonii i weszły tam wojska okupacyjne USA, a nie ZSRR.
        Za tę wypowiedź minister musiał ustąpić ze stanowiska, ale chyba nie
        za krytykę ZSRR.

        Wpływ bomby na zakończenie wojny jest czasami kwestionowany. Że niby
        przewaga USA była tak znaczna, iż pokonałyby Japonię w sposób
        konwencjonalny. I miałoby to przynieść mniej ofiar wśród cywilów.
        Jeśli chodzi o przewagę USA, to była ona rzeczywiście bezdyskusyjna.
        Ale uważam, że klasyczna inwazja na kolejne wyspy macierzyste,
        spowodowałaby znacznie więcej ofiar. Niewiele wskazywało na jakiś
        gwałtowny upadek ducha bojowego Japończyków. Przecież nawet apel
        Cesarza nie wszystkich przekonał, bo niektórzy uważali, że Cesarz
        został zmuszony do uległości i należałoby użyć siły, aby uwolnić
        Jego Majestat i kontynuować wojnę.
        Bomba pozwoliła Japonii kapitulować i jednocześnie "zachować twarz".
        W zwykłej wojnie, wobec niemożności pokonania przeciwnika,
        popełniało się przecież rytualne seppuku. W 1945 byłyby nim
        samobójcze ataki. Zastosowanie niezwykłej, przerażającej, niemal
        boskiej broni, najwyraźniej pozwoliło na rezygnację ze
        zwyczajowych, "samobójczych" zasad wskazywanych przez Bushido.
        • vandermerwe Re: Hiroshima i Nagasaki, czy musialo do tego doj 10.08.07, 12:00
          Sprawa bombardowania Japonii oraz III Rzeszy wraca co jakis czas.
          Dzisiaj nikt nie jest w stanie powiedziec czy z punktu widzenia
          militarnego naloty czy tez zrzucenie dwoch bomb A bylo
          koniecznoscia - wojna sie skonczyla i nie ma mozliwosci rozegrania
          wszystkich wariantow od nowa. Coraz czesciej pojawia sie nowy watek
          tychze analiz - czy byly to czyny moralnie uzasadnione i czy
          Alianci nie ustawili siebie po tej samej stronie, po ktorej stali
          oskarzeni w Norymberdze. Warto na te sprawy spojrzec tez z tej
          strony.

          Pozdrawiam
          • mac.card Re: Hiroshima i Nagasaki, czy musialo do tego doj 10.08.07, 12:14
            takie dylematy moralne nie dotyczą tylko czasów najnowszych. Są
            odwieczne. Bo chodzi o to, czy Cel Uświęca Środki?
            • vandermerwe Re: Hiroshima i Nagasaki, czy musialo do tego doj 10.08.07, 12:26
              Zgoda, sa to odwieczne dylematy. Wraz uplywem lat zmienia sie optyka
              widzenia wydarzen II wojny nswiatowej.
              Chyba kazda ksiazka ostatnio wydana a parajaca sie tematem nalotow
              ma przynajmnie jeden rozdzial zajmujacy sie wlasnie ocena moralna
              zdarzen - oczywiscie, nie ma jednomyslnosci.

              Pozdrawiam
    • mac.card Nagasaki chrześcijańskim miastem? 10.08.07, 11:55
      Nazywanie Nagasaki chrześcijańskim miastem i w dodatku ośrodkiem
      oporu przeciwko szintoizmowi jest chyba drobnym nadużyciem. W tym
      mieście rzeczywiście mieszka największa liczba chrześcijan, ale wg
      danych z internetu, nie przekraczała nigdy 10 % ogółu.

      A ten opór przeciwko religii Shinto to jak się przejawiał?
      Czy Kruszyniany i Bohoniki są ośrodkami oporu przeciwko
      katolicyzmowi?
      • axx611 Re: Nagasaki chrześcijańskim miastem? 11.08.07, 00:17
        To byla jedna z najlepszych decyzji USA. Naprawde dobra i niezawodna
        w zlamaniu nieprzyjaciela i jego fanaberii. Rosja niestety niewiele
        zawdziecza swoim szpiegom. To szpiegostwo to wykwit typowej
        amerykanskiej propagandy bo i taka istnieje. Rosja zdecydowanie
        juz od 1932 roku zajela sie ta sprawa. Wybudowano caly kompleks w
        Nowosybirsku a pracami nad caloscia programu kierowal sam Beria.
        Uczonych miala i ma do dzisiaj super. Zdecydowanie Rosja
        udowo0dnila swoje osiagniecia pierwsza wysylajac sztucznego
        satelite i czlowieka. Zrobila to bedac o wiele ubozsza od naprawde
        bogatej Ameryki. Nie mam w tym temacie zadnych watpliwosci bo
        przeciez nie czarni obywatele tego kraju maja cos do powiedzenia w
        tym temacie chyba ze sa to typowe filmy amerykanskie z Hollywood.
        • matrek Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradnie 11.08.07, 14:21
          Tylko gdy podczas drugiej wojny swiatowej udalo im sie ukrasc tajne opisy z
          fragmentu wczesnych prac amerykanskich w ramach Manhattan Project, to uderzali w
          sztabe niklu, aby wywolac wybuch jadrowy :))
          • vandermerwe Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 11.08.07, 14:35
            Zgadzam sie Kol. "matrek" , ze kraj, ktory dal nam jezyk angielski,
            Szekspira i temu podobne rzeczy byl okradany przez wszystkich
            dookola. Gdyby nie Stany Zjednoczone wszyscy zyliby dalej w epoce
            kamienia lupanego. Jakie my mamy szczescie!!!

            Pozdrawiam
            • matrek Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 11.08.07, 14:48
              Raczej ma to male znaczenie, czy sie z czymkolwiek zgadzasz. Małżeństwo
              Rosenbergów turystami nie bylo.
              • axx611 Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 11.08.07, 15:24
                Oczywiscie ze nie i sprawa malzenstwa Rosenbergow nie zostala do
                konca wyjasniona. Rosjanie zaprzeczyli temu a wlasciwe informacje
                otrzymali od przeciwnikow wojny (Fusch) Jest faktem ze byli
                czlonkami partii komunistycznej ale wtedy taka partia istniala w USA
                legalnie. Zreszta istnieje i dzisiaj ale bez rejestru. Adres w
                Yellow Pages w kazdym miescie jaczejka. No a najwazniejsze byli
                amerykanami pochodzenia...zydowskiego. Dzieci , dwoje zyja a syn
                startowal chyba niedawno do kongresu z Virgini.
                Wiecej informacji na stronach www.Propaganda amerykanska robi swoje
                podobnie jak komunistyczna.
                • matrek Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 11.08.07, 15:36
                  No i co z tego ze byli zydami? ma to jakies znaczenie dla sprawy?
                  Wiele informacji Rosjanie dostali od pracownikow pogramu manhattan, tym niemniej
                  od Rosenberow sowieci dostali gotowa dokumentacje bomby A.

                  A co do 'propagandy' - jakimi ty dysponujesz zrodlami informacji, ktore daja Ci
                  podstawy i prawo rzucania tezami o propagandzie?

                  Tak czy inaczej, gdyby nie szpiegostwo, dojscie do atomowki zajeloby rosjanom o
                  wiele wiecej lat, niz mialo to miajsce faktycznie.
                  • marek_boa Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 11.08.07, 17:04
                    Matrek nie zupełnie!:) Dojście do wodorówki wcale nie zajęło tak
                    dużo czasu a obyło się bez szpiegostwa!
                    -Pozdrawiam!
                    • matrek Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 11.08.07, 17:08
                      marek_boa napisał:

                      > Matrek nie zupełnie!:) Dojście do wodorówki wcale nie zajęło tak
                      > dużo czasu a obyło się bez szpiegostwa!
                      > -Pozdrawiam!

                      marek, to chyba co innego. Czyms innym jest wymyslic po raz pierwszy nowa
                      technologie, a czyms innym jest ja udoskonalic. Jak z Nokią - finowie wcale nie
                      byli tuzami elektroniki, zanim nie dostali offsetu za F16 i zwiazanych z nim
                      technologi. Zawsze najtrucniejszy jest pierwszy krok.
                      • marek_boa Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 11.08.07, 17:55
                        Kłócił się nie będę bo i nie ma po co! Ino ,że porównanie
                        nie "bałdzo"!:) Mając atomówkę i dochodząc do wodorówki to mniej
                        więcej tak jak byś Stwierdził,że mając radio ,można szybko
                        skonstruować ...telewizor!To jednak troszki bardziej skomplikowane!:)
                        -Pozdrawiam!
                        • matrek Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 11.08.07, 18:25
                          Ja nic nie wiem, na temat kradzierzy przez Rosjan technologii bomby wodorowej,
                          zwlaszcza ze to zdaje sie Rosjanie zrobili pierwszi probe z taka bomba.

                          Ale czy przypadkiem "bomba wodorowa" to nie jest po prostu inne okreslenie bomby
                          termojadrowej? Moze sie myle, ale jesli nie, to jesli posiada sie juz
                          technologie produkcji zwyklej atomowki, to nie jest juz wieksza sztuka
                          polaczenie dwoch lub wiecej ladunkow nukleranych, w celu utworzenia bomby
                          wielostopniowej.
                          • marek_boa Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 11.08.07, 18:32
                            Z tego co pamiętam ze...szkoły to ładunek atomowy jest zapalnikiem w
                            wodorówce!:)
                            -Pozdrawiam!
                            • matrek Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 11.08.07, 18:57
                              marek_boa napisał:

                              > Z tego co pamiętam ze...szkoły to ładunek atomowy jest zapalnikiem w
                              > wodorówce!:)


                              Ale bomba wodorowa to nie jest - moge sie mylic, ale chyba mam racje - zadna
                              bomba oparta na wodorze, tylko system bomb atomowych, w ktorych kolejne ladunki
                              atomowe odpalaja jeden drugi w bombach wielostopniowych, co niezwykle zwieksza
                              sile eksplozji jadrowej ostatniego stopnia.

                              > -Pozdrawiam!
                              • speedy13 Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 11.08.07, 23:10
                                Hej

                                matrek napisał:

                                > marek_boa napisał:
                                >
                                > > Z tego co pamiętam ze...szkoły to ładunek atomowy jest
                                zapalnikiem w
                                > > wodorówce!:)
                                >
                                >
                                > Ale bomba wodorowa to nie jest - moge sie mylic, ale chyba mam
                                racje - zadna
                                > bomba oparta na wodorze, tylko system bomb atomowych, w ktorych
                                kolejne ladunki
                                > atomowe odpalaja jeden drugi w bombach wielostopniowych, co
                                niezwykle zwieksza
                                > sile eksplozji jadrowej ostatniego stopnia.

                                He he... to czemu nazywałaby się wodorowa :) pomyślałeś o tym? :)

                                Serio: w bombie termojądrowej (wodorowej) energia uwalnia się
                                podczas reakcji syntezy jądrowej, w której z wodoru a dokładniej
                                jego ciężkiego izotopu deuteru powstaje hel. Aby "zapalić" taką
                                reakcję potrzebne są niezwykle drastyczne warunki: bardzo wysokie
                                ciśnienie i temperatura. Zapewnia je właśnie ów zapalnik, bomba
                                jądrowa (taka zwykła, rozszczepiająca uran czy pluton).
                                Promieniowanie eksplozji jądrowej powoduje ściśnięcie (kompresję) i
                                podgrzanie paliwa do syntezy, właśnie tego deuteru. Taką bombę
                                określa się właśnie niekiedy jako dwustopniową, pierwszy st. to
                                właśnie ten atomowy zapalnik, drugi st. to ta kapsuła z deuterem do
                                syntezy (zazwyczaj w postaci deuterku litu... ale może już nie ma
                                sensu tak okropnie wnikać w szczegóły konstrukcji). Można sobie też
                                wyobrazić bombę 3-stopniową w której eksplozja kapsuły z deuterem
                                posłuży do kompresji kolejnej, większej kapsuły z deuterem (a
                                eksplozja tej - do kompresji jeszcze większej kapsuły... itd.,
                                pewnie w nieskończoność nie można się tak bawić, choćby ze względu
                                na gabaryty takiej bomby, jak i sens powodowania takich
                                megaeksplozji ale w każdym razie jakby co to deuteru na Ziemi jest
                                sporo :) ).
                                Dość powszechnie spotyka się twierdzenie, że rosyjska bomba o mocy
                                57 Mt przetestowana na poligonie na Nowej Ziemi w październiku 1961
                                była właśnie bronią 3-stopniową o mocy 100 Mt, tylko (tu są różne
                                wersje) ze względów bezpieczeństwa celowo zablokowano wybuch tego 3.
                                stopnia w całości lub części; albo też ze względów jw. zastąpiono
                                uranowe elementy konstrukcyjne ołowianymi co ograniczyło energię
                                uwalnianą przez indukowane rozszczepienie; albo też w ogóle nic nie
                                zrobiono, tylko po prostu matematyczny model wybuchu jądrowego jakim
                                się wówczas posługiwano nie sprawdzał się przy obliczeniach dla tak
                                silnych ładunków i bomba zaprojektowana na 100 Mt w rzeczywistości
                                wybuchła słabiej.
                                • matrek Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 11.08.07, 23:23
                                  No nie, wiem ze bomba termojadrowa oparta jest na deuterze i trycie, ale nie
                                  wiedzialem ze deuter wiaze sie z wodorem.
                                • mac.card Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 12.08.07, 11:28
                                  speedy13 napisał:

                                  > Można sobie też
                                  > wyobrazić bombę 3-stopniową w której eksplozja kapsuły z deuterem
                                  > posłuży do kompresji kolejnej, większej kapsuły z deuterem (a
                                  > eksplozja tej - do kompresji jeszcze większej kapsuły... itd.,

                                  Nie całkiem tak...
                                  A raczej całkiem nie tak!

                                  Bomba trójstopniowa jest skonstruowana w ten sposób, że ładunek
                                  metariału przeznaczonego do syntezy jest otoczony Uranem-238. Ten
                                  izotop jest najbardziej powszechny w przyrodzie stąd i najtańszy w
                                  uzyskaniu. W normalnych warunkach nie jest jednak rozszczepialny,
                                  tzn. nie da się w nim wywołać reakcji łańcuchowej.
                                  Zastosowanie go w bombie termojądrowej (wodorowej) sprawia, że
                                  neutrony uwolnione podczas syntezy nasycają U-238 i sprawiają, że
                                  staje się rozszczepialny.
                                  Trójstopniowość bomby polega więc na tym, że najpierw (PIERWSZY
                                  STOPIEŃ) następuje wybuch "klasycznej" bomby rozszczepialnej.
                                  Inicjuje on reakcję syntezy termojądrowej (DRUGI STOPIEŃ), a
                                  uwolnione neutrony powodują dodatkową reakcję rozszczepienia w U-238
                                  (TRZECI STOPIEŃ).
                                  Taką kombinację nazywa się: fission-fusion-fission, albo FFF.
                                  en.wikipedia.org/wiki/Uranium-238#Nuclear_weapons
                                  www.kotek2185.republika.pl/rodz.html
                                  • speedy13 Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 12.08.07, 23:38
                                    Hej

                                    Oj nie. Wybacz ale ja naprawdę wiem co mówię:

                                    mac.card napisał:

                                    > Trójstopniowość bomby polega więc na tym, że najpierw (PIERWSZY
                                    > STOPIEŃ) następuje wybuch "klasycznej" bomby rozszczepialnej.
                                    > Inicjuje on reakcję syntezy termojądrowej (DRUGI STOPIEŃ), a
                                    > uwolnione neutrony powodują dodatkową reakcję rozszczepienia w U-
                                    238
                                    > (TRZECI STOPIEŃ).

                                    To co napisałeś to podział ze względu na źródło energii (reakcję), a
                                    to co ja -podział ze względu na konstrukcję bomby. To prawie to
                                    samo, ale "prawie" robi niekiedy dużą różnicę :) . To co napisałeś,
                                    napisałeś zresztą źle - nazywa się to fazami: pierwsza faza to
                                    rozszczepienie, druga - synteza, trzecia - rozszczepienie indukowane
                                    uranu 238 przez neutrony których pełno w układzie. Takie bomby
                                    nazywają się więc jednofazowe, dwu- i trójfazowe. Ale nie jest to
                                    bezpośrednio związane z konstrukcją bomby, bardzo spokojnie można
                                    sobie wyobrazić np. bombę 2-stopniową a jednofazową (chociaż sens
                                    budowy takiego dziwoląga byłby powiedzmy sobie umiarkowany, to
                                    pierwszy pomysł Stanisława Ulama to było właśnie coś takiego; i nie
                                    jestem pewien nawet czy nie było takiego testu w 1951). Kiedyś nawet
                                    sobie myślałem że w ogóle te fazy to jakiś rosyjsko - polski
                                    wynalazek, bo w zachodnich źródłach długo nie znajdowałem takiej
                                    klasyfikacji ale jednak się pojawia czasami.
                                    A powiem jeszcze dlaczego mi się to nie podoba zanadto. Poza może
                                    konstrukcjami z pionierskiego okresu broni atomowej i nielicznymi
                                    dziwolągami, w każdej praktycznie bombie nawet takiej rozszczepianej
                                    jest zapalnik z mieszaniną D-T - dochodzi więc do syntezy, choćby na
                                    niewielką skalę - i są elementy konstrukcyjne z uranu 238, dochodzi
                                    więc do indukowanego rozszczepienia. Więc zgodnie z tą klasyfikacją
                                    istnieją w zasadzie tylko i wyłącznie bomby trójfazowe, a innych
                                    praktycznie nie ma. Więc na co komu taka klasyfikacja, jak wszystko
                                    i tak do jednej klasy się łapie... bezwartościowa jest i tyle.
                              • ignorant11 Bomba wodorowa 12.08.07, 13:17
                                matrek napisał:

                                > marek_boa napisał:
                                >
                                > > Z tego co pamiętam ze...szkoły to ładunek atomowy jest zapalnikiem w
                                > > wodorówce!:)
                                >
                                >
                                > Ale bomba wodorowa to nie jest - moge sie mylic, ale chyba mam racje - zadna
                                > bomba oparta na wodorze, tylko system bomb atomowych, w ktorych kolejne ladunki
                                > atomowe odpalaja jeden drugi w bombach wielostopniowych, co niezwykle zwieksza
                                > sile eksplozji jadrowej ostatniego stopnia.
                                >
                                > > -Pozdrawiam!
                                >
                                >


                                Sława!

                                PO pierwsze od zwykłych atomowcyh rózni sie tym,ze energia jest wyzwalana nie
                                wskutek analizy ciezkich jader, ale SYNTEZY lekkich.

                                Prawdopodbnie nigdy nie istniała bomba wodorowa tzn oparta na sytezie hleu z
                                wodowu, ale syntezie hele z deuterku litu.

                                Do inicjacji SYNTEZY porzebna jest wysoka temperatura i cisnienie, stad nazwa
                                TERMOJADROWA, ktore najlatwiej otrzymac w wyniku explozji jadrowej.

                                Zatem tu zwykła bomba uranowa, plutonowa( ANALITYCZNA) jest tylko zpalnikiem dla
                                bomby termojadrowej.

                                Zatem ta bron nie polega na odpalaniu kolejnych bomb uranowych, ale na
                                osiagnieciu SYNTEZY.

                                CZesto tez fizycy- chemicy beda sie zzymac na okreslenie ATOMOWA, bo walsciwie
                                kazdy material wybuchowy polega na udziale atomów, czyli reakcji utleniania
                                atomów/czasteczek materiału wybuchowego.

                                W broni jadrowej mamy natomiast przemiany samych jader atomowych...


                                Forum Słowiańskie
                                gg 1728585
                  • axx611 Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 11.08.07, 20:10
                    Oczywiscie ma znaczenie dla sprawy ze byli zydami. W tych latach 50
                    jeszcze USA byly krajem na wskros rasistowskim. Murzyni pelnie praw
                    otrzymali dopiero w 1965 r. Zydzi byli dyskryminowani takze.(bo to
                    tradycja) Administracja a szczegolnie soldateska McArthura
                    potrzebowala kogos kogo mozna oskarzyc za sukces soviecki. Zyd jest
                    zawsze winny obok cyklisty i oskarzenie dobrze jest przyjmowane
                    przez spoleczenstwo. Dodam ze dopiero w 1952 r. prezydent Truman
                    wprowadzil mieszane zalogi na okretach podwodnych.
                    O zabojstwo prez. Kennydego rowniez obwiniano sovieciarzy. W
                    rzeczywistosci domniemany zabojca byl agentem ale ...CIA.
                    • matrek Re: Alez oczywiscie, Rosjanin przeciez nie kradni 11.08.07, 20:18
                      Tylko dziwne, ze protesty z calego swiata przed wykonaniem wyroku smierci na
                      nich nie byly oparte na zarzutach braku pewnosci co do ich winy, lecz na
                      ideologicznym przekonaniu, ze nie tylko jedno panstwo powinno miec dostep do
                      broni atromowej
    • marek_boa Re: Hiroshima i Nagasaki, czy musialo do tego doj 11.08.07, 17:02
      Marek mała poprawka!:) Głos Hirohito nie został nagrany na taśmę
      tylko na płytę gramofonową!:)
      -Pozdrawiam!
    • ignorant11 Kilka powaznych błedów 12.08.07, 12:48

      Sława!

      Mowa jest oczywiscie nie o 1944 roku, bo Poczdam był wtedy w rekach Hitlera, ale
      dopiero o 1945r.

      Pozatem to właśnie Hiroszima byla osrodkiem chrzescijańskim, w niej nauczał m.in
      św Maxymilian Kolbe.

      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
    • herr7 chodziło o pokaz siły 13.08.07, 17:26
      Militarnie Japonia wojnę przegrała i wiedzieli o tym wszyscy. Japończykom
      chodziło jednak o tzw. honorową kapitulację, czyli zachowanie pozycji Hirohito,
      a przede wszystkim uchronienie go przed amerykańskim sądem. Gdyby Amerykanie
      dali takie gwarancje w lipcu 1945 r to nastąpiłaby kapitulacja praktycznie na
      warunkach strony zwycięskiej, czyli Ameryki. Rzecz w tym, że amerykańskie elity
      myślały już wówczas o "powstrzymywaniu" Rosji, a do tego zrzucenie bomb
      atomowych było doskonałą demonstracją siły. Początek zimnej wojny, tak jak tego
      chcieli Amerykanie nastąpił więc 6 sierpnia 1945 r. Widząc skalę zniszczeń
      wmówiono potem światu, że było to podyktowane koniecznością militarną. A
      Japończycy nie mieli się już wtedy czym bronić, gdyż ich przemysł leżał w
      gruzach i nie mieli surowców niezbędnych do prowadzenia wojny - w odróżnieniu od
      Niemców Japończycy nie potrafili wytwarzać benzyny z węgla.
      Po wygraniu wojny Amerykanie faktycznie zgodzili się na rozwiązanie jakie
      proponowali im wcześniej Japończycy - Hirohito nadal był boskim cesarzem.

      Przykład Hiroshimy pokazuje, że wielcy zbrodniarze rządzili wtedy nie tylko
      Niemcami i Rosją, ale także W. Brytanią i Ameryką.
      • zarat.hustra Re: chodziło o pokaz siły 13.08.07, 18:44
        Co jeszcze wykladali w Moswie?
        • herr7 w Moswie? 13.08.07, 18:53
          Nie wiem. Ale co wykładali w Twojej Wyższej Szkole Logistyki i Magazynowania w
          Pcimu Dolnym to widać z tego co tu wypisujesz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja