Dodaj do ulubionych

Polscy piloci wojskowi w 1939r???

28.08.07, 18:39
Interesuje mnie ilu Polska miała w 1939r gotowych do walki
pilotów ,obserwatorów, nawigatorów i innych żołnierzy potrzebnych do
prowadzenia wojny powietrznej.Ciekawi mnie czy gdyby polska armia
dostała (kupiła ) w 1939 roku z 1000 samolotów(oczywiście to S-F)to
czy by miała kogo posadzić za ich sterami???.
Obserwuj wątek
    • odyn06 Re: Polscy piloci wojskowi w 1939r??? 28.08.07, 19:17
      Według Księgi Lotników Polskich 1939-1945 str.16 tabela 6 to na 1181 pilotów w
      działaniach uczestniczyło 594 z tego 159 oficerów, 101 podchorążych i 334
      podoficerów.
      Wśród 497 obserwatorów w walkach uczestniczyło 347 z tego 279 oficerów i 68
      podchorążych.
      Na 219 strzelców pokładowych walczyło 210.
      Ogółem na 1897 członków personelu latającego w walce uczestniczyło 1151.
      Z tego autorzy wyciągnęli wniosek że dla 746 żołnierzy personelu latającego
      ZABRAKŁO samolotów.Pzdr.
      • aso62 Re: Polscy piloci wojskowi w 1939r??? 28.08.07, 19:32
        Jeżeli autorzy policzyli wszystkich żołnierzy w służbie czynnej,
        którzy mieli np. uprawnienia pilota, to ich wniosek jest bzdurny.
        Nigdy nie jest tak, że wszyscy piloci służą w jednostkach bojowach,
        Wielu lata "na biurku", pełni funkcję instruktorów w szkołach
        lotniczych czy co tam jeszcze.
        • odyn06 Re: Polskie samoloty wojskowe w 1939r. 28.08.07, 20:23
          Na dzień 01.09.1939 nasze lotnictwo dysponowało następującymi typami i ilościami
          samolotów:
          myśliwskie PZL P-7a - 105 w tym 30 bojowych;
          myśliwskie PZL P 11 a i c - 172 w tym 129 bojowych;
          rozpoznawcze PZL P-23A "Karaś" - 35;
          " PZL P-23B "Karaś" - 168 w tym 118 bojowych;
          bombowe PZL P-37B "ŁOŚ" - 76 w tym 36 bojowych;
          obserwacyjne R-XIII (C) D "Lublin - 174 w tym 49 bojowych;
          " RWD 146 (LWS) "Czapla" - 65 w tym 35 bojowych;
          łącznikowe RWD-8 (PWS) - 40 niebojowych;
          " RWD-13 - 12 niebojowych;
          transportowe Fokker F-VIII(B)3m - 9 niebojowych.
          Ogółem: na 856 samoloty, 397 było bojowych i 61 niebojowych.
          W liczbie ogónej uwzględnić należy 117 samolotów szkolnych, 146 rezerwowych i
          135 w remoncie.
          Trochę mało.Co?
          Źródło - jak wyżej str. 17 tabela 5.
              • patmate Łoś korekta 28.08.07, 22:50
                Łosie:
                92 - ilość odebranych przez wojsko
                86 - ilość Łosi w dyspozycji Lotnictwa Wojskowego 31 08 1939 (+6
                straconych w katastrofach=92)
                36 - pełen etat dywizjonów (X i XI) bombowych.
                31 - w bazie Małaszewicze
                5 - w Samodzielnym Dyonie Doświadczalnym
                14 - w remoncie i w ośrodkach szkoleniowych

                dodatkowo w (PZL) warszawskiej Wytwórni Płatowców 15 szt oraz w
                Mielcu WP 2 17 szt w różnych stadiach produkcji.
                Dla innych samolotów te proporcje były różne.

                Pzdr
          • aso62 Re: Polskie samoloty wojskowe w 1939r. 29.08.07, 20:53
            odyn06 napisał:

            > Na dzień 01.09.1939 nasze lotnictwo dysponowało następującymi
            > typami i ilościami samolotów:
            ....
            > Ogółem: na 856 samoloty, 397 było bojowych i 61 niebojowych.
            > W liczbie ogónej uwzględnić należy 117 samolotów szkolnych, 146
            > zerwowych i 135 w remoncie.
            > Trochę mało.Co?

            Bardzo wybiórcze to źródło. W rzeczywistości nasze lotnictwo miało
            ponad 1800 samolotów na stanie.
        • wladca_pierscienii Re: Polscy piloci wojskowi w 1939r??? 29.08.07, 14:05
          aso62 napisał:

          > Jeżeli autorzy policzyli wszystkich żołnierzy w służbie czynnej,
          > którzy mieli np. uprawnienia pilota,

          w razie potrzeby (sprzętu) możnaby jeszcze wziąść pilotów cywilnych
          z aeroklubów
          wtedy cywilne awionetki nie różniły się aż tak mocno od samolotów
          wojskowych
          • aso62 Re: Polscy piloci wojskowi w 1939r??? 29.08.07, 20:51
            wladca_pierscienii napisał:

            > w razie potrzeby (sprzętu) możnaby jeszcze wziąść pilotów
            > cywilnych z aeroklubów wtedy cywilne awionetki nie różniły się aż
            > tak mocno od samolotów wojskowych

            Cywilnych pilotów, którzy nie byli w rezerwie lotnictwa wojskowego,
            było u nas tylu co kot napłakał. Do latania bojowego się NIE
            nadawali, co najwyżej mogliby latać łącznikowymi RWD.
            • jopekpl Re: Polscy piloci wojskowi w 1939r??? 30.08.07, 22:13
              aso62 napisał:

              > wladca_pierscienii napisał:
              >
              > > w razie potrzeby (sprzętu) możnaby jeszcze wziąść pilotów
              > > cywilnych z aeroklubów wtedy cywilne awionetki nie różniły się

              > > tak mocno od samolotów wojskowych
              >
              > Cywilnych pilotów, którzy nie byli w rezerwie lotnictwa
              wojskowego,
              > było u nas tylu co kot napłakał. Do latania bojowego się NIE
              > nadawali, co najwyżej mogliby latać łącznikowymi RWD.

              Ja bym napisał inaczej .cywilnych pilotów którzy wczesniej nie
              latali dla wojska ,a raczej w wojsku, było tylu co kot napłakał,więc
              jak najbardziej sie nadawali do latania bojowego.zresztą nawet
              piloci szybowców po w miarę niedługim szkoleniu mogli nadawać sie na
              pilotów bojowych,z tym ze wartosć takiego pilota była odpowiednio
              nisza niż w pełni przeszkolonego pilota wojskowego.
              Pzdr
              • wladca_pierscienii Re: Polscy piloci wojskowi w 1939r??? 31.08.07, 15:54
                jopekpl napisał:
                > Ja bym napisał inaczej .cywilnych pilotów którzy wczesniej nie
                > latali dla wojska ,a raczej w wojsku, było tylu co kot napłakał,

                cyztałem książkę: Rychter - "Skrzydlate wspomnienia" i NIE doszedłem
                do takiego wniosku (BTW polecam - facet ma co wspominać i umie
                opowiadać)

                więc
                > jak najbardziej sie nadawali do latania bojowego.zresztą nawet
                > piloci szybowców po w miarę niedługim szkoleniu mogli nadawać sie
                na
                > pilotów bojowych,z tym ze wartosć takiego pilota była odpowiednio
                > nisza niż w pełni przeszkolonego pilota wojskowego.

                ale chyba lepsza od pilota wojskowego szkolonego w czasie wojny
                od "zera"
            • viking2 Re: Polscy piloci wojskowi w 1939r??? 01.09.07, 01:54
              aso62 napisał:
              > Cywilnych pilotów, którzy nie byli w rezerwie lotnictwa wojskowego,
              > było u nas tylu co kot napłakał. Do latania bojowego się NIE
              > nadawali, co najwyżej mogliby latać łącznikowymi RWD.

              Przypuszczalnie masz racje w sensie umiejetnosci/uzdolnienia/doswiadczenie
              (bojowe - zadne) takiego pilota-amatora i rzeczywiscie z awionetki mozesz go
              przesadzic co najwyzej na lacznikowy RWD-8. Ale to "uwalnia" tego pilota sluzby
              czynnej, ktory jeszcze do wczoraj latal na RWD, czyli, ze mozesz go przesadzic
              na PZL-11. Moze nie od jutra, ale, powiedzmy, od nastepnego poniedzialku...
              • aso62 Re: Polscy piloci wojskowi w 1939r??? 01.09.07, 20:59
                viking2 napisał:

                > Ale to "uwalnia" tego pilota sluzby czynnej, ktory jeszcze do
                > wczoraj latal na RWD, czyli, ze mozesz go przesadzic
                > na PZL-11. Moze nie od jutra, ale, powiedzmy, od nastepnego
                > poniedzialku...

                I w tenże poniedziałek się zabije albo jakiś Niemiec to zrobi.

                To nie takie proste:

                1. Trzeba tych ludzi przeszkolić na P.11. Wbrew temu co pisał jeden
                z poprzedników, latanie P.11 znacznie się różniło od latania na RWD.

                2. Trzeba ich przeszkolić operacyjnie. To trwa jeszcze dłużej.

                3. Nie każdy będzie się nadawał. To, że ktoś zostaje pilotem
                myśliwca, ktoś inny bombowca a jeszcze inny łącznikowego nie jest
                dziełem przypadku.
                • viking2 Re: Polscy piloci wojskowi w 1939r??? 02.09.07, 06:21
                  Wiesz, aso62, moze i masz racje, ze go zabija, ale w koncu mowimy o dzialaniach
                  wojennych. Ostatecznie, w czasie najbardziej kryzysowej sytacji w Bitwie o
                  Anglie bywalo, ze na uzupelnienia do dywizjonow mysliwskich przysylano ludzi z
                  10 czy 20 godzinami na Hurricanach. Oczywiscie, ze gineli jak muchy, chyba, ze
                  ktos po prostu mial szczescie i zdolal jeszcze dolatac kolejne 20 godzin przed
                  pierwszym atakiem, powiedzmy, na Ju-52 (nie najmocniejszy podniebny przeciwnik)
                  - ale sytacja byla, jak rzeklem, kryzysowa - calkiem podobnie, jak w Polsce we
                  wrzesniu 1939...
                    • patmate O Skalskim 03.09.07, 01:06
                      W związku ze zmianą systemu szkolenia zgłosił swój akces do Szkoły
                      Podchorążych Lotnictwa i po zdaniu egzaminów wstępnych rozpoczął
                      naukę 4 stycznia 1936 r. Po ukończeniu zajęć w Dęblinie trafił na
                      przeszkolenie myśliwskie w Wyższej Szkole Pilotażu w Grudziądzu.
                      Następnie został wysłany na staż do 4. Pułku Lotniczego w Toruniu.
                      Po promocji otrzymanej z rąk prezydenta Mościckiego 15 sierpnia 1938
                      r. na własną prośbę został przydzielony do III/4 Dywizjonu
                      Myśliwskiego w Toruniu.
                      Link:
                      www.wspolnota-polska.org.pl/index.php?id=ak41130

                      Pzdr
                    • viking2 Re: Polscy piloci wojskowi w 1939r??? 03.09.07, 05:28
                      billy.the.kid napisał:

                      > s.skalski cos tam pisał o szkoleniu-już w dywizjonie. to nie było
                      > jakieś takie sobie pokazanie ze km strzela. różne strzelania-do
                      > rekawa,do celów naziemnych-takie coś chyba jednak trszke trwa

                      Pewnie, ze trwalo, a przynajmniej powinno bylo trwac - w sprzyjajacych
                      warunkach. Ale mowimy o sytuacji, w ktorej dzialania wojenne ida pelna para,
                      pancerne zagony Guderiana sa juz na 150 kilometrow wglab Polski, Luftwaffe juz
                      drugi tydzien dzien w dzien niszczy Warszawe i inne miasta. I teraz stajesz w
                      obliczu wyboru: masz, powiedzmy, tuzin porucznikow-pilotow "uwolnionych" z
                      erwudziakow (ktore oddales we wladanie pilotom awionetek z aeroklubu). Na
                      Warszawe idzie kolejna fala 100-120 Heinkli. Wyslesz tych dodatkowych dwunastu w
                      powietrze na P-11-kach? Bo jesli nie, to nie wyslesz nikogo - wszyscy piloci z
                      doswiadczeniem bojowym maja juz przydzielone zadania i wlasnie startuja.
                      A jesli jednak wyslesz, to moze z 8 albo 10 Heinkli "spuszcza", ale wiadomo, ze
                      pewnie polowa nie wroci - a moze nie wroci zaden...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka