Czy D-day mogl sie nie udac?

18.07.03, 07:03
Czy szanowni forumowicze moga sie wypowiedziec na temat szans Niemcow na
odparcie inwazji? Dywizje pancerne na brzegach Normandii, Mistele co noc
trafiaja w kolejne okrety, U-booty przedarly sie pod transportowce itp.
    • Gość: K&S Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: 194.181.108.* 18.07.03, 08:31
      being28 napisał:

      > Czy szanowni forumowicze moga sie wypowiedziec na temat szans Niemcow na
      > odparcie inwazji? Dywizje pancerne na brzegach Normandii, Mistele co noc
      > trafiaja w kolejne okrety, U-booty przedarly sie pod transportowce itp.

      Niemcy nie mieli żadnych szans, przez rok alianckie naloty dywanowe zniszczyły
      infrastrukturę w północnej Francji wię Niemcy nie mogli szybki ściągnąć
      posiłków na pole bitwy, a poza tym naloty dywanowe były przynętą na którą
      wykończono resztki lotnictwa niemieckiego w zach. Europie. Alianci nie mieli
      chyba żadnego planu rezerwoweo na wypadek nieudanego lądowania, gdyby pierwsza
      fala się załamała to kolejne rzuty i tak by lądowały i w końcu pod naporem
      przeważającej liczby żołnierzy i przytłaczającego wsparcia ich przez marynarkę
      i lotnictwo Niemieckie odziały by zostały zmiecione. Ta operacja nie mogła się
      nie udać. To była tylko kwestia wysokości strat u aliantów.
      • Gość: Fikoł Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: *.state.gov 18.07.03, 08:52
        Gość portalu: K&S napisał(a):

        >
        > Niemcy nie mieli żadnych szans ...

        Niestety mieli i to ogromne. Podsatawowy problem to kompletny brak rzetelnego
        wywiadu niemieckiego a co za tym idzie ciągłe przeświadczenie Hitlera, iż w
        południowej Anglii istnieje rzeczywiście 1 Grupa Armii U.S.A. dowodzona przez
        Pattona. To właśnie ten fakt oraz setki innych działań decepcyjnych aliantów
        spowodowały, że nie ruszono 15 Armii spod Pas-de-Calais spodziewając się
        właściwej inwazji właśnie tam. Na tym etapie niemieckiego myślenia Normandia
        była dla Niemców tylko operacją dywrsyjną. I to jest jeden z tysiąca przyczyn
        niemieckiej porażki. Hitler, nie dość, że "przyznał" sobie dowodzenie odwodami
        pancernymi to zupełnie nie chciał słuchać sugestii Rommla w kwestiach
        operacyjnych. Zresztą późniejsza niemiecka operacja, będąca jednocześnie
        początkiem końca bitwy normandzkiej, o kryptonimie "Lutich" (chyba dobrze
        napisałem) była też dziełem Hitlera. Operacja ta skończyła się dla Niemców
        okrążeniem zamkniętym przez Polaków pod Falaise. Pisać by można o tym długo.
        Ale jeszcze raz powtórzę - Hitler miał pełne szanse na zlikwidowanie
        przyczółków - mimo ogromnej przewagi Aliantów w powietrzu i na morzu. A miał na
        to dwie szanse - pierwsza jeszcze na plażach, ale za długo spał, a druga pod
        Cean gdzie nie wysłał czołgów, które czekały na Pattona pod Pas-de-Calais.

        Dodam jeszcze, że był taki moment, w którym Bradley zastanawiał się czy
        kontynuować dalsze natarcie na plażę "Omaha", zaś Eisenhower miał przygotowane
        przemówienie radiowe informujące społeczeństwa państw sprzymierzonych o klęsce
        inwazji.

        PZDR
        • Gość: K&S Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: 194.181.108.* 18.07.03, 09:28
          Gość portalu: Fikoł napisał(a):

          > Gość portalu: K&S napisał(a):
          >
          > >
          > > Niemcy nie mieli żadnych szans ...
          >
          > Niestety mieli i to ogromne. Podsatawowy problem to kompletny brak rzetelnego
          > wywiadu niemieckiego a co za tym idzie ciągłe przeświadczenie Hitlera, iż w
          > południowej Anglii istnieje rzeczywiście 1 Grupa Armii U.S.A. dowodzona przez
          > Pattona. To właśnie ten fakt oraz setki innych działań decepcyjnych aliantów
          > spowodowały, że nie ruszono 15 Armii spod Pas-de-Calais spodziewając się
          > właściwej inwazji właśnie tam. Na tym etapie niemieckiego myślenia Normandia
          > była dla Niemców tylko operacją dywrsyjną. I to jest jeden z tysiąca przyczyn
          > niemieckiej porażki. Hitler, nie dość, że "przyznał" sobie dowodzenie
          odwodami
          > pancernymi to zupełnie nie chciał słuchać sugestii Rommla w kwestiach
          > operacyjnych. Zresztą późniejsza niemiecka operacja, będąca jednocześnie
          > początkiem końca bitwy normandzkiej, o kryptonimie "Lutich" (chyba dobrze
          > napisałem) była też dziełem Hitlera. Operacja ta skończyła się dla Niemców
          > okrążeniem zamkniętym przez Polaków pod Falaise. Pisać by można o tym długo.
          > Ale jeszcze raz powtórzę - Hitler miał pełne szanse na zlikwidowanie
          > przyczółków - mimo ogromnej przewagi Aliantów w powietrzu i na morzu. A miał
          na
          >
          > to dwie szanse - pierwsza jeszcze na plażach, ale za długo spał, a druga pod
          > Cean gdzie nie wysłał czołgów, które czekały na Pattona pod Pas-de-Calais.
          >
          > Dodam jeszcze, że był taki moment, w którym Bradley zastanawiał się czy
          > kontynuować dalsze natarcie na plażę "Omaha", zaś Eisenhower miał
          przygotowane
          > przemówienie radiowe informujące społeczeństwa państw sprzymierzonych o
          klęsce
          > inwazji.
          >
          > PZDR
          wszystko to co napisałeś to oczywiście prawda ale twoja ocena tych faktów jest
          zupełnie błędna.
          W czerwcu 1944 Alianci mieli tak przygniatającą przewagę w sprzęcie, żólnierzy
          też mieli więcej chociaż różnica i nie była tak duża, że uderzenie na wybrany
          fragment wybrzeża Francji musiła sie skończyć katastrofą dla Niemców nawet
          jeśli miałoby być to starcie z najlepszą Niemiecką 15 armią. Alianci przy
          takiej przewadze sprzętu i panowaniu w powietrzu bez którego na tym etapie
          wojny nie można było wygrać dużej bitwy, mogli sobie pozwolić na wojnę na
          wyczerpanie do której Niemcy w żadnej mierze nie mogli dopóścić. Poza tym to od
          Aliantów zależało wybranie miejsca lądowania i skoncentrowanie tam maksymalnych
          środków. Niemcy musieliby mieć w każdym zakątku zach. Europy taką 15 armię żeby
          chociaż pomarzyć o zatrzymaniu aliantów a i tak Amerykanie mogliby praktycznie
          bez końca rzucać kolejne dywizje a Niemcy odwodów strategicznych już w ogóle
          nie mieli!
          Byli bez szans, zresztą wystarczy porównać ilość dywizji, samolotów, czołgów,
          altylerii, zapasów amunicji, paliwa, zaopatrzenia itd. obu stron. Doświadczenie
          wojenne Niemców nie mogło zrównoważyć takiej dysproporcji.
          W ogóle nie ma o czym dyskutować.
          • Gość: Fokoł Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: *.state.gov 18.07.03, 10:07
            W pewnym sensie masz rację - wojna to walka potencjałów i kiedyś tam z
            pewnością Niemcy nie wytrzymaliby naporu Aliantów, którzy, i to też prawda,
            wygraliby wojnę tylko nie wiemy kosztem jakich strat. Ale wydaje mi się, że
            wątek jest nie o hipotetycznej inwazji tylko o tej z 6 czerwca. I tutaj będę
            bronił zdania, że Niemcy mieli możliwości techniczno-operacyjne aby ten właśnie
            desant zepchnąć do morza.

            Piszesz, że Alianci rzuciliby następne dywizje na kontynent. Tych dywizji to
            nie było tak najwięcej. W trakcie impasu Montego pod Cean nie było już kogo
            ściągnąć, a fakt wprowadzenia w takiej a nie innej formie dywizji pancernej
            Maczka świadczy o ogromnym pośpiechu i cokolwiek lekkim deficycie siły żywej.

            Po za tym co to znaczy "wysłac następne dywizje"? Trzeba je jakoś zaopatrywać,
            a Alianici w tym czasie nie zdobyli jeszcze żadnego portu. Jeden ze sztucznych
            Mulberry rozpadł się po sztormie i tak naprawdę to do walki było tylko to co
            się dało dowieźć na plażę. Wojska, ktore zdobywały przyczółki musiały się
            posuwać w terenie, który w niesamowicie faworyzował siły broniące się, nie
            dając jednocześnie wykorzystać w należyty sposób dominacji w powietrzu.

            Chyba też pewnym nadużyciem jest pisanie o przewadze w sprzęcie. Specem od
            ilości nie jestem ( tu trzeba np. Windowsa albo Dreaded'a )ale jest rzeczą
            oczywistą, iż to Niemcy, mimo kłopotów z podciągnięciem swych sił do Normandii,
            przez pierwsze tygodnie walk na kontynencie mieli przewagę w wyposażeniu
            lądowym. Jeżeli nie do końca ilościową to z pewnością jakościową.

            Nie bez znaczenia jest również fakt, iż spośród oddziałów alianckich lądujących
            we Francji niewiele brało udział w prawdziwym boju. W porównaniu z takim
            sierżantem z SS "Panzer Lehr" to byli, z czałym szacunkiem, w większości
            skauci.

            PZDR
            • Gość: K&S Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: 194.181.108.* 18.07.03, 10:26
              Gość portalu: Fokoł napisał(a):

              > W pewnym sensie masz rację - wojna to walka potencjałów i kiedyś tam z
              > pewnością Niemcy nie wytrzymaliby naporu Aliantów, którzy, i to też prawda,
              > wygraliby wojnę tylko nie wiemy kosztem jakich strat. Ale wydaje mi się, że
              > wątek jest nie o hipotetycznej inwazji tylko o tej z 6 czerwca. I tutaj będę
              > bronił zdania, że Niemcy mieli możliwości techniczno-operacyjne aby ten
              właśnie
              >
              > desant zepchnąć do morza.

              > Piszesz, że Alianci rzuciliby następne dywizje na kontynent. Tych dywizji to
              > nie było tak najwięcej. W trakcie impasu Montego pod Cean nie było już kogo
              > ściągnąć, a fakt wprowadzenia w takiej a nie innej formie dywizji pancernej
              > Maczka świadczy o ogromnym pośpiechu i cokolwiek lekkim deficycie siły żywej.
              >
              > Po za tym co to znaczy "wysłac następne dywizje"? Trzeba je jakoś
              zaopatrywać,
              > a Alianici w tym czasie nie zdobyli jeszcze żadnego portu. Jeden ze
              sztucznych
              > Mulberry rozpadł się po sztormie i tak naprawdę to do walki było tylko to co
              > się dało dowieźć na plażę. Wojska, ktore zdobywały przyczółki musiały się
              > posuwać w terenie, który w niesamowicie faworyzował siły broniące się, nie
              > dając jednocześnie wykorzystać w należyty sposób dominacji w powietrzu.
              >
              > Chyba też pewnym nadużyciem jest pisanie o przewadze w sprzęcie. Specem od
              > ilości nie jestem ( tu trzeba np. Windowsa albo Dreaded'a )ale jest rzeczą
              > oczywistą, iż to Niemcy, mimo kłopotów z podciągnięciem swych sił do
              Normandii,
              >
              > przez pierwsze tygodnie walk na kontynencie mieli przewagę w wyposażeniu
              > lądowym. Jeżeli nie do końca ilościową to z pewnością jakościową.
              >
              > Nie bez znaczenia jest również fakt, iż spośród oddziałów alianckich
              lądujących
              >
              > we Francji niewiele brało udział w prawdziwym boju. W porównaniu z takim
              > sierżantem z SS "Panzer Lehr" to byli, z czałym szacunkiem, w większości
              > skauci.
              Bardzo cenne uwagi napisałeś ale z niektórymi nie można sie zgodzić.
              Rozważ następujący problem:
              żeby desant się nie udał to broniący się na wybrzeżu muszą dysponować
              wystarczającymi środkami uderzeniowymi aby zniszczyć wszystkie przyczółki. Nie
              wystarczy sie dobrze bronić, piechota musi wyjść z bunkrów i wjechać z
              uderzającymi czołgami na plaże.
              Gdzie twoim zdaniem były w pobliżu desantowanych plaż wystarczające liczebnie
              oddziały niemieckie i sprzęt, który byłby w stanie zabić lub wziąść do niewoli
              grubo powyżej 50 tys. zołnierzy (w tej chwili nie mogę sprawdzić dokładnei ale
              1 dnia chyba wylądowało między 50 a 100 000 zołnierzy). Niemcy musieliby rzucić
              nie tyle samo ale ZNACZNIE WIĘCEJ ludzi, biorąc pod uwagę pomoc marynarki i
              lotnictwa po stronie aliantów.
              Niemcy nie mieli tylu żołnierzy w całej Normandii.
              Odwody, które moim zdaniem tylko opóźniłyby marsz ( co się stało później) nie
              były w stanie dotrzeć na czas bo alianckie bombowce rozpieprzyły linie
              kolejowe, zburzyli Caen i czołgi niemieckie przeciskały sieprzez ruiny
              kilkanaście godzin, a te które poruszały sie po polach były atakowane przez
              samoloty szturmowe. Jedyny kontratak niemieckich czołgów przeciw brytyjczykom
              zastał kompletnie zniszczony przez artylerię okrętową.
              Naprawdę ja nie widzę żadnych możliwości i atutów u Niemców które by mogły
              zrównoważyć to co wyżej napisałem
              A co do doświadczenia to Niemieckie dywizje walczyły już tak długo że bardzo
              duża część żołnierzy poległa w poprzednich bitwach a większość która była w
              czerwcu 1944 została wcielona nie tak dawno. Ilu jeszcze weteranów mogło zostać
              w czerwcu 1944 w dywizjach SS po bojach na wschodzie??
              Amerykanie to nie byli zupełnie żóltodzioby razem z Anglikami przetarli sie w
              Afryce północnej i nie mieli tam takich strat jak Niemcy na wschodzie.
              • Gość: pierce Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: *.tarchomin.pl / 192.168.8.* 18.07.03, 13:04
                Dywizje niemieckie składały się w dużej mierze z nowego żołnierza ale miały
                świetną kadrę i były o wiele lepiej wyszkolone. Większość z nich miała wysokie
                morale /o roli tego czynika mogą swiatczyć sukcesy "spieszonych" załóg łodzi
                podwodnych w walkach o nadmorskie twierdze w zachodniej Francji/.

                Nie wiem czy można porównywać walki w Północnej Afryce do np. frontu
                wschodniego.

                pzdr.
                • Gość: Słoju Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.07.03, 13:17
                  Akturat morale i wyszkolenia na pewno aliantom nie brakowało. Może trochę
                  gorzej z doświadczeniem ale tu bym nie generalizował, niemieckie jednostki też
                  składały się w większości ze "świeżych" poborowych. Natomiast niektóre
                  niemciekie jednotki (piechota, forteczne) składały się z ludzi raczej starszych
                  wiekiem, co było ich minusem.
                  pzdr
                • Gość: K&S Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: 194.181.108.* 18.07.03, 13:35
                  Gość portalu: pierce napisał(a):

                  > Dywizje niemieckie składały się w dużej mierze z nowego żołnierza ale miały
                  > świetną kadrę i były o wiele lepiej wyszkolone. Większość z nich miała
                  wysokie
                  > morale /o roli tego czynika mogą swiatczyć sukcesy "spieszonych" załóg łodzi
                  > podwodnych w walkach o nadmorskie twierdze w zachodniej Francji/.
                  >
                  > Nie wiem czy można porównywać walki w Północnej Afryce do np. frontu
                  > wschodniego.
                  Wiesz, myślę że wyszkolenie przeciętnego żołnieża po jednej i drugiej stronie
                  było na tym samym poziomie, kadra dowódcza aliancka też miała okazję się już
                  wprawić i nie była to dla nich pierwsz bitwa.
                  A co do morale to alianci od jakiegoś czasu lali trzecią Rzaszę jak popadnie i
                  w czerwcu 1944 dla przeciętnego żołnierza niemieckiego było wiadome kto w tej
                  wojnie wygra. Chyba przyznasz że widok zwycięstwa z jednej strony i porażki z
                  drugiej działał raczej na korzyść aliantów.
                  • Gość: pierce Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: *.tarchomin.pl / 192.168.8.* 18.07.03, 13:56
                    Porównanie średniej kadry dowódczej i podoficerów wypada moim zdaniem na
                    korzyść Niemców /doświadczenie !/. Choć widać juz było oznaki
                    kryzysu /szczególnie w nowo tworzonych jednostakach/.
                    pzdr
                    • Gość: K&S Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: 194.181.108.* 18.07.03, 14:10
                      Gość portalu: pierce napisał(a):

                      > Porównanie średniej kadry dowódczej i podoficerów wypada moim zdaniem na
                      > korzyść Niemców /doświadczenie !/. Choć widać juz było oznaki
                      > kryzysu /szczególnie w nowo tworzonych jednostakach/.
                      > pzdr
                      Ok. ale czy to jest korzyść, która mogła zrównoważyć przygniatającą ilość w
                      sprzęcie i zaopatrzeniu aliantów? chyba przyznasz że nie, zresztą wynik wojny
                      na zachodzie dobitnie o tym świadczy, prawda? :)
                      • Gość: pierce Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: *.tarchomin.pl / 192.168.8.* 18.07.03, 17:47
                        Oczywiście /twierdzenie Napoleona, że znaczenie morale do siły ma się jak 3:1
                        trochę się zdewaluowało/.
                        Nie uważam, że D-day mógł się nie udać twierdzę tylko, że wartość bojowa
                        dywizji niemieckich /tych pierwszorzutowych/ w pierwszej połowie '44 była
                        większa od ich aliantckich odpowiedników.
                        pzdr
    • Gość: zwiadowca Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: 141.18.6.* 18.07.03, 10:03
      Nie mieli zadnych szans, absolutnie zadnych!! Przewaga w jakosciowa i ilosciowa
      w sprzecie, przewaga ilosciowa w ludziach, przewaga motywacji no i do tego
      spore doswiadczenie amerykanow w desantach na Pacyfiku. Poza Dieppe, ktore w
      sumie bylo tylko operacja "eksperymentalna" Alianci nie przegrali chyba zadnego
      desantu. Owszem bywaly wielkie straty (np. Tarawa, Eniwetok), ale i tak w koncu
      wygrywali. Do tego doschodzi swietna akcja dezinformacyjna - nie mozna mowic,
      ze gdyby Niemcy sie pokapowali - rownie dobrze mozna gadac "a gdyby niemcy
      mieli dwa razy tyle ludzi..." Wywiad i dezinformacja to tez elementy pola walki.
      • Gość: Fikoł Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: *.state.gov 18.07.03, 10:14
        Gość portalu: zwiadowca napisał(a):

        Alianci nie przegrali chyba zadnego
        >
        > desantu. Owszem bywaly wielkie straty (np. Tarawa, Eniwetok), ale i tak w
        koncu

        Narvik, Dieppe, Anzio
        >
        > Do tego doschodzi swietna akcja dezinformacyjna - nie mozna mowic,
        > ze gdyby Niemcy sie pokapowali - rownie dobrze mozna gadac "a gdyby niemcy
        > mieli dwa razy tyle ludzi..." Wywiad i dezinformacja to tez elementy pola
        walki.

        Stary - wątek jest " Czy D-Day mókł się nie udać?" i w mojej ocenie odpowiedź
        na tak postawione pytanie moze zaczynać się od "gdyby". Najważniejsze żebyśmy
        trzymali się faktów i nie gdybali po za realiami historycznymi i technicznymi.

        PZDR
        • Gość: Słoju Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.07.03, 10:27
          Jak gdybac to gdybać.
          Niemc oczywiście mogli skoncetrować więcej sił bezpośrednio na wybrzeżu ale w
          związku z tym poniosły by ogromne straty od ostrzału aliantów (siła artylerii
          okretowej była porażająca. Przyduszon do ziemi niewiele by zdziałały. Tutaj nie
          widze mozliwości zmiany biegun wydarzeń.
          Silny kontratak z głebi w wykonaniu jednostk pancernych wymagałby po pierwsze
          ich dojścia co przy panowaniu w powietrzu aliantów było samobójstwem (przejazd,
          maskowanie, koncentracja) a po drugie teren nie był idealny do działań
          manewrowych a tylko tu była przewaga niemców. Żywopłoty, mury, liczne cieki
          wodne uniemozliwiały rozwinięcie sił zmechanizowanych przeprowadzenie
          dynamicznych działań. Wymagały raczej mozolnego zdobywania pozycji przez
          piechotę. Tak więc reasumując, D-day musiał się udać.
          pzdr
          pzdr
          • being28 Re: Czy D-day mogl sie nie udac? 18.07.03, 11:08
            Poza dzialaniami na ladzie byly tez inne miejsca walki. Gdyby zywe torpedy
            trafialy czescie, rozpadl sie drugi sztuczny port, Ubooty troche zdzialaly, do
            tego Mistele i nie byloby czym walczyc w Normandii.

            Czy "normalny" dowodca niemiecki mogl cos jeszcze zdzialac? Paryz miastem
            twierdza?

            PS.
            Watek jest otwarty i moze troche rozrusza forum
            Pozdrawiam!!!
            • Gość: Słoju Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.07.03, 16:39
              Nie wiem czy w tym momencie wojny był jeszcze tzw. normalny niemiecki dowodca,
              zwarzywszy kto był naczelnym wodzem. Według mnie nie. tym bardziej iz naprzeciw
              siebie mieli godnych przeciwników.
              Paryz miasto twierdza, co by to dało, Niemcy na wshodzie zastosowali tę
              koncepcję, skutek mizerny.
              pzdr
    • Gość: BRvUngern-Sternber Czy D-day mogl sie nie udac?Nie mogl. IP: *.bg.am.lodz.pl 18.07.03, 11:12
      Oczywiscie ze nie mogli przegrac.4,5 mln ludzi 10000 czolgow 20000 samolotow.Ciezka artyleria okretowa.Niemcy 800tys ludzi 1000 czolgow chyba 500 samolotow czy mniej.Czyli przewaga w ludziach 5,5 razy czolgach 10 razy samolotach 40 razy.Widzicie jakies szanse?To tylko zachodni autorzy aby wprowadzic dreszczyk emocji opisuja tak jakby moglo sie nie udac.I czytelnik zaciska kciuki.Aby sie udalo aby sie udalo.To taki chwyt podnoszacy sprzedaz ksiazki :o))) jak widac dobry.Ale zupelnie falszujacy rzeczywistosc.A co do doswiadczonych zolnierzy.To wiecie jak wygladala rzeczywistosc?Niemcy sciagali najlepsze jednoski na wschod z Normandii a w zamian przysylali niewyszkolone.Ci sie szkolili i znow na wschod.W Normandii byla przechowalnia najgorszych rezerwistow...Oczywiscie znow autorzy zachodni robia z nich armie lwow zaprawionych w bojach :o)))W ogole anglosasi to samochwaly.
      • Gość: Tommy Re: Czy D-day mogl sie nie udac? mogl. IP: *.abrahama.net.pl 18.07.03, 12:48
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

        > Oczywiscie ze nie mogli przegrac.4,5 mln ludzi 10000 czolgow 20000
        samolotow.Ci
        > ezka artyleria okretowa.Niemcy 800tys ludzi 1000 czolgow chyba 500 samolotow
        cz
        > y mniej.

        Dla powodzenia operacji kluczowe byly pierwsze 2-3 dni. Wtedy Alianci z
        pewnoscia nie mieli 4,5 mln ludzi na kontynencie:) Jezli Hitler by nie zaspal i
        dywizje pancerne byly by lepiej usytuowane to powstrzymanie inwazji bylo
        bardzo prawdopodobne.

        Czyli przewaga w ludziach 5,5 razy czolgach 10 razy samolotach 40 razy.
        > Widzicie jakies szanse?

        Pamietaj, ze bitwy (a tymbardziej wojny) nie wygrywa sie sama przewaga. W tej
        sytuacji, kiedy Niemcy sie bronili to jeden ich zolnierz = kilku zolnierzy
        alianckich

        To tylko zachodni autorzy aby wprowadzic dreszczyk emocj
        > i opisuja tak jakby moglo sie nie udac.I czytelnik zaciska kciuki.Aby sie
        udalo
        > aby sie udalo.To taki chwyt podnoszacy sprzedaz ksiazki :o))) jak widac
        dobry.
        > Ale zupelnie falszujacy rzeczywistosc.A co do doswiadczonych zolnierzy.To
        wieci
        > e jak wygladala rzeczywistosc?Niemcy sciagali najlepsze jednoski na wschod z
        No
        > rmandii a w zamian przysylali niewyszkolone.Ci sie szkolili i znow na
        wschod.W
        > Normandii byla przechowalnia najgorszych rezerwistow...Oczywiscie znow
        autorzy
        > zachodni robia z nich armie lwow zaprawionych w bojach :o)))W ogole anglosasi
        t
        > o samochwaly.

        Oczywiscie, pewnie 12 SS pzdyw + Dyw. PzLehr + 2 pzdyw pod Cean to pikus,
        wzmocnione pozniej calym II SS PZCorp.

        PZDR
    • Gość: Paul Re: Czy D-day mogl sie nie udac? IP: *.lodz.mm.pl 18.07.03, 16:17
      1) Odpowiednia pogoda + pelnia
      2) Odkryte plany dezinformacji
      3) Odkryte plany inwazyjne
      Z reszta, nie ma co dzielic wlosa na czworo. Marynarka niemiecka zrobila
      dokladnie to co mogla, bez wzgledu na pogode, ktora najlepsza nie byla. Nic z
      tego nie wyszlo. Wszystko wiec rozbija sie przedewszystkim na zaskoczeniu
      niemieckiego dowodztwa i o pogode, ktora mogla byc gorsza niz byla. Po
      opanowaniu sytuacji na Omaha, nawet po rozpatrywanej ewakuacji z tej plazy, w
      zaistnialej sytuacji Niemcy byli bez szans. Po konsolidacji przyczolkow nie
      pomoglaby nawet natychmiastowa "szarza" niemieckich dywizji pancernych -
      przewaga w powietrzu + wsparcie okretow. Doszlo by do olbrzymich strat po
      stronie aliantow, a bitwa z nienieckimi czolgami i "dzielnymi ssmanami"
      rozegrala by sie blizej kanalu. Przyczolek nie mogl zostac zablokowany, bo
      Niemcy nie mieli czym. Uszanowanie,
      Paul
      • Gość: JOrl Paul, mala poprawka IP: *.dip.t-dialin.net 18.07.03, 16:51
        Gość portalu: Paul napisał(a):


        > nie pomoglaby nawet natychmiastowa "szarza" niemieckich dywizji pancernych -
        > przewaga w powietrzu + wsparcie okretow.


        Przepraszam, ze sie wtrace, ale sa ciagle apele aby poziom forum sie nie
        obnizyl. Wiec zamiast tego Twojego rownania matematycznego powyzej powienes
        napiasac jedna z 2 alternatyw:

        1. nie pomoglaby nawet natychmiastowa "szarza" niemieckich dywizji pancernych -
        przewaga w powietrzu - wsparcie okretow.

        2. nie pomoglaby nawet natychmiastowa "szarza" niemieckich dywizji pancernych -
        (przewaga w powietrzu + wsparcie okretow).

        Ale pozatym naturalnie zgoda. Niemcy mieli juz wojne przegrana. Duzo wczesniej
        wlasciwie.
        Pozdrowienia


    • Gość: Blysku Spytajmy poleglych Kanadyjczykow spod Dieppe n/t IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.03, 09:25
      • Gość: pierce Re: Spytajmy poleglych Kanadyjczykow spod Dieppe IP: *.tarchomin.pl / 192.168.8.* 19.07.03, 13:11
        Nie wolno porównywać obu desantów. Dieppe to była operacja rozpoznawcza czy
        wręcz manifestacja polityczna Anglików /w założeniumiąła się nie udać/.
        pzdr
        • Gość: drwal Re: Spytajmy poleglych Kanadyjczykow spod Dieppe IP: 80.51.17.* 21.07.03, 09:38
          doswiadczenie wojk niemieckich z tego okresu
          no tak dywizje ss i kilka piechoty z frontu wschodniego choc przetrzepionych i
          uzupelnionych bylo lepsze
          ale reszta dywizji dziadki i chorzy oraz na sile wcielani ktorzy marzyli o
          poddaniu
          rozproszenie sil alianci atakuja w 1 miejscu niemiaszki musza bronic cale
          wybrzeze
          atak dywizji pancernych na plaze bylby samobojstwem
          pokazala to szarza 21 dPanc ktora dotarla do plazy ale zostala rozstrzelana
          przez artylerie okretowa
          Luftwaffe zrobila co mogla :) tzn prawie jej nie bylo wiec dpanc zanim
          wkroczylyby do akcji to by zostaly zmasakrowane prze samoloty
Pełna wersja