Na Bliskim Wschodzie bez zmian....

IP: *.acn.waw.pl 24.07.03, 09:34
Dzisiaj znowu zginęli amerykańscy żołnierze - tym razem trzech. Jeśli te
statystyki będą się utrzymywały to za parę miesięcy straty sięgną kilkuset
zabitych, czy opinia publiczna w Stanach będzie w stanie to zaakceptować?
Coś w tym Iraku chyba nie tak...

pozdr
    • Gość: Paul Re: Na Bliskim Wschodzie bez zmian.... IP: *.lodz.mm.pl 24.07.03, 19:25
      Gość portalu: macek napisał(a):

      > Dzisiaj znowu zginęli amerykańscy żołnierze - tym razem trzech. Jeśli te
      > statystyki będą się utrzymywały to za parę miesięcy straty sięgną kilkuset
      > zabitych, czy opinia publiczna w Stanach będzie w stanie to zaakceptować?
      > Coś w tym Iraku chyba nie tak...
      >
      > pozdr
      Tak. "Cos" w tym iraq'u jest nie tak. A dokladniej nie w iraq'u, tylko w
      bialym domu, kongresie i pentagonie. Uszanowanie,
      Paul
    • wielki_czarownik W tym tempie to wychodzi 80-100/miesiąc 24.07.03, 21:49
      Trochę sporo. To może dać około 1000 zabitych na rok. A to jeszcze więcej. A
      jeśli dołożymy do tego tych zabitych w Afganistanie to wyjdzie bardzo dużo.
      Wyborcy mogą się zdenerwować.
      Pozdr.
      • Gość: Bartek Re: W tym tempie to wychodzi 80-100/miesiąc IP: 81.21.197.* 24.07.03, 23:23
        Dziś 4 Usa Kia w Iraku.Zapraszam na grupę dyskusyjna na Onecie, jest na
        bierzaco o stratach i nie tylko.

        Pozdrawiam:)

        Bartek
    • Gość: macek Re: Na Bliskim Wschodzie bez zmian.... IP: *.acn.waw.pl 27.07.03, 10:57
      W ciągu ostatnich 48 godzin poległo 5 amerykańskich żołnierzy. Ta
      dotychczasowa średnia (1 dziennie) zaczyna niepokojąco rosnąć - jak tak dalej
      pójdzie to Busch może chyba zapomnieć o następnej kadencji.....
    • Gość: pierce Re: Na Bliskim Wschodzie bez zmian.... IP: *.tarchomin.pl / 192.168.8.* 27.07.03, 13:49
      Nie przesadzajmy ataki są częste, ale stosunkowo nieskuteczne. Ciężko
      powiedzieć czy ostatnie więsze straty US spowodowała lepsza taktyka
      partyzantów, nasilenie ataków czy ci ostatni mieli po prostu szczęście.

      Po drugie ruch partyzancki nie wydaje się być silny liczebnie i jest chyba
      podzielony na różne odłamy /ci popierający Saddama oraz grupy nie dążące do
      powrotu sarego reżimu/. Działa na tylko na terenach sunnickich.

      Po trzecie Amerykanie są po 11 września zdeterminowani i takie
      straty /nieprzekroczyły jeszcze 200 ludzi/ nie spowoduja wycofania ich z Iraku.

      pzdr
      • marcus_crassus powrot do zbroi??? 27.07.03, 15:07
        a wiec moze kilka rzeczy:

        a)fakt ze w ogole rozmawiamy o stratach w wysokosci kilku ludzi oznacza zmiane
        czasow - badzmy powazni - te straty sa wlasciwie strategicznie nieistniejacena
        dobra sprawe nie wiem o czym tutaj gadac - jeszcze kilanascie lat temu
        (okolice II WS) takie straty w ogole nie zostalyby zauwazone.

        b)irakijczycy popieraja wbrew pozorom USA - gdyby bylo inaczej mielibysmy
        normalna wojne domowa,natomiast zastosowano wobec usa taktyka z ktora
        straszliwie ciezko wygrac-spojrzmy otwarcie - w kraju takim jak irak gdzie
        bron jest wszedzie obecne wszystkie ataki moglaby spokojnie dokonac grupa ok
        1000 ludzi...biorac pod uwage wielkosc armii saddama i fedainow w ogole chyba
        nie mozna z takimi atakami walczyc = przeciez zawsze sie znajdzie ok 1000
        ludzi gotowych walczyc z USA,to jasne...ataki jak sadze skoncza sie jak
        powstanie regularna armia i policja iracka ktora przejmie kwestie
        bezpieczenstwa,natomiast zolnierze USA wyladuja w ogrodzonych bazach
        wojskowych (cos na ksztalt rzymskich garnizonow na obcych terenach)

        c)wnioski na przyszlosc - coraz bardziej jasno sie okazuje ze wraz z
        nadejsciem tzw wojny III fali zmienia sie charakter pola walki - o ile USA
        swietnie poradza sobie z rozbiciem kazdej armii na swiecie o tyle:

        -zarysowala sie potrzeba ograniczenia strat wsrod ludnosci cywilnej(nadal mimo
        plotek przypuszalnie USA nie dysponuje skuteczna bronia "niezabijajaca"),choc
        ciezko powiedziec - wszak Bagdad zostal zdobyty $.moze nie musili pokazywac???
        -problemem jest nie tyle rozbicie armii wroga na polu ale utrzymanie pokoju i
        stabilizacja regionu - czasy gdzie mozna bylo masakrowac ludnosc cywilna (na
        razie) minely

        -opor grozi od kiepsko wyszkolonych i slabo uzbrojnonych (technologicznie)
        grup - coraz bardziej wiec potrzebny jest rozwoj projektow ktore juz pokazaly
        sie w USA - a wiec cos w rodzaju "zbroi XXI wieku" dla zolnierza-land warrior
        to dopiero poczatek

        www.fas.org/man/dod-101/sys/land/land-warrior.htm
        w planach jest wykorzystanie lekkich i wytrzymalych materialow do stworzenia
        porzadnego zabiezpieczenia dla kazdego zolnierza,o ile sie nie myle na razie
        to jednak wciaz mniej lub bardziej zaawanosowane projekty,jak bede mogl
        poszukam linka z dokladnym opisem i wyladem takiego "zolnierza przyszlosci",wg
        tych projektow jak dobrze pojdzie to cos takiego moze wchodzic juz na
        wyposazenie w granicach 2015-20 roku.
        • forward Re: powrot do zbroi??? 27.07.03, 16:37
          I tak i nie. Faktycznie wszystko zależy od społeczeństwa amerykańskiego i tego
          czy będzie chciało nadal ponosić ofiary. Przy założeniu że USA wraz z koalicją
          wycofają się z Iraku, Irak rozpada się na trzy, cztery części z czego dwie
          połknie Iran i Turcja a dalsze dwie stają się quasi państwami wyznaniowymi,
          siedzibami terrorystów i wszelkiej maści szaleńców gotowych podpalić świat.
          Tak więc nie można się wycofać z Iraku, ale nie zapominajmy o jednym w Stanach
          Zjednoczonych wybory prezydenckie wygrywają kandydaci obiecujący pokój i
          rozkwit gospodarki, Bush tego nie może obiecać i chyba na dziś nie ma szans na
          reelekcję.


          Forward
          • mako75 Re: powrot do zbroi??? 28.07.03, 00:11
            forward napisał:

            > I tak i nie. Faktycznie wszystko zależy od społeczeństwa amerykańskiego i
            tego
            > czy będzie chciało nadal ponosić ofiary. Przy założeniu że USA wraz z
            koalicją
            > wycofają się z Iraku, Irak rozpada się na trzy, cztery części z czego dwie
            > połknie Iran i Turcja a dalsze dwie stają się quasi państwami wyznaniowymi,
            > siedzibami terrorystów i wszelkiej maści szaleńców gotowych podpalić świat.
            > Tak więc nie można się wycofać z Iraku, ale nie zapominajmy o jednym w
            Stanach
            > Zjednoczonych wybory prezydenckie wygrywają kandydaci obiecujący pokój i
            > rozkwit gospodarki, Bush tego nie może obiecać i chyba na dziś nie ma szans
            na
            > reelekcję.
            >
            >
            > Forward

            jak widać z najnowszej historii USA wygranie wojny na dziś też nie gwarantuje
            wygranych wyborów (patrz Bush senior). Najważniejsze chyba czy konflikt uda sie
            jakoś uspokoić przed samymi wyborami.
            Niezależnie od tego straty faktycznie są chyba największymi od czasu Wietnamu.
            Ale i skala operacji jest duża.
            Raczej nie liczyłbym na wycofanie z Iraku, nawet gdyby zmienił się prezydent.
            To zbyt ważna sprawa dla przyszłości ameryki w świecie.
            Pozdrawiam
          • marcus_crassus Re: powrot do zbroi??? 28.07.03, 14:02
            na razie bush ma najwieksze szanse na reelekcje,demokraci sie <na razie> nie
            licza,ale...

            no wlasnie,nie wiadomo co bedzie za rok - w kazdym razie ja sadze ze $ jakich
            busz zbierze duzo zrobia swoje...

            ale nie o busha tutaj chodzi.

            zadziwia sprowadzenie armii do roli hmmm,ciezko to nazwac - sil ktore maja
            zwyciezac i nie moga doznawac strat,to jakis absurd,absurdem bylo wycofanie
            sie z somalii po 19 trupach,przeciez to po prostu smieszne,absurdem jest
            rowniez rozwazanie obecnych strat.

            amerykanie osiagneli taka potege ze uwazaja ze ich zolnierze powinni byc
            niezniszczalni,a przeciez wojsko jest po to zeby walczyc - jak ktos idzie do
            wojska ma miec swiadomosc tego ze nie bedzie siedzial w cieplym fotelu tylko
            zabijal i ze moze byc zabity...USA zaczyna popadac w pradoks wlasnej sily,a
            przeciez zolnierz to tylko czlowiek...

            USA sie z iraku nie wycofaja,to zupelnie niemozliwe - wycofanie sie usa z
            iraku to chaos w calym regionie,wiec Ci zabici zolnierze najwyzej pozbawia
            Busha reelekcji,choc sadze osobiscie ze nie...

            straty niedlugo zostana ograniczone - w chwili kiedy jak mowie USA wycofaja
            sie do baz a bezpieczenstwo i pilnowanie porzadku zostawia nowej armii
            irackiej.
            • marcus_crassus ps 28.07.03, 14:05
              wlasnie dlatego potrzebne jest obecnie opracowanie "Zbroi",tylko "opancerzeni"
              zolnierze beda mogli skutecznie i bezpiecznie wypelniac podobne misje jak w
              iraku,oczywiscie,taki "pancerz" nie ochroni przed bezposrednim trafieniem z
              RPG,ale jak sadze moze byc bardzo uzyteczny zarowno w przypadku ostrzelania z
              broni maszynowej jak i wybuchu granatu.
              • Gość: Paul Re: ps IP: *.lodz.mm.pl 28.07.03, 14:23
                marcus_crassus napisał:

                > wlasnie dlatego potrzebne jest obecnie
                opracowanie "Zbroi",tylko "opancerzeni"
                > zolnierze beda mogli skutecznie i bezpiecznie wypelniac podobne misje jak w
                > iraku,oczywiscie,taki "pancerz" nie ochroni przed bezposrednim trafieniem z
                > RPG,ale jak sadze moze byc bardzo uzyteczny zarowno w przypadku ostrzelania z
                > broni maszynowej jak i wybuchu granatu.
                "Opancerzeni zolnierze" nie beda w stanie dobrze sprawowac swych obowiazkow.
                Kolko sie zamyka. Uszanowanie,
                Paul
                • marcus_crassus Re: ps 28.07.03, 15:33
                  ciezko powiedziec - jak znajde jakis material zebym mogl podac pare faktow co
                  do tej koncepcji to napisze,na razie nie chce gadac na zasadzie "co mi sie
                  wydaje"

                  ps-brakuje wam sprzetu izraelczykow i ich doswiadczenia w tego typu operacjach.

                  • Gość: Paul Re: ps IP: *.lodz.mm.pl 28.07.03, 15:37
                    marcus_crassus napisał:

                    > ciezko powiedziec - jak znajde jakis material zebym mogl podac pare faktow co
                    > do tej koncepcji to napisze,na razie nie chce gadac na zasadzie "co mi sie
                    > wydaje"
                    >
                    > ps-brakuje wam sprzetu izraelczykow i ich doswiadczenia w tego typu
                    operacjach.
                    Nie chwalac sie, mnie kiedys szkolil Izraelczyk. Oni tez nie sa "bulletproof".
                    Uszanowanie,
                    Paul
        • Gość: macek propaganda nie strategia IP: *.acn.waw.pl 27.07.03, 17:10
          marcus_crassus napisał:

          > a wiec moze kilka rzeczy:
          >
          > a)fakt ze w ogole rozmawiamy o stratach w wysokosci kilku ludzi oznacza
          zmiane
          > czasow - badzmy powazni - te straty sa wlasciwie strategicznie
          nieistniejacena
          > dobra sprawe nie wiem o czym tutaj gadac - jeszcze kilanascie lat temu
          > (okolice II WS) takie straty w ogole nie zostalyby zauwazone.

          Zaraz, zaraz, ale to Amerykanie mają psychozę na punkcie swoich strat - tam
          jeden poległy równa się jednemu straconemu głosowi w wyborach...

          Poza tym straty w Iraku są chyba najkrwawsze ( choć to tylko "śmieszne" sto
          kilkadziesiąt ludzi) od wojny w Wietnamie.

          My rozmawiamy o tych pojedynczych poległych amerykańskich żołnierzach dlatego,
          że fakty te stanowią olbrzymi wydzwięk propagandowy, a nie mają znaczenia
          strategicznego czy nawet taktycznego. Ale przeciągające się walki i kolejne
          dziesiątki zabitych mogą w koncu zawarzyc w skali strategicznej- właśnie przez
          zbulwersowaną opinię publiczną ( w Wietnamie to było kilkadziesiąt tysięcy
          zabitych US soldiers - tutaj wystarczy tysiąc, wszak czasy się zmieniły).





          >
          > b)irakijczycy popieraja wbrew pozorom USA - gdyby bylo inaczej mielibysmy
          > normalna wojne domowa,natomiast zastosowano wobec usa taktyka z ktora
          > straszliwie ciezko wygrac-spojrzmy otwarcie - w kraju takim jak irak gdzie
          > bron jest wszedzie obecne wszystkie ataki moglaby spokojnie dokonac grupa ok
          > 1000 ludzi...biorac pod uwage wielkosc armii saddama i fedainow w ogole
          chyba
          > nie mozna z takimi atakami walczyc = przeciez zawsze sie znajdzie ok 1000
          > ludzi gotowych walczyc z USA,to jasne...ataki jak sadze skoncza sie jak
          > powstanie regularna armia i policja iracka ktora przejmie kwestie
          > bezpieczenstwa,natomiast zolnierze USA wyladuja w ogrodzonych bazach
          > wojskowych (cos na ksztalt rzymskich garnizonow na obcych terenach)
          >
          > c)wnioski na przyszlosc - coraz bardziej jasno sie okazuje ze wraz z
          > nadejsciem tzw wojny III fali zmienia sie charakter pola walki - o ile USA
          > swietnie poradza sobie z rozbiciem kazdej armii na swiecie o tyle:
          >
          > -zarysowala sie potrzeba ograniczenia strat wsrod ludnosci cywilnej(nadal
          mimo
          > plotek przypuszalnie USA nie dysponuje skuteczna
          bronia "niezabijajaca"),choc
          > ciezko powiedziec - wszak Bagdad zostal zdobyty $.moze nie musili
          pokazywac???
          > -problemem jest nie tyle rozbicie armii wroga na polu ale utrzymanie pokoju
          i
          > stabilizacja regionu - czasy gdzie mozna bylo masakrowac ludnosc cywilna (na
          > razie) minely
          >
          > -opor grozi od kiepsko wyszkolonych i slabo uzbrojnonych (technologicznie)
          > grup - coraz bardziej wiec potrzebny jest rozwoj projektow ktore juz
          pokazaly
          > sie w USA - a wiec cos w rodzaju "zbroi XXI wieku" dla zolnierza-land
          warrior
          > to dopiero poczatek
          >
          > www.fas.org/man/dod-101/sys/land/land-warrior.htm
          > w planach jest wykorzystanie lekkich i wytrzymalych materialow do stworzenia
          > porzadnego zabiezpieczenia dla kazdego zolnierza,o ile sie nie myle na razie
          > to jednak wciaz mniej lub bardziej zaawanosowane projekty,jak bede mogl
          > poszukam linka z dokladnym opisem i wyladem takiego "zolnierza
          przyszlosci",wg
          > tych projektow jak dobrze pojdzie to cos takiego moze wchodzic juz na
          > wyposazenie w granicach 2015-20 roku.
          • wielki_czarownik Marcusa nie przekonasz 28.07.03, 14:17
            Zacytowałem mu raporty (m.in. z The Cato Institute) dotyczące wojny w Iraku i
            ruchu partyzanckiego. Marcus w odpowiedzi napisał, że spece z Cato i Global
            Defence to idioci i on wie lepiej.
            No comment.
            • marcus_crassus Re: Marcusa nie przekonasz 28.07.03, 15:31
              dzisiejszy atak to:

              facet zrzucil granat z wiaduktu na samochod...to ma byc wojna partyzancka???

              wojna partyzancka to czeczenia/afganistan.

              *******************************************************************************
              • wielki_czarownik Re: Marcusa nie przekonasz 28.07.03, 15:40
                A jak chcesz porównywać pustynny Irak z górzysto-lesistą Czeczenią albo
                górzystym Afganistanem z tysiącami jaskiń i kryjówek? Może irakijczycy mają
                zakładać bazy partyzanckie na środku pustyni, żeby lotnictwo aliantów mogło je
                bombardować? A jak walczyła polska AK w miastach? Też był granat z wiaduktu,
                seria z pędzącego samochodu itp.
                Pomyśl człowieku! Ginie (oficjalnie) 3-4 okupantów dziennie. To nie jest wojna
                partyzancka? To jak ma być? Irakijczycy mają atakować całymi dywizjami? Ty
                chyba nie wiesz, co to jest partyzantka.
                • Gość: Paul Re: Marcusa nie przekonasz IP: *.lodz.mm.pl 28.07.03, 15:56
                  wielki_czarownik napisał:

                  > A jak chcesz porównywać pustynny Irak z górzysto-lesistą Czeczenią albo
                  > górzystym Afganistanem z tysiącami jaskiń i kryjówek? Może irakijczycy mają
                  > zakładać bazy partyzanckie na środku pustyni, żeby lotnictwo aliantów mogło
                  je
                  > bombardować? A jak walczyła polska AK w miastach? Też był granat z wiaduktu,
                  > seria z pędzącego samochodu itp.
                  > Pomyśl człowieku! Ginie (oficjalnie) 3-4 okupantów dziennie. To nie jest
                  wojna
                  > partyzancka? To jak ma być? Irakijczycy mają atakować całymi dywizjami? Ty
                  > chyba nie wiesz, co to jest partyzantka.
                  Okupantow.............no coz ........ okupantow. A "partyzantka" jest.
                  Uszanowanie,
                  Paul
                  PS "Docen" ze przyznaje ci racje, ale nie nawidze klamstwa i tak cie nie
                  lubie;-}.
                • marcus_crassus Re: Marcusa nie przekonasz 28.07.03, 16:03
                  a co mnie obchodzi ze nie ma tam gor????powiedz jakiemus zolnierzowi AK ze
                  walczyli rzucajac granat z wiaduktu to chyba cie trzasnie w pysk.bo mi sie
                  wydaje ze dzialania AK byly znacznie bardziej rozbudowane...nawet bardziej niz
                  w czeczenii i afganistanie.

                  jakby ginelo 3-4 amerykanow dziennie to milibysmy dzis (liczac np od maja)
                  90x3 180 trupow z walk...a mamy ile???

                  odroznij chwilowy (wg mnie) wzrost natezenia - byl on glownie efektem tego
                  zeby pokazac ze mimo smierci synow saddama BAAS wciaz walczy...

                  zobaczymy jak dlugo starczy im tego zapalu

                  ps-co mnie obchodzi ze w iraku nie ma warunkow dla partyzantki jak w czeczenii
                  i afganistanie,przestan pieprzyc - jak nie ma warunkow to i nie ma takiej
                  partyzantki...na tym to polega (miedzy innymi)

                  • marcus_crassus ps 28.07.03, 16:09
                    definicja "onet"-Partyzantka, partyzanckie działania, forma prowadzenia walki,
                    stosowana w przypadku wyraźnej przewagi militarnej przeciwnika. Działania
                    prowadzone są na terytorium własnego państwa, gdzie walczące oddziały mogą
                    liczyć na wszechstronną pomoc i współdziałanie ze strony ludności cywilnej.

                    Partyzantka polega na zaskakujących, krótkotrwałych starciach zbrojnych i
                    szybkim odskoku z miejsca walki oraz na uprawianiu dywersji i sabotażu.
                    Oddziały partyzanckie nie mogą prowadzić długotrwałego boju, gdyż przeciwnik
                    ma możliwość uzyskania przewagi sił i środków. Okrążone starają się jak
                    najszybciej przełamać pierścień wojsk nieprzyjacielskich i opuścić zagrożony
                    rejon.

                    Działania partyzanckie mogą przejść w wojnę partyzancką, w której realizowane
                    są cele strategiczne poprzez masowe wystąpienia zbrojne przygotowanej
                    wcześniej armii partyzanckiej. Typowym przykładem wojny partyzanckiej było
                    powstanie styczniowe.

                    *******************************************************************************

                    szczegolnie to poparcie ludnosci cywilnej dla resztek partii BAAS jest
                    wyrazne,najlepiej wtedy jak przyjaciele u ktorych zatrzymuja sie jego synowie
                    wydaja ich za pare $...

                    wg mnie ciezko podpasowac to co jest w iraku do partyzantki.
                  • wielki_czarownik Re: Marcusa nie przekonasz 28.07.03, 16:15
                    marcus_crassus napisał:

                    > a co mnie obchodzi ze nie ma tam gor????

                    A co mnie obchodzi, że potrzebuję tlenu do oddychania?

                    powiedz jakiemus zolnierzowi AK ze
                    > walczyli rzucajac granat z wiaduktu to chyba cie trzasnie w pysk.bo mi sie
                    > wydaje ze dzialania AK byly znacznie bardziej rozbudowane...nawet bardziej
                    niz
                    > w czeczenii i afganistanie.

                    1. A jak ty myślałeś, że jak wyglądały akcje AK? Pod rozwiniętymi sztandarami,
                    przy dźwiękach muzyki atakowali nazistów całymi batalionami? Brali ich z
                    zasadzki. Ostrzeliwywali na mostach, w tunelach, obrzucali granatami z dachów i
                    wiaduktów. Podbiegali do niemieckiego patrolu, wyciągali pistolety, pif-paf i w
                    długą. Na tym polega walka partyzancka.

                    >
                    > jakby ginelo 3-4 amerykanow dziennie to milibysmy dzis (liczac np od maja)
                    > 90x3 180 trupow z walk...a mamy ile???

                    Na początku był 1 zabity na 2 dni, potem 1 na dzień a teraz 3 na dzień. Nie
                    wiesz o tym, czy udajesz?

                    >
                    > odroznij chwilowy (wg mnie) wzrost natezenia - byl on glownie efektem tego
                    > zeby pokazac ze mimo smierci synow saddama BAAS wciaz walczy...

                    I to samo pokazywali przed śmiercią synów Saddama? Na wszelki wypadek, jakby
                    ich kropnęli??

                    >
                    > zobaczymy jak dlugo starczy im tego zapalu

                    Na długo.

                    >
                    > ps-co mnie obchodzi ze w iraku nie ma warunkow dla partyzantki jak w
                    czeczenii
                    > i afganistanie,przestan pieprzyc - jak nie ma warunkow to i nie ma takiej
                    > partyzantki...na tym to polega (miedzy innymi)

                    Tak. Przeczytaj to co napisałeś powyżej i zastanów się, czy warto się dalej
                    ośmieszać. "Co mnie obchodzi, że samochód nie jeździ na wodę?! Ja chcę aby
                    jeździł i tyle!!" - powiedział Marcus Crassus waląc piąstką w stół.
                    HEHEHE

                    • marcus_crassus Re: Marcusa nie przekonasz 28.07.03, 16:50
                      no wlasnie,jesli samochod nie jezdzi na wodzie to jest to fakt obiektywny i
                      nie nalezy porownywac go do motorowki...ok???

                      czlowieku,chyba nie masz pojecia jak wygladala walka z okupantem hitlerowskim -
                      proponuje wiec na poczatek przeczytac "Polske Walczaca" Jerzego Slaskiego -
                      naprawde swietna ksiazka o tych czasach i bardzo kompletna,cos okolo 1000
                      stron...a przy okazji z goraca rekomencjacja "zbigiego" Brzezinskiego:D
                      • wielki_czarownik Re: Marcusa nie przekonasz 28.07.03, 17:23
                        marcus_crassus napisał:

                        >
                        > czlowieku,chyba nie masz pojecia jak wygladala walka z okupantem
                        hitlerowskim -

                        Mój Dziadek był w Armii Krajowej. Dostał Virtutti Militari i Krzyż Walecznych.
                        Starczy?

                  • Gość: Paul Re: Marcusa nie przekonasz IP: *.lodz.mm.pl 28.07.03, 16:19
                    marcus_crassus napisał:

                    > a co mnie obchodzi ze nie ma tam gor????powiedz jakiemus zolnierzowi AK ze
                    > walczyli rzucajac granat z wiaduktu to chyba cie trzasnie w pysk.bo mi sie
                    > wydaje ze dzialania AK byly znacznie bardziej rozbudowane...nawet bardziej
                    niz
                    > w czeczenii i afganistanie.
                    >
                    > jakby ginelo 3-4 amerykanow dziennie to milibysmy dzis (liczac np od maja)
                    > 90x3 180 trupow z walk...a mamy ile???
                    >
                    > odroznij chwilowy (wg mnie) wzrost natezenia - byl on glownie efektem tego
                    > zeby pokazac ze mimo smierci synow saddama BAAS wciaz walczy...
                    >
                    > zobaczymy jak dlugo starczy im tego zapalu
                    >
                    > ps-co mnie obchodzi ze w iraku nie ma warunkow dla partyzantki jak w
                    czeczenii
                    > i afganistanie,przestan pieprzyc - jak nie ma warunkow to i nie ma takiej
                    > partyzantki...na tym to polega (miedzy innymi)
                    Marek, ....... tak jak ja bym chcial zeby tak nie bylo, to "partyzantka" jest.
                    Rzucenie granatu raz na miesiac to terroryzm, a 2 razy dziennie to partyzantka.
                    Trzeba przyjac fakty i na ich podstawie opracowac plan, to wszystko. Nie ma co
                    sie "wstydzic", tylko trzeba dzialac i skutecznie. A takie definicje to zwykle
                    mozna sobie w d... wsadzic. Nie mialem zamiaru cie obrazic, ani siebie....
                    zmartwic mowiac ze jest "gorzej", ale jest nie dobrze.....;-/. Uszanowanie,
                    Paul
                    • marcus_crassus Re: Marcusa nie przekonasz 28.07.03, 16:45
                      nie chodzi mi o to ze nie ma oporu i starc zbrojnych,po prostu chodzi mi o
                      znaczenie slow-bzdura jest porownywanie tego co jest w iraku to partyzantki za
                      okupacji niemieckiej w Polsce,stworzylismy kompletne panstwo podziemne,nasi
                      ludzie,z wszelkich orientacji politycznych stworzyli struktury do pelnej walki
                      z okupantem - przy totalnym poparciu ludnosci...

                      nieco mniejsza skala i mielismy czeczenie i afganistan - gdzie istnieli
                      przywodcy zbrojnych oddzialow,ludnosc cywilna goraco popierala partyzantow
                      etc,poza tym tam odbywaly sie ( i odbywaja) zwykle starcia partyzantow z
                      wojskami rosyjskimi...

                      czy mamy takie cos w iraku???nazywanie wiec wg mnie tego co jest w iraku
                      partyzantka nie przystaje wiec do tego okreslenia...

                      mozna to nazwac "srednio zorganizowanym zbrojnym oporem" - natomiast to
                      jeszcze wg mnie nie partyzantka...

                      oczywiscie - fakt ze tam sa fatalne warunki terenowe ma rowniez znaczenie -
                      ale to przy takiej ocenie nie powinno nas obchodzic - patrzymy czy dany stan
                      istnieje a nie "dlaczego czegos nie ma" (w znaczeniu - nie moga tego i tego
                      robic bo pustynia)

                      kloce sie o kwestie "formalna" - co nazywamy dzialaniami partyzanckimi.


                      ps - jak juz w temacie - a co sadzisz o Iranie...patrzac na obecny Irak -
                      realny moze wydawac sie atak na Iran(w jakims ???tam juz warunki terenowe sa
                      zupelnie inne...zmiazdzenie oporu armii iranskiej ejst oczywiste,ale co
                      pozniej???wg mnie jastrzebie z waszyngtonu ktore mialy apetyt na pobicie
                      ajatollachow maja obecnie spory problem do rozwiazania.
                      • Gość: Paul Re: Marcusa nie przekonasz IP: *.lodz.mm.pl 28.07.03, 16:52
                        Zaden Iran, Bog broni!;-}. Serio, nie wydaje mi sie. Co za durzo to nie
                        zdrowo. Uszanowanie,
                        Paul
                    • mako75 Re: Marcusa nie przekonasz 28.07.03, 23:58
                      Gość portalu: Paul napisał(a):


                      > Marek, ....... tak jak ja bym chcial zeby tak nie bylo, to "partyzantka" jest.
                      > Rzucenie granatu raz na miesiac to terroryzm, a 2 razy dziennie to
                      partyzantka.
                      > Trzeba przyjac fakty i na ich podstawie opracowac plan, to wszystko. Nie ma
                      co
                      >
                      > sie "wstydzic", tylko trzeba dzialac i skutecznie. A takie definicje to
                      zwykle
                      >
                      > mozna sobie w d... wsadzic. Nie mialem zamiaru cie obrazic, ani siebie....
                      > zmartwic mowiac ze jest "gorzej", ale jest nie dobrze.....;-/. Uszanowanie,
                      > Paul

                      Te działania mają zasadniczo charakter dzialań ruchu oporu lub działań
                      partyzanckich....o ile przyjmiemy że te działania są prowadzone przez samych
                      irakijczyków. Bo jeżeli (jak niektórzy sądzą) działania te prowadzone są przez
                      róznej maści "wojowników dżihadu" z innych krajów arabskich to czy są to
                      działania partyzanckie o charakterze zbrojnego ruchu oporu czy jednak działania
                      terrorystyczne???

                      Pozdrawiam

                      P.S

                      faktycznie sytuacja nie jest najlepsza, ale tragicznie też nie jest. Bez paniki.
          • Gość: Paul Re: propaganda nie strategia IP: *.lodz.mm.pl 28.07.03, 14:20
            Gość portalu: macek napisał(a):

            > marcus_crassus napisał:
            >
            > > a wiec moze kilka rzeczy:
            > >
            > > a)fakt ze w ogole rozmawiamy o stratach w wysokosci kilku ludzi oznacza
            > zmiane
            > > czasow - badzmy powazni - te straty sa wlasciwie strategicznie
            > nieistniejacena
            > > dobra sprawe nie wiem o czym tutaj gadac - jeszcze kilanascie lat temu
            > > (okolice II WS) takie straty w ogole nie zostalyby zauwazone.
            >
            > Zaraz, zaraz, ale to Amerykanie mają psychozę na punkcie swoich strat - tam
            > jeden poległy równa się jednemu straconemu głosowi w wyborach...
            >
            > Poza tym straty w Iraku są chyba najkrwawsze ( choć to tylko "śmieszne" sto
            > kilkadziesiąt ludzi) od wojny w Wietnamie.
            >
            > My rozmawiamy o tych pojedynczych poległych amerykańskich żołnierzach
            dlatego,
            > że fakty te stanowią olbrzymi wydzwięk propagandowy, a nie mają znaczenia
            > strategicznego czy nawet taktycznego. Ale przeciągające się walki i kolejne
            > dziesiątki zabitych mogą w koncu zawarzyc w skali strategicznej- właśnie
            przez
            > zbulwersowaną opinię publiczną ( w Wietnamie to było kilkadziesiąt tysięcy
            > zabitych US soldiers - tutaj wystarczy tysiąc, wszak czasy się zmieniły).
            >
            >
            >
            >
            >
            > >
            > > b)irakijczycy popieraja wbrew pozorom USA - gdyby bylo inaczej mielibysmy
            > > normalna wojne domowa,natomiast zastosowano wobec usa taktyka z ktora
            > > straszliwie ciezko wygrac-spojrzmy otwarcie - w kraju takim jak irak gdzie
            >
            > > bron jest wszedzie obecne wszystkie ataki moglaby spokojnie dokonac grupa
            > ok
            > > 1000 ludzi...biorac pod uwage wielkosc armii saddama i fedainow w ogole
            > chyba
            > > nie mozna z takimi atakami walczyc = przeciez zawsze sie znajdzie ok 1000
            > > ludzi gotowych walczyc z USA,to jasne...ataki jak sadze skoncza sie jak
            > > powstanie regularna armia i policja iracka ktora przejmie kwestie
            > > bezpieczenstwa,natomiast zolnierze USA wyladuja w ogrodzonych bazach
            > > wojskowych (cos na ksztalt rzymskich garnizonow na obcych terenach)
            > >
            > > c)wnioski na przyszlosc - coraz bardziej jasno sie okazuje ze wraz z
            > > nadejsciem tzw wojny III fali zmienia sie charakter pola walki - o ile USA
            >
            > > swietnie poradza sobie z rozbiciem kazdej armii na swiecie o tyle:
            > >
            > > -zarysowala sie potrzeba ograniczenia strat wsrod ludnosci cywilnej(nadal
            > mimo
            > > plotek przypuszalnie USA nie dysponuje skuteczna
            > bronia "niezabijajaca"),choc
            > > ciezko powiedziec - wszak Bagdad zostal zdobyty $.moze nie musili
            > pokazywac???
            > > -problemem jest nie tyle rozbicie armii wroga na polu ale utrzymanie pokoj
            > u
            > i
            > > stabilizacja regionu - czasy gdzie mozna bylo masakrowac ludnosc cywilna (
            > na
            > > razie) minely
            > >
            > > -opor grozi od kiepsko wyszkolonych i slabo uzbrojnonych (technologicznie)
            >
            > > grup - coraz bardziej wiec potrzebny jest rozwoj projektow ktore juz
            > pokazaly
            > > sie w USA - a wiec cos w rodzaju "zbroi XXI wieku" dla zolnierza-land
            > warrior
            > > to dopiero poczatek
            > >
            > > www.fas.org/man/dod-101/sys/land/land-warrior.htm
            > > w planach jest wykorzystanie lekkich i wytrzymalych materialow do stworzen
            > ia
            > > porzadnego zabiezpieczenia dla kazdego zolnierza,o ile sie nie myle na raz
            > ie
            > > to jednak wciaz mniej lub bardziej zaawanosowane projekty,jak bede mogl
            > > poszukam linka z dokladnym opisem i wyladem takiego "zolnierza
            > przyszlosci",wg
            > > tych projektow jak dobrze pojdzie to cos takiego moze wchodzic juz na
            > > wyposazenie w granicach 2015-20 roku.
            Tak, ale kazdy z nich to zyjacy oddychajacy czlowiek. Prawda, to zawod.
            Trzeba tylko stosowac przepisy bezpieczenstwa w pracy;-}. Polityka, wybory.....
            to wazne i to zawazy na sytuacji, nie sprawy militarne. Brzydze sie polityka.
            Uszanowanie,
            Paul
    • Gość: macek Jedna partyzantka innej nie równa.... IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 18:22
      Niektórzy z Was starają się dyskutować o walce w Iraku w kontekście wojny
      partyzanckiej w okupowanej Polsce. Ale przecież walka AK, BCh, GL-AL, czy też
      innych organizacji przechodziła kolejne fazy - czym innym były akcje w latach
      1940-42, a czym innym wielkie obławy i bitwy w 1943 i szczególnie w 1944 roku.

      Dla przykładu:

      6 listopada 1940
      Członkowie Chłostry zatknęli przy szosie Mordy - Łosice w okolicy Majówki w
      pow. siedleckim biało-czerwony sztandar ubezpieczony granatem. Przy jego
      zdejmowaniu 2 Niemców odniosło rany.
      "Kalendarium Walk BCh na Lubelszczyźnie" Lublin 1962

      18 grudzień 1942
      Na szosie pomiędzy Frampolem i Biłgorajem 1 pluton z oddziału im. T.Kościuszki
      pod dowództwem Cieńcowa ostrzelał przejeżdzający samochód niemiecki. Raniono 1
      Niemca
      "Kalendarium GL i AL na Lubelszczyźnie" Lublin 1963

      ....takie były początki, a co było potem - bitwy partyzanckie, w których
      Niemcy angażowali nawet jednostki frontowe.

      pozdr
Pełna wersja