Wojenne szczęście

27.11.07, 21:50
Od 12. stycznia 1945 roku wojska radzieckie prowadziły operację zaczepną na
terytorium Polski. Front przebiegał mniej więcej wzdłuż linii Kłajpeda,
Warszawa, Tarnów, Budapeszt z tym, że miasta te były jeszcze w rękach hitlerowców.
Już w trakcie trwania operacji żołnierskie szczęcie spowodowało, że największy
dzienny sukces osiągnęły; 2 Armia Pancerna Gwardii i 5 Armia Uderzeniowa w
składzie 1. Frontu Białoruskiego. Wtedy, kiedy inne armie i dywizje krwawo
płaciły za każdy frontowy sukces, oba związki operacyjne gnały przed siebie na
zachód nie napotykając na większy opór.
Na szpicy 5. Armii Uderzeniowej działał oddział wydzielony (OW) pod dowództwem
pułkownika Charitona F. Josipienki. Tenże OW w dniu 31 stycznia 1945 doszedł
do Odry na północ od twierdzy Kostrzyn i żołnierze oddziału przeszli pieszo po
lodzie na zachodni brzeg i zajęli z marszu miejscowośc KIENITZ. Pikanterii
sprawie dodaje to, że w tym czasie radio berlińskie mówiło o walkach nad Bzurą
jakieś 200-300 km na wschód, a tu masz - welche Ueberraschung - Ruskie 80 km
od Berlina! Żołnierze niemieccy spacerowali po ulicach Kienitz, oficerstwo
balowało w kawiarniach, a zawiadowca stacji spytał Josipienkę: "Czy pozwolicie
odjechać pociągowi berlińskiemu?"
Jeżeli wierzyć przekazom historycznym ten dzielny człowiek miał odpowiedzieć z
należytą powagą i wyszukaną kurtuazją - " Przykro mi panie zawiadowco, ale to
niemożliwe. Połączenie pasażerskie z Berlinem zostaną na krótko przerwane -
powiedzmy, do zakończenia wojny."
W lutym hitlerowcy wielokrotnie próbowali zniszczyć ten przyczółek, ale z
niego, poprzez seelowskie wzgórza 16 kwietnia 1945 rozpoczęła się operacja
berlińska.
Źródło:Christopher Duffy "Czerwony szturm na Rzeszę" s.123-124
Ot, taki sobie szczęśliwy epizod. Znacie Koledzy podobne?
    • billy.the.kid Re: Wojenne szczęście 27.11.07, 22:19
      miał facio poczucie humoru. czego równiez winszuję niektórym
      uczestnikom tego foruma.
    • stefan.siudalski Re: Wojenne szczęście 28.11.07, 10:59
      Kwiecień 1944 roku
      Lotnictwo niemieckie jeszcze się odgryza
      Zbombardowali lotnisko sowieckie
      Każdy chował sie gdzie bliżej
      Jedna z bomb trafiła w latryne rozbryzgując zawartość po okolicy
      /lotnicy sowieccy ty była inteligencja i mieli latryny, zwykli
      żołnierze obsrywali okolicę tak, że nie można było przejść/
      Po bombardowaniu wychodzą z dziur a na kilku gówna przylepiły gazety
      z portretami Stalina - oni, ci lotnicy - sobie tyłki Józiem
      podcierali!
      Afery uniknieto ale było na włosku - groźnie było, gorsze niż bomby
      niemieckie
      • billy.the.kid Re: Wojenne szczęście 28.11.07, 11:34
        jakos chyba udawało cię sie przemknąc między miejscami "ze nie można
        przejść".
        • stefan.siudalski Re: Wojenne szczęście 29.11.07, 05:22
          > jakos chyba udawało cię sie przemknąc między miejscami "ze nie
          można
          > przejść".
          Przez następne 45 lat? Czasami trafiałem na osobników typu
          billy.the. kid
          • ja_adam 1780 29.11.07, 08:11
            Przed bitwą pod Brandywine Creek Ferguson miał na celowniku w odległości 12
            metrów niezidentyfikowanego oficera amerykańskiego, lecz człowiek ten sie
            obrócił. Ferguson nie zdobył się na to by strzelić mu w plecy.
            Tym człowiekiem był Jerzy Waszyngton...


            w czasie secesyjnej padły chyba najbardziej znane "ostatnie słowa" które
            wypowiedział generał wojsk Unii John Sedgwick w bitwie pod Spotsylvanią 9 maja
            1864 r. Generał widząc swoich żołnierzy chowających sie przed kulami
            Konfederatów, jowialnie zawoła: "Co znowu! Mężczyźni chowający się przed jedna
            kulą!...Wstyd mi za Was, nawet słonia z tej odległości nie tarf....!
            Urwał w pół słowa. Strzał w głowę z odelgłości 730m (rok 1864!!!)

            (cytaty z książki Strzelec Wyborowy)
            • wladca_pierscienii Re: 1864 i strzał snajperski 29.11.07, 08:19
              ja_adam napisał:
              > Urwał w pół słowa. Strzał w głowę z odelgłości 730m (rok 1864!!!)
              >
              > (cytaty z książki Strzelec Wyborowy)

              wtedy był pewien typ karabinu
              który do dzisiaj jest używany w USA jako broń precyzyjna/sportowa

              należy też pamiętać, że właśnie w czasie Wojny Secesyjnej
              pojawiły się pierwsze karabiny z lunetką
            • niec-nota Re: 1780 29.11.07, 11:47
              Strzelec na pewno był z Tennessee ;)
    • odyn06 Re: Wojenne szczęście 28.11.07, 20:58
      Z innej beczki: W dniu 5 lutego 1945 roku Niemcy z 4. Armii Pancernej dokonali
      udanego wypadu na zdobyty wcześniej przez Rosjan Brzeg Dolny, a konkretniej, na
      opuszczone, a leżące na północ od miasta zakłady chemiczne. Jak już z forum
      wiadomo - w zakładach tych Niemcy produkowali gazy bojowe w postaci płynnej, ale
      zdobywający miasto Rosjanie o tym nie wiedzieli chyba.Celem wypadu było zajęcie
      zakładów i spuszczenie gotowego "produktu" do Odry, aby nie dostał się w ręce
      Rosjan.
      Grupa wypadowa w sile wzmocnionego batalionu "spieszonych" spadochroniarzy,
      dwóch baterii 88 mm dział oraz kompania saperów na ok. 80. jednostkach
      pływających. Spuszczenia gazów do rzeki miała dokonać grupa naukowców i
      techników-b.pracowników tych zakładów. Grypą dowodził gen. mjr Max Sachsenheimer.
      Główna grupa manewrowa przeszła przez Odrę nocą przez most kolejowy
      unieszkodliwiając uprzednio rosyjskich wartowników. Technicy dostali się na
      teren zakładów i w sobie wiadomy sposób uruchomili pompy, odkręcili zawory i
      zaczęli opróżniać zbiorniki. Grupy ubezpieczające ok. godz. 13 nawiązały kontakt
      ogniowy z Rosjanami, którzy rozpoczęli kontratak siłami 8-miu czołgów i
      piechoty. Atak Rosjan od m. Radecz załamał się w ogniu "88"ek, a Niemcy zyskali
      kolejne cenne godziny. 5-go lutego w godzinach wieczornych zakończono
      opróżnianie zbiorników i grupa wypadowa wróciła na południowy brzeg Odry bez
      strat własnych. Z opisu wnioskować należy, że Rosjanie zdobywając miasto nie
      zorientowali się, jaka "cenna substancja" czekała na nich w zbiornikach zakładów
      Boruta. A tak - Niemcom wyszedł wypad, tylko rybom i rakom w Odrze nie było do
      śmiechu.
      Żródło: Ahlfen. Der Kampf um Schlesien 1944-1945 s.129
      • axx611 Re: Pierwszy lot psychiatry nad kukulczym gniazdem 28.11.07, 22:44
        O prawdziwym szczesciu mogl dzisiaj mowic nowy minister MON znany
        psychiatra. Poprzedni szczygiel odlecial "ostatni lot szczygla nad
        kukulczym gniazdem" Nowy zapragnal po prostu przeleciec sie
        jastrzebiem. Samolot odbyl lot i zapewniano ministra ze bral udzial
        w walce powietrznej. Samolot wyladowal.Mial szczescie. Zyje i czuje
        sie dobrze. Byc moze ze po wyladowaniu podobnie jak tow. Miller
        poklepal maszyne jak konia po zadzie mowiac "dobra maszyna".
      • speedy13 Re: Wojenne szczęście 29.11.07, 09:33
        Hej

        odyn06 napisał:
        > Z innej beczki: W dniu 5 lutego 1945 roku Niemcy z 4. Armii
        Pancernej dokonali
        > udanego wypadu na zdobyty wcześniej przez Rosjan Brzeg Dolny

        To jest bardzo fajna historyjka o tym Brzegu więc ja jeszcze dopiszę
        trochę od siebie:

        > Grupa wypadowa w sile wzmocnionego batalionu "spieszonych"
        spadochroniarzy,
        > dwóch baterii 88 mm dział oraz kompania saperów na ok. 80.
        jednostkach
        > pływających.

        Bodajże spadochroniarze nie dotarli na czas i trzeba by czekać na
        nich 24 h co było już za długo. Gen. Sachsenheimer sformował grupę z
        ochotników z podległej mu dywizji piechoty i innych jeszcze
        oddziałów. Prócz wspomnianych 88-mek miał do dyspozycji jeszcze
        kilka dział samobieżnych Hetzer, ciekawostka, Niemcy zdecydowali się
        ich nie przeprawiać ale zostawić na lewym brzegu, teren był tam
        równinny więc i tak mogły efektywnie wspierać ich ogniem tyle że z
        odległości o kilkaset metrów większej.

        > Boruta. A tak - Niemcom wyszedł wypad, tylko rybom i rakom w Odrze
        nie było do
        > śmiechu.

        Tzn. to bardziej skomplikowane, z tego co wiem oni nie zamierzali
        zniszczyć życia biologicznego w Odrze na wieki :) tabun czy soman
        czy co tam mieli spuścili najpierw do specjalnych zbiorników
        utylizacyjnych, następnie zalali jakimś roztworem neutralizującym
        (zapewne stężoną zasadą) żeby się rozłożył a następnie wodą żeby się
        wszystko rozcieńczyło trochę i to dopiero spuścili do rzeki. Dlatego
        im to tyle godzin zajęło. Nie obyło się też i bez wypadku, wyciek
        trucizny z nieszczelnego zaworu spowodował porażenie kilku osób,
        tyle że byli to specjaliści z zakładu, doskonale obeznani z
        niebezpieczeństwem, wyposażenie we wszelkie środki ochronne,
        odtrutkę itp. tak że skończyło się na niegroźnym zatruciu bez ofiar
        śmiertelnych.
        • odyn06 Re: Wojenne szczęście 29.11.07, 09:48
          Dzięki Speedy za potwierdzenie i uzupełnienie wiedzą fachową.
          Wprawdzie przetłumaczyłem historię, dałem ją na forum, ale nie
          chciałem w to wierzyc do końca. Niemcy podają,że jednym z ojców tego
          sukcesu było to, że leżąc na stanowiskach słyszeli z miasta ryki
          (śpiewy) pijanych Rosjan, ale niezaleznie od tego - mieli farta!:-))
    • wladca_pierscienii Re: Wojenne szczęście PZL P-11 29.11.07, 08:25
      polski pilot atakuje od dołu w okolicach Warszawy niemiecki bombowiec
      dolny strzelec go ostrzeliwuje, jednak bombowiec został zestrzelony
      po wylądowaniu okazało się, że polski myśliwiec miał rozcięty kulą
      skórzany hełmofon, który miał na głowie
    • azyata Największy chyba sukces 29.11.07, 08:45
      Polskiej broni pancernej w IIWŚ miał miejsce w czesie bitwy
      podazalą, gdzie patrol carrierów SBSK wziął do niewoli włoski dom
      publiczny.

      pzdr
      • billy.the.kid Re: Największy chyba sukces 29.11.07, 09:46
        tam główna rolę odegrał chyba franek dolas.
        • marcowsky Ewakuacja Dunkierki? 29.11.07, 12:50
          Ewakuacja Dunkierki- szczescie Angoli kompromitacja niezwyciezonego werhmachtu
          i dyletanctwa Hitlera.
          • odyn06 Re: Ewakuacja Dunkierki? 29.11.07, 13:46
            Masz rację. Wielu historyków wojskowości łamie sobie łby do dzisiaj,
            dlaczego pancerne zagony Wehrmachtu zatrzymały się na rozkaz
            Hitlera, ale mobilizacja Anglików i determinacja, aby nawet
            najmniejszymi motorówkami ewakuowac zołnierzy Korpusu zasługuje na
            najwyższy szacunek. Nawet - w morde - pogoda im sprzyjała!:-))
      • azyata Pod Gazalą, oczywiście/nt 29.11.07, 13:26
    • mosze_zblisko_daleka Re: Wojenne szczęście-Zdobycie Jerozolimy 1 WS... 29.11.07, 15:39
      Nie wiem ilu z was wiedza o tym.

      Wiec to bylo tak: Dwoch kucharzy anglikow szukali czysta wode, jak juz cala
      armia byla w poblizu Jerozolimy.
      Jak oddali sie wiecej od linii frontu zauwazyli delegacje cywilow z biala
      flaga...Kiedy spotali sie juz, to okazalo sie ze sa to czlonkowie Rady
      Jerozolimskiej razem z prezydentem Jerozolimy i chca poddac sie wojku Anglii...
      Kucharze oczywiscie przyjeli poddanie i radosnie wrocili do swoich.
      Sluszac o tym brygadier postanowil ze nie jest to mozliwe zeby kucharze przyjeli
      najwazniejsze miasto w Palestynie i zadal zeby raz jeszcze Rada Jerozolimska z
      prezydentem zrobili ceremonie poddania.
      I tak to stalo sie jak to bylo pierwszy raz z kucharzami...

      Gen. Allenby (naczelny dowodzca Anglikow) jak dowiedzial sie o poddaniu
      Jerozolimy zadal zeby wszystko bylo fotografowane i on oczywiscie bedzie bral
      udzial.
      I tak to poraz trzeci Rada Jerozolimska razem z prezydentem miasta poddali sie.
      Moge dodac jeszcze ze byl to Grudzien i jest bardzo zimna pogoda w Jerozolimie,
      epilog jest ze biedny prezydent Jerozolimy wyczerpany dostal zapalenie pluc i
      biedak umarl po kilku dniach...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja