Komunistyczne brednie o motoryzacji.

IP: *.bg.am.lodz.pl 13.08.03, 14:26
Poniewaz czytajac wpisy niektorych widze ze komunistyczne brednie o
motoryzacji sa czytane i zapadly niektorym w glowe musialem otworzyc ten
watek.Nie spodziewalem sie ze komunistyczna propaganda ma taka
sile.Komunistyczni bredniopisarze wyprodukowali min. taka
brednie,ze ,,kawaleria jest drozsza od motoryzacji''.Czyli ze tego przed
wojna sanacja taka byla glupia nie zamiast tego kupic samochody kupowala
konie i to drozsze.Jednym slowem takie glupki byly przed wojna w
wojsku.Wydawalo by sie ze na glupoty komunistow kazdy wzruszy ramionami ale
nie.Widze ze sa chetni czytelnicy i to sie kloca rozprawiaja itd.Proponuje
aby sie zastanowili jesli kawaleria jest droga a motoryzacja tania to biedne
panstwa sa zmotoryzowane a bogate uzywaja koni?Biedni rolnicy jezdza na
traktorach bogaci konno?Tak???Nie!!!Cos nie tak?Odwrotnie?No tak okazuje sie
ze jednak kon to srodek transportu biednych.
I jeszcze na koniec przytocze statystyke ZEBY ZAKONCZYC TE BREDNIE.
Porownajmy Warszawska brygade Pan-Mot z 3 pulkowa brygada.Obie mialy po okolo
4800 ludzi.
WBPM 700 samochodow X20 000 zl=14 MILIONOW + 400 motocykli X 7 000 zl=2,8
MILINONA czyli razem WBPM 17,000,000(milionow) koszt transportu.
BrygKaw 5000 koni po 500 zl czyli 2,500,000(dwa i pol miliona).Czyli koszt
transportu wynosil 7(siedem) razy mniej w przypadku kawalerii.
Rocznie trzeba bylo kupic koni za 250 tys zl a samochodow za 1,700 000(
milion siedemset)zl.Koszty motoryzacji sa kolosalne.12 brygad kosztowalo by
220 milionow gdy konne kosztowaly 30 milionow.Wymiana sprzetu rocznie 22
miliony gdy koni 3 miliony.A nie liczymy innych kosztow.Coz moge powiedziec.
Czytajcie dalej komunistyczne ksiazki.
    • kustosz.m Re: Komunistyczne brednie o motoryzacji. 13.08.03, 14:55
      Jesli uzyjesz terminu komunistyczne 8 czy 12 razy. Jezeli uzyjesz terminu
      glupki 9 czy 22 razy, to nie bardzo zmienia czlosc spraw.
      Bo czy brygady bylyby zmotoryzowane czy konne, to niestety nie mialo wlasciwie
      wplywu na przebieg (rezultat) starcia Polska vs. Niemcy+Sowieci.

      Srodki wydane na konie czy motocykle i tak zwiekszyly potencjal agresorow
      (pomogly odbudowac ich straty).

      Problem wrzesnia jest gdzie indziej. Problem to samoskazanie sie aliantow na
      kleske w latach 38-41. (Ludzie wtedy wybrali, ze nie chca zyc w bardziej
      totalitarnym i zmilitaryzowanym, wojennym panstwie niz IIIRzesza i CCCP.
      I juz zaplacili za ten wybor.)

      Tego zasadniczego problemu nie rozwiazuja detale militarne, takie jak ilosc
      koni czy samochodow.
    • Gość: NEMO Re: Komunistyczne brednie o motoryzacji. IP: *.telkom-ipnet.co.za 13.08.03, 14:55
      Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

      > Poniewaz czytajac wpisy niektorych widze ze komunistyczne brednie o
      > motoryzacji sa czytane i zapadly niektorym w glowe musialem otworzyc ten
      > watek.Nie spodziewalem sie ze komunistyczna propaganda ma taka
      > sile.Komunistyczni bredniopisarze wyprodukowali min. taka
      > brednie,ze ,,kawaleria jest drozsza od motoryzacji''.Czyli ze tego przed
      > wojna sanacja taka byla glupia nie zamiast tego kupic samochody kupowala
      > konie i to drozsze.Jednym slowem takie glupki byly przed wojna w
      > wojsku.Wydawalo by sie ze na glupoty komunistow kazdy wzruszy ramionami ale
      > nie.Widze ze sa chetni czytelnicy i to sie kloca rozprawiaja itd.Proponuje
      > aby sie zastanowili jesli kawaleria jest droga a motoryzacja tania to biedne
      > panstwa sa zmotoryzowane a bogate uzywaja koni?Biedni rolnicy jezdza na
      > traktorach bogaci konno?Tak???Nie!!!Cos nie tak?Odwrotnie?No tak okazuje sie
      > ze jednak kon to srodek transportu biednych.
      > I jeszcze na koniec przytocze statystyke ZEBY ZAKONCZYC TE BREDNIE.
      > Porownajmy Warszawska brygade Pan-Mot z 3 pulkowa brygada.Obie mialy po okolo
      > 4800 ludzi.
      > WBPM 700 samochodow X20 000 zl=14 MILIONOW + 400 motocykli X 7 000 zl=2,8
      > MILINONA czyli razem WBPM 17,000,000(milionow) koszt transportu.
      > BrygKaw 5000 koni po 500 zl czyli 2,500,000(dwa i pol miliona).Czyli koszt
      > transportu wynosil 7(siedem) razy mniej w przypadku kawalerii.
      > Rocznie trzeba bylo kupic koni za 250 tys zl a samochodow za 1,700 000(
      > milion siedemset)zl.Koszty motoryzacji sa kolosalne.12 brygad kosztowalo by
      > 220 milionow gdy konne kosztowaly 30 milionow.Wymiana sprzetu rocznie 22
      > miliony gdy koni 3 miliony.A nie liczymy innych kosztow.Coz moge powiedziec.
      > Czytajcie dalej komunistyczne ksiazki.

      Sadze, ze wszystko jest wzgledne. Podam przyklad. Gdy w Nowym Jorku zaczely sie
      pojawiac taksowki ( samochody) okrzyknieto ten fakt jako zbawienny dla miasta,
      ktore mialo powazne problemy z konskimi odchodami. Dzisiaj w ramach ochrony
      srodowiska lansuje sie miedzy innymi poczciwego siwka i dorozke.
      Z tego przykladu mozna wywnioskowac, ze istnieja graniczne parametry ( nie
      tylko finasowe ) , ktore rozgraniczaja oplacalnosc lub przeciwnie np danego
      srodka lokomocji. Tego typu analizy robi sie w tej chwili powszechnie i sadze,
      ze gdyby miec potrzebne dane ( np co z odleglosciami i czasem na ich
      pokonanie?) znalazlaby sie i odpowiedz dla problemu postawionego wyzej.


      Pozdrawiam


      P.S. Jednak nie sadze, ze jest to wplyw komunistycznej propagandy
    • mako75 Re: Komunistyczne brednie o motoryzacji. 13.08.03, 14:59
      Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

      > Poniewaz czytajac wpisy niektorych widze ze komunistyczne brednie o
      > motoryzacji sa czytane i zapadly niektorym w glowe musialem otworzyc ten
      > watek.Nie spodziewalem sie ze komunistyczna propaganda ma taka
      > sile.Komunistyczni bredniopisarze wyprodukowali min. taka
      > brednie,ze ,,kawaleria jest drozsza od motoryzacji''.Czyli ze tego przed
      > wojna sanacja taka byla glupia nie zamiast tego kupic samochody kupowala
      > konie i to drozsze.Jednym slowem takie glupki byly przed wojna w
      > wojsku.Wydawalo by sie ze na glupoty komunistow kazdy wzruszy ramionami ale
      > nie.Widze ze sa chetni czytelnicy i to sie kloca rozprawiaja itd.Proponuje
      > aby sie zastanowili jesli kawaleria jest droga a motoryzacja tania to biedne
      > panstwa sa zmotoryzowane a bogate uzywaja koni?Biedni rolnicy jezdza na
      > traktorach bogaci konno?Tak???Nie!!!Cos nie tak?Odwrotnie?No tak okazuje sie
      > ze jednak kon to srodek transportu biednych.
      > I jeszcze na koniec przytocze statystyke ZEBY ZAKONCZYC TE BREDNIE.
      > Porownajmy Warszawska brygade Pan-Mot z 3 pulkowa brygada.Obie mialy po okolo
      > 4800 ludzi.
      > WBPM 700 samochodow X20 000 zl=14 MILIONOW + 400 motocykli X 7 000 zl=2,8
      > MILINONA czyli razem WBPM 17,000,000(milionow) koszt transportu.
      > BrygKaw 5000 koni po 500 zl czyli 2,500,000(dwa i pol miliona).Czyli koszt
      > transportu wynosil 7(siedem) razy mniej w przypadku kawalerii.
      > Rocznie trzeba bylo kupic koni za 250 tys zl a samochodow za 1,700 000(
      > milion siedemset)zl.Koszty motoryzacji sa kolosalne.12 brygad kosztowalo by
      > 220 milionow gdy konne kosztowaly 30 milionow.Wymiana sprzetu rocznie 22
      > miliony gdy koni 3 miliony.A nie liczymy innych kosztow.Coz moge powiedziec.
      > Czytajcie dalej komunistyczne ksiazki.

      Przekonałeś mnie...sprzedaje samochód kupuje kobyłe i na wakacje jade konno:)))
      Ile bede jechał do chorwacji???
    • joseph.007 Wreszcie mi łuski z oczu spadły! 13.08.03, 14:59
      To przecież takie oczywiste. A ci nasi durni konstruktorzy przed wojną
      zamartwiali się skąd wziąć silnik o mocy 110 KM do czołgu 7TP, aż musieli w
      końcu kupić licencję na Saurera. Jakby trochę ruszyli głową, to przecież
      zaprzęgli by po prostu do odpowiednio długiego dyszla 55 par rumaków i hajda!
      Rozwiązanie to ma właściwie same zalety:

      - koszt 110 koni wg wymyślonej przez Ciebie ceny to zaledwie ok. 55 tys. zł, co
      w porównaniu z ceną całego czołgu (231 tys. zł bez uzbrojenia) jest po prostu
      kwotą śmieszną;
      - zwykłemu czołgowi mogłoby zabraknąć paliwa, podczas gdy czołg konny mógłby
      szczypać ruń w trakcie przemarszów etapowych, w ten sposób zwiększając moc
      napędu;
      - czołg konny nie wydzielałby szkodliwych spalin; przeciwnie, mógłby sie
      przyczyniać do dodatkowego intensywnego nawożenia obszarów operacyjnych, pod
      kątem przyszłego wykorzystania ich przez włościan po zwycięskiej wojnie;
      - wreszcie dzięki likwidacji silnika wygospodarowałoby się w czołgu wiele
      cennej przestrzeni ładunkowej, w której można by przewozić np. zapas obroku
      albo polową kuźnię.

      Pewnym problemem byłoby co prawda skonstruowanie odpowiednio długiego biczyska
      (ok. 180 m), strzelanie z którego mogłoby poza tym przypadkowo razić
      towarzyszących czołgom fizylierów. Należałoby się również zastanowić nad
      skutecznym przekazywaniem sygnałów "wiśta" i "wio", zwłaszcza tym elementom
      układu napędowego, które znalazłyby się w największym oddaleniu od kierowcy-
      mechanika (megafon? odpowiednio przedłużony telefon czołgowy ze 110 parami
      słuchawek?). Są to jednak trudności poboczne, z któreymi geniusz naszych
      konstruktorów z pewnością by sobie poradził.

      Jakież ogromne pole do działania otwarłoby się zarazem! Wyobraźmy sobie
      Chevrolety 157 poruszane przez 70 koni, czy choćby Polskie Fiaty 508 w zaprzęgu
      z 13 par, a choćby i lekkie, dwukonne motocykle. Może i trudno byłoby z
      początku je opanować, ale za to z o ile większym fasonem by się jeździło!
      • Gość: barnaba Re: Wreszcie mi łuski z oczu spadły! IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 13.08.03, 18:12
        Brawo!

        Ja mam jeszcze jeden argument: w razie kłopotów z zaopatrzeniem zabitego konia
        można zeżreć, co na pewno nie uda się z ciężarówką :)

        pozdrawiam
        • Gość: Misza Re: Wreszcie mi łuski z oczu spadły! IP: 195.208.237.* 13.08.03, 18:45
          Gość portalu: barnaba napisał(a):

          > Brawo!
          >
          > Ja mam jeszcze jeden argument: w razie kłopotów z zaopatrzeniem zabitego
          konia
          > można zeżreć, co na pewno nie uda się z ciężarówką :)
          >
          > pozdrawiam

          Ten glupek (mam na mysli BrU... jakostam) zapomnial o tym ze istneje takie cos
          jak wartosc bojowa ;))) Trzeba jego liczby co do cen pomnozyc na wspolczynnik
          wartosci bojowej. Jedna dywizja zmechanizowana byla warta cale armii konnej...

          POzdr
          Misza

          • mako75 Re: Wreszcie mi łuski z oczu spadły! 13.08.03, 23:24
            Gość portalu: Misza napisał(a):

            >
            > Ten glupek (mam na mysli BrU... jakostam) zapomnial o tym ze istneje takie
            cos
            > jak wartosc bojowa ;))) Trzeba jego liczby co do cen pomnozyc na wspolczynnik
            > wartosci bojowej. Jedna dywizja zmechanizowana byla warta cale armii konnej...
            >
            > POzdr
            > Misza
            >
            Nie doceniasz konia...powszechnie wiadomo że jego wartość bojowa jest dużo
            wieksza...może przecież gryżć i kopnąć w walce wręcz....znaczy na kopyta miałem
            napisać:)))

            • misza_kazak Re: Wreszcie mi łuski z oczu spadły! 14.08.03, 09:29
              mako75 napisał:

              > Nie doceniasz konia...powszechnie wiadomo że jego wartość bojowa jest dużo
              > wieksza...może przecież gryżć i kopnąć w walce wręcz....znaczy na kopyta
              miałem
              >
              > napisać:)))

              Rzeczywiscie! Zapomnialem tez zebite konie mozna zawsze zjesc, a to w warunkach
              bojowych w walce w okrazeniu bywa bardzo wazne ;)))
              • mako75 Re: Wreszcie mi łuski z oczu spadły! 14.08.03, 09:35
                Intryguje mnie jeszcze jedna rzecz....mamy w Polsce 25 Dywizje Kwalerii
                Powietrznej...
                Czy powinna być ona wyposażona w śmigłowce i konie czy raczej nalezałoby
                genetycznie skrzyżować konia z jakimś ptakiem i stworzyc pegaza?????
                • joseph.007 Re: Wreszcie mi łuski z oczu spadły! 14.08.03, 10:02
                  Stosunkowo łatwiej byłoby z Marynarką Wojęnną - istnieją już przecież koniki
                  morskie; no, może niezbyt wielkie, ale przecież inżynieria genetyczna czyni
                  cuda...
          • mako75 Re: Wreszcie mi łuski z oczu spadły! 13.08.03, 23:25
            Aaaaaaa....i zapomniałem dodać konie mogą sie rozmnażać...a cieżarówki i BWPy
            nie:)))) to kolejny plus dla konia:))))
      • Gość: Słoju Re: Wreszcie mi łuski z oczu spadły! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.08.03, 09:20
        O Boże prawie się popłakałem ze śmiechu.
        To już przed wojną wstrętny kapitalistyczne firmy chciały zniszczyć naszą
        kmiecią klasę, wciskając silniki armii zamiast kupowania przez nią koni, co by
        rozruszało gospodarkę (chłopi, znaczy się hodowcy koni za pieniądze uzyskane z
        ich sprzedaży kupowali by produkty i usługi, rozkręcając ty samym koniunkturę).
        W tym co pisałeś widzę tylko jeden problem. Koń jest wrażliwy nawet na
        trafienia pojedyńczym odłamkiem czy kulą, stąd trzeba by im zafundować hełmy i
        fartuchy ochronne, co spowodowało by problemy z kierowaniem (koń nie słyszałby
        komendy wio i nie czułby długiego biczyska na grzbiecie).
        pzdr
    • Gość: JOrl fakt, brednie, ale gdzie indziej... IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.03, 17:34
      Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

      > Poniewaz czytajac wpisy niektorych widze ze komunistyczne brednie o
      > motoryzacji sa czytane i zapadly niektorym w glowe musialem otworzyc ten
      > watek.Nie spodziewalem sie ze komunistyczna propaganda ma taka
      > sile.Komunistyczni bredniopisarze wyprodukowali min. taka
      > brednie,ze ,,kawaleria jest drozsza od motoryzacji''.Czyli ze tego przed
      > wojna sanacja taka byla glupia nie zamiast tego kupic samochody kupowala
      > konie i to drozsze.Jednym slowem takie glupki byly przed wojna w
      > wojsku.Wydawalo by sie ze na glupoty komunistow kazdy wzruszy ramionami ale
      > nie.


      Ja jakos NIE czytalem, ze komunistyczna propaganda twierdzila, ze w wojsku
      przedwojennym byly konie zamiast motorow bo wojsko zle policzylo koszty.
      Nie, komunisci twierdzili, ze Polska przez wojna byla ZACOFANA, i WLASNIE z
      takiego powodu musiala postawic na konie, zamiast na motory.
      Wlasnie komunisci tym krytykowali brak/slaby rozwoj przemyslu przed wojna,
      czego skutkiem bylo takie a nie inne wyposazenie wojska.
      I krytyka slabego (w porownaniu do sasiadow jak Niemcy) polskiego przemyslu
      byla naturalnie sluszna. I komunisci uzywali tez tego argumentu, aby uzasadnic
      swoja polityke forsownego uprzemyslawiania kraju. Bo kapitalisci polscy tego
      nie robili. Przed wojna.
      Jakos sie historia powtarza. Obecnie polscy kapitalisci odprzemyslawiaja
      Polske. To tak na marginesie.
      Pozdrowienia
      • Gość: kawalec Re: fakt, brednie, ale gdzie indziej... IP: *.stacje.agora.pl 14.08.03, 11:26
        > Ja jakos NIE czytalem, ze komunistyczna propaganda twierdzila, ze w wojsku
        > przedwojennym byly konie zamiast motorow bo wojsko zle policzylo koszty.
        > Nie, komunisci twierdzili, ze Polska przez wojna byla ZACOFANA, i WLASNIE z
        > takiego powodu musiala postawic na konie, zamiast na motory.

        Po wojnie był postęp i motóryzacja dajonca odpór wszelkim insynuacjom, coby
        władzy słoma z butów wyłaziła. Zadnych koni i słomy nie było.
    • Gość: BeMBeN a koszty eksploatacji IP: *.icpnet.pl 13.08.03, 21:40
      Tak o nich zaponnieliscie

      Trza utrzymywac stajnie - czyli sloma na sciulki, pasza, 4 konie-czlowiek przy niezlej opiece

      Do tego droga opieka medyczna

      plus tresura

      plus inne rzeczy (na pewno cos sie znajdzie)
    • Gość: BRvUngern-Sternber No prosze fanklub Miszy. IP: *.bg.am.lodz.pl 14.08.03, 13:21
      No tak zebrala sie grupka malolatow i prymitywow z Misza na czele.Jak widac
      nawet Misza dobry bo argumentow brak.No bo co powiediec gdy sie wyszlo na
      glupka wierzac komunistycznej propagandzie?Nawet nie mam co odpowiadac poniewaz
      nie ma ani jednej sensownej wypowiedzi(no moze niektore ale nie na temat).Tylko
      proby zartow (kiepsciutkie).Oj dzieci dzieci widze ze niepotrzebnie traktuje
      was powaznie.Gdy pojawi sie jakis sensowny wpis to odpowiem.
      • joseph.007 Sensowny wpis 14.08.03, 13:41
        Sęk w tym, że z Tobą trudno sensownie rozmawiać, bo jak się raz uczepisz
        jakiegoś argumentu, to przestajesz automatycznie zwracać uwagę na jakiekolwiek
        kontrargumenty. W dodatku nadużywasz słów i sformułowań obraźliwych, co mnie
        osobiście w niczym by nie przeszkadzało, gdyby kryły się za nimi jakieś myśli a
        nie tylko chęć zdyskredytowania wroga, tj. przepraszam, rozmówcy. No ale cóż,
        Twoje prawo...
        Pozdro
        • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Sensowny wpis IP: *.bg.am.lodz.pl 14.08.03, 14:49
          W ogole bezsensowny.Stary ty w ogole nie wiesz o czym piszesz i nie umiesz sie
          przyznac ze wpisywales glupoty.Jaki jeden argument.Finansowy?Ze kawaleria jest
          7X(razy) tansza.Jeden argument?Czy ty masz pojecie proporcji?WIESZ W OGOLE JAKA
          ROLE ODGRYWA W WOJNIE ZAGADNIENIE EKONOMICZNE.Jesli nie nie zabieraj glosu.A co
          do obrazania.Ja udowodnilem ze jestescie podatni na komunistyczna propagande za
          pomoca FAKTOW.A teraz przeczytaj swoje wpisy i innych.Jakie tam sa fakty?
          Zadnych.Tylko proba wysmiania mnie(glupia,nieudolna ale jednak miala miejsce) a
          wysmiewanie sie z kogos jest proba obrazy.Po prostu dam wam jedna rade jesli
          palneliscie glupstwo to strajcie sie siedziec cichutko aby wszyscy
          zapomnieli.Bezczelnoscia udowodnicie tylko wlasna kompromitacje.Miara tego jak
          nisko upadliscie moze byc to ze pomaga wam Misza.Misza-hitlerek.sam rozumiesz
          ze to dno.
          • joseph.007 No comments 14.08.03, 14:51
            Pzdr.
      • tomek_tomasz Re: No prosze fanklub Miszy. 19.08.03, 00:39
        Może więc trochę sensu.
        Koń jest lepszy bo nie trzeba go przystosowywać do jazdy na biopaliwie, co w
        perspektywie przejścia naszego kraju na paliwa organiczne ma wielkie znaczenie.
        Koń jeździ na paliwie w 100% krajowym więc jest pojazdem wielce wskazanym do
        użytku podczas długotrwałych działań obronnych takich jak właśnie wojna 1939r.
        Armia Polska stoi na czele pochodu zmierzającego do całkowitego uniezależnienia
        się energetycznego od Rosji i dostaw ropy z Zatoki Perskiej. Wspomagają ją
        członkowie partii PSL, którzy zadeklarowali wielkim pierdnięciem w rurociąg
        uruchomić kotłownię w Płyćwi.
        Odkryto, że żołnierz dosiadający konia bojowego nie wyróżnia się niczym
        szczególnym więc aby zwiększyć morale oddziałów konno obronnych w butach
        wycięto dziury przez które wystaje słoma.
        Młodzież garnie się całymi oddziałami do konnicy, zwłaszcza najbardziej
        wartościowa jej część odziana w dresy i buty typu adidasy. Tak są ci rekruci
        przywiązani do znaku adidasa, że nastąpiła konieczność zmiany oznaczenia stopni
        wojskowych i obecnie szeregowiec nosi na pagonach cztery paski w znanym ogólnie
        wzorze.
        W ramach integracji z NATO powstają także jednostki latawców bojowych
        średniego, dalekiego zasięgu jak i przechwytujących, a najnowsze modele okrętów
        wzorowane są na łodziach wikingów.
        Oddziały specjalne pod dowództwem tajemniczego komendanta "Lepperowskiego"
        trenują szybkie tworzenie blokad dróg na dalekim zapleczu przeciwnika.
        Wspomagani są poprzez plutony cyklistów które wraz z gołębiami pocztowymi
        gwarantują niezakłóconą wymianą informacji z jednostkami konnymi oraz
        latawcowymi.
        Z kręgów naukowych dochodzą przecieki o skonstruowaniu nowej broni o strasznej
        sile rażenia – balonów, ich wygląd jak i przeznaczenie nie są jeszcze znane.
        Pozdrowienia
        Tomek
    • Gość: DSD Do Autora wątku IP: 80.244.142.* 14.08.03, 19:14
      Jak wytłumaczysz fakt, że w wszystkich armiach, gdzieś od początku XX wieku,
      kawaleria stała się zupełnym marginesem? A piechota była podstawowym rodzajem
      broni już dużo wcześniej? Czy macki komunistów były aż tak długie?
      • Gość: Speedy Re: Do Autora wątku IP: *.3w.pl 14.08.03, 23:39
        Z pewnością! Komunisci zatruwają nasze płyny ustrojowe :)
      • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Do Autora wątku IP: *.bg.am.lodz.pl 19.08.03, 16:33
        Poniewaz wojsko opieralo sie na powszechnej mobilizacji a kazdy kraj ma
        ograniczona liczbe koni wierzchowych tak wiec im wiecej kraj powolywal ludzi
        tym mniejszy procent byl kawalerzystow.Dlatego Rosja miala duzo kawalerii bo
        nie byla w stanie powolac wszystkich rezerwistow.Trzeba troche znac sie na
        rzeczy.Natomiast likwidacja kawalerii w I wojnie nastapila z powodu glupoty
        tzw, ,,strategow''.Zreszta widac chyba jak przebiegala I wojna ze prowadzili ja
        militarni niedudacznicy.Dopiero wojna Polsko-Bolszewicka spowodowala renesans
        kawalerii.A udowodnil to kto?Polanalfabeta Budionny!Tak!Tacy to byli stratedzy
        ktorych sowieccy analfabeci przewyzszali.Natomiast dalszy ciag to motoryzacja
        kawalerii we Francji(glupota bo trzeba bylo motoryzowac piechote)-skutki
        wiadome i motoryzacja przez Hitlera ktory mial odjazd na punkcie motorow
        mechanicznych a pozniej brakowalo Niemcom benzyny a mogli spokojnie wystawic 15
        dywizji kawalerii (dodatkowych).Zorientowali sie dopiero w 1945 gdy bylo za
        pozno doprowadzili ilosc kawalerii do 6 dyw(1939 1 bryg).Niestety glupota
        francuska sie udzielila i u nas tez zaczeto motoryzowac kawalerie zamiast
        piechote.A potencjal mielismy duzy.Co najmniej 50pare pulkow mozna bylo
        wystawic.Niestety.Bylo tylko 37.
        • Gość: Słoju Re: Do Autora wątku IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.08.03, 17:12
          Chciałbym zobaczyć skutki starcia takiego hipotetycznie przesadzonego na konie
          np. korpusu Grossdeutschland z sowieckimi oddziałami pancernymi lub II
          Pancernego SS z aliantami w Ardenach, jeżeli niemcy by wpadli na ten pomysł
          wcześniej jak to sugerujesz, jako sposób na wygranie wojny. Jeżli masz bujną
          wyobraźnie (a sądzę, że masz) to mi to koniecznie opisz.
          pzdr
    • Gość: zmeczon Re: Komunistyczne brednie o motoryzacji. IP: *.daminet.pl 19.08.03, 23:14
      I ta BKaw na oklep sobie jeździła ? Rząd koński to było wtedy od 1600zł w górę.
      Plus taczanki, wozy taborowe ...
      A ceny motocykli zaczynały się od 500zł. Nie wszyscy musieli jeździć na
      Sokołach 1000 z przyczepką. Podobnie samochód ciężarowy zaczynał się od 10kzł.
      • Gość: BRvUngern-Sternber EE ale ty nie wymyslaj cen. IP: *.bg.am.lodz.pl 20.08.03, 13:16
        Nie wymyslaj cen.Motocykl wojskowy czyli trzyosobowy o odpowiedniej mocy silnika kosztowal 7000 zl.Wojsko moglo mobilizowac uzywane do zadan pomocniczych jednk te w linii musialy byc na poziomie.Ceny byly takie jakie wojsko placilo w fabrykach i za sprzet wojskowy.Samolot cywilny kosztowal 30 tys zl wojskowy 150 tys.Jesli bysmy wzieli cywilne mozna by dojsc do wniosku ze moglismy miec 2000 samolotow.Tylko jakich?
        • Gość: Speedy Re: EE ale ty nie wymyslaj cen. IP: *.3w.pl 20.08.03, 14:00
          Hej

          Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

          > Nie wymyslaj cen.Motocykl wojskowy czyli trzyosobowy o odpowiedniej mocy
          silnik
          > a kosztowal 7000 zl.

          7000 za motocykl???
          Moglbys powiedziec skąd te dane?
          Pamietam widzialem przed laty u dziadka jakąs przedwojenną gazete z reklamą
          turystycznego Sokoła 200. Kosztowal on ok. 1000 zł. Rozumiem ze wojskowy Sokól
          1000 z przyczepką był z pewnoscią droższy, ale 7 razy???

          >Samolot cywilny kosztowal 30 tys zl wojskowy 150 tys.

          No wiesz ale tak nie mozna liczyc, samolot wojskowy to moze byc i drewniany
          łacznikowy dwuplatowiec i nowoczesny dwusilnikowy bombowiec o metalowej
          konstrukcji i z pewnoscią nie kosztowaly tyle samo. I tak samo cywilna mała
          awionetka i duzy samolot pasazerski.
          Porownanie w obrebie takich umownych kategorii (1-silnikowe/2-silnikowe) nie
          wypada tak jednoznacznie. Samoloty wojskowe mialy bogate i kosztowne
          wyposazenie i uzbrojenie, jednak budowanie ich w dlugich seriach
          znacznie "zbijało" cene.
          W cenach z 1937 r. bombowiec PZL-37A Los kosztowal 280 tys.zl. (Losi
          wszystkich wersji zbudowano okolo 100)
          Zamowiony w 1938 przez LOT (4 egz.) 2-silnikowy pasazerski PZL-44 Wicher
          kosztowal, z uwagi na krotką serie aż 600 tys. zl, cene te obnizono potem w
          negocjacjach do 372 tys. Ostatecznie jednak wybrana zostala tańsza oferta
          Lockheeda L-14 Electra w cenie 460 tys.zl za szt.,po wynegocjowaniu 20% rabatu
          obnizonej do 345 tys.zł.
          • Gość: BRvUngern-Sternber Dane z MSWojsk. IP: *.bg.am.lodz.pl 20.08.03, 14:06
            Jesli was interesuje moge podac co do zlotego.Zapewne w cenie miescil sie tez RKM a ten kosztowal z 1000 zl.Moze jakies opancerzenie?Nie wiem w kazdym razie sprzet wojskowy jest drozszy niz cywilny bo sa specjalne wymagania.A o samolotach to oczywiscie za 30 tys mozna bylo kupic do aeroklubu.Chodzilo mi o pokazanie ze samolot samolotowi nierowny tak jak samochod czy motor.
            • joseph.007 Re: Dane z MSWojsk. 20.08.03, 15:27
              Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

              > Jesli was interesuje moge podac co do zlotego.

              Będzie miło :-)
              Pzdr
              • Gość: Cykloop zonglerka cenami.... IP: *.kennisnet.nl 20.08.03, 15:51
                joseph.007 napisał:

                > Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):
                >
                > > Jesli was interesuje moge podac co do zlotego.
                >
                > Będzie miło :-)
                > Pzdr

                Cokolwiek sie tu nie powie o cenach sprzetu wojskowego w II RP,to zwracam
                uwage,ze budzet naszej armii ksztaltowal sie w granicach od 1,2 do 1,4 mld
                zl.Natomiast wyekwipowanie jednej dywizji pancernej kosztowalo prawie 700 mln
                zl,wiec nietrudno zgadnac dlaczego mielismy w 39' raptem dwie brygady klasy 10
                BK i bodajze poltora dyw.pancernej.A samochod osobowy Fiat kosztowal dokladnie
                5000zl,wiem to z pierwszej reki.
                • Gość: ddd Re: zonglerka cenami.... IP: 81.21.201.* 20.08.03, 15:59
                  Gość portalu: Cykloop napisał(a):

                  > joseph.007 napisał:
                  >
                  > > Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):
                  > >
                  > > > Jesli was interesuje moge podac co do zlotego.
                  > >
                  > > Będzie miło :-)
                  > > Pzdr
                  >
                  > Cokolwiek sie tu nie powie o cenach sprzetu wojskowego w II RP,to zwracam
                  > uwage,ze budzet naszej armii ksztaltowal sie w granicach od 1,2 do 1,4 mld
                  > zl.Natomiast wyekwipowanie jednej dywizji pancernej kosztowalo prawie 700 mln
                  > zl,wiec nietrudno zgadnac dlaczego mielismy w 39' raptem dwie brygady klasy
                  10
                  > BK i bodajze poltora dyw.pancernej.A samochod osobowy Fiat kosztowal
                  dokladnie
                  > 5000zl,wiem to z pierwszej reki.


                  Budzet armii przed wojna to ok 800 mln zł. A tak ogolnei to zgadzam sie z
                  kolega BRvUngern-Sternber ze nalezalo motoryzowac piechote a nie kawaleria.
                  Kawaleria byla bardziej mobilna od piechoty. I skonczcie te prednie o walce na
                  koniach. Kawaleria uzywala konie glownie do przemieszczania (a wiec musiala byc
                  szybasz od maszerujacego piechura)
                  Pzd

                  • Gość: BRvUngern-Sternber Re: zonglerka cenami.... IP: *.bg.am.lodz.pl 21.08.03, 15:52

                    > > Cokolwiek sie tu nie powie o cenach sprzetu wojskowego w II RP,to zwracam
                    > > uwage,ze budzet naszej armii ksztaltowal sie w granicach od 1,2 do 1,4 mld
                    >
                    > > zl.Natomiast wyekwipowanie jednej dywizji pancernej kosztowalo prawie 700
                    > mln
                    > > zl,wiec nietrudno zgadnac dlaczego mielismy w 39' raptem dwie brygady klas
                    > y
                    > 10
                    > > BK i bodajze poltora dyw.pancernej.A samochod osobowy Fiat kosztowal
                    > dokladnie
                    > > 5000zl,wiem to z pierwszej reki.
                    >
                    >
                    > Budzet armii przed wojna to ok 800 mln zł. A tak ogolnei to zgadzam sie z
                    > kolega BRvUngern-Sternber ze nalezalo motoryzowac piechote a nie kawaleria.
                    > Kawaleria byla bardziej mobilna od piechoty. I skonczcie te brednie o walce
                    na
                    > koniach. Kawaleria uzywala konie glownie do przemieszczania (a wiec musiala
                    byc
                    >
                    > szybasz od maszerujacego piechura)--->Uff wreszcie jakies rozsadniejsze i
                    sensowniejsze wypowiedzi.O to chodzi to hitlerowcy wymyslili i zrobili
                    film ,,dokumentalny'' jak Polacy atakuja szablami czolgi komuna podchwycila
                    pozniej Wajda itd.Dlaczego nie nakrecono filmu jak niemiecka kawaleria albo
                    sowiecka atakuje szablami czolgi polskie?Albo dlaczego nie nakrecono filmu jak
                    niemiecka albo sowiecka piechota atakuje bagnetami czolgi?To przeciez taki sam
                    sens.A co do wielkosci budzetu to obaj macie racje.OFICJALNY BUDZET WYNOSIL 800
                    mln w 38 ale nieoficjalnie jeszcze dochodzilo 100 mln ukrytych w budzecie i
                    srodkow dodatkowych 100 do 400 mln roznie im blizej wojny tym wiecej i okolo
                    100 mln na renty i emwrytury(tego nie mozna bylo wydac na sprzet) czyli razem 1
                    do 1,1-1,4 mld.Ale to tuz przed wojna w latach trzydzietych ,,tylko'' po 1 mld
                    rocznie.Fakt sam. osobowy byl tani tylko nieprzydatny.
                    > Pzd
                    >
                • joseph.007 Re: zonglerka cenami.... 20.08.03, 16:11
                  Gość portalu: Cykloop napisał(a):

                  > Cokolwiek sie tu nie powie o cenach sprzetu wojskowego w II RP,to zwracam
                  > uwage,ze budzet naszej armii ksztaltowal sie w granicach od 1,2 do 1,4 mld
                  > zl.Natomiast wyekwipowanie jednej dywizji pancernej kosztowalo prawie 700 mln
                  > zl,

                  Hmm, 700 mln zł to chyba jednak przesada? Cena czołgu 7TP wynosiła z
                  uzbrojeniem ok. 250 tys. zł, zatem np. 300 czołgów kosztowałoby 75 mln zł.
                  Gdyby przyjąć do tego np. 4.000 samochodów ciężarowych to byłoby kolejne 40 mln
                  zł. Artyleria powiedzmy drugie tyle, specjalny sprzęt kilkanaście milionów...
                  jakby nie liczyć to nie wyszłoby na pewno więcej niż jakieś 160 mln zł. Można
                  też liczyć inaczej: koszt przeformowania 10 BK w 10 BP-M zamknął się w ok. 26
                  mln zł, z czego 3/4 pochonął zakup czołgów i artylerii. Jednostka liczyła sobie
                  3,2 tys ludzi (etat wojenny); gdyby zatem przyjąć, że dywizja pancrna miałaby
                  być np. czterokrotnie większa to powinna kosztować ok. 100 mln zł plus koszt
                  sformowania oddziałów dywizyjnych (np. artyleria ciężka); razem byłoby to
                  jakieś 120 mln.? No, jak na nasze warunki to i tak byłyby koszmarne pieniądze
                  (1/10 rocznego budżetu WP :-(
                  Pzdr
        • Gość: zmęczon Re: EE ale ty nie wymyslaj cen. IP: *.daminet.pl 20.08.03, 16:13
          Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

          > Nie wymyslaj cen.

          Nie wymyślam, podaję za chociażby "Wrzesień 1939 Pojazdy Wojska Polskiego"
          A.Jońcy, R Szubańskiego J, Tarczyńskiego. A o cenach rzędu kawaleryjskiego jest
          bodaj w internecie na www.zurawiejki.prv.pl

          >Motocykl wojskowy czyli trzyosobowy o odpowiedniej mocy silnik
          > a kosztowal 7000 zl.Wojsko moglo mobilizowac uzywane do zadan pomocniczych
          jednak te w linii musialy byc na poziomie.

          Na tym polegał podstawowy błąd Dowództwa. Nie zdążono z poziomem i w '39 trzeba
          było maszerować na nogach zamiast jeździć sprzętem nie na poziomie. W pojedynku
          niemiecki czołg vs polski armatka ppanc z zaprzęgiem konnym na ogół wygrywała
          armatka. Ale na jedną naszą armatkę przypadały trzy niemieckie czołgi i jeszcze
          kilka samochodów pancernych. Bo wyprodukowano tylko 1200 armatek. Bo nie były
          doskonałe i produkcja szła powoli. A wcześniej nie podjęto produkcji działek
          piechoty 47mm bo nie były na poziomie itd A Niemcy w tym czasie trzaskali
          sprzęt nie na poziomie aż się kurzyło.

          >Ceny byly takie jakie wojsko placilo w fab
          > rykach i za sprzet wojskowy.

          Tak swoją drogą od paru setek lat zakupy wojskowe są ukrytą formą dotacji dla
          własnego przemysłu.

          >Samolot cywilny kosztowal 30 tys zl wojskowy 150 ty
          > s.Jesli bysmy wzieli cywilne mozna by dojsc do wniosku ze moglismy miec 2000
          sa
          > molotow.Tylko jakich?

          Albo sowieci. Mieli kupę udanych projektów, a oni zamiast tego trzaskali Jaki,
          Iły czy inne ŁaGGi tysiącami.
    • myth2004 Spojrzenie z XVI wieku... 20.08.03, 21:26
      Porusza się tu zagadnienie użycia kawalerii w XX wieku. Ale przyjrzyjmy się
      jaką rolę kawalerii postrzegano z początkiem XVI w (pod rosnącym wrażeniem
      broni palnej).
      Otóż sam Niccolo Machiavelli (tak około 1518, jeśli pamięć służy) pisał co
      następuje:
      "Jest niewątpliwie rzeczą korzystną posiadać nieco kawalerii do pomocy
      piechocie. Nie wolno jej jednak traktować jako broni zasadniczej. Ma ona
      usprawiedliwione znaczenie przy okazji rozpoznania przedpola, patrolowania
      dróg, pustoszenia nieprzyjacielskiego kraju, niepokojenia nieprzyjacielskich
      dowódców i odcinania mu dowozu żywności. W bitwach jednak, które rozstrzygać
      mają o losach narodów, jest ona raczej przeznaczona do wykorzystania powodzeń
      innych broni, aniżeli do wywalczenia zwycięstwa..."


      Pzdrv

      • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Spojrzenie z XVI wieku... IP: *.bg.am.lodz.pl 22.08.03, 13:24
        No tak to samo stwierdzili ,,teoretycy'' z I wojny i zlikwidowali kawealerie.Efekt babranie sie w blocie i okopy.Cale to paskudztwo I wojny.Az pozniej pojawil sie Budionny-polanalfabeta ktory pokazal co moze kawaleria wprawdzie zostal zniszczony przez Polakow ale...z pomoca kawalerii.II wojna przyniosla odrodzenie kawalerii.Swietnie spisala sie polska Sowieci i Niemcy po poczatkowej redukcji odbudowali swoja.
        • Gość: DSD Antykawaleryjski spisek? IP: 212.33.88.* 22.08.03, 14:06
          > No tak to samo stwierdzili ,,teoretycy'' z I wojny i zlikwidowali kawealerie.Ef
          > ekt babranie sie w blocie i okopy.Cale to paskudztwo I wojny.

          To nie 'teoretycy' zadali ostateczny cios kawalerii ale rozwój broni palnej (karabiny ładowane odtylcowo,
          potem broń powtarzalna, karabiny maszynowe etc.). Szarża kawalerii na pułk piechoty wyposażonej w
          Mausery, z kilkoma Maximami na dokładkę zakończyłaby się masakrą. Nawet gdyby takie szarże
          kończyły się czasem sukcesem, koszty byłyy zbyt duże aby zabawa się opłaciła. To nie te czasy, gdy
          muszkieterzy palili salwę na 100 kroków a potem czmychali za pikinierów. Gdyby jeźdźcy zaczęli stosować
          dawną taktykę karakolu, czyli stali się rodzajem konnych strzelców, też nie pomogłoby to za bardzo:
          jeździec jest o wiele większym celem niż piechur. No i kawaleria nie mogła wykorzystać jednej z
          największych zalet broni ładowanej odtylcowo - możliwości ukrycia się i szybkiego nabicia jej w pozycji
          leżacej, kucając etc.

          A kiedy już wszyscy ugrzęźli w błocie, zaczęli budować coraz lepsze samoloty i wymyślili czołgi zamiast
          pchać kawalerie do szarży na umocnienia.

          > Az pozniej pojawil
          > sie Budionny-polanalfabeta ktory pokazal co moze kawaleria wprawdzie zostal zn
          > iszczony przez Polakow ale...z pomoca kawalerii.II wojna przyniosla odrodzenie
          > kawalerii.Swietnie spisala sie polska Sowieci i Niemcy po poczatkowej redukcji
          > odbudowali swoja.

          W 1920 obie armie - polska i Czerwona były wciąż pół-improwizowane, no i warunki na wschodzie Europy
          bardziej sprzyjają użyciu kawalerii. Niemniej nie był to główny rodzaj broni, a już tym bardziej podczas II
          WS.

          Ekonomiczna strona stosowania kawalerii jest ciekawa, lecz trochę drugoplanowa. Pieniądze są ważne,
          ale nikt nie będzie stosował tanich łuków zamiast drogich rakiet ziemia-powietrze.
      • Gość: Cykloop husaria ,chluba polskiej mysli wojskowej. IP: *.kennisnet.nl 22.08.03, 15:40
        myth2004 napisał:

        > Porusza się tu zagadnienie użycia kawalerii w XX wieku. Ale przyjrzyjmy się
        > jaką rolę kawalerii postrzegano z początkiem XVI w (pod rosnącym wrażeniem
        > broni palnej). Otóż sam Niccolo Machiavelli (tak około 1518, jeśli pamięć
        służy) pisał co następuje: "Jest niewątpliwie rzeczą korzystną posiadać nieco
        kawalerii do pomocy piechocie. Nie wolno jej jednak traktować jako broni
        zasadniczej

        Dowodem na to,ze ow Machiavelli zdrowo sobie konfabulowal sa w nastepnych 200
        latach niesamowite osiagniecia polskiej jazdy ,a szczegolnie husarii. I tak pod
        Kircholmem Chodkiewicz dysponujac raptem 15 choragwiami husarii(3000 jezdzcow)
        w niespelna w dwa pacierze zmiotl z powierzchni ziemi 15 tysiecy najlepszego
        szwedzkiego wojska,przed ktorym najtezsze niderlandzkie twierdze bez strzalu
        bramy otwieraly.A trzeba pamietac o tym ,ze szwedzka armia w tych czasach
        uwazana byla za szczyt techniki wojskowej.O miazdzacym uderzeniu husarii pod
        Kluszynem jeszcze w ZSRR krazyly legendy,a wiem to od ruskiej nauczycielki
        histori,natomiast fantastyczna szarza kniazia Palubinskiego znana jest
        wszystkim z sienkiewiczowskiego Potopu.Wszedzie ,jak pod Beresteczkiem ,czy
        Chocimiem husaria zadawala decydujacy i smiertelny cios.Pod Wiedniem wodz
        turecki Kara Mustafa zbladl,kiedy mu doniesiono,ze Lew Lechistanu skierowal do
        bitwy husarie.Wyposazeni obficie w bron palna janczarzy zostali rozniesieni na
        kopytach.Nieprzypadkowo wiec mozna zaliczyc husarie do najlepszej jazdy swiata
        i to wszechczasow.Ale na tym sukcesy polskiej jazdy sie nie skonczyly,taka
        Samosierra zaparla dech nawet najwiekszym wrogom.Dosc dodac ,ze na sztandarach
        angielskich pulkow kawaleryjskich walczacych pod Waterloo wyhaftowano pozniej
        dumny tekst:"my waczylismy przeciwko polskim szwolezerom",do dzisiaj mozna je
        ogladac.W czasach wspolczesnych najglosniejsza byl bitwa pod Zamosciem polskiej
        1 Dywizji Kawalerii z zagonem Budionnego.Bitwa ta pod wzgledem mas
        zaangazowanej jazdy jest porownywalna z napoleonskimi i byla ostatnia,jaka w
        Europie stoczyly ze soba regularne jednostki kawaleryjskie.Budionny majacy w
        pogardzie kawalerie niemiecka i austriacka za jedyna prawdziwa uwazal tylko
        polska.Wysmiewanie naszej kawalerii z 39' roku musi wypasc conajmniej
        dziwnie,jesli popatrzy sie na zdjecia archiwalne z zamkniecia kotla
        Stalingradzkiego na ktorych wyraznie widac pedzace masy sowieckiej kawalerii.
        Na zakonczeie troche humoru.Kto pamieta jak zakonczylo sie Rambo III?Czy aby
        nie szarza jezdzcow afganskich na pancerno-zmotoryzowana kolumne Rosjan?Szarza
        zwycieska w dodatku no,ale nie konfudujmy Miszy.

        • Gość: barnaba Re: husaria ,chluba polskiej mysli wojskowej. IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 22.08.03, 19:54
          Gość portalu: Cykloop napisał(a):

          > Dowodem na to,ze ow Machiavelli zdrowo sobie konfabulowal sa w nastepnych
          200
          > latach niesamowite osiagniecia polskiej jazdy ,a szczegolnie husarii.[...]

          Machiavelli niestety nie miał bladego pojęcia o polskiej sztuce wojskowej,
          która faktycznie opierała się na uderzeniu ciężkiej jazdy.
          W Europie Zach. w tym czasie kawaleria pełniła już rolę pomocniczą, a bitwy
          rozstrzygała piechota.

          > Dosc dodac ,ze na sztandarach
          > angielskich pulkow kawaleryjskich walczacych pod Waterloo wyhaftowano pozniej
          > dumny tekst:"my waczylismy przeciwko polskim szwolezerom",do dzisiaj mozna je
          > ogladac.W czasach wspolczesnych najglosniejsza byl bitwa pod Zamosciem
          polskiej
          >
          > 1 Dywizji Kawalerii z zagonem Budionnego.Bitwa ta pod wzgledem mas
          > zaangazowanej jazdy jest porownywalna z napoleonskimi i byla ostatnia,jaka w
          > Europie stoczyly ze soba regularne jednostki kawaleryjskie.Budionny majacy w
          > pogardzie kawalerie niemiecka i austriacka za jedyna prawdziwa uwazal tylko
          > polska.

          To wszystko prawda, ale:
          - już w czasie I WŚ przełamanie frontu szarżą kawalerii było wyjątkiem-
          nieprzypadkowo wpomina się bitwę pod Rokitną (w której straty polskiej
          kawalerii były zresztą olbrzymie)
          - bitwa pod Zamościem- to chyba ostatnia bitwa, w której walczyły ze sobą
          oddziały prawdziwej (a nie spieszonej) kawalerii
          - Armia Czerwona w 1920r. praktycznie nie miała sprzętu pancernego ani
          oddziałów zmotoryzowanych.

          > Wysmiewanie naszej kawalerii z 39' roku musi wypasc conajmniej
          > dziwnie,jesli popatrzy sie na zdjecia archiwalne z zamkniecia kotla
          > Stalingradzkiego na ktorych wyraznie widac pedzace masy sowieckiej kawalerii.

          Nikt nie wyśmiewa kawalerii, co najwyżej próby udowodnienia jej przewag nad
          oddziałami zmotoryzowanymi. Zamknięcie kotła stalingradzkiego przypadło w
          trakcie rosyjskiej zimy, do której Niemcy nie byli dobrze przygotowani i której
          porównywanie z warunkami polskimi do niczego nie prowadzi.
          BTW: w trakcie wojny zimowej 1939-40 radziecka kawaleria nie odniosła większych
          sukcesów.

          pozdrawiam
        • Gość: Speedy Re: przy okazji cytacik z Budionnego. IP: *.3w.pl 23.08.03, 01:20
          Hej

          Gość portalu: Cykloop napisał(a):

          > ogladac.W czasach wspolczesnych najglosniejsza byl bitwa pod Zamosciem
          polskiej 1 Dywizji Kawalerii z zagonem Budionnego.Bitwa ta pod wzgledem mas
          > zaangazowanej jazdy jest porownywalna z napoleonskimi i byla ostatnia,jaka w
          > Europie stoczyly ze soba regularne jednostki kawaleryjskie.Budionny majacy w
          > pogardzie kawalerie niemiecka i austriacka za jedyna prawdziwa uwazal tylko
          > polska.

          Przy okazji, za pewną ksiązką (K.A.Tarkowski, "Lotnictwo polskie w walce z
          Rosją Sowiecką 1919-1920" WKiL 1991) pozwole sobie wrzucic fragment depeszy
          Budionnego z 18.08.1920 (walki pod Lwowem): "W ostatnich dniach nieprzyjaciel
          w szerokim zakresie zastosował w walce z kawalerią samoloty, w ten sposób
          kompensując zbyt szczupłe siły. W dniach 16 i 17 sierpnia eskadry
          nieprzyjaciela w liczbie dochodzacej do 9 płatowców krązyły nad nacierającymi
          kolumnami konnej armii (...) Wojska atakowane z powietrza nie mniej niz 3 razy
          na dzień mają ogromne straty w ludziach i koniach. W jednej tylko 6. dywizji
          kawalerii w dniu 17 sierpnia zabito i raniono przeszlo 100 ludzi i 100 koni.
          Jedno z natarc 6 DK odparto wyłacznie za pomocą samolotów"
    • marcus_crassus Re: Komunistyczne brednie o motoryzacji. 22.08.03, 13:43
      przepraszam bardzo - ale porownywanie I wojny swiatowej i jej realiow przy
      braku wlasciwie jednostek pancernych,szczegolnie na "wschodnim" froncie do
      realiow II wojny to jakies meganieporozumienie.

      i sprawa druga porownania cenowe w ogole to jakis kolejny absurd-oczywiscie ze
      jednoski kawalerii sa tansze,nawet nie ma porownania - moga nawet byc
      zyskowne;))) jak sie zacznie takie koniki rozmnazac albo dawac dzieciom do
      pojezdzenia;))))ale do cholery- nie chodzi o cene ale o efektywnosc - w ogole
      nie mozna porownywac efektywnosci kawalerii w stosunku do jednostek pancernych
      • Gość: DSD No i równocześnie napisaliśmy prawie to samo (n/t) IP: 212.33.88.* 22.08.03, 14:10
      • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Komunistyczne brednie o motoryzacji. IP: *.bg.am.lodz.pl 25.08.03, 13:39
        marcus_crassus napisał:

        > przepraszam bardzo - ale porownywanie I wojny swiatowej i jej realiow przy
        > braku wlasciwie jednostek pancernych,szczegolnie na "wschodnim" froncie do
        > realiow II wojny to jakies meganieporozumienie.--->Niby dlaczego nie mozna
        porownywac???Nie rozumiem.Co zmienily jednostki pancerne w strategii???
        >
        > i sprawa druga porownania cenowe w ogole to jakis kolejny absurd-oczywiscie
        ze
        > jednoski kawalerii sa tansze,nawet nie ma porownania - moga nawet byc
        > zyskowne;))) jak sie zacznie takie koniki rozmnazac albo dawac dzieciom do
        > pojezdzenia;))))ale do cholery- nie chodzi o cene ale o efektywnosc - w ogole
        > nie mozna porownywac efektywnosci kawalerii w stosunku do jednostek
        pancernych--->Alez nieporozumienie.Nie chodzi tu o jednostki pancerne tylko o
        ZMOTORYZOWANE.Caly czas krytykuje pochopna i nieprzemyslana decyzje redukcji
        kawalerii poprzez jej motoryzacje.Natomiast pancerne to czolgi.
    • Gość: jarek Ale konia mozna bylo zjesc, samochod nie. IP: *.bredband.comhem.se 25.08.03, 07:19
      Byla to polityka daleko wzroczna.
    • Gość: BRvUngern-Sternber Cena konia 145 zl w 1938. IP: *.bg.am.lodz.pl 26.08.03, 15:59
      Wreszcie sprawdzilem rocznikach przedwojennych.KON BYL TANSZY NIZ KROWA MLECZNA
      srednio o 11-12% dla lat 25-28.Krowa kosztowala 164 zl w 1938.Wczesniej
      mniej,Kazdy moze policzyc kon roboczy 145 zl.Czyli za dwukrotnosc tej sumy
      mozna bylo nabyc juz pozadnego konia a za 600 zl prawdziwego rumaka.Za jeden
      samochod mozna bylo kupic ponad 100 koni roboczych!!!.Potwierdza to oczywista
      rzecz-TECHNIKA JEST POTWORNIE DROGA.Zreszta o czym tu mowic.
      • Gość: DSD Re: Cena konia 145 zl w 1938. IP: 212.33.88.* 26.08.03, 16:05
        > TECHNIKA JEST POTWORNIE DROGA

        Ale skuteczna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja