2 Mi-28, czyli dziwią mnie bardzo rosyjskie zakupy

23.01.08, 03:27
Dwie sztuki tego, trzy sztuki tamtego, jedna sztuka sramtego... I to
w niesamowitych przedziałach czasowych! Może dobre dla jakiegoś
afrykańskiego księstewka, ale dla państwa które uważa się
za "mocarstwo"? Gdzie tu sens, gdzie tu logika?
USAF narzeka, że dostanie "tylko" 183 Raptory. Tymczasem przy tych
ruskich pomysłach nawet nasze 48 F-16 wygląda okazale :)
    • ignorant11 Re: 2 Mi-28, czyli dziwią mnie bardzo rosyjskie z 23.01.08, 03:34
      herr_uberszturmfuhrer napisał:

      > Dwie sztuki tego, trzy sztuki tamtego, jedna sztuka sramtego... I to
      > w niesamowitych przedziałach czasowych! Może dobre dla jakiegoś
      > afrykańskiego księstewka, ale dla państwa które uważa się
      > za "mocarstwo"? Gdzie tu sens, gdzie tu logika?
      > USAF narzeka, że dostanie "tylko" 183 Raptory. Tymczasem przy tych
      > ruskich pomysłach nawet nasze 48 F-16 wygląda okazale :)


      Sława!

      NO własnie!

      Alez my jestesmy jebitnym mocarstwem...
      :))
      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
    • ignorant11 NIe kpij z rruskiego rękodzieła Rusofobie!:))/nt 23.01.08, 03:35

      Sława!
      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
    • grogreg Re: 2 Mi-28, czyli dziwią mnie bardzo rosyjskie z 23.01.08, 09:51
      No coz..... patrzac na rosyjskie zakupy mozna by pomyslec, ze klaruje sie pewna
      koncepcja prowadzenia dwu wojen. Pierwsza z wrogiem zewnetrznym i poteznym. I tu
      wszystko postawiono na sily strategiczne i nuklearny szantarz. Zdano sobie
      sprawe w dysproporcji w jakosci sprzetu i wyszkoleniu zolnierzy w wojnie
      konwencjonalnej.
      Druga to wojna z wrogiem wewnetrznym i zewnetrznym, ale ze slabym technicznie
      sprzetem (posowieckim). I tu wystarcza dobrze wyposazone , wyszkolone, ale i
      niewielkie sily.
      Moznaby rozwodzic sie nad brakie eleastycznosci takiego myslenia, ale..... to
      ich wybor.
      • ignorant11 To znaczy,że... 23.01.08, 11:11
        Sława!

        Rosja nie jest juz mocarstwem.
        Np nie byłaby zdolna do operacji typu wojna falklandzka.



        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • inetwarrior Re: To znaczy,że... 23.01.08, 11:45
          Skąd wiesz? Zajmijmy Kaliningrad i sie przekonamy czy Rosjanie są
          zdolni do takiej operacji

          > Sława!
          >
          > Rosja nie jest juz mocarstwem.
          > Np nie byłaby zdolna do operacji typu wojna falklandzka.
          • grogreg Re: To znaczy,że... 23.01.08, 12:48
            Kaliningrad to najbardziej zmilitaryzowany obszar w Europie.
            Na Falklandach stacjonowala niepelna kompania piechoty morskiej..... znajdz inny
            punkt, najlepiej oddalony 8000 km od terytorium Rosji.
            • marcowsky Re: To znaczy,że... 23.01.08, 13:34
              Np. Fidżi wzywaja na pomoc swojego sojusznka Rosję!I tu można sobie spekulowac
              czy siły konwencjonalne Rosji sa zdolne do udzielenia pomocy temu
              panstwu.Spekulowac mozna dalej, ktore panstwo poza USA jest zdolne wysyłac swoje
              siły zbrojne do dowolnego punktu swiata i udzielic decydujacego i efektywnego
              wsparcia militarnego wzywajacemu?Wielka Brytania,Francja... i dalej nikt?
              • cie778 Re: To znaczy,że... 23.01.08, 14:15
                Indie, Włochy, Hiszpania i Japonia.
                Wszyscy którzy dysponują dużym (i pływającym ;-) kawałkiem pokładu do startu
                śmigłowców/Harrierów.
                A na Fidżi to pewnikiem starczy jeszcze z 10 państw, które mają 1-2 desantowce
                do przewiezienia batalionu wojska.

                pozdrawiam
                jasiol
                • grogreg Re: To znaczy,że... 23.01.08, 14:19
                  Nie jestem do konca przekonany czy same Harriery, nawet z AIM-120, sa w stanie
                  wypelnic role komponetu lotniczego. Moze jak pojawia sie F-35.
                  • cie778 Re: To znaczy,że... 23.01.08, 16:50
                    grogreg napisał:
                    > Nie jestem do konca przekonany czy same Harriery, nawet z AIM-120, sa w
                    > stanie wypelnic role komponetu lotniczego. Moze jak pojawia sie F-35.

                    Na Falklandach się udało ;-)
                    Kwestia wielkości przeciwnika - ale przecież ostatnio nawet Dania sobie 2 bodaj
                    "logistyki" zafundowała - i imo na wyspy Fidżi to taka duńska eskadra wyposażona
                    w śmigłowce całkowicie by wystarczyła.
                    Natomiast czym innym jest pełnoskalowa inwazja na jako-tako stabilne państwo
                    (nie za bardzo stabilne bo ludziki dochodzą zwykle do wniosku, że armia to
                    przeżytek).

                    pozdrawiam
                    jasiol
                    • grogreg Re: To znaczy,że... 23.01.08, 16:58
                      Akcja odbicia Falklandow to bylo szalenstwo.... fakt oplacilo sie, ale to
                      wariactwo przejdzie do histoii.
                      Tyle systemow bylo niesprawdzonych, tyle planow bez marginesu czasu i zapasow.
                      Cud, ze to wypalilo.
              • grogreg Re: To znaczy,że... 23.01.08, 14:18
                Zwiazek Sowiecka nigdy nie przewidywal akcji w innych miejscach globu niz Europa
                i Azja...no moze jeszcze basen Oceanu Indyjskiego. Funkcja Floty ograniczala sie
                (z wyjatkiem okretow podwodnych z pociskami balistycznymi) do zwalczania
                konwojow na Atlantyku i ochrony wlasnego wybrzeza. Jedynym teatrem gdzie mogloby
                dosc do dzialan morsko powietrznych byl Baltyk.
                Czyli Sowieci nigdy nie mysleli o "samodzielnych" zespolach okretowych z wlasnym
                lotnictwem i komponentem desantowym. To samo marynarka Rosyjska, ktora moze i
                myslala, ale juz chyba nie mysli :)

                Co do Wielkiej Brytanii i Francji.... no mialbym powazne watpliwosci czy te
                floty moglyby samodzielne wystapic przeciwko np Libii czy Indonezji. Moze
                wspolnie.
            • browiec1 Re: To znaczy,że... 23.01.08, 18:12
              No juz to widze oczami wyobrazni: poczciwy Kuzniecow dymiacy jak
              elektrocieplownia Belchatow w eskorcie calych dwoch okretow i z 7
              suczkami na pokladzie.Cud, miód i orzeszki.Zreszta co tam Fidzi -
              toz taki zespol uderzeniowy zajalby od metra terytoriow, bo wszyscy
              ewentualni obroncy poumieraliby ze smiechu:) Mysle ze i arktyka
              bylaby w zasiegu:)
              • marcowsky Re: To znaczy,że... 24.01.08, 15:40
                Wniosek mozna wyciagnac tylko jeden-Imperium Americanum dlugo (20-30 lat)nikt
                poważnie nie zagrozi.Co nie znaczy ze jakiejs powtorki z 11 IX nie
                bedzie.Pozostale kraje jedyni sie nadymaj i preza muskułki i pyskuja Imperium co
                samo wsobie jest smieszne dla fachowcow z Pentagonu.Ich milczenie na temat
                manewrow floty rosyjskiej jest znaczace!
                • grogreg Re: To znaczy,że... 24.01.08, 16:04
                  Tu bym sie nie gdzodzil.
                  Terrorysci nie uderzaja w cele twarde - bazy wojskowe, ale miekkie - przedszkola
                  np. Tutaj sama machina militarna niewiele moze poradzic.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja