szatek100
14.08.08, 03:26
Rosja od dawno otwarcie mówi o tym, że zamierza wykorzystywać
surowce naturalne do „realizacji swoich celów i interesów”. Co to
oznacza ? Kraje Europy, zwłaszcza tej nowej, sa uzależnione od
dostaw rosyjskiego gazu -np. Polska w 90%. Moskwa tradycyjnie dąży
do podporządkowania Europy , a uczynić to ma zamiar nie poprzez
podbój militarny, ale odkręcanie i zakręcanie Kurka z gazem. TAkie
zakręcenie może doprowadzić gospodarkę biorcy do ruiny - brak
energii spowodowałby upadek przemysłu i dużej części usług o zimnych
mieszkaniach w zimie nie wspominając. Monopol na dostawy gazu
pozwala Rosji dyktować ceny. Bardziej "przyjazne" kraje, jak np.
Białoruś czy Serbia, juz pałcą niższe ceny, niż kraje "nieprzyjazne"
tzn. idące ku Zachodowi, jak np. Ukraina, którym sukcesywnie podnosi
się opłaty. Aby zrealizować swój plan, Rosja musi utrzymać monopol
na dostarczanie gazu ziemnego. Zachodnia Europa (nie licząć Niemców,
którzy biora udział w planie) jest świadoma zagrożenia i próbuje
dywersyfikować dostawców surowców energetycznych. Problem w tym, że
aż 40-50% światowych złóż gazu znajduje się na terenie Rosji. Oprócz
Moskwy największymi zasobami ( ok. 20-25%) dysponuje Iran. Sporymi
rezerwami chwali się również Azerbejdżan. Jak jednak transportować
gaz z tych krajów na Zachód omijając terytorium Rosji? Można przez
Turcję, z którą Zachód niespecjalnie chce się integrować i która
przeżywa obecnie renesans fundamentalizmu islamskiego - czyli opcja
średnio pożądana. Skoro nie Turcja, jedynym krajem, przez który
można pociągnąć gazociąg z Iranu jest...Gruzja !!! 40% rosyjskiego
PKB pochodzi bezpośrednio ze sprzedaży ropy i gazu. To wynik
porównywalny z krajami Bliskiego Wschodu. Gdyby doliczyć do tego
inwestycje i konspmpcję finansowane za petro- i gazoruble wynik
byłby jeszcze tragiczniejszy. Bez eksportu ropy i gazu Rosja szybko
upadłaby do poziomu Bangladeszu. Nie ma wątpliwości, że w tak
skorumpowanym, niesprawnym i oligarchicznym systemie, jak rosyjski,
nie ma szansy rozwinąc się i przetrwać żadna porządna
przedsiębiorczość. W , kraju, gdzie nie ma poszanowania dla prawa i
własności nie będzie żadnych poważnych inwestycji zagranicznych.
Przykładem jest postępowanie wobec zachodnich koncernów naftowych
mających licencje na wydobycie - ciekawe jak za kilka lat, gdy
wyczerpią się łatwo dostępne złoża,Rosjanie poradzą sobie bez
zachodnich technologii. Jeśli doliczyć do tego tradycyjne "cnoty"
rosyjskiej kultury - bierność, niezaradność, roszczeniowość,
złodziejstwo, pijaństwo mamy już kompletny obraz tego kraju.
Rosyjskie zasoby ropy stanowią zaledwie 5% rezerw światowych i
rabunkonkowo eksploatowane (obecnie najwyższe wydobycie na świecie)
szybko się wyczerpią. Pozostaje gaz, którego mają znacznie więcej.
Nie są jednak w stanie cały czas zwiększać wydobycia, by zwiększać
PKB. Pozostaje im zatem próba utrzymania monoplu na dostawy na
Zachód i stopniowe windowanie cen. Rosjanie nie byliby sobą, gdyby
nie próbowali upiec dwóch pieczeni na jednym ogniu- chcą nie tylko
zarabiać na Europie, ale także ją "sfinlandyzować" za pomocą
zakręcania kurka.
Napisałem już wcześniej, że jedyną drogą dla przeprowadzenia
gazociągu z Iranu na Zachód jest Gruzja. Rosjanie za wszelką cene
chcą nie dopuścić do jego powstania. Aby gazociąg nie powstał, muszą
albo zająć wojskowo Gruzję, albo przynajmniej ustanowić na jej czele
przyjazny Moskwie reżim - tak, jak to robili na Ukrainie trując
dioksynami Juszczenkę i lansując na prezydenta pospolitego,
skazanego wyrokiem sądu bandytę - W, Janukowycza. Po rewoucji róż
nie ma jednak szans na zwykłe fałszowanie wyborów i trucie opozycji.
Trzeba powtórzyć wariant znany z Europy Środkowej po II WŚ - w
Moskwie powstaje Gruziński Komitet Wyzwolenia Narodowego ( GKWN).
Pod lufami karabinów powstanie rząd koalicyjny, z którego
sukcesywnie będą eliminowani przedstawiciele narodu gruzińskiego.
Już dzisiaj szef MSZ Rosji - S. Ławrow mówi, że Saakaszwili musi
odejść. Na jego miejsce Rosjanie umieszczą kogoś w typie Kadyrowa,
Janukowycza czy nawet "Turkmenbaszy" - prymitywnego, sprzedajnego
bandytę.
Przeanalizujmy na zimno całą sytuację w Gruzji:
1. Gruzini przez dwa tygodnie skarżą się, że przy braku reakcji sił
rosyjskich ich terytorium jest ostrzeliwane przez Osetyńców.
Pytanie: po co ? Przecież Osetia Pd. mimo formalnej przynalezności
do Gruzji od lat jest w zasadzie poza jej kontrlolą.To tak, gdyby
nagle Litwini zaczęli ostrzeliwać Polskę. Osetyńcy mają świadomość,
że w militarnym starciu z Gruzją nie mają szans. No chyba, że....
Kreml ich podpuścił obiecując pomoc. 2.Nie widząc innego wyjścia
Gruzini przypuścili atak. 3. Stał się cud. Choć Moskwa "nie
spodziewała się agresji" w kilkanaście godzin wysłała do Osetii
niemal kompletną dywizję pancerną. Znani ze swojego humanitaryzmu
ratownicy Kurska, wyzwoliciele Czeczenii i pogromcy terrorystów z
Dubrowki i Biesłanu postanowili pomóc ofiarom "czystek
etnicznych". . Ostatni raz takie "logistyczne cuda", jak ostatni
rajd 58 Amrii, widziano we wrześniu 1939. , kiedy Fuhrer
błyskawicznie odpowiedział na "polską prowokację w Gleiwitz".KGBiści
z Kremla mówią o 2 tys. zabitych cywilów - Gruzini musieliby się
nieźle napocić, by zabić tylu w kilkanaście godzin walcząc przy tym
z osetyńską armią
Nie patrzcie na tą inwazję, jako na misję pokojową. Nie myślcie
też, że jest to "wielkomocarstwowa" demonstracja Rosji. Moskale po
prostu realizują długookersowy plan mający na celu wasalizację
Europy. Niemcy, jako jedyny kraj Zachodu nie skrytykowały operacji
Kremla. Dlaczego ? Budują razem z nim gazociąg pod Baltykiem, w
wyniku czego będą dystrybutorem gazu dla Europy Zachodniej, co
pozwoli im odkręcać i zakręcać kurek tak, jak Moskwa będzie to robić
w Europie Środkowo-Wschodniej. Im także nie podoba się plan
dywersyfikacji surowca. Musimy działać. Tylko co zrobić? „Fanklub”
Putina w UE słabnie, ale wciąż jest potężny…
pzdr