being28 19.10.03, 16:55 Co sie dzieje z personelem ambasady w czasie wojny? Np. po Pearl Harbour co sie stalo z Japonczykami? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
wielki_czarownik To zależy. 19.10.03, 18:19 Ambasada kraju nieuczestniczącego w wojnie jest nieruszana. Ambasada kraju wrogiego jest zajmowana przez wojsko lub policję a jej pracownicy aresztowani/wzięci do niewoli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Ambasada w czasie wojny IP: *.sympatico.ca 19.10.03, 18:56 Sa umowy miedzynarodowe ktore chronia dyplomatow i placowki dyplomatyczne (tzw.immunitet dyplomatyczny)chociaz niekiedy roznie z tym bywa, w czasie wojny zazwyczaj dyplomaci opuszczaja dany kraj i wyjezdzaja do swojego lub jesli jest to niemozliwe do innego neutralnego kraju ktory nie jest strona konfliktu .Nie wiem jakie byly losy japonskiego ambasadora w USA po ataku na Pearl Harbour ,ale nie zapominajmy ze w tym samym czasie w Japonii znajdowal sie ambasador amerykanski wraz z personelem ambasady wiec mysle ze chyba nikomu nic sie nie stalo.W czasie II WS zarowno hitlerowcy jak i Sowieci pozwolili na opuszczenie swoich krajow ambasadorowi Lipskiemu (opuscil Niemcy przez Danie)i ambasadorowi Grzybowskiemu(opuscil Sowiety przez Finlandie), chociaz temu drugiemu probowano odmowic przywilejow dyplomatycznych tlumaczac ze rzad polski nie istnieje,swoje stanowisko zmienili po interwencji panstw zachodnich i (!)niemieckiego dyplomaty von Schulenburga.Nie sa dokladnie znane losy polskiego konsula z Kijowa Matusinskiego ktory prawdopodobnie zostal zamordowany przez NKWD po tym jak kierujacy polskim wywiadem na Ukrainie mjr.Slowikowski ostrzegl wladze polskie przed zblizajacym sie atakiem 17 wrzesnia 1939 roku Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Z tym opuszczaniem 19.10.03, 20:05 Jeśli się nie mylę to opuścić kraj mogą tylko wtedy jeśli wojna jest wypowiadana - tak jak np. Anglia wypowiedziała wojnę Niemcom. W innym wypadku (napaść zdradziecka) raczej uciec nikomu nie pozwolą. Odpowiedz Link Zgłoś
rispetto Re: Z tym opuszczaniem 20.10.03, 11:32 Nie do końca jest tak, jak piszesz. Świadczą o tym chociażby losy polskich dyplomatów w Niemczech. Również polscy dyplomaci w W.M. Gdańsku w miarę bezpiecznie opuścili Gdańsk i przez Prusy dostali się na Litwę (min. Chodacki i inni). Oczywiście nie jest to żadną regułą, ale akurat w przypadku Niemców tak było. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Dochodzimy do kwestii w prawie zwanych 20.10.03, 17:50 "Law in books" i "Law in action". Zgodnie z prawem po WYPOWIEDZENIU wojny pracownicy ambasady mogą opuścić kraj wroga. A jak jest w rzeczywistości? Różnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BRvUngern-Sternber Brawo Marcin!!! IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 22.10.03, 13:29 Jak widzicie zalezy to od kraju.Bedac ambasadorem w komunie mozna w kazdej chwili byc zamordowanym.Takie obyczaje... Zgodnie z cywilizacja lacinska jencow powinno sie ZWALNIAC NA SLOWO HONORU ZE NIE WEZMA UDZIALU W DALSZYCH WALKACH.Tak bylo jeszcze w wojnach Napoleona... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and słowo honoru IP: 192.9.200.* 22.10.03, 13:52 Danie słowa, że nie weźmie się udziału w dalszych walkach może być uznane za zdradę. Ale możliwość takiego zwolnienia przewiduje konwencja haska o prawach i zwyczajach wojny lądowej z 1907r. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BRvUngern-Sternber Re: słowo honoru IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 22.10.03, 15:15 Nie moze byc uznane za zdrade dawanie slowa honoru.To absurd logiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and Re: słowo honoru IP: 192.9.200.* 22.10.03, 15:23 Czyli żołnierza w niewoli nie wiąże przysięga wojskowa? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BRvUngern-Sternber Re: słowo honoru IP: *.bg.am.lodz.pl 22.10.03, 18:15 Ale jaka przysiega?Stary ty masz jakies sowieckie pojecie przysiegi.Gdy dostajesz sie do niewoli nie oznacza to zlamania przysiegi.Nikt ci nie kaze zginac a nie dac sie zabrac prawda?Ludzie skad w was tyle Stalina??? Odpowiedz Link Zgłoś
being28 Re: słowo honoru 22.10.03, 19:02 Przysiegi nie skldalem, ale czy nie ma tam czegos o obowiazku probowania ucieczki po dostaniu sie do niewoli? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BRvUngern-Sternber Re: słowo honoru IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 23.10.03, 13:12 Nie slyszalem o takim obowiazku.A wrecz przeciwnie.Rycerze dawali slowo np. ze zplaca okup i wracali.Malo tego Rzymianie WYLAPALI I ODESLALI KARTAGINCZYKOM TAKICH,ktorzy zostali poslani do Rzymian aby przedstawic warunki a pozniej nie poczuli sie w obowiazku wrocic.Natomiast co do II wojny to sprawa moze przedstawiac sie tak,ze tutaj byla wojna Z SOWIECKO-HITLEROWSKIMI ZBRODNIARZAMI NIE UZNAJACYMI ZADNYCH ZASAD a my mowimy o zasadach cywilizowanych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and Chyba mówimy o całkiem różnych sprawach IP: 192.9.200.* 23.10.03, 07:57 Chodzi mi o zachowanie się żołnierza w niewoli. Samo poddanie się do niewoli nie oznacza rzecz jasna przejścia na stronę wroga ani porzucenia własnej armii. Ale złożenie przez jeńca przyrzeczenia, że w zamian za zwolnienie z niewoli nie będzie podejmował walki można traktować jako co najmniej dezercję. Wojsko Polskie w czasie IIWŚ składało się z Polskich Sił Zbronych, Armii Krajowej oraz żołnierzy przebywających w niewoli. Czy tych ostatnich nie obejmowały najogólniejsze ramy dyscypliny wojskowej (starszeństwo stopni, podporządkowanie przełożonym)? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BRvUngern-Sternber Re: Chyba mówimy o całkiem różnych sprawach IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 24.10.03, 13:48 Jaka znow dezercje?Przeciez gdyby nie zlozyli takiej przysiegi gnili by obozach? Na co by sie wtedy przydali?Widze ze pojecie honoru jest trudno zrozumiale w epoce posowieckiej... W obozach oczywiscie nie bylo zadnego podporzadkowania z prostego wzgledu.Oficerowie przeciez byli trzymani odrebnie od zolnierzy.Jency to zupelnie inny swiat.Oczywiscie nikt nie traci stopni!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and Re: Chyba mówimy o całkiem różnych sprawach IP: 192.9.200.* 24.10.03, 14:32 Nadal się nie rozumiemy. Pojęcie honoru mamy widocznie różne - w moim nie mieści się rezygnacja przez jeńca z możliwości dalszej walki. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BRvUngern-Sternber Re: Chyba mówimy o całkiem różnych sprawach IP: *.bg.am.lodz.pl 27.10.03, 18:46 No to jest wlasnie pojecie sowieckie.Nie ma zadnej walki z chwila pojscia do niewoli bo ty bylo zlamanie honoru.Jak ty sobie wyobrazasz?Biora cie do niewoli.Ty udajesz ze idziesz i co?Podejmujesz walke?Co to znaczy?Poderznac gardlo straznikom?Tak robia bandyci.Oni ci zaufali ze sie poddales a ty lamiesz slowo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barnaba Re: Chyba mówimy o całkiem różnych sprawach IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 27.10.03, 20:37 > No to jest wlasnie pojecie sowieckie.Nie ma zadnej walki z chwila pojscia do > niewoli bo ty bylo zlamanie honoru.Jak ty sobie wyobrazasz?Biora cie do > niewoli.Ty udajesz ze idziesz i co?Podejmujesz walke?Co to znaczy?Poderznac > gardlo straznikom?Tak robia bandyci.Oni ci zaufali ze sie poddales a ty >lamiesz slowo. Czyli ucieczka z obozu jenieckiego jest wg Ciebie złamaniem słowa? Co do przyrzeczenia złożonego przez żołnierza, że po zwolnieniu z niewoli nie będzie podejmował dalszej walki- dezercją to oczywiście nie jest. Jednak Kościuszkę, który złożył takie przyrzeczenie carowi Pawłowi emigracja polska oceniała negatywnie. W naszej tradycji (odmiennie niż np. w brytyjskiej- kto czytał "Most na Rzece Kwai", ten wie, o czym mówię) ucieczka z niewoli i podjęcie dalszej walki stanowią niemalże nakaz moralny. Swoją drogą dzisiaj ktoś, kto w takie przyrzeczenie by uwierzył, wykazałby skrajną naiwność. Niestety... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BRvUngern-Sternber Re: Chyba mówimy o całkiem różnych sprawach IP: *.bg.am.lodz.pl 28.10.03, 18:46 Oczywiscie nie ma mowy o ucieczce gdy sie zlozylo przyrzeczenie.Uciekac mozna tylko gdy sie nie zlozylo.A co do Kosciuszki to zlozyl on przysiege Carowi ze nie podniesie reki ale na zawsze a tego Car nie mial prawa wymagac.I dotrzymal.Tymczasem nikt nie moze wymagac przysiegi na zawsze.A to ze mamy zdemoralizowany swiat przez komune to inna sprawa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and są sposoby IP: 192.9.200.* 28.10.03, 15:44 Żeby móc znowu walczyć wystarczy uciec - albo zostać wyzwolonym - z niewoli. Zresztą skoro pilnuje się jeńców (i robią to uzbrojeni wartownicy) to chyba o czymś świadczy... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BRvUngern-Sternber Stary znowu mylisz obrazki z II wojny. IP: *.bg.am.lodz.pl 29.10.03, 18:53 Jak tu rozmawiac z czlowiekiem wychowanym na komunizmie?W I wojnie oficerowie NIE BYLI PILNOWANI bo dawali slowo ze nie beda uciekac.Ja wiem ze dla czlowieka sowieckiego to nieslychane.ALE TAK BYLO.Na tym polega honor.Malo tego POLSCY JENCY w II wojnie i TO PRZEZ SOWIETOW BYLI WYPUSZCZANI NA SLOWO HONORU DO MIASTA.Bo nawet sowieckie bydlaki wiedzieli ze nie zlamia slowa.Swoich by nie puscili.To hitlerowcy i komunisci zniszczyli dokumentnie honor...Wiem ze mlodzi sa wychowani w swiecie bez honoru i trudno im uwierzyc.Ale to prawda kiedys rzadil honor... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: axx Re: Nie tylko ambasada IP: 207.191.243.* 20.10.03, 00:15 Rowniez rzady lubia podroze zostawiajac wszystko w rekach napastnikow. Np. prez. Moscicki pokazal paszport szwajcarski i wsiadl do pociagu wraz z rodzina. Prez. byl obywatelem Szwajcarii no i oczywiscie wielkim patriota.( w Szwajcarii oczywiscie) Rzad sie zawsze wyzywi. To powiedzenie zawsze bylo i jest aktualne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Ambasada w czasie wojny IP: *.sympatico.ca 21.10.03, 17:59 >Np.po pearl Harbour co sie stalo z Japonczykami? Ambasador Japonii w USA Kichisaburo Nomura umarl w 1964 roku, przesluchiwany w sprawie nalotu na Pearl Harbour, powiedzial ze nic nie wiedzial o ataku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and Pewne podstawowe zasady IP: 192.9.200.* 22.10.03, 11:01 1. Dyplomaci podlegają szczególnej ochronie, są nietykalni dla władz państwa przyjmującego. Dotyczy to także ich majątku, rodziny oraz poczty dyplomatycznej. Wybuch wojny w zasadzie nic tu nie zmienia, oczywiście ambasdor musi opuścić terytorium państwa, z którym jego państwo znalazło się w stanie wojny, ale z poszanowaniem immunitetu. 2. Pogwałcenie prawa międzynarodowego i zwyczajów na ogół nie przynosi żadnych korzyści, a może bardzo zaszkodzić. 3. Zwykle stosuje się zasadę wzajemności - to się po prostu opłaca. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś