kolczinski
10.11.03, 06:06
Dawno,dawno temu czytalem ksiazke o poszukiwaniu cial zabitych zolnierzy
wloskich w Albanii i sprowadzaniu ich prochow do Ojczyzny.Rzecz dziala sie
wiele lat po wojnie i wloski rzad mial ogromne problemy aby odnalezc
(ograniczony czas) i przywiezc ich ciala.Chyba za kazde musial jeszcze placic
komunie...to tak na marginesie.Amerykanie chyba mieli podobne problemy
pozniej w Wietnamie.Wydaje mi sie ze jest to jakis probiez "cywilizacji" tych
krajow i ich Armii ktore staraja sie aby zaden z ich zolnierzy nie zostal na
obcej ziemi.Ciekawy "casus" takiej postawy reprezentuja koszerni gdy za
trzech zabitych kilka lat temu swoich zolnierzy wypuszczaja z wiezien
kilkuset potencjalnych badz prawdziwych zamachowcow.I robia to nie po raz
pierwszy i pewnie nie ostatni.Przy "okazji" pvc.Lynch rangersi narazajac
powodzenie calej misji rowniez potrafili przez dwie godziny golymi rekoma
odkopac ciala zabitych jej wspoltowarzyszy,chociaz pewnie wiedzieli ze Armia
za pare dni bedzie juz panowac na tym terenie.Podobna troske o swoich
zabitych mozna bylo kiedys wyczytac w czasie walk w Czeczenii i nie o wojska
federalne mi chodzi...
Nigdy,powtarzam nigdy natomiast nie spotkalem sie z przypadkiem takiej
dbalosci o zabitych kompanach w krajach afrykanskich,nawet w wsrod armii i
ochotnikow RPA.
Thanx.