browiec1
28.02.09, 02:47
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6329328,Katastrofa_wojskowego_smiglowca_Mi_24__jeden_pilot.html
Dziwne to troche,pilot siedzacy w kabinie zginal a technik bedacy na
gorszej "miejscowce" zyje.Choc i tak mieli szczescie ci dwaj co
przezyli,jesli spadali z 200m(wiec bardziej tu prawdopodobna jest
wersja z awaryjnym ladowaniem a nie upadkiem).Tak w ogole Mi-24 maja
jakies rozwiazania techniczne(np. odpowiednie fotele) ulatwiajace
przezycie czlonkom zalogi w takich sytuacjach czy po prostu chlopaki
mieli farta?