Kilka lat temu w Izraelu...

24.05.09, 19:15
Kilka lat temu podczas jakiegos konfliktu było cos takiego, ze
Izrael ostrzelał posterunek NATO i zginelo 4 (?) zolnierzy NATOwskich.
Bylo, ze przypadkoko, glownodowodzacy NATO mowil w mediach wprost,
ze specjalnie. Pozniej okazalo sie, ze ci zolnierze kilkakrtonie
prosili IDF o przerwanie ognia, czego nie zrobiono. Nie pamietam
wiecej szczegolow i nie bardzo mam klucz, jak googlowac.

Czy ta sprawa sie juz wyjasnila i o co tam poszło?
    • marek_boa Re: Kilka lat temu w Izraelu... 24.05.09, 19:25
      O ile mnie pamięć nie myli to było albo w czasie konfliktu z Hezbollahem w
      Libanie ,albo zaraz po! Nie chodziło o żołnierzy NATO tylko posterunek ONZ w
      Libanie!
      -Pozdrawiam!
      • are.1 Re: Kilka lat temu w Izraelu... 24.05.09, 20:05
        Zgadza sie! To bylo O?NZ, a nie NATO, teraz pamietam. Juz jestesmy
        troche bllizej ;)

        I co, wyjasnilo sie to?
        • marek_boa Re: Kilka lat temu w Izraelu... 24.05.09, 20:42
          Szczerze mówiąc nie śledziłem tego dalej! A zapewne nico!
          -Pozdrawiam!
    • kstmrv Re: Kilka lat temu w Izraelu... 24.05.09, 23:51
      are.1 napisał:

      > Kilka lat temu podczas jakiegos konfliktu było cos takiego, ze
      > Izrael ostrzelał posterunek NATO i zginelo 4 (?) zolnierzy
      NATOwskich.
      > Bylo, ze przypadkoko, glownodowodzacy NATO mowil w mediach wprost,
      > ze specjalnie. Pozniej okazalo sie, ze ci zolnierze kilkakrtonie
      > prosili IDF o przerwanie ognia, czego nie zrobiono. Nie pamietam
      > wiecej szczegolow i nie bardzo mam klucz, jak googlowac.
      >

      O ile pamiętam, to nie był to pojedynczy przypadek, w którym padło 4
      x trup, tylko 2 czy 3 przypadki (ale mogę się mylić i być może
      załatwili wszystkich 4 jednocześnie)

      > Czy ta sprawa sie juz wyjasnila i o co tam poszło?
      >

      Generalnie o to samo co w 1967 z USS Liberty. Przekaz brzmiał "nic
      tu po was, macie stąd wypie...ć, a jak nie, to oberwiecie".
      Juz po wojnie izraelskie samoloty prowokowały francuskich żołnierzy
      tam rozstawionych, parę razy było na tyle gorąco, że jak przekazał
      francuski dowódca "palce mieli już na spustach naramiennych wyrzutni
      przeciwlotniczych" (szkoda że nie strzelili, zobaczylibyśmy czy
      Mistrale dadzą sie oszukać flarami F16)
      • are.1 Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 00:48
        To na pewno jest takie oczywiste, ze Liberty nie zostal zaatakowany
        przez pomylke? Jak jedno malutkie panstewko wlaczy z kilkoma
        wiekszymi, to raczej stara sie nie przebierac w srodkach i nie uwaza
        za bardzo
        • kstmrv Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 01:17
          are.1 napisał:

          > To na pewno jest takie oczywiste, ze Liberty nie zostal zaatakowany
          > przez pomylke? Jak jedno malutkie panstewko wlaczy z kilkoma
          > wiekszymi, to raczej stara sie nie przebierac w srodkach i nie
          uwaza
          > za bardzo
          >

          Poczytaj wspomnienia żyjących uczestników (jeden nawet napisał
          książkę). Żydzi kilkakrotnie przelatywali nad okrętem, doskonale
          wiedzieli że to Amerykanie. Po ataku para dyżurna F-4 z najbliższego
          lotniskowca już dolatywała w rejon, ale otrzymała rozkaz
          natychmiastowego powrotu od jakiegoś bardzo wysokiego oficera
          (szkoda że nie już po tym jak włączyliby sie do walki, kilka rakiet
          BVR na początek pewnie by poszło, a potem to już byłby dogfight
          Phantom vs Mirage 3). Amerykanie na poczatku nawet nie ratowali
          własnego okrętu, tylko czekali aż zatonie (żeby nie było świadków /
          pokrzywdzonych), ale "niestety" skurczybyki nie zatonęli i przeżyli,
          wiec już niestety trzeba było po nich popłynąć.

          • are.1 Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 05:06
            Post wydaje sie troche przekolorowany

            Wspomnienia osob ktore byly na okrecie nie wydaja mi sie miarodajne.
            F-4 oczywiscie dostalyby rozkaz nieatakowania, bo co - mialyby
            zaczac wojne USA z Izraelem? To w nawiasie "niestety" sie nie stalo,
            ale masz szczescie, bo do kin wchodzi niedlugo Transformers 2 i
            bedziesz mogl sobie poogaldac fajerwerki LOL. W to nieratowanie jakos
            nie wierze.
            • kstmrv Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 12:25
              are.1 napisał:

              > Post wydaje sie troche przekolorowany
              >
              > Wspomnienia osob ktore byly na okrecie nie wydaja mi sie
              miarodajne.


              No skoro naoczni świadkowie / uczestnicy sa niemiarodajni dla
              ciebie ...


              > F-4 oczywiscie dostalyby rozkaz nieatakowania, bo co - mialyby
              > zaczac wojne USA z Izraelem?


              To teraz wyobraź sobie że taki atak dokonało inne państwo. Uważasz
              że też byłaby decyzja o zawróceniu myśliwców z powrotem ?


              > To w nawiasie "niestety" sie nie stalo


              To "niestety" tyczyło się punktu widzenia Waszyngtonu. Liczyli że
              okręt zatonie wraz z załogą, wiec nie będzie świadków /
              pokrzywdzonych. A winę za zatopienie zwali sie wtedy na Arabów, albo
              ogłosi że to był "wybuch w kotłowni".
              Ale "niestety" okręt i część załogi przeżyła, wiec sprawę tuszować
              trzeba było inaczej.


              > W to nieratowanie jakos
              > nie wierze.
              >


              Przez dobrych kilka godzin Waszyngton wydał zakaz akcji ratunkowej.
              A o ile pamiętam (ale tu moge sie mylić) krótko po ataku lotniczym
              pojawiły się izraelskie kanonierki, które strzeały do spuszczanych
              szalup (czy nawet do żolnierzy pływających w morzu).
              • habeas_corpus Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 13:11
                kstmrv napisał:

                > No skoro naoczni świadkowie / uczestnicy sa niemiarodajni dla
                > ciebie ...

                I naoczni świadkowie z "Liberty" wiedzieli, że F-4 zostały odwołane na rozkaz
                Bardzo Ważnej Osoby oraz że Waszyngton wolał, aby wszyscy zginęli?
                Cholera, następny jorl...
                • kstmrv Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 13:33
                  habeas_corpus napisał:

                  > kstmrv napisał:
                  >
                  > > No skoro naoczni świadkowie / uczestnicy sa niemiarodajni dla
                  > > ciebie ...
                  >
                  > I naoczni świadkowie z "Liberty" wiedzieli, że F-4 zostały odwołane

                  Przecież ci plioci Phantomów otwarcie o tym mówili że zostali
                  odwołani w locie. Są znane ich nazwiska.

                  > na rozkaz
                  > Bardzo Ważnej Osoby

                  Dobra, niech będzie że na rozkaz dowódcy lotniskowca. Pytanie tylko,
                  czemu dowódca lotniskowca nagle zmienił zdanie, skoro jeszcze przed
                  chwilą wydał rozkaz lotu pary dyżurnej do "Liberty".

                  > oraz że Waszyngton wolał, aby wszyscy zginęli?
                  > Cholera, następny jorl...
                  >

                  To dlaczego przez dobrych kilka godzin załoga "Liberty" nie dostała
                  pomocy ?
                  Waszyngton liczył że utoną, a jak kilku przeżyje, to sie
                  ich "dobije". Niestety okręt nie zatonął (mimo 3-krotnego ataku
                  Żydów nań) i większość załogi przeżyła.
              • kstmrv Hmm ... 25.05.09, 13:23
                kstmrv napisał:

                >
                > To "niestety" tyczyło się punktu widzenia Waszyngtonu. Liczyli że
                > okręt zatonie wraz z załogą, wiec nie będzie świadków /
                > pokrzywdzonych. A winę za zatopienie zwali sie wtedy na Arabów,
                albo
                > ogłosi że to był "wybuch w kotłowni".

                Hmm ... zaczynam sie zastanawiać, czy tak naprawdę nie chodziło tu o
                coś zupełnie innego. USA notorycznie robiło prowokacje, żeby wejść /
                wywołać jakąś wojnę (IWŚ, IIWŚ, sprowokowanie Japończyków do Pearl
                Harbour, mistyfikacja w Zatoce Tonkijskiej, rzekoma broń ABC
                Saddama). Czy podobnego typu prowokacja nie byłaby świetnym
                pretekstem do ataku USA na Egipt ? Egipt w latach 50-tych
                znacjonaliwał ropę i wywalił zachodnie petrokoncerny. W wojnie w
                1956 Brytyjczycy, Francuzi i Żydzi sie wycofali. A teraz, w 1967,
                Izrael rozwalił egipską i syryjską armię - to najlepszy moment do
                inwazji USA na Egipt, żeby odzyskac pola roponośne (coś w stylu
                Irak'2003).
                • habeas_corpus Re: Hmm ... 25.05.09, 13:32
                  kstmrv napisał:

                  > Hmm ... zaczynam sie zastanawiać, czy tak naprawdę nie chodziło tu o
                  > coś zupełnie innego. USA notorycznie robiło prowokacje, żeby wejść /
                  > wywołać jakąś wojnę (IWŚ, IIWŚ, sprowokowanie Japończyków do Pearl
                  > Harbour, mistyfikacja w Zatoce Tonkijskiej, rzekoma broń ABC
                  > Saddama).

                  Zapomniałeś o Rewolucji Październikowej.
                  • kstmrv Re: Hmm ... 25.05.09, 13:35
                    habeas_corpus napisał:

                    > kstmrv napisał:
                    >
                    > > Hmm ... zaczynam sie zastanawiać, czy tak naprawdę nie chodziło
                    tu o
                    > > coś zupełnie innego. USA notorycznie robiło prowokacje, żeby
                    wejść /
                    > > wywołać jakąś wojnę (IWŚ, IIWŚ, sprowokowanie Japończyków do
                    Pearl
                    > > Harbour, mistyfikacja w Zatoce Tonkijskiej, rzekoma broń ABC
                    > > Saddama).
                    >
                    > Zapomniałeś o Rewolucji Październikowej.
                    >

                    To akurat wywołali Niemcy :). I nie jest to żadna teoria spiskowa,
                    tylko rzeczywisty fakt. Niemcy otwarcie sie przyznali że wypuścili
                    Lenina z więzienia, żeby narobił "bałaganu" na tyłach Rosji. No i
                    narobił, tyle że "trochę" za dużego.
                    • habeas_corpus Re: Hmm ... 25.05.09, 13:44
                      kstmrv napisał:


                      > To akurat wywołali Niemcy :). I nie jest to żadna teoria spiskowa,
                      > tylko rzeczywisty fakt. Niemcy otwarcie sie przyznali że wypuścili
                      > Lenina z więzienia, żeby narobił "bałaganu" na tyłach Rosji. No i
                      > narobił, tyle że "trochę" za dużego.

                      No to może chociaż Wojnę Krymską? I wojny burskie na dokładkę...
                      Przecież ci wredni pindosi coś jeszcze musieli wywołać skoro i Pierwsza i Druga
                      wojny światowe to ich robota.
                      • kstmrv Re: Hmm ... 25.05.09, 14:04
                        habeas_corpus napisał:

                        > kstmrv napisał:
                        >
                        >
                        > > To akurat wywołali Niemcy :). I nie jest to żadna teoria
                        spiskowa,
                        > > tylko rzeczywisty fakt. Niemcy otwarcie sie przyznali że
                        wypuścili
                        > > Lenina z więzienia, żeby narobił "bałaganu" na tyłach Rosji. No
                        i
                        > > narobił, tyle że "trochę" za dużego.
                        >
                        > No to może chociaż Wojnę Krymską? I wojny burskie na dokładkę...

                        Te raczej nie, ale wojnę z Krzyżakami to napewno oni zakulisowo
                        wywołali :)

                        > Przecież ci wredni pindosi coś jeszcze musieli wywołać skoro i
                        Pierwsza i Druga
                        > wojny światowe to ich robota.
                        >

                        Nie chodzi o wywołanie I i II wojny światowej, ale zainscenizowanie
                        pretekstu by się do ich włączyć.
              • are.1 Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 14:17
                kstmrv napisał:

                > No skoro naoczni świadkowie / uczestnicy sa niemiarodajni dla
                > ciebie ...

                Oczywiscie, ze nie.

                > To teraz wyobraź sobie że taki atak dokonało inne państwo. Uważasz
                > że też byłaby decyzja o zawróceniu myśliwców z powrotem ?

                Zalezy, jakie panstwo. Przeciez jak jest blue to blue fire, to sie
                nie odpowiada ogniem, tylko zalatwia sprawe przez radio.

                > To "niestety" tyczyło się punktu widzenia Waszyngtonu. Liczyli że
                > okręt zatonie wraz z załogą, wiec nie będzie świadków /
                > pokrzywdzonych. A winę za zatopienie zwali sie wtedy na Arabów, albo
                > ogłosi że to był "wybuch w kotłowni".
                > Ale "niestety" okręt i część załogi przeżyła, wiec sprawę tuszować
                > trzeba było inaczej.

                Ma to sens, ale... wydaje sie przekolorowane. Kolega nie jest
                narodowosci rosyjskiej akcydentalnie? Albo milosnik PRL-u?

                > Przez dobrych kilka godzin Waszyngton wydał zakaz akcji ratunkowej.
                > A o ile pamiętam (ale tu moge sie mylić) krótko po ataku lotniczym
                > pojawiły się izraelskie kanonierki, które strzeały do spuszczanych
                > szalup (czy nawet do żolnierzy pływających w morzu).

                Ale tylko dla Rosjan zapewne? To normalne, taka popaprana polityka.
                • kstmrv Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 14:30
                  are.1 napisał:

                  > kstmrv napisał:
                  >
                  > > No skoro naoczni świadkowie / uczestnicy sa niemiarodajni dla
                  > > ciebie ...
                  >
                  > Oczywiscie, ze nie.

                  Jednak zapoznaj sie ze wspomnieniami ocalałych. Od rana izraelskie
                  samoloty kilkukrotnie przelatywały nisko nad okrętem. Żydzi
                  doskonale wiedzieli że to Amerykanie. Inna rzecz że zapewne
                  wiedzieli że to okręt wywiadu elektronicznego i to było powodem
                  ataku (ale nie rozpatrujemy tu powodów ataku, a tylko kwestię czy
                  atak był celowy na Amerykanów, czy Żydzi myśleli że to arabski okręt)

                  >
                  > > To teraz wyobraź sobie że taki atak dokonało inne państwo.
                  Uważasz
                  > > że też byłaby decyzja o zawróceniu myśliwców z powrotem ?
                  >
                  > Zalezy, jakie panstwo. Przeciez jak jest blue to blue fire, to sie
                  > nie odpowiada ogniem, tylko zalatwia sprawe przez radio.
                  >

                  Uwierz że Amerykanie w takich sytuacjach najpierw strzelają (bronią
                  swoich obywateli przed atakiem) a dopiero potem pytają.

                  > > To "niestety" tyczyło się punktu widzenia Waszyngtonu. Liczyli
                  że
                  > > okręt zatonie wraz z załogą, wiec nie będzie świadków /
                  > > pokrzywdzonych. A winę za zatopienie zwali sie wtedy na Arabów,
                  albo
                  > > ogłosi że to był "wybuch w kotłowni".
                  > > Ale "niestety" okręt i część załogi przeżyła, wiec sprawę
                  tuszować
                  > > trzeba było inaczej.
                  >
                  > Ma to sens, ale... wydaje sie przekolorowane. Kolega nie jest
                  > narodowosci rosyjskiej akcydentalnie? Albo milosnik PRL-u?
                  >

                  Rodziny zabitych i rannych to też Rosjanie i miłośnicy PRL ?

                  > > Przez dobrych kilka godzin Waszyngton wydał zakaz akcji
                  ratunkowej.
                  > > A o ile pamiętam (ale tu moge sie mylić) krótko po ataku
                  lotniczym
                  > > pojawiły się izraelskie kanonierki, które strzeały do
                  spuszczanych
                  > > szalup (czy nawet do żolnierzy pływających w morzu).
                  >
                  > Ale tylko dla Rosjan zapewne? To normalne, taka popaprana polityka.
                  >


                  Żadna pomoc przez kilka godzin nie została udzielona (choc rosyjski
                  okręt też się zadeklarował)
                  • habeas_corpus Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 15:36
                    kstmrv napisał:

                    > Żadna pomoc przez kilka godzin nie została udzielona (choc rosyjski
                    > okręt też się zadeklarował)

                    Z całą pewnością wszyscy Amerykanie marzyli wprost, aby zaprosić Sowietów na
                    pokład swojego okrętu rozpoznania radioelektronicznego.

                    Nawiasem mówiąc uważam, że relacje o jakoby potwornych zniszczeniach dokonanych
                    na "Liberty" są tworem propagandy antyamerykańskiej. Jednostka była adaptowana z
                    transportowca seryjnej wojennej budowy, serii "Victory" (rozwinięcie "Liberty").
                    Ta konkretna sztuka pierwotnie nazywała się SS "Simmons Victory".
                    Statki były dość solidne, ale jednak nie były przewidywane do szczególnie
                    długotrwałego używania. Nie słynęły też ze szczególnej odporności. Główną ich
                    zaletą była możliwość szybkiej i taniej budowy. O ograniczonej wartości dla flot
                    handlowych świadczy bardzo szybkie ich wycofywanie, przerabianie do innych
                    zadań, sprzedaż za granicę i inne sposoby pozbywania się tych pływadeł.

                    Jeżeli taka jednostka, po uszkodzeniach była w stanie dopłynąć spod Synaju na
                    Maltę, to znaczy że jej stan nie mógł być chyba tragiczny. To jest jednak spory
                    kawałek morza...
                    • kstmrv Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 16:07
                      habeas_corpus napisał:

                      > kstmrv napisał:
                      >
                      > > Żadna pomoc przez kilka godzin nie została udzielona (choc
                      rosyjski
                      > > okręt też się zadeklarował)
                      >
                      > Z całą pewnością wszyscy Amerykanie marzyli wprost, aby zaprosić
                      Sowietów na
                      > pokład swojego okrętu rozpoznania radioelektronicznego.
                      >


                      Oczywiście, pomoc ze strony UW nie wchodziła w grę. Ale Liberty nie
                      dostał żadnej pomocy. No chyba że przyjąć taki scenariusz , że skoro
                      okret był atakowany kilkukrotnie to Amerykanie czekali aż
                      Żydzi "skończą" naloty. Bo mogłoby się tak zdarzyć, że jakby
                      przybyły na pomoc amerykańskie helikoptery to i je izraelskie Mirage
                      by rozwaliły.


                      > Nawiasem mówiąc uważam, że relacje o jakoby potwornych
                      zniszczeniach dokonanych
                      > na "Liberty" są tworem propagandy antyamerykańskiej.


                      Faktem jest że nalot na "Liberty" był w kilku falach.
                      Natomiast sa tu dwie możliwości:
                      1) Żydzi koniecznie chcieli zatopić ten okręt
                      2) chcieli go tylko dotkliwie pokiereszować


                      > Jednostka była adaptowana
                      > z
                      > transportowca seryjnej wojennej budowy, serii "Victory"
                      (rozwinięcie "Liberty")
                      > .
                      > Ta konkretna sztuka pierwotnie nazywała się SS "Simmons Victory".
                      > Statki były dość solidne, ale jednak nie były przewidywane do
                      szczególnie
                      > długotrwałego używania. Nie słynęły też ze szczególnej odporności.
                      Główną ich
                      > zaletą była możliwość szybkiej i taniej budowy. O ograniczonej
                      wartości dla flo
                      > t
                      > handlowych świadczy bardzo szybkie ich wycofywanie, przerabianie
                      do innych
                      > zadań, sprzedaż za granicę i inne sposoby pozbywania się tych
                      pływadeł.
                      >
                      > Jeżeli taka jednostka, po uszkodzeniach była w stanie dopłynąć
                      spod Synaju na
                      > Maltę, to znaczy że jej stan nie mógł być chyba tragiczny. To jest
                      jednak spory
                      > kawałek morza...
                      >


                      Skoro Żydzi wiedzeli że to amerykański okręt i mimo to go
                      zaatakowali, to chyba nie chodziło o zatopienie. Być może chcieli go
                      tylko "przepędzić". Gdyby myśleli ze to arabski okręt to by go
                      zatopili w pierwszym ataku.
          • aso62 Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 18:35
            kstmrv napisał:

            > Po ataku para dyżurna F-4 z najbliższego lotniskowca już
            > dolatywała w rejon, ale otrzymała rozkaz natychmiastowego powrotu
            > od jakiegoś bardzo wysokiego oficera

            Gdybyś czytał coś więcej niż tylko sensacyjne wspomnienia niskich
            rangą marynarzy wiedziałbyś dlaczego samoloty odwołano.

            W tamtych czasach samoloty stojące na lotniskowcach w
            natychmiastowej gotowości do startu miały podwieszone bomby atomowe.
            Chociaż nikt tego nigdy oficjalnie nie potwierdził, na 99.999% można
            założyć, że pierwsze samoloty (wysłane w 1 minutę po otrzymaniu
            meldunku o ataku) poleciały z bombami atomowymi. I dlatego zostały
            odwołane. Nb. nie przez jakiegoś "wyższego oficera" tylko przez
            McNamarę, który miał dość oleju w głowie żeby wiedzieć czym taki lot
            grozi.

            Później wysłano następne samoloty, już bez bomb atomowych, ale zanim
            doleciały ataki się skończyły, Izrael zaczął przepraszać, więc nie
            było sensu żeby tam leciały. Okrętowi pomóc nie mogły, co najwyżej
            mogły zaostrzyć incydent.

            > (szkoda że nie już po tym jak > włączyliby sie do walki, kilka
            > rakiet BVR na początek pewnie by poszło, a potem to już byłby
            > dogfight Phantom vs Mirage 3).

            Izraelskie samoloty odleciały parę minut po wystartowaniu
            amerykańskich, więc na walki powietrzne bym nie liczył.

            > Amerykanie na poczatku nawet nie ratowali własnego okrętu, tylko
            > czekali aż zatonie (żeby nie było świadków /
            > pokrzywdzonych), ale "niestety" skurczybyki nie zatonęli i
            > przeżyli, wiec już niestety trzeba było po nich popłynąć.

            Amerykańska flota była 450-500 mil morskich od Liberty i o żadnej
            natychmiastowej pomocy nie mogło być mowy. Okręty dopłynęły do
            Liberty o 6.00 następnego dnia. Łatwo obliczyć, że płynęły pełną
            parą.
            • habeas_corpus Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 18:48
              aso62 napisał:

              > W tamtych czasach samoloty stojące na lotniskowcach w
              > natychmiastowej gotowości do startu miały podwieszone bomby atomowe.
              > Chociaż nikt tego nigdy oficjalnie nie potwierdził, na 99.999% można
              > założyć, że pierwsze samoloty (wysłane w 1 minutę po otrzymaniu
              > meldunku o ataku) poleciały z bombami atomowymi.

              Nie twierdzę, że tak nie było - bo tego nie wiem. Myślę jednak, że trzymałbym na
              pokładzie również jakieś myśliwce dla obrony zespołu.
              • aso62 Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 20:12
                habeas_corpus napisał:

                > Nie twierdzę, że tak nie było - bo tego nie wiem. Myślę jednak, że
                > trzymałbym na pokładzie również jakieś myśliwce dla obrony zespołu.

                I trzymali - F-4 który miały i rakiety i bomby atomowe. Jedno
                drugiemu nie przeszkadza. Przynajmniej w przypadku Phantoma.
            • kstmrv Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 19:49
              Aso, a jak ty to widzisz ? Żydzi wiedzieli ze to amerykański okręt i
              z premedytacją go zaatakowali ? Czy naprawdę myśleli że to arabska
              jednostka ?
              • aso62 Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 20:19
                kstmrv napisał:

                > Aso, a jak ty to widzisz ? Żydzi wiedzieli ze to amerykański okręt
                > i z premedytacją go zaatakowali ? Czy naprawdę myśleli że to
                > arabska jednostka ?

                Trudno jednoznacznie powiedzieć. Dowody mocno wskazują, że
                wiedzieli. Ale motywu brak. Pytanie też którzy Izraelczycy
                wiedzieli. Tzn. na jakim poziomie decyzyjnym świadomie zdecydowano o
                zaatakowaniu Amerykanów.
    • grogreg Re: Kilka lat temu w Izraelu... 25.05.09, 09:22
      Dokładnie w lipcu 2006r.
      Zginęli Chińczyk, Kanadyjczyk, Fin i Austriak wchodzący w skład UNIFIL.
      Ataki na posterunki żołnierzy ONZ były wielokrotne i zamierzone. Wprawdzie nie
      strzelano by zabić, ale ......
Inne wątki na temat:
Pełna wersja