Gość: Kubeł
IP: 156.17.253.*
05.01.04, 11:18
Słuchajcie, bardzo duzo tutaj dyskutujemy o straconych szansach w 1939.
Chyba musi nas wszystkich bardzo "boleć" tamta klęska. Ale co powiecie o
Powstaniu Listopadowym? Ze wszystkich Powstań miało obiketywnie najlepsze
szanse w punkcie wyjścia, zaplecze, siłe zborjną, nienajgorszej jakości
saząc po zachowaniu w bitwach i najgorszych głownodwodzących całkowicie
pozbawionych woli walki. Może pogadajmy co by było gdyby młodzi generałowie
z punktu wyjścia olali satrych generałów i zajeli się od razu dowodzeniem -
przecież tacy kolesie jak Dembiński, Bem, Prądzyński, Chrzanowski,
Chłapowski czy nieco starszy Dwernicki, Zymirski, Szembek mogli spuscic
tegie manto jako dowódcy dywizji czy korpusów ruskim to mogliby tym bardziej
jako szefowie sztabu. udowodnili to póxniej coponiketórzy. No taki Bem to
pomijając fakt, że na Węgrzech dysponował ledwie ułamkiem liczebnym tej siły
jaka miała armia Królestwa Polskiego.
A praktycznie momentów w których mozna by było Rosjan obezwładnić czasowo
było wiele, poczawszy od boju wstepnego pod Olszynką, poprzez uderzenie
przez wawer i Iganie na Siedlce, poprzez nieszcęsna wyprawę na Gwardie,
dlaej bezsensowne rozproszenie sił na skrzydłach (Dwernicki na Południe,
Chłapowski na Litwę), ale kiedy Paskiewicz szedł na Warszawę - z Modlina
mozna było mu wydac bitwe czesciami, a armia stała i aptrzyła jak ida na
Płock a potem na Warszawę...
No kontynuujcie.