Nowe trendy językowe. Japoński w dwa lata

23.09.09, 20:28
Ciekawe skąd pan Kopyciński wie, że hiszpański jest łatwiejszy od
angielskiego. Znajomość języka nie ogranicza się do umiejętności wykrztuszenia
z siebie "Hola, me llamo ..." ani do rozpracowania menu w hiszpańskim barze.
    • oikozz Nowe trendy językowe. Japoński w dwa lata 23.09.09, 20:30
      A kiedy hebrajski? Z tym to jak zwykle problem :-(((
    • pedror Re: Nowe trendy językowe. Japoński w dwa lata 24.09.09, 09:41
      Jak dla mnie to wygląda tak:
      - do poziomu podstawowego hiszpański jest łatwiejszy (co by tu nie mówić, czytać można się nauczyć w parę godzin, wymawiać tak, żeby Hiszpan zrozumiał nie jest trudno)
      - od podstawowego do średniego (umożliwiającego przyzwoitą komunikację ale bez "fajerwerków") nie słyszałem o języku prostszym niż angielski
      - na poziomie zaawansowanym, gdy w grę wchodzą przeróżne niuanse, idiomy itp. wszystkie języki są równie trudne.
    • daleko_od_bydzi Co mnie dziwi jako Amerykanina :) 24.09.09, 18:41

      Zamieszkalego od 20+ lat w USA to fakt, ze w Polsce mnostwo ludzi
      uczy sie jezykow a bardzo malo osob potrafi sie nimi tak
      naprawde poslugiwac.

      Przeprowadzalem eksperymenty podczas pobytow w kraju i rezultaty
      byly oplakane. Kolega,Amerykaniec bez zadnej znajomosci polskiego,
      usilowal kupic w EMPiK w Warszawie przewodnik po miescie i mape
      bez mojej pomocy i niestety nie udalo sie :-))


      W USA zas natknalem sie na absolwentke szkoly biznesowej z
      Czestochowy bodajze ( magister) , ktora miala problemy porozumiec
      sie z pracodawczynia ( pracowala jako babysitter) .

      Moze uczyla sie na studiach wlasnie tylko tego specjalistycznego
      angielskiego ?
      • not_lupus Re: Co mnie dziwi jako Amerykanina :) 24.09.09, 22:16
        Wiesz, to zależy od osobnika :-). Mam w pracy koleżankę, która się bidula uczyła
        angielskiego i uczyła, miała nawet przez rok indywidualne lekcje z lektorem. I
        ciężko jej sklecić proste zdanie z podmiotem i orzeczeniem. Może i tak jest z tą
        panią ze szkoły biznesowej? Bo mnie się wydaje, ze samo odsiedzenie na zajęciach
        i zaliczenie to o wiele za mało. Trzeba starać się jak najczęściej używać obcej
        mowy, czytać książki, gazety, oglądać filmy w danym języku (a nie z lektorem)
        itp. Ale może się mylę...
        • daleko_od_bydzi Re: Co mnie dziwi jako Amerykanina :) 25.09.09, 16:19
          Nie, nie mylisz sie z wrecz przeciwnie. Dodatkowo pewien procent
          ludzi, ogolnie czesto inteligentnych i posiadajacych spory zakres
          wiedzy plus wyksztalcenie, jezyka obcego po prostu nauczyc sie nie
          potrafi. Sam znam takiego. Ani w zab.

          Niestety z tego co wiem to w Polsce czesto bardziej liczy sie
          papier- certyfikat, swiadectwo, potwierdzenie czegostam etc. niz
          faktyczna umiejetnosc.
          Mam kolesia w Polsce, ktory byl kiedys z rodzicami na placowce w
          kraju anglojezycznym i tam konczyl szkoly od podstawowki do studiow
          a starajac sie o prace w Polsce robil Certificate of Proficiency in
          English bo mu nie wierzyli, ze umie po angielsku :))))

Pełna wersja