stefano.stefan
23.11.09, 16:55
Towarzystwo Miłośników Miasta Bydgoszczy, w którego imieniu
występuje pan Jerzy Derenda, zafundowało warszawiakom bilboardy, z
których mogą się wreszcie dowiedzieć prawdy. Urzędnicy warszawskiego
Ratusza, wydający na tę publikację pozwolenie, sporo ryzykowali. Ta
prawda jest bowiem tak porażająca, że mogła spowodować paraliż całej
Warszawy. Oto bowiem na tych bilboardach wykazano czarno na białym,
że Bydgoszcz jest miastem większym od Torunia.
Kto nie wiedział, dowiedział się przy okazji, że istnieje
towarzystwo, które to większe miasto bardzo miłuje. A nawet, jak
łatwo się domyślić, kocha i lubi.
Tylko bardzo złośliwi mogli sobie pomyśleć, że to towarzystwo, a
zwłaszcza jego prezes pan Derenda, najbardziej lubi, gdy jest o nim
głośno. Chociaż (oczywiście zupełnym przypadkiem) i to się udało.
Inni, patrząc na te bilboardy, mogli pomyśleć: niby chcą współpracy,
wspólnej metropolii - a wciąż się żrą. I przyjeżdżają z tym aż
tutaj.
Wydawało się, że naszemu ciężko doświadczonemu miastu, po licznych
wcześniejszych cudactwach, już nic gorszego (ani głupszego) ze
strony TMMB i pana Jerzego Derendy przytrafić się nie może. A
jednak, kto tak uważał - grubo się pomylił. Ostrożność każe więc się
spodziewać, że jeszcze o nich usłyszymy.
Pozostaje chyba tylko modlitwa: Panie Boże, strzeż nas i nasze
miasto. Zachowaj nas w dobrych stosunkach z sąsiadami. Niech
wszystkim i każdemu wiedzie się jak najlepiej. Niech nas lubią,
szanują i cenią nasze sąsiedztwo i naszą współpracę. Niech dobro
wspólne zawsze ma pierwszeństwo przed ludzką małością.
Stefan Olszewski