Jaka szkola podstawowa

IP: 213.146.53.* 07.02.04, 13:30
Dzien dobry.
Czy ktos moze mi udzielic wskazowek gdzie mozna znalezc jakies rankingi
szkol podstawowych (chodzi mi glownie o Bydgoszcz)
Stoje przed wyborem szkoly dla mojego malucha i nie wiem od czego zaczac.
Mama
    • Gość: wsn Re: Jaka szkola podstawowa IP: 203.89.203.* 07.02.04, 13:34
      muzyczna, albo jakakolwiek prywatna
      moje dziecko bedzie oddzielone od...
      i tyle
      • radca Re: Jaka szkola podstawowa 07.02.04, 14:06
        Jesli mialbym doradzic ( tak ogolnie - bo nie znam bydgoskich szkol) - to
        polecalbym faktycznie jakas szkole muzyczna.Wiem to na przykladzie mego dziecka,
        ze byl doskonaly wybor.

        radca
        • Gość: bakerm a talent IP: 213.146.53.* 07.02.04, 14:23
          no a co z talentem? To jest artystyczna dusza, ma talent do malowania,
          rysowania, lepienia w glinie, modelinie...
          Sa szkoly albo klasy dla takich maluchow?
          • Gość: wsn Re: a talent IP: 203.89.203.* 07.02.04, 14:35
            sa mdki
            w polsce maluchy maja niefajnie: zamiast w szkole lepic garnuszki z gliny, robic
            lalki ze szmatek, nizac koraliki i inne wazkie dla tego wieku zajecia -
            zdobywaja nikomu niepotrzebna wiedze, podana w nudnym sosie sfrustrowanych
            nauczycieek. ;(((((((((((
            • zinekk Re: a talent 07.02.04, 14:39
              Dokładnie!!!
              • Gość: bakerm sfrustrowane nauczycielki IP: 62.244.137.* 07.02.04, 18:26
                To moze wystarczy dac malucha do najblizszej od domu szkoly,
                a tylko postarac sie zeby nie trafilo do sfrustrowanej nauczycielki?
                • Gość: wsn Re: sfrustrowane nauczycielki IP: 203.89.203.* 07.02.04, 18:50
                  wiekszosc jest sfrustrowana :(
                  a w muzycznej czy spolecznej (prywatnej) dziecko nie bedzie przynajmniej mialo
                  do czynienia z dzieciakami... no, ... z dzieciakami z rodzin z marginesu spolecznego
                  w koncu wykrztusilam z siebie caly szowinizm ;(
                  • unsatisfied6 Re: sfrustrowane nauczycielki 07.02.04, 19:11
                    Gość portalu: wsn napisał(a):

                    > wiekszosc jest sfrustrowana :(
                    > a w muzycznej czy spolecznej (prywatnej) dziecko nie bedzie przynajmniej mialo
                    > do czynienia z dzieciakami... no, ... z dzieciakami z rodzin z marginesu
                    spolec
                    > znego
                    > w koncu wykrztusilam z siebie caly szowinizm ;(

                    w jakie szambo chcecie ją wsadzić ? o jakich talentach mowicie- tu chodzi o
                    układy a nie taleny .

                    nie marnuj swojej energii i energii swojego dziecka jeśli nie masz układów .
                    talent może tylko stać na przeszkodzie edukacji artystycznej twojego dziecka,
                    jeśli nie masz "pleców" .
    • unsatisfied6 Re: Jaka szkola podstawowa 07.02.04, 19:17
      Gość portalu: bakerm napisał(a):

      > Dzien dobry.
      > Czy ktos moze mi udzielic wskazowek gdzie mozna znalezc jakies rankingi
      > szkol podstawowych (chodzi mi glownie o Bydgoszcz)
      > Stoje przed wyborem szkoly dla mojego malucha i nie wiem od czego zaczac.
      > Mama

      reltywnie dobrą szkołą jest ósemka . nie słyszałem tam o huligańskich
      wybrykach uczniów ( o większego huligaństwa mozna doswiadczyć w szkole
      muzycznej - uczeń np machał scyzorykiem przed nosami innych uczniów ,
      pluł na uczennice i to bezkarnie , bo to był synalek ważniejszego
      prominenta w Bydgoszczy ) .

      niestety ósemkę zamykają - nie zależy władzom na dobrych i przyjaznych dla
      ucznia szkołach ? w rankingu szkoła nie stoi wysoko - cóż , taki
      rankig jaki ogólny kształt naszej edukacji .
      • Gość: bakerm No i jaka szkola podstawowa (a moze SP2 Hetmanska) IP: 62.244.137.* 07.02.04, 21:32
        No i nic nie wiadomo.... Badz tu czlowieku madry.
        Mama (jak to mama) chce dla dziecka dobrze,
        ale jak tu wybrac dobra szkole podstawowa?
        Na prywatna mnie nie stac, muzyczna nie jawi mi sie teraz w zbyt dobrym swietle
        (na prawde tak malo potrafia byc warte uczucia dzieci dla nauczycieli?),
        a inne szkoly w srodmiesciu Bydgoszczy?
        Moze SP2 (Hetmanska)? Slyszalam ze nie jest najgorsza...
        • unsatisfied6 Re: No i jaka szkola podstawowa (a moze SP2 Hetma 08.02.04, 20:54
          Gość portalu: bakerm napisał(a):

          > No i nic nie wiadomo.... Badz tu czlowieku madry.
          > Mama (jak to mama) chce dla dziecka dobrze,
          > ale jak tu wybrac dobra szkole podstawowa?
          > Na prywatna mnie nie stac, muzyczna nie jawi mi sie teraz w zbyt dobrym
          swietle
          >
          > (na prawde tak malo potrafia byc warte uczucia dzieci dla nauczycieli?),
          > a inne szkoly w srodmiesciu Bydgoszczy?
          > Moze SP2 (Hetmanska)? Slyszalam ze nie jest najgorsza...

          kieruj się własną intuicją .
    • unsatisfied6 o szkole muzycznej 07.02.04, 19:36
      możesz przeczytać o tej szkole muzycznej w "Śmierć w kwitnącym sadzie" i
      kilka moich postów z pierwszej połowy ubiegłego roku .

      wypisałem dzieci z tej szkoły .

      chodzą do tej szkoły dzieci bydgoskich prominentów i dyrektorów
      ważnych instytucji . to stanowi o kompletnej bezkraności dyrekcji
      tej szkoły .

      przykłady :
      zarządano od rodziców 20 zł na roczne pokrycie kosztów ksero .
      powiedziałem na zebraniu rodziców , że kwota jet komplenie
      niereprezentatywna i kilkunastokrotnie wyższa od ceny komercyjnej .
      nikt inny nie zareagował na moją uwagę oprócz dyrektora poważnej instytucji
      wcilając się w adwokata dyrekcji -
      "20 zł to na miesięcznie koszt jednego piwa" - nie wiem jak menadżer
      szpitala może przeliczać koszty na piwo ?

      z powodu braku wspólnego zdania z dyrekcją , moja starsza córka
      w pierwszym miesiącu nauki języka angielskiego dostała 5 miernych
      ocen ( o ile pamiętam w tym co najmniej 3 jedynki ) . młodsza córka
      na egzamin dostało sonatinę zadawną uczniom 3 lata staszym w tempie
      100 , starsi uczniowie grali w tempie pozniżej 90 .

      mimo , że młodsza córka miała najwyższe wyniki w muzyce w renomowanej
      szkole w Warszawie . mówiono , że to przyszłośc polskiej pianistyki i
      kierownik sekcji fortepianu chciał przejąć nauczanie mojej córki.niestety
      przenisłem się do Bydgoszczy .

      tutaj jej ostanią oceną była czwórka z muzyki.zajęła
      najwyższe miejsce w konkursie z umiejętności słuchowych na konkursie .
      podczas eliminacji do konkursu ( 5 eliminacji ) , nie popełniła żadnego
      błędu . w konkursie popełniła 3 albo dwa błędy . twierdziła , że
      tempo na konkursie było o ok 30,40% wyższe niż podczas eliminacji .

      obie w innej szkole mają najwyższe wyniki w ich grupach i ...cdn

      koszty , które poniosłem są znaczne . największym jednak jest
      to , że córki przykładały się solidnie do egzaminów nie szczędząc
      wysiłku tylko po to , by ewentualny efekt był komletnie zniszczony
      przez absurdalne , niewykonalne dla dziecka polecenia nauczycielki .

      mozna też jakoś przez tą szkołę przejść trzymajac "mordę w kubeł" biernie
      przyglądając się nadużyciom dyrekcji . to ważna persona - ma się
      wrażnie czytająć osiągnięcia szkoły na tablicy ogłoszeń , że jest
      najwiekszą gwiazdą tej szkoły . jest znana i poważana wśród najpoważniejszych
      ludzi zajmujących się muzyką w Polsce . potrafi robić dobre wrażenie i
      kontakty . co do mendadżmentu , to szkoła ma najgorsze instrumenty
      do ćwiczeń mimo istniejącej fundacji i takich samych środków jakie posiadają
      inne szkoły na ten cel . w mniejszych szkołach na prowincji
      widziałem znacznie lepsze instrumenty . to co tam mają w salach ćwiczeń , to
      zwyczajny śmieć nie nadajacy się do niczego a tylko na wysypisko .

      są szkoły posiadające sale do ćwiczeń , w której są nawet po dwa fortepiany
      dobrej klasy ( ablo pianino i fortepian ) - w bydgoskiej szkole te rzeczy
      znajdujące się w salach ćwiczeń nie nazwałbym instrumentem - to zwyczajny
      śmieć warty tyle co złom - kilka złotych .

      w przypadku , gdy uczniowie z innych szkół zjeżdżają się na konkursy ,
      sprawadza się dla nich intrumenty do ćwiczeń - trzeba mieć wybitne ucho
      i talent by wytrzymać brzmienie tego , co jest dla uczniów szkoły
      bydgoskiej .
      • zinekk Re: o szkole muzycznej 07.02.04, 21:37
        Konczyłem to liceum.Byłem na tyle niezły,ze Dyrektor nie mogła nic mi
        zrobic.Jesli ktos gra,bedzie grał a oceny nie maja tu nic do
        rzeczy.Wiem,przykro jedynie dzieciakom,bo jak wytłumaczysz,ze 4 to tez ok.I ze
        najwazniejsze sa umiejetnosci.Znam to srodowisko,musiałbym ksiazke napisac...
        Szkoda ze dzieciaka wypisałes ze szkoły.Trzeba robic swoje,wiele rzeczy
        okazuje sie na studiach-kto jak gra,co umie i czy sobie poradzi.Ale z drugiej
        strony głowa muru nie przebijesz.Rozumiem.Cieszy mnie jedynie to,ze nie musze
        nikomu sie kłaniac,wchodzic w tyłek,nie musze zabiegac o nic i ze nie jestem
        zalezny :)) Dzieciaka swojego do szkoły nie posle.Trzeba miec stalowe
        nerwy,byc wytrwałym i cwiczyc codziennie po kilka godzin.A i to nie
        gwarantuje,ze zostanie sie dobrym muzykiem.Albo sie decydujesz na takie
        dziecinstwo,albo nie wytrzymujesz pedu i rezygnujesz.Inna sprawa,ze sa
        nauczyciele lepsi w swym fachu i gorsi.Szkoła nie jest zła,złe sa chore
        koneksje,gnój w srodowisku,czasami nauczyciel ,nie odkryje talentu na
        czas.Zycie
    • Gość: maciej Re: Jaka szkola podstawowa IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 07.02.04, 22:02
      Bardzo slusznym jest, ze szukasz dobrej szkoły podstawowej.Ja moze troszeczke
      inaczej powiem.Poszukałbym raczej, rozeznał się kto w nauczaniu zintegrowanym w
      szkole obok Ciebie pracuje jak powinien. Takie wiadomości bardzo łatwo
      uzyskać.Drugim bardzo waznym czynnikiem jest to aby szkola podstawowa byla w
      oddzielnym budynku, albo stanowila integralna całość.Niestety nie bez znaczenia
      jest tez srodowisko jakie uczeszcza do danej szkoły.Najlepsze sa szkoły małe
      gdzie anonimowość uczniów jest znikoma.Szkoły podstawowej nr 8 juz i tak nie
      bedzie, a gdyby byla to bym jej nie polecal ze wzgledu na punkt ostatni. Ze
      szkołami prywatnymi bardzo uważałbym bo z reguły uczęszczają tam dzieci
      zasobnych rodziców o przerośnietym EGO.Szkoła muzyczna jest to bardzo dobra
      szkola, która kształtuje w dziecku systematycznosc pracy, a jest to bardzo
      istotne.Mam roznych znajomych, ktorych dzieci konczyły te szkole (6-ro
      dzieci), wspominają ja pozytywnie. U6 ma inne doswiadczenia wiec szkola moze
      nie jawi sie tak rozowo, ale zadna szkola taka nie jest. Ja juz nie mam tego
      problemu bo wiem gdzie posle moja corke i wiem kto ja bedzie uczyl i wiem jak
      prowadzi klase.Dobre podstawy beda rzutowały na cały proces kształcenia.Pytanie
      postawiłbym takie, a jaka była "O"?Mogę coś podpowiedzieć, zależy gdzie Pani
      mieszka, jaka dzielnica?I prosze nie wierzyć w tą doskonałość szkolnictwa
      prywatnego.
      • Gość: bakerm Re: Jaka szkola podstawowa IP: 62.244.137.* 07.02.04, 22:28
        Zgszkam w srodmiesciu (a prawie pzry bocianowie) a tu trudno o dobre,
        kulturlne srodowisko jakie do tutejszych szkół uczeszcza.
        :(
        I to mnie najbardziej martwi.
        Szkola prywatna odpada. To na pewno. Nie tylko ze wzgledow finansowych, ale tez
        tych o ktorych Pan pisal.
        Najblizej mam szkole SP2 na Hetmanskiej. To szkola integracyjna, ale nie wiem
        na jakie nauczycielki trafilo by moje dziecko, gdy tam je zapisze.
        Jesli Pan moze jeszcze jakis rad mi udzielic, chetnie poczytam.
        :-)
        mamaadzam sie z Panem w wielu punktach.
        Mie
        • Gość: maciej Re: Jaka szkola podstawowa IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 07.02.04, 22:53
          Prosze mi wierzyc w szkołach tak jak wszędzie pracują rózni ludzie. słyszymy o
          kiepskich lekarzach, urzednikach itp. Tak samo jest w szkole.Nie znam tej
          szkoly wiec trudno mi sie wypowiadac.To co mi pani tutaj wskazala bardzo
          istotnego to to ze jest to szkola integracyjna.Pytanie jakie klasy, ile ich,
          jakie dzieci trafiaja do tych klas?To jest wielka niewiadoma.Nie chce tu
          rozwijac tematu jak takie klasy pracuja.Jest mniej dzieci,dwoch nauczycieli
          itp. swietnie ze takie klasy istnieja.Najlepiej gdyby Pani skontaktowala sie ze
          szkola i zapytala dyrekcje kto w tym roku oddaje III klasy i w przyszlym bedzie
          przejmowal I.Z tytułu, ze idzie niz demograficzny tych klas zapewne bedzie
          mniej.Jezeli jest madra dyrekcja to bedzie angazowac najlepszych nauczycieli,
          jezeli dominuja jakies uklady to bedzie kiepsko.Prosze rowniez porozmawiac z
          rodzicami aktualnych klas III.Prosze dowiedziec sie kiedy sa zebrania z
          rodzicami i normalnie podejsc do kilku rodzicow i przedstawic swoj problem.
          Niech wypowiedza sie.Tylko zeby to byly osoby konstruktywne, ktore zauwaza
          plusy i minusy.Wierze w pani szosty zmysl, ktory pozwoli pani wylowic w tlumie
          osoby w miare obiektywne.Najwazniejsze zeby pedagog prowadzacy klase nalezal do
          osob ciagle rozwijajacych sie, pracujacy efektywnymi metodami.Takiej osobie tez
          moga zdarzyc sie gorsze dni, jak kazdemu z nas!
          • unsatisfied6 ci ludzie są tacy sami jak w Ameryce 08.02.04, 21:09
            Gość portalu: maciej napisał(a):

            > Prosze mi wierzyc w szkołach tak jak wszędzie pracują rózni ludzie. słyszymy
            o
            > kiepskich lekarzach, urzednikach itp. Tak samo jest w szkole.Nie znam tej
            > szkoly wiec trudno mi sie wypowiadac.To co mi pani tutaj wskazala bardzo
            > istotnego to to ze jest to szkola integracyjna.Pytanie jakie klasy, ile ich,
            > jakie dzieci trafiaja do tych klas?To jest wielka niewiadoma.Nie chce tu
            > rozwijac tematu jak takie klasy pracuja.Jest mniej dzieci,dwoch nauczycieli
            > itp. swietnie ze takie klasy istnieja.Najlepiej gdyby Pani skontaktowala sie
            ze
            >
            > szkola i zapytala dyrekcje kto w tym roku oddaje III klasy i w przyszlym
            bedzie
            >
            > przejmowal I.Z tytułu, ze idzie niz demograficzny tych klas zapewne bedzie
            > mniej.Jezeli jest madra dyrekcja to bedzie angazowac najlepszych nauczycieli,
            > jezeli dominuja jakies uklady to bedzie kiepsko.Prosze rowniez porozmawiac z
            > rodzicami aktualnych klas III.Prosze dowiedziec sie kiedy sa zebrania z
            > rodzicami i normalnie podejsc do kilku rodzicow i przedstawic swoj problem.
            > Niech wypowiedza sie.Tylko zeby to byly osoby konstruktywne, ktore zauwaza
            > plusy i minusy.Wierze w pani szosty zmysl, ktory pozwoli pani wylowic w
            tlumie
            > osoby w miare obiektywne.Najwazniejsze zeby pedagog prowadzacy klase nalezal
            do
            >
            > osob ciagle rozwijajacych sie, pracujacy efektywnymi metodami.Takiej osobie
            tez
            >
            > moga zdarzyc sie gorsze dni, jak kazdemu z nas!

            różni ludzie , gorsi , lepsi nauczyciele lub lekarze - nie zgadzam się
            z ta opinią - wszystko zależy od dyrekcji . szkołę mozna poznać
            rozmawiając z dyrekcją . jaka dyrekcja , taka szkoła i nauczyciele .

            jaki dyrektor szpitala , tacy lekarze . jaki komendant policji , tacy
            policjanci .

            ci ludzie są tacy sami jak w Ameryce . różnią się jedynie tym , że mają
            innnej jakości menadżerów i warunki określone przez rząd, co wybitnie wpływa na
            wysokość ich pensji i efektywnoiść pracy .
      • unsatisfied6 to ma być argument ? 08.02.04, 21:01
        Gość portalu: maciej napisał(a):

        > Bardzo slusznym jest, ze szukasz dobrej szkoły podstawowej.Ja moze troszeczke
        > inaczej powiem.Poszukałbym raczej, rozeznał się kto w nauczaniu zintegrowanym
        w
        >
        > szkole obok Ciebie pracuje jak powinien. Takie wiadomości bardzo łatwo
        > uzyskać.Drugim bardzo waznym czynnikiem jest to aby szkola podstawowa byla w
        > oddzielnym budynku, albo stanowila integralna całość.Niestety nie bez
        znaczenia
        >
        > jest tez srodowisko jakie uczeszcza do danej szkoły.Najlepsze sa szkoły małe
        > gdzie anonimowość uczniów jest znikoma.Szkoły podstawowej nr 8 juz i tak nie
        > bedzie, a gdyby byla to bym jej nie polecal ze wzgledu na punkt ostatni. Ze
        > szkołami prywatnymi bardzo uważałbym bo z reguły uczęszczają tam dzieci
        > zasobnych rodziców o przerośnietym EGO.Szkoła muzyczna jest to bardzo dobra
        > szkola, która kształtuje w dziecku systematycznosc pracy, a jest to bardzo
        > istotne.Mam roznych znajomych, ktorych dzieci konczyły te szkole (6-ro
        > dzieci), wspominają ja pozytywnie.

        że ktos wspomina dobrze szkołę którą skończył wcale nie świadczy o szkole -

        wszyscy wspominają swoje szkoły dobrze ( z wyjątkiem może marginesu )

        moje córki nie chciały przeniść się do innej szkoły , musiałem przeprowadzić
        z nimi wiele rozmów . uważały tę szkoła za coś wartościowego .

        teraz mając porównanie , gdy ich pytam , do jakiej szkoły wolałyby chodzić ,
        natychmiast odpowiadają , że nie chciałyby wrócić do szkoły muzycznej w
        Bydgoszczy za nic w świecie , ale miło wspominają szkołę muzyczną w Warszawie .
        • Gość: maciej Re: to ma być argument ? IP: 62.244.137.* 09.02.04, 09:13
          Reali nasze sa takie, a nie inne.To nie USA.I niestety trzeba realnie do tego
          podejsc.Odnosnie wspominania szkoly to nie na zasadzie, a bylo milo, tylko
          merytorycznie.Wymienione osoby dostały odpowiednie narzędzia do tego, aby
          doskonale realizować sie na dalszych etapach kształcenia (i nie w szkole
          muzycznej).Wydaje mi się U6, ze za bardzo idealizujesz te stany.U Ciebie w
          watkach ciagle nedza i rozpacz, nic konstruktywnego.Tylko wspominasz i
          wspominasz jak to swietnie bylo w USA.Ta pani zapytala o konkretna rade, co ma
          zrobic i trzeba jej pomoc a, nie ponownie wylewac swoje smutki i zale.Pisalem
          w poscie, ze to faktycznie zalezy od dyrekcji jakich nauczycieli zaangazuje do
          prowadzenia klas I.A co do zarobkow to faktycznie sa one kiepskie, ale dla
          mnie nie rzutuje to na jakosc mojej pracy poniewaz lubie to co robie i zawsze
          staram sie wykonac powierzone zadania jak najlepiej.Zycze wiecej
          konstruktywizmu, a nie bujania w obłokach!!!!
          • unsatisfied6 czego ty uczysz ? 09.02.04, 11:36
            Gość portalu: maciej napisał(a):

            > Reali nasze sa takie, a nie inne.To nie USA.I niestety trzeba realnie do tego
            > podejsc.Odnosnie wspominania szkoly to nie na zasadzie, a bylo milo, tylko
            > merytorycznie.Wymienione osoby dostały odpowiednie narzędzia do tego, aby
            > doskonale realizować sie na dalszych etapach kształcenia (i nie w szkole
            > muzycznej).Wydaje mi się U6, ze za bardzo idealizujesz te stany.U Ciebie w
            > watkach ciagle nedza i rozpacz, nic konstruktywnego.Tylko wspominasz i
            > wspominasz jak to swietnie bylo w USA.Ta pani zapytala o konkretna rade, co
            ma
            > zrobic i trzeba jej pomoc a, nie ponownie wylewac swoje smutki i zale.Pisalem
            > w poscie, ze to faktycznie zalezy od dyrekcji jakich nauczycieli zaangazuje
            do
            > prowadzenia klas I.A co do zarobkow to faktycznie sa one kiepskie, ale dla
            > mnie nie rzutuje to na jakosc mojej pracy poniewaz lubie to co robie i zawsze
            > staram sie wykonac powierzone zadania jak najlepiej.Zycze wiecej
            > konstruktywizmu, a nie bujania w obłokach!!!!

            naucz się czytać , a później berz się do krytyki .

            w przeciwieńtwie do ciebie , daleko mi do "bujania w obłokach" .

            nie pisałem o płacach mających wpływ na efektywność pracy ( zapewne
            ma , ale o tym nie wspomniałem ) . napisałem , że zasdniczym wpływem
            na skuteczność pracy jest jej odpowiednia organizacja przez menadżment i warunki
            kształtowane przez polityków .

            odnośnie "twoich spostrzeń" dotyczących sukcesów absolwetów szkół muzycznych :

            młodzież szkół muzycznych jest młodzieża pochodząca w znaczej mierze z
            elitarnych rodzin . jest to młodzież selekcjonowana od najmłodszych lat .
            daj taką młodzież dobremu menadżerowi , to zrobi z nich co najmniej kilka %
            einsteinów -reszta może einteinami nie będzie , ale na pewno biegle nauczą się
            władać językiem angielskim - z takimi predyspozycjami !!! co za problem ?

            odnośnie twojego spostrzezenia dotyczącego realiów - to TY NAUCZYCIEL
            masz zasrany obowiązek uczyć swoich uczniów by umieli kształtować
            te realia w stosunku do swoich potrzeb dla dobra swojego i innych .
            mam wrażenie , że hołdujesz zasadzie nauczania przystosowania się
            do takich realiów jakie są . jeżeli już tak uczysz swoich uczniów ,
            nic na to nie poradzę , ale mi oszczędź swoich rad i lekcji dotyczących
            postrzegania realiów takimi jakie są i przystoswaniem się do nich .

            przykre , że nauczyciel daje takie rady w tak zepsutych korupcją ,
            samowolą , prywatą , szerzącym się bezrobociem i przestępczoscią
            realiach .

            niegdyś mój uczeń wybierał się do akademii policyjnej . średnia
            ok 5 , biegła znajomość dwóch języków , czarny pas w karate .
            zadał celująco , ale powiedział , że rezygnuje , bo nie jest
            w stanie się przystosować do "realiów" . powiedziałem mu , że
            nie idzie tam by się przystosować , ale by je zmieniać na lepsze .

            odnośnie pani , która poprosiła o radę - odradziłem jej szkołę
            muzyczną , chyba że ... podałem warunki .
            • Gość: bakerm Czy odradzil mi Pan Szkole muzyczna? IP: 213.146.53.* 09.02.04, 13:58
              Musze sie wlaczyc w te dyskusje. Czy mi Pan odradzil? Hmmm...
              Nie ujelabym tego w ten sposob.
              To jest tylko jeden z glosow (niezadowolony - to fakt), ale ja nie potrafila
              bym podjac ostatecznej decyzji po wysluchaniu jednego glosu. Nie tak waznej
              decyzji.
              Postrzegam teraz te szkole w nieco innym swietle (to tez fakt), ale zasiegam
              jezyka dalej. Tam gdzie tylko sie da. Zanim podejme decyzje.
              Chodzi mi o dobro mojego dziecka, o to czy ono da sobie tam rade, o to czy
              lekcje muzyki nie przeslonia nauki innych rzeczy a takze i zabawy, tak... bo
              to przeciez dziecko. Czas na zabawe tez musi miec, a takze to czy nie popadnie
              w zle towarzystwo, a z drugiej strony, czy bedzie tam mialo z kim nawiazywac
              przyjaznie... I czy ktos bedzie potrafil sie jemu przyjrzec i dostrzec w nim
              po prostu dziecko a nie dziecko KOGOS.
              Dochodze po woli do wniosku ze tak na prawde najwazniejszy jest ten kto bedzie
              najblizej dziecka (rowiesnicy, nauczyciele bezposrednio uczacy) to oni chyba
              beda mieli najwiekszy wplyw na to jak ono moje dziecko bedzie sie czulo w
              nowym miejscu.
              To bardzo zdolne dziecko. Umialo juz czytac w wieku lat 5. Pieknie maluje,
              rzezbi w glinie. Moze sam menedzment podstawowki nie jest teraz az tak wazny
              dla jego rozwoju.
              Moze tak na prawde dopiero wybor gimnazjum bedzie mial wieksze znaczenie.
              Najbardziej chyba boje sie zdemoralizowanego srodowiska w szkolach
              podstawowych w mojej dzielnicy. To sa niejednokrotnie dzieci rodzin biednych,
              bezrobotnych, dotknietych alkoholizmem, a nieraz jeszcze czyms grozniejszym.
              Myslac o muzycznej, myslalam po to by ustrzec mojego malucha przed tym
              wszystkim.

              • Gość: maciej Re: Czy odradzil mi Pan Szkole muzyczna? IP: 62.244.137.* 09.02.04, 14:37
                Nie zgadzam sie z Pania.Kazdy etap edukacji jest bardzo wazny, ale ten
                poczatkowy chyba najwazniejszy.W szkole podstawowej w zaleznosci od
                nauczyciela ksztaltuje sie bardzo wazne cechy osobowosci jak obowiazkowosc,
                systamatycznosc, samodzielnosc.To jest to co pozniej procentuje.Prosze
                zworocic uwage, ze zfrustrowany u6 ciagle pisze o jednej nauczycielce.Szkola
                to nie tylko ta Pani.Prosze mi wierzyc szkola muzyczna to dobra szkola.Decyzja
                zalezy od Pani.Jezeli dziecko jest uzdolnione muzycznie to jak najbardziej.Tak
                jak Pani napisala, najwazniejsze bedzie jego bliskie otoczenie.W przypadku
                muzycznej to zapewne nie bedzie mial stycznosci z dziecmi z rodzin
                patologicznych.Tylko tutaj pytanie!Czy chce pani roztaczac nad nim taki klosz?
                Zderzenie z pozniejsza rzeczywistoscia moze miec niedobre skutki!
                • Gość: bakerm Re: Czy odradzil mi Pan Szkole muzyczna? IP: 213.146.53.* 09.02.04, 14:58
                  No wlasnie. Talent muzyczny... Jak pisalam plastyczny owszem (ale nie ma
                  podstawowki plastycznej w Bydgoszczy). Ale co do muzycznego talentu to nie
                  wiem. Pospiewa sobie i tyle, pogra na cymbalkach. Latwo sie na pamiec nauczy
                  piosenki i slowa i melodia, ale czy talent ma? Chyba nie wiekszy niz inne
                  dzieci.
                  Chociaz to trudno powiedziec osobie ktorej jak mi, slon na ucho nadepnal.
                  A co do klosza to nie koniecznie musialby byc klosz. Mieszkajac w tej
                  dzielnicy juz sie niejedno zobaczylo, przezylo, ogladamy na co dzien margines,
                  pobite szyby, okradzionych na ulicy ludzi. Na wlasnej skorze tego
                  doswiadczamy, ale dlaczego ma moje dziecko miec w klasie 90% dzieci z takich
                  rodzin. Z kim bedzie sie przyjaznic? Jak bedzie sie rozwijac w takich
                  warunkach?
              • unsatisfied6 Re: Czy odradzil mi Pan Szkole muzyczna? 10.02.04, 10:38
                Gość portalu: bakerm napisał(a):

                > Musze sie wlaczyc w te dyskusje. Czy mi Pan odradzil? Hmmm...
                > Nie ujelabym tego w ten sposob.
                > To jest tylko jeden z glosow (niezadowolony - to fakt), ale ja nie potrafila
                > bym podjac ostatecznej decyzji po wysluchaniu jednego glosu. Nie tak waznej
                > decyzji.
                > Postrzegam teraz te szkole w nieco innym swietle (to tez fakt), ale zasiegam
                > jezyka dalej. Tam gdzie tylko sie da. Zanim podejme decyzje.
                > Chodzi mi o dobro mojego dziecka, o to czy ono da sobie tam rade, o to czy
                > lekcje muzyki nie przeslonia nauki innych rzeczy a takze i zabawy, tak... bo
                > to przeciez dziecko. Czas na zabawe tez musi miec, a takze to czy nie
                popadnie
                > w zle towarzystwo, a z drugiej strony, czy bedzie tam mialo z kim nawiazywac
                > przyjaznie... I czy ktos bedzie potrafil sie jemu przyjrzec i dostrzec w nim
                > po prostu dziecko a nie dziecko KOGOS.
                > Dochodze po woli do wniosku ze tak na prawde najwazniejszy jest ten kto
                bedzie
                > najblizej dziecka (rowiesnicy, nauczyciele bezposrednio uczacy) to oni chyba
                > beda mieli najwiekszy wplyw na to jak ono moje dziecko bedzie sie czulo w
                > nowym miejscu.
                > To bardzo zdolne dziecko. Umialo juz czytac w wieku lat 5. Pieknie maluje,
                > rzezbi w glinie. Moze sam menedzment podstawowki nie jest teraz az tak wazny
                > dla jego rozwoju.
                > Moze tak na prawde dopiero wybor gimnazjum bedzie mial wieksze znaczenie.
                > Najbardziej chyba boje sie zdemoralizowanego srodowiska w szkolach
                > podstawowych w mojej dzielnicy. To sa niejednokrotnie dzieci rodzin biednych,
                > bezrobotnych, dotknietych alkoholizmem, a nieraz jeszcze czyms grozniejszym.
                > Myslac o muzycznej, myslalam po to by ustrzec mojego malucha przed tym
                > wszystkim.
                >
                >
                skoro twoje dziecko jest zdolne , to zapisz je do zwyczajnej szkoły .
                jesli masz układy , zapisz do artystycznej - faktycznie zdolności
                nie są tak ważne dla osiągnięcia sukcesu - bardziej liczy się układ .

                pisałem , że sam również uczęszczałem do szkoły muzycznej , fakt za
                komuny . nie mialem zielonego pojęcia o tym , że mam zdolnosci
                matematyczne - średnia ok 3 do siódmej klasy szkoły podstwowej .
                kółko matematyczne nie było dla mnie i nawet nie wiedziałem ,
                że mógłbym się w tym przedmiocie wykazać . nie myślalem o przyszłości ,
                a jedynie o tym kiedy skończy się ta szkoła . w 7 klasie pewien nauczyciel
                z LO zbierał uczniów uzdolnionych matematycznie z różnych szkół podstawowych .
                Test , który pisałem zajął mi kilka minut i on koniecznie chciał
                bym chodził na jego zajęcia ( oczywiscie był sprzeciw nauczycielki ,
                a ja myślałem , że zapewne on się myli a ona ma rację ) . miesiąc
                później zająłem pierwsze miejsce w konkursie matematycznym i średnia
                podskoczyła do prawie 5.0 .

                mieszkałem z twórcą zespołu Sami Swoi i Klaus Mitwoch - gdy mi to
                powiedział myślałem , że to wytwór jego "chorej wyobraźni" . jakiś
                tam Krzyś zarabiający minium w domu kultury , pozbawiony z powodu
                choroby prawa do wykonywania zawodu prawnika . lecz pewnego
                wieczoru zaprosił mnie do swojego pokoju bym obejrzał z nim późny
                program tv - występował w nim jako gość i założyciel wspomnianych
                zespołów .

                mieszkałem z bodziem w akademiku - synek prominenta , student
                jakiejś uczelni artystycznej . Dzień w dzień chlał wódę .
                jego praca wydawała mi się narzędziem do ostrzenia ołówków -
                "faktycznie , mówi , masz rację - chcesz spróbuj - maźnij sobie"
                maznąłem kilka razy na jego "pracy" .

                w szkole w Bydgoszczy wybrany uczeń mógł robic zadania z matematyki
                na szóstkę - inni nie . dzisiaj wiem ,gdy już moje dzieci nie chodzą
                do szkoły muzycznej , że młodsza nie tylko ma talent muzyczny .
                jest uzdolniona matematycznie również - biegle czytała teksty mając
                4 lata - nie wiem jednakże czy to może być przejawem zdolności .

                fakt , trudno opierać się na opinii jednego człowieka . podobnie
                było w sprawie poznańskich słowików .ba , nawet gdy praktyki
                pedofilskie były potwierdzone przez różne źródła , drygent
                znajdował wielu adwokatów wśród rodziców dzieci uczęszczających
                na zajęcia ręczących za drygenta( okoła 80!!!) - dziwny jest nasz polski
                obyczaj . I tak jest lepiej , niż 150 lat temu . W tamtych czasach rodzic dla
                sławy na scenie potrafił podjąć decyzję kastracji własnego dziecka -
                nie wiem czy coś takiego w tamtych czasach znajdowało odpowiednią krytykę -
                jeżeli już , to były to zapewne pojedyncze głosy - czy zawsze większość
                ma rację ? uważam , że nigdy wiekszość nie może mieć racji , wiekszość
                zawsze jest w błędzie ewntualnie może tylko potwierdzić ogólnie znane prawdy ,
                nie będąc jednakże w pełni świadomym tych prawd .
            • Gość: maciej Re: czego ty uczysz? IP: 62.244.137.* 09.02.04, 14:28
              Żal mi Ciebie U6.Troche mnie nie rozumiesz, ja nie mam jak to ladnie piszesz
              zasranego obowiazku, dla mnie to przyjemnosc!A realia jakie by nie byly, czy
              je akceptuje czy nie to inna dyskusja.Teraz trzeba poradzic naszej kolezance,
              a nie buju, buju.Rzeczywistosc trzeba zmieniac na wlasciwa, ale zapewne tego w
              pol roku nie zrobisz.Na to trzeba pokolen.I miejmy nadzieje, ze ta szara
              rzeczywistosc ulegnie zmianie.Tym bardziej idacy niz demmograficzny,
              likwidacja placowek powinna znaczaco wplynac na wlasciwy dobor kadry
              nauczycielskiej.I znowu ten sam tekst, moj uczen, moje osiagniecia, straszny
              jestes niesamowity egocentryk.Zaproponuj cos lepiej naszej kolezance!!!
              • unsatisfied6 Re: czego ty uczysz? 10.02.04, 10:56
                Gość portalu: maciej napisał(a):

                > Żal mi Ciebie U6.Troche mnie nie rozumiesz, ja nie mam jak to ladnie piszesz
                > zasranego obowiazku, dla mnie to przyjemnosc!

                o przyjemnościach możesz porozmawiać z żoną . więc mówisz , że to dla ciebie
                przyjemność przekazywania uczniom umięjętności wazeliny dla naszych
                realiów . dla mnie to nie jest przyjemne - cóż inne doswiadczenia
                i inna edukacja .

                A realia jakie by nie byly, czy
                > je akceptuje czy nie to inna dyskusja.Teraz trzeba poradzic naszej kolezance,
                > a nie buju, buju.Rzeczywistosc trzeba zmieniac na wlasciwa, ale zapewne tego
                w
                > pol roku nie zrobisz.Na to trzeba pokolen.
                ale ty bzdury piszesz - ja to mogę przeczytać i usłyszeć od każdego
                "Na to treba pokoleń"

                KOMPLETNA BZDURA . jeśli zmian na lepsze nie ma dziś , nie będzie
                ich jutro ani w nastepnym pokoleniu!!!!

                jeśli zmiany na gorsze są dziś , to jutro będzię gorzej i natąpią
                następne zmiany na gorzej i TO NASZE POKOLENIE buduje dzisiaj
                przyszłość dla nowego pokolenia - czy to tak trudno zrozumieć!!!

                > I miejmy nadzieje, ze ta szara
                > rzeczywistosc ulegnie zmianie.
                nadzieja matką głupich . bez naszego pozytywnego udziału w kształtowaniu
                realiów , one same się na lepsze nie zmienią .

                > Tym bardziej idacy niz demmograficzny,
                > likwidacja placowek powinna znaczaco wplynac na wlasciwy dobor kadry
                > nauczycielskiej.

                myślisz , że bez odpowiednich kryterów doboru dokona się
                cud ? doswiadczenie niczego nie nauczyło nauczyciela ?


                I znowu ten sam tekst, moj uczen, moje osiagniecia, straszny
                > jestes niesamowity egocentryk.Zaproponuj cos lepiej naszej kolezance!!!

                wolałbym pisać o tobie i tysiącach Polaków pracujących dla teraźniejszości
                i przyszłosci , albo po prostu nic nie pisać i zająć się pracą .

                skoro jednak piszesz takie bzdety , jak moge pisać pozytywnie o
                "twoich metodach i wskazówkach dla ucznia" .
    • Gość: bydgoszczanka Re: Jaka szkola podstawowa IP: 64.213.240.* 09.02.04, 18:35
      Poczytalam sobie te rady, ktory Pani dostala i nie moge sie nadziwic. Co to
      znaczy, prosze zapisac do szkoly muzycznej? Czy ta szkola, to jakas
      przechowalnie uczniow bogatych i na stanowiskach-rodzicow, czy szkola dla
      dzieci o specyficznych talentach? Czy nie obowiazuje tam egzamin
      kwalifikujacy ? Kazdy moze tam sie po prostu zapisac? Czy Pani ma pojecie, jak
      duzo dziennie cwiczen trzeba, aby osiagnac jakis niezly, godny szkoly
      muzycznej poziom? Czy ta szkola stracila swoja specjalizacje, a stala sie
      szkola dla uprzywilejowanych, ktorzy nie chca dawac dziaci do szkol
      prywatnych, bo szkoda im pieniedzy, wiec ida z nimi do "muzycznej'?
      Jestem bydgoszczanka, uczylam sie w szkolach podstawowych 28 i 46 na
      Kapusciskach.Bylam bardzo dobrze przygotowana do szkoly sredniej i po prosu
      kochalam tew szkoly. Dlaczego, bo miala oddanych nauczycieli. I tu jest sedno-
      dobry nauczyciel.
      Jednoczesnie uczesczalam do ogniska muzycznego i skonczylam w ten sposob
      szkole podstawowa muzyczna, wiec moga powiedziec, ze mam troche doswiadczenia
      w tej dziedzinie. To ze, pani dziecko jest zdolne plastycznie nie daje
      pewnosci, ze i muzycznie. Czy pytala go Pani, czy chcialby sie uczyc muzyki?
      Przez siedem lat , co dziennie cwiczenia-czy pani zdaje sobie sprawe, to jak
      robic dwie szkoly jednoczesnie!
      Jestem matka 3 chlopcow, teraz juz maja wiecej niz 20 lat.Mam wiec i tutaj
      troche doswiadczenia. Prosze nie robic tego swemu dziecku. Trzeba byc
      swiadomym, szkola szkola, ale najwiecej dziecko sie uczy w domu. Jezeli nie
      stac Pani na szkole prywatna, to jezeli to mozliwe, prosze wybrac szkole
      mniejsza, gdzie kontakt z nauczycielami jest bliski. A zdolnosci rozwijac na
      lekcjach prywatnych lub w domu kultury(czy cos podobnego, co obcnie istnieje).
      Prosze posluchac matki doswiadczonej, praca z pani dzieckiem nie skonczona,
      szkola sama nie zrobi tego za pania,trzeba dbac o edukacje samej. Potem da go
      pani, jezeli bedzie chcial do Liceum Plastycznego i bedzie w porzadku.
      Widze, ze najwieksze problemy dzisiaj maja rodzice z bezpieczenstwem w
      szkolach, bezdusznoscia nauczycieli i checia odizolowania sie od "elementu".
      Ale w ten sposob doprowadzimy do sytuacji, jak w USA i innych krajach, beda
      szkoly dla elit i szkoly panstwowe,mierne i niebezpieczne. Szkoda mi polskich
      dzieci!!!
      • Gość: maciej Re: Jaka szkola podstawowa IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 09.02.04, 20:23
        Oczywiscie ma Pani racje, ze szkoła muzyczna to przede wszystkim ogromna wrecz
        tytaniczna praca.I nie jest tak jak pani pisze, to nie szkoła dla prominentów,
        oczywiście są egzaminy, które określą czy dane dziecko moze zostac uczniem
        takiej specjalistycznej placówki.I niech pani nie pisze tak o szkolnictwie w
        USA bo u6 zgromi Pania.czy Pani nie wie, ze tam wszystko jest THE BEST?!!!Te
        rady, które pani wymienila tez zawarte sa w innych postach.Prosze uwaznie
        przeczytac!
        • Gość: bydgoszczanka Re: Jaka szkola podstawowa IP: 64.213.240.* 09.02.04, 21:01
          Siedze tu juz 14 lat, wiec dokladnie wiem jak tu jest. Dzieciaki moje chodzily
          do polskich i ichnich szkol, moga podyskutowac.Przepraszam, ze sie
          powtarzalam, wiele uwag popieram. Moze troche stracilam kontakt, to pewne.
        • unsatisfied6 Re: Jaka szkola podstawowa 10.02.04, 11:19
          Gość portalu: maciej napisał(a):

          > Oczywiscie ma Pani racje, ze szkoła muzyczna to przede wszystkim ogromna
          wrecz
          > tytaniczna praca.I nie jest tak jak pani pisze, to nie szkoła dla
          prominentów,
          > oczywiście są egzaminy, które określą czy dane dziecko moze zostac uczniem
          > takiej specjalistycznej placówki.I niech pani nie pisze tak o szkolnictwie w
          > USA bo u6 zgromi Pania.czy Pani nie wie, ze tam wszystko jest THE BEST?!!!Te
          > rady, które pani wymienila tez zawarte sa w innych postach.Prosze uwaznie
          > przeczytac!

          nie zamierzam gromić pani bydgoszczanki , tylko dlatego , że mamy
          rózne opinie na temat eduakcji w USA . uważam że jej uwagi są
          bardzo trafne .

          co do edukacji w USA nie twierdzę że jest "THE BEST" , ale że
          jest dobrze przystosowana do potrzeb kształcenia potencjału
          ludzkiego dla budowania potęgi gospodarki w USA . Naszej
          eduakcji brakuje tego co tam jest albo czego tam nie ma:

          ściągnie - uczenie od najmłodzych lat nieuczciwości

          brak respektowania praw ucznia - nieodpowiednie przygotowanie
          do życia w demokracji

          centralizm szkoły - charakterystyczny dla komunizmu .

          niepraktyczny , przeciążony program nie dajacy możliwości
          na rozwijanie własnych zainteresowań .

          beznadziejna skuteczność nauczania języka obcego -
          mimo wielu lat włożonego wysiłku ucznia , 90% uczniów
          po skończonej edukacji ( nie liczę korkowców ) nie jest
          w stanie używać języka obcego nawet w zakresie podstawowym .

          powyższe nie jest skutkiem tylko samego języka , ale całości
          programu nauczania - brak bloków nauczania , brak nauczania
          samodzielnego myślenie i krytycznej analizy . uczeń
          zasadniczo wysuwa tezy podane przez nauczyciela lub podręcznik i
          koncentruje się nad umiejętnością ich potwierdznia .

          przykład jak scentralizowana szkoła nie liczy się z czasem
          i energią uczniów - ni licząc wydatku na podręcznik :
          nauka jazdy na rowerze na ulicy ze zdobyciem uprawnień

          tak? to może mi instruktor takiego przedmiotu wykona prezentację
          skrętu w lewo na rowerze na jakiejś wylotwoej dwupasmowej ulicy
          wg wskazówek podręcznika dla dziecka 11 letniego !!!

          w stanach , jak słusznie wielu zauważyło , wielu rzeczy nie
          uczą . takich bzdur jak podałem w przykładzie , również nie uczą
          ( chyba , że na specjalne życzenie rodziców ) .
          • Gość: maciej Re: Jaka szkola podstawowa IP: 213.77.40.* 10.02.04, 12:39
            Ostatnio byłem na konferencji naukowej w Toruniu.Jednym z prelegentow był
            profesor Madey z UW pracujacy z informatycznie uzdolniona mlodzieza.Okazuje
            sie, ze jestesmy najlepsi na swieci od 10 lat w tej dziedzinie.Problem u nas to
            srodki, ktore otrzymuje nauka.Porównanie srodkow jest szokujace jest jak
            1:1000.Nasi olimpijczyce bija na glowe mlodziez z USA.Jak stwierdzil prof.Madey
            amerykanie sa dobrzy, ale jak maja przecietne zadanie do rozwiazania.Polecil
            lekture "Nasi olimpiczycy na olimpiadach miedzynarodowych".OkaZUJE SIE Z TEJ
            LEKTURY, ze nalezymy do elity intelektualnej na swiecie.Potega gospodarcza USA
            tkwi w ogromnych srodkach przeznaczanych na badania naukowe, a nie w ich
            systemie ksztalcenia.Nasz nie jest zly, tylko pytanie jak jest
            realizowany.Skoro mamy tak ogromne sukcesy na arenie miedzynarodowej to nie
            jest tak zle.Moze byc lepiej!
            • unsatisfied6 my się wychowalismy w abstrakcji 10.02.04, 13:09
              Gość portalu: maciej napisał(a):

              > Ostatnio byłem na konferencji naukowej w Toruniu.Jednym z prelegentow był
              > profesor Madey z UW pracujacy z informatycznie uzdolniona mlodzieza.Okazuje
              > sie, ze jestesmy najlepsi na swieci od 10 lat w tej dziedzinie.Problem u nas
              to
              >
              > srodki, ktore otrzymuje nauka.Porównanie srodkow jest szokujace jest jak
              > 1:1000.Nasi olimpijczyce bija na glowe mlodziez z USA.Jak stwierdzil
              prof.Madey
              >
              > amerykanie sa dobrzy, ale jak maja przecietne zadanie do rozwiazania.Polecil
              > lekture "Nasi olimpiczycy na olimpiadach miedzynarodowych".OkaZUJE SIE Z TEJ
              > LEKTURY, ze nalezymy do elity intelektualnej na swiecie.Potega gospodarcza
              USA
              > tkwi w ogromnych srodkach przeznaczanych na badania naukowe, a nie w ich
              > systemie ksztalcenia.Nasz nie jest zly, tylko pytanie jak jest
              > realizowany.Skoro mamy tak ogromne sukcesy na arenie miedzynarodowej to nie
              > jest tak zle.Moze byc lepiej!

              uwierz mi , ze znam ze stanów również inteligentnych ludzi .
              jesli ci się wydaje , że edukacja polega tylko na przygotowaniu
              zdolnego ucznia do olimpiady , jesteś w poważnym błędzie .

              porównując np nasze zdolnosci algrbraiczne do Niemców czy
              Amerykanów , ich poziom na uczelni topologii algebraicznej
              z naszym poziom , ich jakość i przejrzystość wykładów ,
              ich czas na naukę własną , to uważam , że nam bardzo wiele
              brakuje . natomiast co do umiejetności abstrakcyjnego myslenia
              i umiejętnością tworzenia nieczytelnych zagmatwanych treści
              jesteśmy z Rosjanami bezkonkurencyjni - my się wychowaliśmy
              w abstrackji .

              nasi uzdolnieni często mają kłopoty z prostymi zadaniami ,
              radząc sobie jednakże z bardzo skomplikowanymi zagadnieniami .
              pamiętam , gdy ktos z wydziału mechanicznego zadał kilkuosobowej
              grupie zdolnych matematyków prosty problem - nieskomplikowane
              równanie różniczkowe do rozwiązania - nikt nie był w stanie
              podać rozwiązania a jedynie udowdnili , że rozwiazanie jest
              i jest jednozancznie wyznaczone .

              na zajęciach z miernictwa , zdolni matematycy-studenci z ( wielu
              byłych laureatów olimpiad ) podali rozwiązania jednego
              praktycznego prostego problemu - każde inne i o ile pamiętam
              rozbieżność była od 10^-6 do 10^6 .

              w zasadzie na matematyce stosowanej , nie uczono żadnych praktycznych
              zastosowań matematyki - poza tymi które można stosować w kosmosie .
              nawet statystyka to był wielce teoretyczny przedmiot bez żadnych
              przykładów praktycznych .

              na zjęciach z programowania skonczyliśmy na programie generującym
              liczby pierwsze - niesamowicie skomplikowany i chodziło o
              to by napisać w sposób najekonomiczniejszy !!!???

              w następnym semestrze nauka o plikach - masy teorii - to wszystko-
              nic z tego nie pamiętam i nie miałem zielonego pojęcia o co
              chodzi ( 4+ za wrycie na pamięć i wyrecytowanie "własnymi słowami"
              cytatów z podręcznika ) .

              w stanach w pierwszych 3 miesiącach musiałem napisać 20 programów
              nie jako informatyk , a jako student matematyki .

              ponadto , sprawa nie zależy tylko od wydawanych środków .
              sprawa polega również na odpowiednim ich wykorzystaniu .
              jeśli student S ( to był prawdziwy geniusz 3 razy wyróżniony na olimpiadach
              matematycznych krajowych i potrafił też dojść do bezbłędnych odpowiedzi
              numerycznych , a nie tylko ,że "coś jest większe od zera i istnieje" ) uczy w
              wiejskiej szkole średniej matematyki i nie stać go na komputer , to to jest
              marnowanie najwartościowszych środków którymi dyponuje nasza
              gospodarka .
              • Gość: maciej Re: my się wychowalismy w abstrakcji IP: 62.244.137.* 10.02.04, 14:34
                ponadto , sprawa nie zależy tylko od wydawanych środków .
                > sprawa polega również na odpowiednim ich wykorzystaniu .
                > jeśli student S ( to był prawdziwy geniusz 3 razy wyróżniony na olimpiadach
                > matematycznych krajowych i potrafił też dojść do bezbłędnych odpowiedzi
                > numerycznych , a nie tylko ,że "coś jest większe od zera i istnieje" ) uczy
                w
                > wiejskiej szkole średniej matematyki i nie stać go na komputer , to to jest
                > marnowanie najwartościowszych środków którymi dyponuje nasza
                > gospodarka .
                I to jest dopiero abstrakcja.Wlasnie profesor Madey opisał dalsze losy takich
                geniuszy.Nie pracuja w zadnych wiejskich szkolach.Sa pracownikami osrodkow
                badawczych w Stanach.Maja propozycje takie o ktorych zwyklym smirtelnikom nie
                sni sie!!!Jeden z nich, chyba o nazwisku Czajka wygral w stanach najbardziej
                prestizowy kurs informatyczny, oferty posypaly sie jak z rogu obfitosci, ale
                olal je i robi doktorat na UW, a dodatkowo pracuje w jakiejs firmie
                informatycznej zarabiajac niezle pieniadze.Tak wiec skad ty masz takie
                informacje, ze tacy ludzie pracuja na wsi w szkole?
                • unsatisfied6 Re: my się wychowalismy w abstrakcji 10.02.04, 21:20
                  Gość portalu: maciej napisał(a):

                  > ponadto , sprawa nie zależy tylko od wydawanych środków .
                  > > sprawa polega również na odpowiednim ich wykorzystaniu .
                  > > jeśli student S ( to był prawdziwy geniusz 3 razy wyróżniony na olimpiadac
                  > h
                  > > matematycznych krajowych i potrafił też dojść do bezbłędnych odpowiedzi
                  > > numerycznych , a nie tylko ,że "coś jest większe od zera i istnieje" ) ucz
                  > y
                  > w
                  > > wiejskiej szkole średniej matematyki i nie stać go na komputer , to to jes
                  > t
                  > > marnowanie najwartościowszych środków którymi dyponuje nasza
                  > > gospodarka .
                  > I to jest dopiero abstrakcja.Wlasnie profesor Madey opisał dalsze losy takich
                  > geniuszy.Nie pracuja w zadnych wiejskich szkolach.Sa pracownikami osrodkow
                  > badawczych w Stanach.Maja propozycje takie o ktorych zwyklym smirtelnikom nie
                  > sni sie!!!Jeden z nich, chyba o nazwisku Czajka wygral w stanach najbardziej
                  > prestizowy kurs informatyczny, oferty posypaly sie jak z rogu obfitosci, ale
                  > olal je i robi doktorat na UW, a dodatkowo pracuje w jakiejs firmie
                  > informatycznej zarabiajac niezle pieniadze.Tak wiec skad ty masz takie
                  > informacje, ze tacy ludzie pracuja na wsi w szkole?

                  najprawdopodobniej niejasno się wyraziłem - piszę o Polaku , który
                  też niegdyś mógł pojechać do stanów jak pan Czajka z podanego przez
                  ciebie przykładu - został . uczy teraz matematyki w wiejskiej szkole w Polsce .

                  gdyby stany tak marnowały potencjał ludzki , nigdy nie osiągnęłyby tak
                  wysokiego poziomu gospodarki .
                  • Gość: bydgoszczanka Re: my się wychowalismy w abstrakcji IP: 64.213.240.* 11.02.04, 00:55
                    Bedac tu sledzimy wszystkie osiagniecia polskiej mlodziezy i milo uslyszec, ze
                    polscy olompijczycy sa w czolowce.Syn przyjaciol nawet pracowal z poskla grupa
                    jako tlumacz. Tylko mam pytanie, jak ksztalcenie grupki geniuszow pomaga
                    naszej gospodarce, unowoczesnianiu przemyslu , poziomowi naszego szkolnictwa
                    na roznych szczeblech.
                    Po co sie zachlystywac, jacy to jestesmy intelektualnie wspaniali, jezeli nie
                    ma odbicia tego w poziomie dobrobytu kraju?
                    Zawsze tak bylo, ze produkowalismy w naszych uczelniach wspanialych
                    teoretykow, ale praktyka to onie sie "brzydzili". Moja studia geologiczne
                    uczyly mnie wszystkiego, co za ogromna ilosc przedmiotow, czego tam w
                    programie nie bylo. Ale tak naprawde, fachu nauczylam sie dopiero w pracy. Jak
                    pokazalam moj transkrypt na tutejszym wydziale geologii byli zafascynowani.
                    Zagadzam sie ze wszystkim unsatisfied6 napisal i dodam, kraj nie potrzebuje
                    tylu intelektualistow, ale ludzi do roboty tez. Ludzie z inwencja,a takze z
                    ogolnie wyzszym poziomem wyksztalcenia calego spoleczenstwo, nie tylko
                    jednostek.
                    • bator1 Re: my się wychowalismy w abstrakcji 11.02.04, 08:22
                      Mogę się nie zgadzać w kwestii radykalnej wizji rzeczywistości prezentowanej
                      przez u6, ale trudno podważać jego wywód na temat absurdalności naszego systemu
                      nauczania.
                      Bajeczki o wyższości polskich maturzystów nad absolwentami wyższych szkół w USA
                      można sobie poczytać u nas co najmmniej od pół wieku. Tak, są zdolni młodzi
                      Polacy, którzy wygrywają za oceanem konkursy i biją na głowę tamtejszych
                      konkurentów. Tylko czego to ma dowodzić? Chyba tyle, że co roku usłujemy
                      wyhodować kilkadziesiąt tysięcy Einsteinów i gdy choć trzy osoby wykazują
                      jakieś zdolności w tym kierunku to jest dowód na wyższość naszego systemu
                      kształcenia?
                      A co z resztą? Pozostaje z bagażem przypadkowej wiedzy, absolutnie
                      nieprzydatnej w zestawieniu z jej planami życiowymi i poczuciem zmarnowanego
                      czasu.
                      Uwielbiamy nabijać się z głupich jankesów, którzy to po collegu nie dorastają
                      do pięt naszym prymusom. Tyle, że ta ich "głupota" od lat pozwala im budować
                      najsilniejszą gospodarkę, a nasz geniusz przejawia się wyłącznie w regularnym
                      zdobywaniu Nobla za poezję. Jak dotąd nie zbliżyliśmy się nawet do żadnej
                      poważnej kategorii w Noblu, mimo tak masowemu kształceniu wszechstronnych
                      geniuszy. Poezja ważna rzecz, ale na tym się ma opierać nasza przewaga?
                      • Gość: maciej Re: my się wychowalismy w abstrakcji IP: 213.77.40.* 11.02.04, 09:27
                        Bardzo krótko.Ile pieniędzy w Polsce przeznacza się na badania naukowe.Ta ich
                        silna gospodarka tez jest budowana przez najlepszych z najlepszych, i co
                        jeszcze bardziej ciekawe przybyszy z innych krajów.Zeby zdobywac Noble w
                        powaznych dziedzinach to trzeba miec odpowiednie laboratoria i finanse.My
                        niestety jestesmy bardzo biedni!!!!A kwestia ksztalcenia.Jakos dziwnie okazuje
                        sie, ze nasi fachowcy na zachodzie (lekarze, pielegniarki, inzynierowie)uchodza
                        za doskonala kadre, sprawdzaja sie.Tak wiec cos nie tak jest z ta
                        absurdalnoscia ksztalcenia.Oczywiscie nalezy dazyc do jak najbardziej
                        optymalnego systemu oswiatowego, ale i tak nigdy nie bedzie on doskonaly!!!
                        Olimpijczycy nie sa dowodem na wyzszosc naszego systemu ksztalcenia tylko na to
                        ze nasz system ksztalcenia w calej rozciaglosci nie jest do d....!!!!I jeszcze
                        jedno, Ci tylko po collegach nie buduja potegi gospodarczej USA!!!
                        • bator1 Re: my się wychowalismy w abstrakcji 11.02.04, 10:44
                          Tak, trzeba mieć pieniądze na badania i zaawansowaną naukę. Tylko, że nie
                          wszyscy zostaną naukowcami. Trafi tam znikomy ułamek populacji. Nasz system
                          potencjalnie zakłada jednak, że należy w tym kierunku ciągnąć wszystkich i
                          udaje, ze nie widzi w tym absurdu i żałosnych efektów.

                          Tak, nauka buduje potęgę gospodarczą. Ale ta nauka nic nie zdziała, jeśli jej
                          pomysły nie będą wdrażane przez ludzi bez habilitacji, "po collegach". A z tymi
                          u nas jest miernie.

                          Tak, polscy inżynierowie i lekarze robią kariery na Zachodzie i w USA. Ale za
                          granice nie wyjeżdża reprezentatywna grupa absolwentów. To są jednostki
                          najbardziej zdolne, przebojowe i aktywne. Przekładanie ich osiągnięć na
                          wszystkich rówieśników w kraju ma się nijak do rzeczywistości. Zwłaszcza, że
                          nie pokazuje się tych, którzy wrócili, bo okazali się za słabi. A nie jest ich
                          mało, także w Bydgoszczy...
                          • ochman Re: my się wychowalismy w abstrakcji 11.02.04, 11:48
                            Prawda jak zwykle lezy gdzies posrodku.

                            Nasz system jest zdecydowanie zbyt rozbudowany i daje malo przygotowania
                            praktycznego. Z drugiej strony np. angielski system wymaga od mlodziezy w wieku
                            16 lat podjecia decyzji co do zawodu ktory chca zaczac wykonywac w wieku 22-23
                            lat (czesto niemozliwa jest pozniejsza zmiana - zalezy to oczywiscie od zawodu).
                          • Gość: maciej Re: my się wychowalismy w abstrakcji IP: 62.244.137.* 11.02.04, 12:06
                            Panie doktorze.Doskonale Pan wie co robia nasi doktorzy.Jezdza z uczelni na
                            uczelnie aby troche zarobic i jakos przezyc od 1 do 1.Przy takich nakładach na
                            szkolnictwo wyzsze rozwoj kadry doktorskiej jest niezadawalający. Myslimy
                            raczej o przetrwaniu, a nie o realizacji pomyslów.Odnosnie grupy
                            reprezentatywnej to jeszcze mozna wplesc w to inne zawody, zarowno z tej
                            gornej jak i dolnej półki.Ja nie przekładam osiągnić wymienionej grupy na
                            wszystkich rowiesnikow.Zgadza sie nie wszyscy znajduja sie w tej tak odmiennej
                            rzeczywistosci i wracają.Tylko pytanie co tak konkretnie spowodowało, że
                            wrócili.Na ten temat zapewne doskonale wypowiedziałby sie U6!!!
                            • bator1 Re: my się wychowalismy w abstrakcji 11.02.04, 12:49
                              Panie macieju, spokojniej :-)
                              Za doktora nigdy się nie podawałem - gwoli wyjaśnienia.

                              Zgadza się: doktorzy jeżdżą i to częsciej na uczelnie niż UCZELNIE, bo w naszym
                              pięknym kraju kwitnie ratalna sprzedaż dyplomów licencjackich i magisterskich.
                              Oczywiscie nie przeszkadza to wiekszości rodaków piać z zachwytu, jak
                              to "dynamicznie" szerzy się poziom wykształcenia w Polsce. To kolejny objaw
                              schizofrenii w jakiej uporczywie trwamy na wielu polach.

                              Zmuszanie nastolatków do ostatecznej decyzji w odniesieniu do przyszłości jest
                              ryzykowne. Ale możliwe w tym wieku jest zbadanie i podtrzymywanie określonych
                              zainteresowań.

                              U6 pewnie mnie skrytykuje, ale nic nie wyprowadzi mnie z przekonania, że
                              zmarnowałem większość jednego roku życia na zgłębianie sposobu badania
                              przebiegu funkcji w określonym przedziale, całki i różniczki, bo do tego
                              zmuszał mnie "wszechstronny" program nauczania w klasie o profilu całkowicie
                              niematematycznym. Poświęciłem kilkaset godzin na naukę, zapłaciłem grubą kasę
                              za korepetycje, zmarnowałem wiekszość wolnego czasu w ciągu 10 miesięcy i
                              zaliczyłem wszystko na 4+ i 5 (wg starego systemu). Tylko po co?

                              Dzień zaliczenia był ostatnim w którym zetknąłem się z tymi problemami, a lat
                              minęło od tej pory sporo. Czyniłem to wszysko ze świadomością, że niczego
                              wspólnego z matematyką na tym poziomie mieć w życiu nie będę. Zapewne zagiąłbym
                              w owym czasie każdego rówieśnika zza oceanu, tylko po co? W tamtym systemie
                              miałem chociaż ten luksus, że nie musiałem zdawać matematyki na maturze (i tak
                              byłoby to przepisywanie ściąg czyli egzamin z oszustwa). Teraz
                              system "unowocześniono" i zmuszono by mnie do bawienia się w kanciarza.

                              (Przy okazji pozdrowienia, Ochman :-)

                              Ale, albośmy to jacy-tacy? Kształćmy Einsteinów. Może choć za sto lat choć
                              jeden się trafi.
                              • Gość: maciej Re: my się wychowalismy w abstrakcji IP: 62.244.137.* 11.02.04, 13:06
                                Nie mowie o stopniu naukowym Panie doktorze.A zewnetrzne matury, przy
                                panstwowych komisjach powinny zmienic obraz tej niekiedy nedzy i rozpaczy
                                egzaminacyjnej.A moze ten rachunek roznicowy i calkowy skoro nie przydal sie
                                do konkretnych zastosowan to zapewne rozwinal procesy myslowe?Faktem jest, ze
                                niekiedy zbyt duzo tych tresci całkowicie niepotrzebnych!
                                Pozdrawiam lekarza ze szpitala na Bielanach?Czy nie myle sie?
                                • bator1 Re: my się wychowalismy w abstrakcji 11.02.04, 14:27
                                  Drogi panie macieju,
                                  Wyjasniam jeszcze raz: nie podaję się (ani nie podawałem wcześniej) ani za
                                  doktora w sensie tytułu naukowego, ani tytułu zwyczajowego :-)
                                  Takoż ze szpitalem na Bielanach, ani z Toruniem nic mnie osobiście nie łączy :-)

                                  Być może prezentuję zatrważający poziom głupoty, ale jestem niestety
                                  przekonany, że opanowałem swego czasu kilka operacji matematycznych metodą
                                  mniej lub bardziej tępego wkuwania pewnej liczby sposobów postępowania. Poziom
                                  mej inteligencji okazał sie na tyle wystarczający, że w krytycznej chwili
                                  potrafiłem przywołać z pamięci potrzebne modełka i zastosować w odpowiedniej
                                  chwili. Niestety logiki matematycznej w tym wszystkim było nader skąpo. Czasu
                                  zmarnotrawionego masa. A i do dzisiaj nikt nie wyjaśnił mi po co to może być w
                                  życiu potrzebne. Bo chyba nie była to li tylko rozrywka umysłowa?

                                  pozdrawiam serdecznie :-))
                              • unsatisfied6 Re: my się wychowalismy w abstrakcji 11.02.04, 15:02
                                bator1 napisała:

                                >
                                > U6 pewnie mnie skrytykuje, ale nic nie wyprowadzi mnie z przekonania, że
                                > zmarnowałem większość jednego roku życia na zgłębianie sposobu badania
                                > przebiegu funkcji w określonym przedziale, całki i różniczki, bo do tego
                                > zmuszał mnie "wszechstronny" program nauczania w klasie o profilu całkowicie
                                > niematematycznym. Poświęciłem kilkaset godzin na naukę, zapłaciłem grubą kasę
                                > za korepetycje, zmarnowałem wiekszość wolnego czasu w ciągu 10 miesięcy i
                                > zaliczyłem wszystko na 4+ i 5 (wg starego systemu). Tylko po co?

                                masz rację . u6 by cię skrytykował 20 lat temu zanim wyjechał do stanów. po
                                swoich doświadczniach w stanach walczyłbym z matematykami , którzy każą ci
                                liczyć całki i wkuwac wzory na pamięć . podstawy tak - i to solidnie .
                                tak byś umiał logicznie myśleć . nic ponad ułamki jednakże ale
                                tak , że byś wiedział dlaczego je się w jakiś tam sposób dodaje ,
                                a nie jak się dodaje .

                                pewne solidne , jednakże bardzo uproszczone ( bez tej ciężkiej teorii ) podstawy
                                statystyki - nie dla wszystkich - 30,20% ludzi z wyższym wykształceniem ,
                                ze wskazaniem wielu przykładów , by nie dali się robic w balona i
                                umieli wykorzystywać to przydatne narzędzie ( a nie tylko matematycy )-
                                ale to byłoby do wyboru spośród wielu innych przedmiotów niekierunkowych i bez
                                całek - uwierz , też można .
                                • bator1 Re: my się wychowalismy w abstrakcji 11.02.04, 16:11
                                  Jak rzadko na tym forum nie ma się do czego przyczepić :-)))
                                  Wierzę bez zastrzeżeń i też żałuję, ze nikomu nie przyszło do głowy np.
                                  wpajanie zasad obliczania efektywnego oprocentowania kredytu.
                                  A tak przy okazji: czy da się do czegoś w praktyce zastosować badanie przebiegu
                                  funkcji w zadanym przedziale ? Myśle o jakimś praktycznym, a nie naukowym
                                  zastosowaniu :-))))
                                  • unsatisfied6 Re: my się wychowalismy w abstrakcji 11.02.04, 16:42
                                    bator1 napisała:

                                    > Jak rzadko na tym forum nie ma się do czego przyczepić :-)))
                                    > Wierzę bez zastrzeżeń i też żałuję, ze nikomu nie przyszło do głowy np.
                                    > wpajanie zasad obliczania efektywnego oprocentowania kredytu.
                                    > A tak przy okazji: czy da się do czegoś w praktyce zastosować badanie
                                    przebiegu
                                    >
                                    > funkcji w zadanym przedziale ? Myśle o jakimś praktycznym, a nie naukowym
                                    > zastosowaniu :-))))

                                    cha cha cha - ubawiłeś mnie , serio . nigdy o tym nie myslałem .

                                    a tak na serio . Chyba masz rację .
                                    to są metody matematyczne i mają ścisle matematyczne zastosowanie .
                                    samą matematykę jednakże da się stosować i tak nauczać dla niematematyków
                                    by korzystali w praktyce z pewnych pozytecznych narzedzi .
                              • ochman Re: my się wychowalismy w abstrakcji 12.02.04, 10:42
                                > Teraz system "unowocześniono" i zmuszono by mnie do bawienia się w kanciarza.
                                > (Przy okazji pozdrowienia, Ochman :-)

                                Czy to jest jakas aluzja? :-O
                                Na wszelki wypadek tez pozdrowie, bo moze wiesz wiecej niz dajesz po sobie
                                poznac ;-)))
                                _____________

                                파블 오크만스키
                            • unsatisfied6 OBYWATEL czy smród w gaciach 11.02.04, 14:50
                              Gość portalu: maciej napisał(a):

                              > Panie doktorze.Doskonale Pan wie co robia nasi doktorzy.Jezdza z uczelni na
                              > uczelnie aby troche zarobic i jakos przezyc od 1 do 1.Przy takich nakładach
                              na
                              > szkolnictwo wyzsze rozwoj kadry doktorskiej jest niezadawalający. Myslimy
                              > raczej o przetrwaniu, a nie o realizacji pomyslów.Odnosnie grupy
                              > reprezentatywnej to jeszcze mozna wplesc w to inne zawody, zarowno z tej
                              > gornej jak i dolnej półki.Ja nie przekładam osiągnić wymienionej grupy na
                              > wszystkich rowiesnikow.Zgadza sie nie wszyscy znajduja sie w tej tak
                              odmiennej
                              > rzeczywistosci i wracają.Tylko pytanie co tak konkretnie spowodowało, że
                              > wrócili.Na ten temat zapewne doskonale wypowiedziałby sie U6!!!

                              nie tylko wypowiedziałby się ale już się w swoim czasie na życzenie
                              jakiegoś forumowicza wypowiedziałem .

                              nie wziąłem obywtelstwa amerykańskiego , bo to w moich kategoriach
                              nieetyczne ( jest jeszcze takie słowo w użyciu ) . składając
                              przysięgę przy otrzymaniu obywatelstwa amerykańskiego , aplikant
                              zrzeka się lojalności wobec kraju z którego pochodzi .
                              w stanach podwójne obywatelstwo jest nielegalne .

                              wróciłem dając się oszukać propagandzie , że w Polsce wszystko
                              się zmieniło i kraj potrzebuje wykształconą kadrę z doświadczeniem
                              za granicą - nie wiedziałem , że kadra z doświadczeniem za granicą
                              tzn. umiejętność wykorzystania swoich doswiadczeń w naszej mętnych
                              brudnych realiach .

                              w stanach miałem iść do wojska . lecz gdy zdałem sobie sprawę ,
                              że stanowię dla nich asset jako rodowity Polak , poprosiłem
                              o wyłaczenie Polski z jakichkolwiek przyszłościowych zadań .
                              nie zgodzono się . w tym samym czasie armia amerykańska przyjmowała
                              chętnie Polaków , Rosjan , Czechów i Arabów .

                              wróciłem do Polski , chlałem przez miesiąc "by się przystosować
                              do tego smrodu , brudu byle jakości " . okres możliwości
                              powrotu minął . zostałem w Polsce .

                              dzisiaj , gdybym mógł , spakowałbym manatki i pojechał
                              z rodziną do Ameryki . na kolanach prosiłbym ich o obywatelstwo i
                              bez najmniejszych oporów bym je przyjął . to oni dali mi
                              wykształcenie , poczucie godności i smak godnego życia .
                              im zawdzięczam to , kim jestem . tutaj nigdy mnie nie chciano .
                              przed moim wyjazdem do stanów i po moim wyjeździe .
                              tu jako obywatel jestem jak smród w gaciach , którego
                              chętnie wszyscy chcą się pozbyć , tam jako refugee czułem się
                              jak współgospodarz Ameryki .
    • Gość: demending Re: Jaka szkola podstawowa IP: 195.117.1.* 11.02.04, 13:15
      Szkoła muzyczna o której tu wiele się mówiło stworzyła sito egzaminacyjne aby
      oddzielić ziarno od "plew" Więc nie wystarczy dziecka zapisać do tej szkoły.
      Dziecko musi sie dostać do tej szkoły. Do 2 pierwszych klas dostaje sie tylko
      40 uczniów.

      Głowa do góry
      • unsatisfied6 Re: Jaka szkola podstawowa 11.02.04, 15:12
        Gość portalu: demending napisał(a):

        > Szkoła muzyczna o której tu wiele się mówiło stworzyła sito egzaminacyjne aby
        > oddzielić ziarno od "plew" Więc nie wystarczy dziecka zapisać do tej szkoły.
        > Dziecko musi sie dostać do tej szkoły. Do 2 pierwszych klas dostaje sie tylko
        > 40 uczniów.
        >
        > Głowa do góry

        skoro tak , dlaczego w Warszawie zdolne dziecko ( nie mówiąc o bardzo
        zdolnym ) przechodzi egzaminy z "marszu" a w Bydgoszczy jak sam
        zauważyłes , jest to niemożliwe dla dzieci b. zdolnych ( to nie plewy ) .

        niegdyś były egzaminy dla kierowców traktorów z przyczepami . przez
        3 miesiace nikt nie był w stanie ich zaliczyć .

        bardzo miła i inteligentna nauczycielka biologii , zwierzyła
        się uczniom , że dyplom magisterski był dla niej niczym w porównaniu
        do egzaminów na prawo jazdy .

        myżlisz , że to że egzamin jest trudny i ponad przeciętna
        osoba nie może go zaliczyć , swiadczy o potencjale zdajacego
        i że służy to odpowiedzniej selekcji . zgodzisz się , że tak nie jest w
        przypadku prawa jazdy .
    • Gość: bydgoszczanka Re: Jaka szkola podstawowa IP: 64.213.240.* 11.02.04, 21:30
      Hej, panowie, daleko odeszliscie w swych dyskusjach od tematu. Czy ktos
      naprawde wie, jak jest z tymi podstawowkami w Bydgoszczy? Czy znajdzie sie
      szkola bezpieczna, z doswiadczonymi nauczycielami(bo tacy, wedlug mnie powinni
      uczyc maluchy),przyjazna uczniom, dajaca im swobode w rozwoju?
      • Gość: maciej Re: Jaka szkola podstawowa IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 11.02.04, 21:37
        Jest sporo takich szkół i nauczycieli w nich, tylko niestety trzeba poszukac!!!!
        • Gość: bakerm Re: Jaka szkola podstawowa IP: 62.244.137.* 11.02.04, 23:55
          No wlasnie. wiec szukam...
          :-)
          • Gość: bydgoszczanka Re: Jaka szkola podstawowa IP: 64.213.240.* 12.02.04, 01:21
            Mam pytanie, czy obecnie nie ma rejonizacji? Mozesz zapisac dzieco do kazdej
            szkoly w miescie?
            • Gość: bakerm Re: Jaka szkola podstawowa IP: *.eu.org 12.02.04, 11:23
              mozna zapisac dziecko gdzie sie chce.
              • Gość: bydgoszczanka Re: Jaka szkola podstawowa IP: 64.213.240.* 12.02.04, 12:34
                o, to duzy postep!
          • Gość: Lamia Re: Jaka szkola podstawowa IP: *.awacom.net 13.02.04, 15:37
            Może warto byloby wybrać sie na tzw."Drzwi otwarte" do danej szkoły. Ze swojej
            strony polecilabym Pani Sp nr 12 na Błoniu.Uczy się tam moja siostrzenica. Jest
            to szkoła integracyjna.Cieszy sie dobrą opinią.Otrzymała certyfikat "Szkoły
            Jakosci". W każdej klasie uczy się do 20 uczniów, w tym do 5 uczniów z
            niepełnosprawnościami. Uczy tam raczej młode grono pedagogiczne, po 2
            nauczycielki w klasie. Atmosfera bardzo przyjazna. Dziecko ma szanse rozwijać
            swoje zdolności na kołkach pozalekcyjnych.Jezeli bylaby Pani zainteresowana ta
            propozycja i uzyskaniem więcej informacji o tej szkole to wiem, iz 28 lutego
            odbędą sie właśnie "Drzwi otwarte", niestety nie wiem w jakich godzinach.
            pozdrawiam
    • arlettepp Re: Jaka szkola podstawowa 06.02.16, 19:10
      Dzień Dobry,
      Wkrótce przeprowadzamy się z Poznania do Bydgoszczy i planujemy zapisać nasze dziecko do Międzynarodowej Szkoły Sokrates, czy mogłaby prosić o opinie na temat tej szkoły, poziom nauczania, czy oferta jest zgodna z opisem na witrynie internetowej etc. ewentualnie proszę o polecenie innych kameralnych szkół na terenie Bydgoszczy z góry bardzo dziękuję i pozdrawiam, informacje mogą być na priv: arlettepp@gmail.com
Pełna wersja