basienka001
06.03.10, 15:49
Z tami wszelkiej masci stowarzyszeniami w Szwajcarii to swieta
prawda.Mieszkam w malej miejscowosci pod Zürichem i naleze do 6-ciu
roznych kolek(nawet do churu chociaz o spiewie nie mam duzego
pojecia).Po prostu w tych stowarzyszeniach nie chodzi o jakies
wielkie osiagniecia,ale o bycie razem.Po 1 godzinie cwiczen na hali
siedzimy pozniej w kawiarni 2 godziny i sobie po prostu
rozmawiamy.Wspolne wycieczki ,wyjazdy czy spacery zaciesniaja
sasiedzkie kontakty.Dlatego wszyscy u nas sie znaja.W Polsce czesto
sasiedzi w klatce w bloku znaja sie tylko z widzenia i nie
rozmawiaja wcale ze soba .Ale trzeba chciec i trzeba znalezc czas.