"Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie"

23.02.04, 08:33
"Dziś ludzie, choć coraz bliżsi sobie słowem, myślą są jakby coraz dalej.
Jak to jest, że z reguły normalni, ułożeni i kulturalni ludzie, ustępujący
miejsca w autobusie niewidomemu, grzecznie wskazujący jak dojść na pocztę
zgarbionej staruszce i oburzający się gdy ktoś podważy ich prawdomówność - w
momencie wejścia na sieć zamieniają się w dzikie, kłamliwe zwierzęta, toczące
z pasją pianę totalnego zakłamania i obłudy?

Swego czasu było to dla mnie zabawne, taka świadomość nieświadomości, no bo
nigdy się nie jest pewnym, czy osoba, z którą koresponduję przez internet,
nie jest czasem psychopatycznym mordercą, albo co najmniej nie okaże się, że
18 letnia modelka z Kanady jest 60 letnim transwestytą z Urugwaju.
Jednak dziś boję się "nieznajomych" z sieci jak śmierci, jak ognia
piekielnego, jak, jak... wypowiedzi Wojewódzkiego (...)

Czy kłamstwo w sieci traci na wartości? Czy nasza moralność jest tylko "na
pokaz"? Co z ludźmi, którzy tworzą wirtualne pary? Czy można pokochać kogoś
po kroju jego czcionki? Albo ze względu na przepustowość jego łącza?

Oczywiście jest wiele szczęśliwych par, które poznały się przez internet. Nie
zapominajmy jednak, że wielu sfrustrowanych internautów wysyła dziesiątki
tych samych miłosnych e-listów na zasadzie kopiuj-wklej do ośmiu różnych
osób. To chyba świadczy o pewnej formie sztucznej samoakceptacji.

Dziś ludzie, choć coraz bliżsi sobie słowem, myślą są jakby coraz dalej.
Pożerająca samotność i bezdźwięczna pustka wypełniana jest więc łańcuszkiem
szczęścia Daliah Lamy i e-kartką z Onetu.
(...)
Co więc pozostaje? Brnąć przez nieunikniony Internet z modlitwą na ustach, by
dobry Bóg nie napatoczył nam jakiegoś kąśliwego schizola? No bo przecież
wałęsają się tacy, a jeśli taki troszeczkę zna się na hackingu, to prywatność
(jeśli takowa kiedykolwiek istniała) stanie się błogim wspomnieniem.
Wystarczy włamać się do archiwum wiadomości takiego np. Gadu Gadu choćby,
spisać adresy znajomych, hasła, IP komputerów i świat internetu stanie się
koszmarem. Nie dość, że nasz komputer zacznie się nagle łączyć na numery 0-
700, to znajdziemy się na listach mailingowych wszystkich większych sklepów z
fetyszami, codziennie naszą skrzynkę zasypią tony ofert osprzętu
wędkarskiego, a nasi znajomi już nigdy nie będą pewni, z kim tak naprawdę
rozmawiają. Poczta przechodzić będzie przez serwer w Malezji, ale i tak do
niczego nam się ona już nie przyda, no bo na bieżąco będzie przecież nasza
skrzynka zapychana bogatym archiwum zdjęć portalu dendrofilów...
Nierealne? No, nie wiem. Zamiast modlitwy o spokojne życie w internecie
skuteczniejsze będzie chyba racjonalne używanie tego niezwykłego medium.

Musimy nauczyć się, że odległości nie zwalniają nas z moralnych obowiązków
jakich przestrzegamy w autobusie czy sklepie. Inaczej nigdy nie będziemy
pewni tego, że nikt nie czyha na nas po drugiej stronie kabla"

Pozdrawiam ciepło
    • unsatisfied6 ludzie są tacy jacy są 23.02.04, 12:17
      oceniamy ich natomiast po wyglądzie i po ich słowach .
      żadko bierzemy pod uwagę ich czyny i intencje .

      i w realu , i w wirtualnej rzeczywistości
      opisujemy innego przez to co widzimy , słyszymy
      i czytamy .

      czy w realu dostrzegamy człowieka wyraźniej
      niż w wirtualnej rzeczywistości ? obawiam się
      że nie - tak samo dokonujemy błędnych ocen i
      w realu i w internecie .
    • l_jane Re: "Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie 23.02.04, 12:25
      Tak, w pewnym sensie się zgadzam.
      Dyskusyjne kwestie:
      Po 1. - "W realu" mamy to szczęście, że kobieta np. nie okaże się niewyżytym
      seksualnie facetem (pomijąc przypadki skrajne)
      Po drugie - nic nie zastąpi niezaprzeczalnych "walorów" komunikacji
      niewerbalnej. Wierzę w TO mocno. Zresztą nie odkrywam Ameryki. Wystarczy
      przyjrzeć się procentowemu rozkładowi skutecznej komunikacji interpersonalnej.
      Internet Ci tego nie zapewni.

      Pozdrawiam
      • unsatisfied6 Re: "Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie 23.02.04, 12:48
        l_jane napisała:

        > Tak, w pewnym sensie się zgadzam.
        > Dyskusyjne kwestie:
        > Po 1. - "W realu" mamy to szczęście, że kobieta np. nie okaże się niewyżytym
        > seksualnie facetem (pomijąc przypadki skrajne)
        > Po drugie - nic nie zastąpi niezaprzeczalnych "walorów" komunikacji
        > niewerbalnej. Wierzę w TO mocno. Zresztą nie odkrywam Ameryki. Wystarczy
        > przyjrzeć się procentowemu rozkładowi skutecznej komunikacji interpersonalnej.
        > Internet Ci tego nie zapewni.
        >
        > Pozdrawiam
        cóż , internet może ulatwić i wzbogacić nasze życie .
        może też nam zaszkodzić - jak kuchenny nóż .
        • l_jane Re: "Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie 23.02.04, 12:53
          Kwestia tego, co rozumiemy pod pojęciem "ułatwienia i wzbogacenia naszego zycia"
          Mi ułatwia na pewno w tym sensie, że jest "okiem na świat", że stanowi jakieś
          tak kompedium wiedzy, daje mozliwość spojrzenia na problem z różnych perspektyw
          (odsłania np. doskonale tendencyjność mediów)
          Ale i "utrudnia". Głównie w sferze społecznej ostatnio, która z założenia - w
          moim przypadku - miała być "produktem - powiedzmy - ubocznym" mojej przygody z
          internetem.
          Na szczęcie - jest też szkołą życia. Świadomość swojej naiwości jest - w moim
          przypadku - milowym krokiem do przodu ;)
          • unsatisfied6 Re: "Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie 23.02.04, 13:04
            l_jane napisała:

            > Kwestia tego, co rozumiemy pod pojęciem "ułatwienia i wzbogacenia naszego
            zycia
            > "
            > Mi ułatwia na pewno w tym sensie, że jest "okiem na świat", że stanowi jakieś
            > tak kompedium wiedzy, daje mozliwość spojrzenia na problem z różnych
            perspektyw
            >
            > (odsłania np. doskonale tendencyjność mediów)
            > Ale i "utrudnia". Głównie w sferze społecznej ostatnio, która z założenia - w
            > moim przypadku - miała być "produktem - powiedzmy - ubocznym" mojej przygody
            z
            > internetem.
            > Na szczęcie - jest też szkołą życia. Świadomość swojej naiwości jest - w moim
            > przypadku - milowym krokiem do przodu ;)


            wskazałaś niegdys mnie jako kandydata na prezydenta -
            ja bym głosował na ciebie .

            iluż tu wartościowych ludzi przewija się na tym forum .
            gdzie oni są i co robią w realu ?
            • l_jane Re: "Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie 23.02.04, 13:37
              Ci ludzi są, U6, tyleże w nieco innej "formie" powiedzmy - jedni wychodząc z
              założenia (za Kisielewskim), że głupotą się nie dyskutuje, bo się ją
              mobilituje - rzadziej pisują, inni stali się biernymi odwiedzającymi (swego
              rodzaju dywersyfikacja intelektualnych nakładów ;P) a jeszcze inni...
              przenieśli się na inne tego typu miejsca.
              Ja np. z pełną odpowiedzialnością polecić mog foroom Polityki.

              Pozdrawiam ciepło i... proszę mnie więcej nie zawstydzać ;P
              • l_jane A w realu... 23.02.04, 13:42
                ... w.w. mogą być każdym.
                Jedno jest pewne - w TYM miejscu jednak warto maksymalnie chronić swoją
                prywatność, bo w każdej chwili to, co dziś jest "białe" - może stać
                się "czarne" a Osoba deklarująca się, jako nam życzliwa - może stać się
                wrogiem, jakiego dotychczas nie mieliśmy.

                "Nigdy niewiadomo, kto jest po drugiej stronie", U6 (...)
                • cygne To powiedzial nick do nicka:)) 23.02.04, 14:05

                  Czyli ze co - na żadne piffko juz sie nie załapiemy? :)))

                  A juz tak powaznie i bez zlosliwości, zawsze Was podziwiałam, ze
                  tak odwaznie odkrywacie sie tu, prowadzicie prywatne rozmowy z udziałem
                  tysiecznej(?) publiczności. Wszytsko do czasu.
                  Pojawienie sie qczi to niewatpliwie najważniejsze wydarzenie roku 2003.
                  Niektorzy stracili, ale ilu zyska!!
                  pozdr.
                  • l_jane Nie bądzmy pesymistami, cygne 23.02.04, 14:13
                    "(...) ale ilu zyska!!" (cygne)

                    Porozmawiajmy o zyskach. To takie "trendy".
                    Więc?
                    Dobra, żartowałam
                    • elodia Re: Nie bądzmy pesymistami, cygne 25.02.04, 02:03
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=9816603&a=9869029
                      • t.king N 25.02.04, 09:24
                        ale o co chodzi???
                        • elodia Re: dla CIEBIE t.King w sekrecie 25.02.04, 09:38
                          ... o ten tramwaj co nie chodzi
                          :)
                          Okropny jesteś!
                          I czemu mam słabość do Ciebie?
                          Hmm... aaaaaaaaa już wiem słodzę...
                          Aaaa nieee, no, nie wszystkim...
                          Oooo rzuciłeś na mnie urok!!!!!!
                          Mariooooooo!!!!!! Ratuuuunku!!!!!!! Inkwizycja!!!!! Złe mnie nawiedziło i co
                          gorsze mi się podoba:((((((
                          Czekaj zarazku biesowaty będę CI Szymborską cytować i... no nie wiem kogo
                          jeszcze - bo nigdy mnie to nie interesowało... ale się dowiem (kto należał do
                          pzpr i co gorse jeszcze do mnie... czyli musiał ładne wiersyki pisać), o!!!!
    • l_jane Kampania społeczna w mediach 16.03.04, 20:25
      www.dzieckowsieci.pl/index/?id=98f13708210194c475687be6106a3b84
      i jeszcze może:
      www.dzieckowsieci.pl/index/?id=8f14e45fceea167a5a36dedd4bea2543
      ZAWSZE AKTUALNE
      • cygne Re: "Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie 16.03.04, 22:12

        Najwazniejszy jest odpowiedni dystans do wszytskiego co nas otacza.
        Nie za duzy, nie za mały - taki w sam raz:)
        Tylko jak wpoic dziecku, zeby nie było zbyt łatwowierne albo nadmiernie nieufne?
        Dorosłym sie to często nie udaje, cóz dziecku dopiero:))
        • Gość: wojt Re: "Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.g.INTELINK.pl 16.03.04, 22:56
          Ja traktuje internet jako wymianę poglądów , po za tym jak bym miał wszystkim
          sie przejmować to bym wykitował , z drugiek strony mam nadzieje Lisiczko że nie
          ma jednak na tym forum transwerstyty z Urugwaju ( hi hi zabawne skojarzenie) A
          tak apropo czytaliście może "Samotność w sieci" niesamowita książka ,ale wcale
          przez to nie zaglądam częściej do netu , ale książka naprawdę niesamowita...
          • l_jane Re: "Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie 17.03.04, 07:24
            Gość portalu: wojt napisał(a):

            > Ja traktuje internet jako wymianę poglądów, po za tym jak bym miał wszystkim
            > sie przejmować to bym wykitował , z drugiek strony mam nadzieje Lisiczko że
            nie ma jednak na tym forum transwerstyty z Urugwaju ( hi hi zabawne
            skojarzenie)

            Wojt, tu bardziej chodzi o nasze dzieci. Jak je ustrzec? Cygne ma rację - to
            cholernie trudne zważywszy na to, że nam samym przychodzi to czasem z takim
            trudem. Żeby one chciały się uczyć na naszych błędach, prawda? A tak niestety
            sobie myślę czasem, że w większości przypadków powielą nasze błędy ;) Mam
            nadzieję, że tego "bakcyla" nie przenosi się w geneach ;P

            A urgwajski transwestyta? - w zestawieniu z tym, czego tu doświadczamy niemalże
            na co dzień - to... - no właśnie co? Może Ktoś będzie tak uprzejmy i dokończy
            myśl?

            A tak apropo czytaliście może "Samotność w sieci" niesamowita książka

            Czytałam. Polecam wszystkie książki Wiśniewskiego. śa tego warte.
            Ostatnia, wydana całkiem niedawno - traktuje o blogowiczach ;p
            Autor współtworzy ją ze swoimi czytelnikami. Niesamowita sprawa i wreszcie coś
            oryginalnego.

            Pozdrawiam
      • marlon123 "Stosunkowo niewielkie" zagrożenie? 17.03.04, 09:11
        www.dzieckowsieci.pl/index/?id=d9d4f495e875a2e075a1a4a6e1b9770f
        • Gość: wojt Re: "Stosunkowo niewielkie" zagrożenie? IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.g.INTELINK.pl 17.03.04, 18:39
          Zgadzam się na dzieciaki trzeba uważać , one całkowicie zostały opanowane przez
          gadu gadu , czaty itp. to wciąga a najgorzej z dziewczynkami w wieku 12-15 lat
          czyli w momencie kiedy stają się z kobietami znałem kiedyś przypadek
          internetowyz mojego sąsiedztwa dziewczynki w wieku 15 lat umówiła się ze swoim
          adoratorem rzekomo w jej wieku w mieszkaniu pod nieobecność rodziców , adorator
          okazał się grupą 20 latków która dokładnie opędzlowała jej mieszkanie , chwała
          Bogu że tylko okradli ,dziewczynie nie zrobili ,tylko ją związali to popowieść
          ku przestrodze...


          "Panie ,pomóż mi być takim człowiekiem za jakiego bierze mnie mój pies"
          Janusz Wiśniewski
          • l_jane Re: "Stosunkowo niewielkie" zagrożenie? 18.03.04, 00:00
            www.wisniewski.net
            Pocecam ;)

            Nie mówiąc o "Zespołach napieć".
            Moim skromnym zdaniem nawet lepsza od "S@motności... "
            • zinekk Re: "Stosunkowo niewielkie" zagrożenie? 18.03.04, 00:11
              Wisniewski napisał fajna ksiazke.Ale z realu znam przypadek kobiety,która
              rzuciła wszystko i pojechała do Krakowa zyc z facetem znanym jej tylko z
              gg. "Chodzili" 2 tygodnie.Ona jest teraz bez pracy i leczy sie psychiatrycznie.
              Tak to czasami jest z netem.Kazdy czyta literki po swojemu(ach,jak ja lubie to
              moje powiedzonko..)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja