Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybory2010

30.03.10, 19:52
Czas pomyśleć o wyborach w bieżącym roku. Powoli zaczynają się wyłaniać
kandydaci. Niestety nie zauważam w nich żadnego potencjału, pomysłu na
miasto oraz wiele kluczowych spraw. Na dzień dzisiejszy wiadomo, że
ponownie kandydować będzie obecny prezydent Konstanty Dombrowicz. Ujawnił
to niejako poprzez zapowiedź ogłoszenia swojej, nowej strategii dla
miasta, która oczywiście będzie zwykłym programem wyborczym - zapowiedzią
cudów, wizualizacji, nieosiągalnych inwestycji.

Warto przeanalizować karierę Dombrowicza i nieefektywność wyborów w
Bydgoszczy. Zacznijmy od 2002 roku. Czy jeszcze pamiętacie tą
niespodziankę ? Czy już pozapominaliście ?

Mamy wyjątkowo niską frekwencję (28 % !!!! ). W pierwszej rundzie
Jasiakiewicz zdobywa około 44 % głosów. Dombrowicz przechodzi do drugiej
tury , w pierwszej i tak jest niespodzianką, zdobył 19 %. Te wybory
wydawały się z góry przesądzone na rzecz Jasiakiewicza. Ten miał całkiem
niezły okres. Pomimo wielu afer i kumplowania się miasto było w miarę
sprawnie zarządzane jak na owe czasy. Każdy wtedy wiedział, które miasto
jest ważniejsze czego nie zmieniła nawet reforma samorządowa. Pomimo
utraty Urzędu Marszałkowskiego Bydgoszcz była jedynym liderem regionu.
Nie chcę tutaj gloryfikować Jasiakiewicza, gdyż osobiście jestem jego
przeciwnikiem jednak trochę racji trzeba mu przyznać.

W drugiej rundzie sytuacja wydawała się przesądzona i ludzie zwyczajnie
nie chcieli iść na wybory. Dombrowicz zebrał elektorat "prawicowy" od
innych kandydatów i niespodziewanie wygrywa wybory (54 % - 44 tys głosów
!!!!). Poprzez organizację spotkań w salkach kościelnych zbiera
przeciwników lewackiego Jasiakiewicza.

Od tego czasu zaczyna się dramat. Od 2002 roku Bydgoszcz traci pozycję w
regionie, brakuje takiej dynamiki inwestycji jak w innych miastach.
Powolnie mały Toruń staje na szybszej drodze rozwoju. W tym czasie w
Bydgoszczy marnowany jest potencjał rozwoju w czasie prosperity. Nie
chodzi tutaj o same inwestycje w mieście, lecz również inwestycje
strategiczne, które ustalą pozycję miasta na długie lata. Nie jest to
oczywiście wina samego Dombrowicza ale również posłów, senatorów i
polityków lokalnych, którzy nie wykazali się umiejętnościami
lobbingowymi.

Bydgoszcz traci więc planowaną autostradę A1 na rzecz Torunia. Powolnie
następuje podejmowania "dziwnych" form współpracy z Toruniem. Niestety
zamiast planowanego efektu synergii następuje degradacja Bydgoszczy.
Oczywiście nie jest to zauważalne przez nieświadomych mieszkańców-
wyborców. W samym mieście zaczyna się zastój, praktycznie brak większych
inwestycji. Zamiast poprawiać infrastrukturę w centrum buduje się uliczki
osiedlowe, kwietniki organizuje się festyny. Widoczne są wpływy
wychowania w Ludowicach. Można się poczuć jak w średniej wielkości
mieście. Ulice typu dworcowa, długa zaczynają świecić pustkami,
niezauważalny zostaje potencjał Fordonu. Tracimy na rzecz Torunia CM,
zamiast lobbowania uniwersytetu medycznego placówka formalnie jest
częścią UMK.

Jest jednak wśród tego kilka inwestycji, które można uznać za połowiczny
sukces. Powstaje min. lotnisko, niestety potencjał tego miejsca nie
został wykorzystany - brak powstania terminalu Cargo, mała liczba
korzystających, ciągłe problemy, nieudana prywatyzacja (w okresie
późniejszym).

W końcu wykończona zostaje Opera Nova. "Sukces" ten jednak ma wielu ojców
i mieszkańcy dobrze wiedzą jak długo była ona budowana.

Powstaje UKW, które niestety staje się pośmiewiskiem w kraju. Dombrowicz
widzi w tym szansę ale nie zauważa jej w ATR (teraz UTP).

Jest to okres obsadzania stanowisk "swoimi", dla Dombrowicza ten okres to
nauka zawodu bycia prezydentem, niestety powolna i nieudolna.

Miasto natomiast z dawnego "miasta banków" staje się "miastem marketów".
Występuje zupełny brak myślenia o Specjalnej Strefie Ekonomicznej i
ignorancja dla inwestorów.

Przychodzą kolejne wybory w 2006 roku i pomimo rozczarowania ludzie
ponownie wybierają Dombrowicza. Występuje efekt "braku chęci zmiany" i co
ważne braku dobrych kontrkandydatów. Dombrowicz wygrywa jednak
nieznaczącą ilością głosów. W pierwszej rundzie Dombrowicz zdobywa 30 %,
Jasiakiewicz prawie 27 %. W drugiej rundzie głosy z Piotrkowskiej
przechodzą głównie na Dombrowicza, który zdobywa 54 %. Głosuje na niego
50 tys osób. Ponownie wykorzystał nieświadomą "prawicę" organizując
spotkania w salkach kościelnych. Dziwnym trafem utrzymuje dobre stosunki
z biskupem (oddaje niektóre budynki dla seminarium, biblioteki, remontuje
mu ulice pod domem).

Od 2006 roku zaczyna się dramat dla województwa i szczególnie dla
Bydgoszczy. Pomimo nieudanych lat 2002-2006, kolejny okres należy
zaliczyć to fali porażek. Marszałkiem Województwa zostaje Piotr Całbecki.
Polityk z Torunia. Bardzo zdolny, chętny do pracy. Widać jednak, że
pomylił on stanowiska. Świetnie nadaje się na prezydenta Torunia.
Niestety władza w województwie to dla niego możliwość ściągnięcia środków
dla jego ukochanego miasta (Torunia).

Początkowo wydaję się, że może jednak będzie lepiej. Dombrowicz poczuł,
że jego pozycja w wyborach nie była wcale taka pewna. Już przed wyborami
zaczynał karmić ludność wizualizacjami. Szczyt tego rodzaju polityki
następuje jednak w kolejnym okresie. Pokazuje się wizualizacje lodowisk,
stadionów, bibliotek, tramwajów do Fordonu, remontów ulic, tras
ekspresowych, parków przemysłowych itd.

Niestety dobrze operujący politycy z Torunia znajdują nowy sposób na
zwiększanie swojej pozycji. Dosyć dynamicznie budują centrum
administracyjne, ściągając do Torunia wszelkie możliwe instytucje,
agendy, urzędy. To oczywiście początek całej strategii.

Nagle pojawia się pomysł budowy metropolii bydgosko-toruńskiej, a raczej
poprawnie mówiąc według strategii twórców toruńsko-bydgoskiej. Toruń
posiadając zaledwie 200 tys. mieszkańców, 20 tys przedsiębiorstw i 15 %
bezrobocie aspiruje do bycia liderem regionu i obszarem metropolitalnym.
Pokazuje to nie tylko działalność marszałka ale również samych władz
miasta. Jedynym problemem do osiągnięcia tego celu jest odpowiednia
liczba mieszkańców, której Toruń nie posiada. Zauważony został jednak
potencjał słabej politycznie Bydgoszczy.

Dombrowicz bez skrupułów jest przychylny tworzeniu takiej metropolii.
Patrząc z zewnątrz można pomyśleć, że pomysł jest bardzo dobry. Niestety
diabeł tkwi w szczegółach, a raczej w samym pomyśle.

Dla Dombrowicza niezauważalne staje się tworzenie Metropolii Bydgoskiej.
Ewidentnie staje się zwolennikiem strategii toruńskiej. W samej
Bydgoszczy przeprowadzonych zostaje kilka inwestycji (remont stadionu,
oddanie kilku tras, remont dróg) nie są one jednak strategiczne.
Nieudolnie prywatyzowane jest lotnisko oraz zakłady miejskie. Pozytywnym
jest przyjęcie strategii skupienia się na kilku obszarach - sportu
(organizacja wielu imprez, mistrzostw, remont stadionu), rewitalizacji
Wyspy Młyńskiej, tworzeniu parku przemysłowego. Tu jednak kończą się
osiągnięcia, które i tak zostały wykonane powolnie i często z marnym
skutkiem.

W tym okresie Bydgoszcz znacząco traci na znaczeniu nie tylko w regionie
ale również w kraju. Normalnością staje się postrzeganie Bydgoszczy jako
miasta mniejszego od Torunia oraz również mniej znaczącego.

Plan Marszałka zakłada skomunikowanie Bydgoszczy i Torunia "super"
kolejką, która w przyszłości ma dojeżdżać w czasie 35 minut (tyle co
przed wojną). Bydgoszcz zostaje przekupiona za plan budowy lini
tramwajowej do Fordonu. Dla Dombrowicza to wystarczająca cena utraty
pozycji Bydgoszczy na długie lata.

Czarę goryczy wypełniają ostatnie lata. Przekazywanie znacznie większej
ilości środków unijnych na rzecz Torunia (pieniądze te rozdają urzędy w
Toruniu), walka o każdą możliwą instytucję publiczną, próba przenoszenia
wszelkich struktur do mniejszego miasta. W ostatnim okresie ponown
    • zawiszowiec Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 20:23
      Bydgoszcz obumiera...
    • ka_zet Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 21:01
      bartdab napisał:

      > Bydgoszcz traci więc planowaną autostradę A1 na rzecz Torunia.

      Po roku 2002? Znaczy jak rozumiem piszesz science fiction z gatunku "historia
      alternatywna"?

      Wiesz kiedy powstał most autostradowy?
      • bartdab Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 21:40
        Przez wiele lat mówiono o autostradzie przez Bydgoszcz, wtedy nie
        trzeba by było budować 2 mostów na Wiśle (2 mld taniej).

        Most, który powstał w Toruniu wciąż nie jest autostradowy a jedynie
        jest częścią trasy S10, oczywiście teraz temat przegrany. Ale sam
        fakt budowy mostu nie oznaczał jeszcze wcale tego, że tam faktycznie
        będzie autostrada. Było to zresztą 12 lat temu i jak widać do dzisiaj
        autostrady nie ma.

        "Most autostradowy im. Armii Krajowej w Toruniu – czynny
        jednojezdniowy most drogowy przez przez Wisłę w Toruniu, część
        planowanego dwujezdniowego mostu w ciągu projektowanej autostrady A1.
        Do lipca 1998 zbudowano sąsiadujące podpory pod obie nitki mostu,
        lecz ustrój nośny tylko jednej z dwu jezdni. Przez most obecnie
        przebiega droga ekspresowa S10."
        • ka_zet Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 22:02
          bartdab napisał:

          > Przez wiele lat mówiono o autostradzie przez Bydgoszcz, wtedy nie
          > trzeba by było budować 2 mostów na Wiśle (2 mld taniej).

          Przez wiele lat mówiono o pierdyliardzie autostrad, a zostały z tego cztery na
          krzyż. I porównaj sobie łaskawie mapy, żeby zobaczyć od kiedy postawili te mosty
          na Wiśle:

          1946
          www.nowedrogi.pl/index.php?option=content&task=view&id=49&Itemid=117
          1963
          www.nowedrogi.pl/index.php?option=content&task=view&id=50&Itemid=117
          1971
          www.nowedrogi.pl/index.php?option=content&task=view&id=349&Itemid=117
          1972
          www.nowedrogi.pl/index.php?option=content&task=view&id=51&Itemid=117
          i tak dalej, aż dojdziemy do 1985 i od tego czasu w przebiegu A1 już się
          niewiele zmienia.
          www.nowedrogi.pl/index.php?option=content&task=view&id=53&Itemid=117
          I stosowne rozporządzenia które już od 1976 mówią o przebiegu przez/w okolicach
          Torunia:

          www.nowedrogi.pl/index.php?option=content&task=view&id=41&Itemid=91
          www.nowedrogi.pl/index.php?option=content&task=view&id=35&Itemid=91
          Ale ja rozumiem że to spisek trwający od lat 60.
          Naprawdę, dopisywanie prezydenta Bydgoszczy (któregokolwiek) do tematu A1 jest
          absolutnie nie na miejscu.

          > Most, który powstał w Toruniu wciąż nie jest autostradowy a jedynie
          > jest częścią trasy S10

          A obwodnica Świecia jest oznaczona jako S1. Co z tego?

          > Ale sam
          > fakt budowy mostu nie oznaczał jeszcze wcale tego, że tam faktycznie
          > będzie autostrada.

          Nie, to było zapisane w cytowanych dokumentach.
          • bartdab Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 22:07
            Jeżeli uważasz, że Prezydent Miasta nie ma wpływu na kształt
            autostrad to ok. Napisałem przecież, że nie jest to wina prezydenta
            ale lokalnych polityków, którzy nie potrafią lobbować inwestycji
            strategicznych dla miasta.

            Most został zbudowany pod trasę S10. Autostrady jak nie było tak nie
            ma do dzisiaj. Skończmy temat mostu w Toruniu i zajmijmy się
            Bydgoszczą. To kolejny problem bydgoszczan, będą szukać problemów nie
            u siebie ale u innych. Może czas zacząć szukać wad u siebie i je
            poprawiać ?

            Wielokrotnie pisałem w tekście, że problemy to właśnie władza w
            Bydgoszczy. Toruń jedynie sprytnie wykorzystuje te słabości.
            • ka_zet Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 22:22
              bartdab napisał:

              > Jeżeli uważasz, że Prezydent Miasta nie ma wpływu na kształt
              > autostrad to ok.

              Nie ma.

              > Napisałem przecież, że nie jest to wina prezydenta
              > ale lokalnych polityków, którzy nie potrafią lobbować inwestycji
              > strategicznych dla miasta.

              I tak od 40 lat? Nie przesadzajmy. Obciąż polityków winą za dopuszczenie do
              obsuw z S5, a nie za przebieg A1.

              > Most został zbudowany pod trasę S10. Autostrady jak nie było tak nie
              > ma do dzisiaj.

              Niziny, obecnie Jana Pawła, zostały zbudowane pod trasę S5 która nie będzie
              tamtędy przebiegać w ogóle. To jest kiepski argument.

              Ja się naprawdę nie będę odnosił do reszty, ale tu zwyczajnie popełniłeś błąd.
    • bartdab Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybory2010 30.03.10, 21:32
      Ciąg dalszy analizy

      Czarę goryczy wypełniają ostatnie lata. Przekazywanie znacznie
      większej ilości środków unijnych na rzecz Torunia (pieniądze te
      rozdają urzędy w Toruniu), walka o każdą możliwą instytucję
      publiczną, próba przenoszenia wszelkich struktur do mniejszego
      miasta. W ostatnim okresie ponownie toruńscy politycy pokazują jak są
      skuteczni.

      Toruń zdobywa most (około 1 mld złotych), inwestycje miejskie
      finansowane są ze środków województwa, na głowę mieszkańca Toruń
      otrzymuje wielkie fundusze unijne, a spalarnie dla własnego miasta
      stawia w Bydgoszczy. Pozycja Bydgoszczy ustawicznie jest degradowana.
      Bydgoszcz traci nie tylko pozycję w regionie ale również w kraju.
      Otrzymuje wizerunek miasta mniejszego od Torunia, mniej znaczącego.
      Oczywiście jest to niezgodne z prawdą.

      Ostatni okres jest bardzo przykry. Miasto po nieudanej prywatyzacji
      lotniska niejako oddaje je na rzecz Marszałka. Zamiast planowanych
      nowych połączeń lotniczych, te są tracone. Bydgoszcz traci chwilowo
      nawet połączenie z Warszawą! Marszałek ze smutkiem stwierdza, że
      lotnisko leży w Bydgoszczy i nic nie da się z tym zrobić. Słyszy się
      jednak głosy o zamyśle tworzenia takiego lotniska w Toruniu.

      Dombrowicz nie potrafi zapanować nawet nad śniegiem leżącym na
      ulicach. Występuje totalny brak remontów kamienic, następuje
      degradacja centrum miasta (dworcowa, długa), klasycznych ulic
      handlowych. Estetyka miasta pozostawia wiele do życzenia. Wciąż
      widoczna jest małomiasteczkowość prezydenta np. hala targowa w
      Myślęcinku w namiotach.

      Toruń w tym samym czasie prężnie remontuje starówkę, buduje stadion
      żużlowy, drogi, hale widowiskowe.

      Kilka pozytywnych planów w Bydgoszczy niestety pozostaje wciąż
      kwestią marzeń a nie realizacji. Ponownie pokazywane są wizualizacje
      remontów ulic, nowych budynków, tramwajów. Inwestycje planowane są
      często bez większego zbadania faktycznych potrzeb i zdania
      mieszkańców. Na starym rynku planowana jest budowa urzędniczego
      gmachu ze szkła.

      Niestety Dombrowicz w okresie 2006-2009 zaczął czuć się bardzo
      pewnie. W pewnym okresie pokazała się inicjatywa referendum odwołania
      prezydenta. Zaczęła się cenzura, represje dla korzystających z prawa
      obywateli. Sama idea referendum okazała się porażką. Bydgoszczanie
      nie wykazując inicjatywy nie zdołali nawet uzyskać odpowiedniej
      liczby podpisów. Dombrowicz poczuł, że może być pewny swojego
      stanowiska gdyż nie ma na rynku politycznym konkurencji.

      Cały ten tekst staram się pisać w miarę obiektywnie wskazując zarówno
      plusy jak i minusy. Nie posiadam niestety odpowiedniego źródła
      przeprowadzonych inwestycji, jeżeli o jakiś zapomniałem i nie
      wymieniłem to przepraszam. Na pewno błąd ten występuje po obu
      stronach wymienianych lub też nie inwestycji.

      Warto się zastanowić czy w kolejnych wyborach jest szansa na zmianę.
      Dobrym sygnałem jest chęć zmiany marszałka, jest to jednak temat
      niejako niezależny od spraw lokalnych wyborów.

      Podsumowując lata rządów Dombrowicza należy stwierdzić kilka rzeczy.
      Co ważnie nie wszystkie są jego zasługą ale sukcesy mają zawsze kilku
      ojców.

      Plusy :

      - nakierowanie miasta na sport (poprawa infrastruktury, remont
      stadionu Zawisza), delikatna poprawa wizerunku w tym obszarze,
      organizacja mistrzostw w światkówce kobiet, w koszykówce mężczyzn,
      mistrzostw juniorów w lekkiej atletyce, mitingów sportowych, imprez
      żużlowych, ligi siatkarskiej i wielu wielu innych

      - nakierowanie miasta na wodę (tramwaj wodny, droga wodna, festiwal
      wodny, "plan" budowy mariny)

      - poprawa infrastruktury osiedlowej (zły priorytet)

      - rewitalizacja wyspy młyńskiej

      - budowa kilku tras, remont kilku ulic w centrum

      - silna pozycja kulturalna (niestety w ogóle nie wykorzystana) -
      festiwal w Operze, Teatr, Filharmonia), imprezy kulturalne, festiwal
      Smooth Jazz

      - Powstanie UKW (jednak mizerny skutek)

      - Zmiana ATR na UTP (brak wsparcia jedynej uczelni technicznej w
      regionie, brak lobbowania u marszałka)

      - Rozpoczęcie prac w parku przemysłowym (bardzo powolne)


      Minusy :

      - brak poważnych prywatnych inwestorów (jedynie centra handlowe,
      markety)

      - złe priorytety (zamiast zmian w centrum skupianie się na uliczkach)

      - zdegradowanie handlowych ulic (długa, dworcowa), zgoda na wszelkie
      centra handlowe

      - utrata pozycji i siły w województwie, brak walki o własne interesy

      - brak budowy Metropolii Bydgoskiej, współpracy z okolicznymi gminami
      a wręcz tworzenie konfliktów (szkoły, przedszkola, transport)

      - utrata lotniska i złe zarządzanie (utrata połączeń, brak
      inwestycji, walka z ogrodzeniem)

      - słaba komunikacja miejska (również korki uliczne wpływające na
      poziom tej usługi)

      - brak gustu i estetyki i zachowania planu przestrzennego (przykłady
      pierzei, pierwotnego planu biblioteki, krzywe chodniki w centrum
      miasta, kładka przy operze, dobór kolorystyki)

      - niesłuchanie mieszkańców, konfliktowość (np. Zawisza, Pierzeja,
      sprawy lokalne)

      - brak dużego festiwalu muzycznego (typu Open'er), zakup takich
      rewelacji jak "Hity na Czasie"

      - błędy w promocji miasta (miasto nierozpoznawalne, brak spójnej
      strategii promocji), nie określono jednoznacznie symbolu (łuczniczka,
      sport, rzeka, spichrze, biznes, przechodzący przez rzekę ?)

      - prowadzenie polityki w stylu "Chleba i Igrzysk" - imprezy sportowe,
      festyny ale nic więcej

      - uleganie polityce Torunia

      - niska ilość środków unijnych na mieszkańca (prosty przykład 1 punkt
      konsultacyjny w Bydgoszczy, 2 w Toruniu, W Bydgoszczy ponad 50 tys.
      przedsiębiorstw, w Toruniu 20 tys.)

      - totalny brak lobbingu strategicznych inwestycji (S5, S10),
      wcześniej autostrada, obecnie tworzenie planu kolei dużych prędkości
      (Bydgoszcz jest w planach jednak znając życie zostanie z nich
      usunięta, trasy przebiegają głównie przez Toruń (Gdańsk-Toruń-
      Warszawa), (Gdańsk-Toruń-Poznań)

      - brak wizji i myślenia długofalowego czyli inwestycji w
      infrastrukturę, edukację i sprowadzanie biznesu

      - niewykorzystanie potencjału Starego Fordonu (zła komunikacja, brak
      renowacji, brak promocji tego obszaru, brak połączeń wodnych)

      - degradacja Myślęcinka (brak wszelkich zmian, poprawy estetyki)

      - słaba sieć monitorignu miejskiego i ścieżek rowerowych

      - odsuwanie inwestycji w czasie i zły dobór (np. aquapark)

      - brak biletu aglomeracyjnego (kolej, autobusy, tramwaje), W
      Bydgoszczy i gminach sąsiednich (Solec, Koronowo itd.)

      - brak zrozumienia potencjału miasta (traktowanie jako partnera dla
      Torunia, gdzie w rzeczywistości powinno to być miasto podległe)

      - zadłużanie miasta


      Niewykorzystany potencjał w obszarach :

      - biznesu (50 tys przedsiębiorstw, powolne tworzenie parku
      przemysłowego, brak redukcji podatków od nieruchomości, ulg
      podatkowych, współpracy, brak mechanizmów pozwalających na ściąganie
      nowych inwestorów, brak współpracy międzynarodowej, targi)
      - technologia i usługi (internet szerokopasmowy (WiMax, uczelnia
      techniczna, uniwersytet, powiązania biznesu z nauką)

      - edukacji (słaby rozwój UKW (brak kierunków takich jak filozofia,
      prawo, kierunki ścisłe), brak zaangażowania w UTP

      - ekologii (duża liczba parków, myślęcinek, rzeka, duże środki unijne
      na te cele). Wykorzystanie prostych i w miarę tanich rzeczy, które
      mogą promować miasto jako ekologiczne (oczywiście pozornie ale
      zawsze) np. nastawienie na rowery, transport publiczny, estetykę
      zieleni w parkach, technologie ekologiczne (oszczędzanie energii,
      wody) - Duże środki z UE

      - sportu (skupienie się na zawodach i mistrzostwach a nie na klubach
      sportowych!)

      - działalności obywatelskiej (brak centrum dla stowarzyszeń, kół
      naukowych, organizacji itd, dającej np. lokal na siedzibę, sale
      konferencyjne, szkolenia w celu outsourcingu niektórych usług
      miejskich !, niewykorzystanie potencjału takich środowisk jak TMMB i
      innych inicjatyw obywatelskich), mieszkańcy pokazują, że chcą a
      • wielka_bydgoszcz Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 22:01
        Pozorowane działania na rzecz sądu apelacyjnego?

        www.portalbydgoski.pl/sad-apelacyjny-bez-walki
        • bartdab Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 22:11
          Jasne, trochę o tym zapomniałem. Spraw jest na pewno bardzo wiele
          (brak zainteresowania bazami wojskowymi, zakładem naprawy taboru
          kolejowego). Warto żeby w końcu na tym forum uporządkować poczynania
          Dombrowicza chronologicznie ale i merytorycznie. Wskazać co zostało
          zrobione (jakie były plusy) oraz gdzie nie zwrócono w ogóle uwagi na
          jakieś inwestycje, potencjalne lub czego nie zrobiono. Łącznie z
          datami. Myślę, że takie merytoryczne sprawozdanie z 8 lat rządów w
          mieście by się przydało. Mój tekst ma was trochę zainspirować.
          • semeon Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 22:23
            Świetna analiza, niestety ci co powinni to jej prawdopodobnie nie przeczytają.
            Moim zdaniem jednym z głównych założeń planu wyborczego kandydata na prezydenta
            Bydgoszczy powinno być hasło metropolii bydgoskiej. Żadne związki
            administracyjne z Toruniem nie wyjdą nigdy na dobre Bydgoszczy i to należy
            traktować jako aksjomat nie podlegający dyskusji. Toruń jeżeli chciałby się
            przyłączyć do bydgoskiej metropolii już po jej powstaniu to oczywiście może to
            zrobić, ale na zasadach partnerskich i uwzględniających rzeczywiste proporcje
            ludnościowo- gospodarcze pomiędzy obu miastami. Sytuacja jaka istnieje obecnie
            od prawie 12 lat, żadną miarą nie może być kontynuowana. Stanowcze nie dla
            "dwu-miasta".
            • bartdab Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 22:41
              Dokładnie chciałem opisać problem metropolii w późniejszym czasie.
              Myślę, że jest to zdrowy tok myślenia.

              Strategia powinna być oparta o zasadę "praca u podstaw" co oznacza
              rozpoczęcie działań z gminami otaczającymi miasta. I nie mówię tu o
              samej Bydgoszczy. Toruń we własnym zakresie powinien również
              podejmować takie czynności. Niestety wizja metropolii bydgosko-
              toruńskiej skupia się na odgórnej decyzji urzędniczej nie mającej
              przełożenia na grunt codzienności. Narzuca nam się dziwny twór
              złączenia dwóch niezależnych i konkurencyjnych miast w momencie gdy
              te miasta nie potrafią nawet współpracować z gminami przyległymi.

              Przykłady ostatnich walk o szkoły, przedszkola i połączenia
              autobusowe w Bydgoszczy są chyba dobrym argumentem żeby stwierdzić,
              że trzeba pracować w zupełnie innych obszarach.

              Moim zdaniem strategia powinna odbywać się zupełnie inaczej.
              Bydgoszcz i Toruń niezależnie od siebie budują własne
              aglomeracje/metropolie czy jak to nazwiemy, nie ma to znaczenia. Przy
              okazji Marszałek dba o infrastrukturę pomiędzy tymi miastami, ale nie
              wtrąca się w ich sprawy wewnętrzne. Niech zostanie ta "głupia"
              kolejka BiTCity, niech powstanie dobra trasa S10, obwodnice miast
              itd.

              Inaczej będziemy mieli ciągłą walkę o środki, instytucje, urzędy itd.

              Bydgoszcz natomiast powinna rozpocząć pracę nad samą sobą nie patrząc
              na sąsiada. Uporządkowanie infrastruktury i tworzenie połączeń
              pomiędzy Bydgoszczą i gminami sąsiednimi, budowanie ścisłej
              współpracy.

              Chodzi o tak proste sprawy jak np. w postaci wspólnych biletów na
              komunikacje (elektroniczne!), udostępnienie szkół czy przedszkoli na
              ustalonych warunkach.

              Dziwi mnie brak np. planu budowy SKM (szybka kolej miejska), które
              dojeżdżały by z gmin sąsiednich przez całą BDG, gdzie ludzie
              korzystaliby z tego samego biletu co na autobus, tramwaj czy bóg wie
              co jeszcze. Tak to działa w Warszawie. Niestety większy w tym
              przypadku musi ponieść większe koszty, jednak dzięki temu ma przecież
              również przychody (więcej osób w mieście). Logiczne powinno być, że
              ktoś jadący z Solca, Nowej Wsi Wielkiej czy Koronowa powinien
              korzystać ze wspólnego biletu.

              Takie plany nie wykluczają przyszłej współpracy z Toruniem, gdzie
              systemy takie można w przyszłości połączyć.

              Z kolei gdy narzuci nam się tworzenie wspólnego biletu z Toruniem to
              odbędzie się batalia o to, gdzie będzie zakład komunikacji miejskiej
              obsługującej kase i stanowiska w administracji. Decyzja obecnego
              Marszałka będzie wiadoma.

              Niestety ale tak będzie wyglądała każda kwestia. Kolejny temat to
              inwestycje prywatne dla metropolii bydgosko-toruńskiej. Gdzie
              powstanie agenda do ich obsługi ? Zapewne przy Urzędzie
              Marszałkowskim. Jak będą dzielone te inwestycje ? Już na dzień
              dzisiejszy potencjalny inwestor szukający miejsca w kujawsko-
              pomorskim jest kierowany do Torunia co dalej następuje możecie sami
              wywnioskować.
          • ka_zet Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 22:23
            bartdab napisał:

            > Jasne, trochę o tym zapomniałem. Spraw jest na pewno bardzo wiele
            > (brak zainteresowania bazami wojskowymi, zakładem naprawy taboru
            > kolejowego).

            Czekaj czekaj, bo znowu mi nie pasuje - chcesz powiedzieć że twoim zdaniem
            miasto nie interesuje się i nie współpracuje z Pesą?
            • bartdab Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 22:44
              Przepraszam chodziło o Zakład Linii Kolejowych, który dziwnym trafem
              miał być przeniesiony do Torunia. Po interwencji mediów zmieniono
              decyzję.
              • ka_zet Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 31.03.10, 02:13
                bartdab napisał:

                > Przepraszam chodziło o Zakład Linii Kolejowych, który dziwnym trafem
                > miał być przeniesiony do Torunia.

                Tak, tak lepiej.
      • volvo7000 Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 22:41
        bartdab napisał:
        > Minusy :
        >
        > - zdegradowanie handlowych ulic (długa, dworcowa), zgoda na wszelkie
        > centra handlowe

        ODP.: Centra handlowe powstają wszędzie. Prawda jest taka, że ludzie wolą iść na
        zakupy do C.H. gdzie bez względu na pogodę spokojnie zrobią zakupy, zjedzą coś
        itd niż chodzić po mieście. Takie nastały czasy.
        Problemem ulic Długiej, Gdańskiej i Dworcowej jest obecność banków, a brak
        kawiarni, restauracji, pubów.

        > - brak budowy Metropolii Bydgoskiej, współpracy z okolicznymi gminami
        > a wręcz tworzenie konfliktów (szkoły, przedszkola, transport)

        ODP.: Okoliczne gminy też nam nie ułatwiają stosunków (brak zgody na zmianę
        granic, czerpanie pełną garścią a nic w zamian)

        > - utrata lotniska i złe zarządzanie (utrata połączeń, brak
        > inwestycji, walka z ogrodzeniem)

        ODP.: Jeszcze 8 lat temu do Bydgoszczy latały tylko samolociki do stolicy, a
        pasażerowie odprawiani byli w baraku. Więc jedynie doczepić się można do mało
        efektywnych działań na rzecz rozwoju portu.

        > - słaba komunikacja miejska (również korki uliczne wpływające na
        > poziom tej usługi)

        ODP. Komunikacja miejska jest o niebo lepsza niż 8 lat temu. Co do korków to są
        one w każdym większym mieście. Aut przybywa coraz szybciej. Natomiast inwestycje
        drogowe są bardzo czasochłonne (projekty, zezwolenia, przetargi i budowa trwają
        przynajmniej 3 lata)

        > - brak dużego festiwalu muzycznego (typu Open'er), zakup takich
        > rewelacji jak "Hity na Czasie"

        ODP.: Idąc Twoim tropem można powiedzieć brak: metra, festiwalu z Opola, skoczni
        narciarskiej, Telekamer itd...
        To, że gdzieś coś jest nie znaczy, że musi być u nas. Powstał Smooth Festival -
        coś naszego, bydgoskiego, co może kiedyś stanie się markowym produktem Bydgoszczy.

        > - totalny brak lobbingu strategicznych inwestycji (S5, S10),
        > wcześniej autostrada, obecnie tworzenie planu kolei dużych prędkości

        ODP.: Od lobbowania powinni być głównie regionalni politycy a nie prezydent.
        Toruń ma to co ma dzięki aktywności posłów i senatorów toruńskich. W Bydgoszczy
        posłowie są po to by być...

        > - degradacja Myślęcinka (brak wszelkich zmian, poprawy estetyki)

        ODP.: W 2002 roku w Myślęcinku nie było chociażby: skate parku, pola golfowego,
        regularnych imprez plenerowych.

        > - słaba sieć monitorignu miejskiego i ścieżek rowerowych

        ODP.: Nie aż taka słaba. 8 lat temu nie było w ogóle kamer na mieście.
        Monitoring miejski obejmuje najważniejsze miejsca w Śródmieściu i centrum. Poza
        tym wiele osiedli ma swój system monitoringu tworzony przez spółdzielnie (np.
        Wyżyny, Stary Fordon)

        PODSUMOWANIE: Za Jasiakiewicza panowały układy, miasto było szare, Inwestycje
        były robione na szybko, co skutkuje niedoskonałością tychże projektów (m.in.
        trasa WZ, hala).
        Za Dombrowicza miasto nabrało kolorów, pojawiło się wiele imprez sportowych.
        Niestety polityka Bydgoszczy w regionie i w kraju jest nieudolna, wręcz jej
        brak, co uważam za główny minus jego kadencji. Uważam, że jest średnio a mogło
        być lepiej. Szkoda.
        • bartdab Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 23:04
          Argument odnośnie centrów handlowych dotyczył tego, że to praktycznie
          jedyne inwestycje w mieście. Nie jestem ich przeciwnikiem a jedynie
          stwierdzam fakt. Brakuje tu po prostu równowagi w inwestycjach.
          Miasto ciągle się chwali tego typu projektami, nie dbając o lokalny
          handel. Miasto posiada instrumenty, które mogą wspomóc ulice
          handlowe, np. poprzez odpowiednie kierowanie transportu publicznego.

          Mówisz, że problem dworcowej i długiej wynika z braku kawiarni czy
          restauracji. Niestety ale się mylisz. Restauracje i kawiarnie
          powstają tam gdzie są ludzie. To prosta zasada rynkowa. Miasto
          natomiast nie kieruje ludzi na te ulice i dlatego są one degradowane.

          Centrum handlowe natomiast zyskuje od razu wszelkie połączenia
          komunikacyjne, przystanki itd. Prosty przykład Drukarnia, gdzie
          przesunięto przystanek. Zauważ, że na ulicach takich jak długa i
          dworcowa nie masz transportu publicznego. Ponadto przy wymienionych
          ulicach brakuje parkingów wielopoziomowych i miejsc parkingowych,
          które wydają się konieczne. Ponadto jeżeli nie ma możliwości
          wprowadzania aut to warto pomyśleć o rowerach, ścieżkach rowerowych i
          np bezpiecznych stojakach na nie wraz z monitoringiem.

          Innym instrumentem jest dbanie o estetykę tych miejsc, oświetlenie
          oraz bezpieczeństwo.

          Ponadto Miasto mogłoby przekonać kupców i właścicieli do zrzeszania
          się i np. ustalenia dłuższych godzin handlowych/usługowych (w
          soboty), spójnej strategii wizerunkowej lokali (spójne szyldy,
          dbałość o estetykę, śmieci itd.); zaproponowania im żeby sami ze sobą
          współpracowali np w takich kwestiach jak promocja ulicy (budżet
          reklamowy).

          Zauważ również, że jakaś część lokali należy do miasta i może ono na
          drodze przetargu ustalać lepszą cenę na biznesy w postaci "market
          makerów" (tak się robi na giełdzie, gdzie market maker tworzy
          płynność rynku, ciągle kupuje i sprzedaje), są to właśnie kawiarenki,
          restauracje, księgarnie, salony prasowe etc.

          W kilka minut wymieniłem podstawowe instrumenty, które wcale nie są
          kosztowe a jedynie wymagają myślenia. Pomyśl ile jeszcze można takich
          sposobów wytworzyć po głębszej analizie.

          Ciekawym pomysłem w tych obszarach byłoby też wprowadzenie czegoś
          podobnego jak botellon w Hiszpanii. Impreza polega na zamknięciu
          jakiejś ulicy, skweru, placyku w wakacje wieczorem w weekendy i
          udostepnieniu jej dla ludzi i umozliweniu picia pod chmurka.
          Niesamowicie ozywia miasto wieczorem w danym regionie. Jest policja,
          toy-toy-e, bezpiecznie i bardzo pozytywnie, gra jakaś muzyczka.
          Impreza tego typu trwa góra 2-3 godziny. Np od 20-23 gdzie ludzie
          potem idą na miasto do pubów itd. Oczywiście ma swoje wady bo ludzie
          duzo piją jednak warte przemyślenia. Wtedy nikt nie musi się chować
          po krzakach.



        • bartdab Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 31.03.10, 01:25

          > ODP.: Okoliczne gminy też nam nie ułatwiają stosunków (brak zgody
          na zmianę
          > granic, czerpanie pełną garścią a nic w zamian)

          Rozumiem doskonale ten problem oraz te gminy. One wiedzą, że są na
          lepszej pozycji bo to Bydgoszczy zależy na tych połączeniach. Władzą
          tych gmin jedynie częściowo. W tych sprawach jednak również są
          odpowiednie rozwiązania. Niestety tak jak powiedziałem, to większy w
          tym przypadku ponosi więcej kosztów.

          Dobrym rozwiązaniem byłoby zawieranie długoterminowych umów o takiej
          współpracy (znacznie dłuższych niż w cykl wyborczy) - mówię o 10-20
          letnich umowach gdzie ustalono by procentowy udział kosztów i ogólne
          warunki. Umowa powinna w początkowym okresie dać zachętę dla tych
          gmin np. przez pierwsze 2-4 lata mniejsze koszty. Dlaczego ? Po to
          żeby przekupić tamtych polityków. Wtedy ponosząc małe koszty mają oni
          "swój" sukces.

          Co do zmian granic to problem jest wieloczynnikowy. Jednak myślę, że
          przy rozsądnej polityce i widocznych efektach - pozytywach bycia w
          mieście, mieszkańcy sami chcieliby żeby ich gmina została włączona do
          miasta. To chyba lepsze rozwiązanie niż system w jaki wchodzi
          Dombrowicz. Jeżeli miasto gwarantowałoby lepszą edukację, służbę
          zdrowia, szybką i efektywną administracje, komunikację miejską i
          infrastrukturę to znaleźliby się chętni. To wymaga od miasta jednak
          poniesienia większych kosztów niż początkowe korzyści z takiej
          współpracy. Aby włączać jakiekolwiek gminy/przesuwać granice trzeba
          dać coś w zamian - obiecać na papierze/dać gwarancję budowę boiska,
          kilku dróg, kanalizacji itd. A dla lokalnych polityków znaleźć jakieś
          stanowiska. Tutaj niestety mamy trochę do czynienia z politykom
          "dziel i rządź". To niestety kosztuje.

          Dombrowicz odmawiając dostępu do wielu usług chce wymusić taką
          decyzję od mieszkańców. Niestety ale to nie przyniesie pozytywnych
          skutków. Blokując dostęp do szkół, przedszkoli i innych usług,
          współpraca będzie się ograniczać, co nigdy nie przyniesie korzyści.
          Gminy same sobie wybudują przedszkola, szkoły i na własną rękę będą
          organizować transport. To spowoduje, że w przyszłości nie będą miały
          powodu wchodzić do Bydgoszczy.


          > - utrata lotniska i złe zarządzanie (utrata połączeń, brak
          > > inwestycji, walka z ogrodzeniem)
          >
          > ODP.: Jeszcze 8 lat temu do Bydgoszczy latały tylko samolociki do
          stolicy, a
          > pasażerowie odprawiani byli w baraku. Więc jedynie doczepić się
          można do mało
          > efektywnych działań na rzecz rozwoju portu.

          Cieszę się, że jest lotnisko. Wymieniłem to jako plus. Jednak port
          lotniczy powinien rozwijać się dynamiczniej. Jeżeli miasto stawia na
          sport to właśnie dotarło do granic możliwości w tym zakresie.
          Lotnisko ma za mało połączeń żeby organizować większe imprezy
          sportowe. Tu widoczny jest brak perspektywy myślenia Dombrowicza.
          Postawił na sport ale nie pomyślał, że same stadiony nie wystarczą.

          Nie pomyślano również o Cargo, o którym początkowo dużo mówiono. W
          Polsce to wciąż temat do rozwoju, a Bydgoszcz ma dobrą do tego
          lokalizację (niestety brak autostrady). Jak się ma małe lotnisko to
          warto się w czymś specjalizować (chartery, loty krajowe, zagraniczne,
          cargo). U nas niestety specjalizacja polega na lotach do UK, które
          wywożą ludzi na emigrację.

          > > - słaba komunikacja miejska (również korki uliczne wpływające na
          > > poziom tej usługi)
          >
          > ODP. Komunikacja miejska jest o niebo lepsza niż 8 lat temu. Co do
          korków to są
          > one w każdym większym mieście. Aut przybywa coraz szybciej.
          Natomiast inwestycj
          > e
          > drogowe są bardzo czasochłonne (projekty, zezwolenia, przetargi i
          budowa trwają
          > przynajmniej 3 lata)

          Uwierz mi ale komunikacja miejska w Bydgoszczy jest bardzo słaba. To,
          że jest lepsza niż kiedyś to chyba jakieś minimum wymagań od władz.
          Autobusy jeżdżą rzadko, "wypadają" z trasy, systemy przesiadkowe nie
          są dobrze skoordynowane. Komunikacja nocna jest ograniczona i nie
          uległa zmianie od lat.

          Korki w Bydgoszczy są większe niż w Warszawie (która niby to słynie z
          korków). Wynika to z tego faktu, iż u nas prawie nikt kto ma samochód
          nie korzysta z komunikacji miejskiej. W tej branży nie poczyniono
          żadnego kroku.

          >
          > > - brak dużego festiwalu muzycznego (typu Open'er), zakup takich
          > > rewelacji jak "Hity na Czasie"
          >
          > ODP.: Idąc Twoim tropem można powiedzieć brak: metra, festiwalu z
          Opola, skoczn
          > i
          > narciarskiej, Telekamer itd...
          > To, że gdzieś coś jest nie znaczy, że musi być u nas. Powstał
          Smooth Festival -
          > coś naszego, bydgoskiego, co może kiedyś stanie się markowym
          produktem Bydgoszczy.

          Podałem to jako przykład również nieudolności w zakresie promocji.
          Smooth festival jest jakimś sukcesem. Jest to impreza jednak niszowa
          i nieduża. Moim zdaniem brakuje dużego festiwalu w Myślęcinku, z
          polem namiotowym. Kiedyś było coś takiego jak Creamfields, teraz ten
          festiwal jest w Wrocławiu.

          Można by zorganizować wiele festiwali, jeżeli czepialiby się ekolodzy
          to myślę, że ucieszyłby ich np festiwal ekologiczny (największy w
          europie lub coś) z muzyką etniczną, reagee etc. cokolwiek. Wystarczy
          pomysłowość. Po prostu moim zdaniem Dombrowicz patrzy na Bydgoszcz
          małą skalą co jest błędem. Ja uważam, że jak coś robić to na maksa.
          Jak robimy festiwal to róbmy najlepszy w Polsce, idźmy w Europę. Tu
          chodzi o pomysłowość i szukanie nisz. Taki festiwal ekologiczny nie
          dość że promuje miasto jako "nowoczesne" i "ekologiczne" to dodatkowo
          daje wsparcie tej wrażliwej grupy przy inwestycjach. Niestety ze
          spalarnią w tle i Zachemem może być ciężko :-) ale zawsze da się
          zrobić PR.

          >
          > > - totalny brak lobbingu strategicznych inwestycji (S5, S10),
          > > wcześniej autostrada, obecnie tworzenie planu kolei dużych
          prędkości
          >
          > ODP.: Od lobbowania powinni być głównie regionalni politycy a nie
          prezydent.
          > Toruń ma to co ma dzięki aktywności posłów i senatorów toruńskich.
          W Bydgoszczy
          > posłowie są po to by być...

          To nie znaczy, że nie może być inaczej. Praca u podstaw !


          > > - degradacja Myślęcinka (brak wszelkich zmian, poprawy estetyki)
          >
          > ODP.: W 2002 roku w Myślęcinku nie było chociażby: skate parku,
          pola golfowego,
          > regularnych imprez plenerowych.
          >

          Imprezy są kiczowate. Pole golfowe to żadne pole. Skate park był
          zawsze ale w lesie. Rozumiem, że teraz jest nowoczesny. Tam wcale nie
          potrzeba wielkich inwestycji. Na Boga przecież to jest park.
          Wystarczy ciąć trawę kiedy trzeba, zbierać śmieci. Do zrobienia jest
          wiele bo to spory teren, ale w ogóle nieuporządkowany. Jak coś
          rozwalone to trzeba wywalać. A jak coś chcą robić to tylko po
          faktycznym zbadaniu potrzeb ludności. Projekt aquaparku jest dla mnie
          kontrowersyjny.

          > > - słaba sieć monitorignu miejskiego i ścieżek rowerowych
          >
          > ODP.: Nie aż taka słaba. 8 lat temu nie było w ogóle kamer na
          mieście.
          > Monitoring miejski obejmuje najważniejsze miejsca w Śródmieściu i
          centrum. Poza
          > tym wiele osiedli ma swój system monitoringu tworzony przez
          spółdzielnie (np.
          > Wyżyny, Stary Fordon)
          >

          Monitoring ma sprawiać że będę się czuł bezpiecznie np wieczorem. A
          tak niestety w wielu miejscach nie jest.


          > Uważam, że jest średnio a mogło
          > być lepiej. Szkoda.
          >

          Chodzi o to że jak jest średnio a inni mają dobrze to niestety ale
          zostajemy w tyle, co widać. Mi osobiście średnio bardzo nie
          odpowiada. Polska ma okres prosperity, który wcale nie będzie
          wieczny. My tego nie wykorzystujemy.
          • ka_zet Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 31.03.10, 02:16
            bartdab napisał:

            > Uwierz mi ale komunikacja miejska w Bydgoszczy jest bardzo słaba.

            W porównaniu do czego? Berlina, Warszawy, Lublina, Szczecina, Trójmiasta, Dubaju?


            > Autobusy jeżdżą rzadko, "wypadają" z trasy, systemy przesiadkowe nie
            > są dobrze skoordynowane

            Ta, rzadko co 5-7 minut.

            > Komunikacja nocna jest ograniczona i nie
            > uległa zmianie od lat.

            Tu ostrożnie wyrażę zgodę.


            > Korki w Bydgoszczy są większe niż w Warszawie (która niby to słynie z
            > korków). Wynika to z tego faktu, iż u nas prawie nikt kto ma samochód
            > nie korzysta z komunikacji miejskiej.

            Nie masz bladego pojęcia o czym mówisz.

            > W tej branży nie poczyniono
            > żadnego kroku.

            Nieno, pewnie, pierwsze od 1988 kroki w celu przywrócenia tramwajom właściwej
            roli w systemie komunikacji zbiorowej to taki pikuś jest, przecież każdy mógł to
            zrobić...
    • bartdab Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 22:16
      Chciałbym również zwrócić uwagę, iż w swoim tekście nie chciałem
      skupiać się na skierowaniu źródła problemów w postaci Torunia. Jeżeli
      tak to ktoś odczytał to chcę powiedzieć, że tak tego nie upatruje.
      Toruń sprytnie i rozważnie wykorzystuje słabość polityków z
      Bydgoszczy. Działają oni w interesie swojego miasta co jest logiczne
      i zrozumiałe. Co prawda niektóre działania są sprzeczne ze
      sprawowanym stanowiskiem (marszałek) ale to temat rzeka. Lepiej jest
      spojrzeć na własne podwórko i wyciągnąć wnioski.

      Szukajmy błędów w naszym mieście i starajmy się jakoś je rozwiązać.
    • violavip Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 23:41
      Do czego by się nie odnieść to z przykrością trzeba stwierdzić ,że
      rządy mamy nieudane. Prezydent miasta nie reprezentuje bydgoszczan,
      a słowa krytyki płynące pod adresem ratusza traktuje jak osobistą
      zniewagę , a powinien je traktować jak temat do przemyśleń,
      konsultacji itp., bo przecież z założenia to on reprezentuje NAS .
      Arogancja władzy ( najbardziej widoczna na spotkaniach z
      mieszkańcami dzielnic).Arogancja władzy widoczna też na co dzień w
      kontaktach z mediami (zadającymi niewygodne pytania – takie również
      są : ))) ),arogancja władzy w odniesieni u do organizacji , którym
      dobro naszego miasta na prawdę leży na sercu. Jak szybko się
      zapomina dzięki komu piastuje się to stanowisko i po co.
    • piehemoth Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 30.03.10, 23:53
      @Bartdab, masa dobrej roboty. Dziękuję. Takie coś powinno się drukować i
      kolportować po mieście.
      Pozdrawiam i życzę odmiany na lepsze po wyborach.
      • bartdab Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 31.03.10, 00:11
        Ważne żeby pokazywać zarówno plusy jak i minusy i określać miejsca
        gdzie powinna wystąpić poprawa. Uważam że jedynie merytoryczna ocena
        może wywołać wpływ na władze, przyszłych polityków. Mam nadzieję, że
        moja analiza nie zostanie potraktowana jako "psioczenie" i wypowiedzi
        "krzykaczy z forum".
        • niebieski.kapturek Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 31.03.10, 14:35
          bartdab napisał:

          > Ważne żeby pokazywać zarówno plusy jak i minusy i określać miejsca
          > gdzie powinna wystąpić poprawa.

          Wyrazy uznania i jednocześnie dzięki za to opracowanie. Nie ze
          wszystkim, co napisaleś, zgadzam się w pełni, ale widać, że
          potraktowałeś własny postulat serio i stworzyłeś bardzo porządną
          syntezę problemów i szans miasta.

          Mam nadzieję, że
          > moja analiza nie zostanie potraktowana jako "psioczenie" i
          wypowiedzi
          > "krzykaczy z forum".

          Nie sądzę - chociaż różne formowe podpaski itp. będą próbowały
          deprecjonować Twoje uwagi.

          Cieszę się z Twojego "raportu" także dlatego, że zbyt często krytycy
          Dombrowicza dają się wpuszczać w ujadanie przeciw wszystkiemu, co
          ten facet robi, topiąc rzeczy naprawdę ważne w zalewie dupereli,
          które nikogo nie mają szans przekonać. W ten sposób zarzuty
          rozmywają się i stają niezrozumiałe i niewiarygodne dla kogoś, kto
          sprawami lokalnymi interesuje się okazyjnie - czyli większości
          bydgoszczan.

          Bardzo potrzebna i dobra robota. Rzetelny przyczynek do dalszej
          dyskusji. Brawo.
    • bederyk Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 31.03.10, 00:12
      Pierdzielisz jak porypany. I tak znowu wygra Dombrowicz. Odkryj
      przyłbicę i stań z nim do otwartej walki.
      • bartdab Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 31.03.10, 00:33
        W którym miejscu "pierdzielę" ?

        Co ma oznaczać tekst "Odkryj przyłbicę i stań z nim do otwartej
        walki."

        Czy już nie można wypowiedzieć opinii na temat miasta i sposobu
        zarządzania ? Komu przeszkadza poprawnie przeprowadzona ocena ? Moim
        zdaniem może jedynie pomóc.

        Jeżeli ponownie wygra Dombrowicz i nie zmieni swojej wizji to miasto
        zostanie zdegradowane do pozycji niższej niż Toruń.
        • aedesinantis Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 31.03.10, 01:37
          Nie wiem dokładnie co prezydent może, a czego nie.
          ---------------

          Ocena rozwoju miasta w latach 2002-2010 niekoniecznie musi wyglądać
          tak, że jedni za szablon mają ideał i stąd wnioskują beznadzieję a
          inni za szablon mają kompletny brak działań i cokolwiek to już dla
          nich plus.

          Można oceniać inaczej- mamy przecież cały kraj- a przynajmniej duże
          miasta, z którymi możemy się porównać.
          Ja parędziesiąt razy w ostatnich 4 latach byłem w Poznaniu.
          Różnica między nami a nimi jest porażająca. To tylko inne
          województwo, a ma się wrażenie, że to wprost inna cywilizacja. Widać
          na tle poznańskim nasz chroniczny niedorozwój infrastruktury,
          przestrzenny chaos zaniedbanie oraz martwość w śródmieściu.

          I tak byłoby bez względu na skalę naszych działań przez ostatnie 4
          czy 8 lat- trudno nadrobić dziesiątki lat, które ukształtowały nas
          jako miasto zacofane.

          Jednak my nie tylko, że nie nadrabiamy- my zwiększamy dystans.
          Pomyślałem sobie- ile nowych inwestycji powstało w Poznaniu przez
          ostatnie 4 lata (od kiedy tam zacząłem bywać). Lista jaka mi się
          ukazała w głowie była dużo więcej niż imponująca.
          I pomyślałem- a jak Bydgoszcz wypadłaby w takim 4-letnim zestawieniu.
          Po kilku chwilach przypominania sobie naszego "rozmachu" ogarnęła
          mnie tylko czarna rozpacz i przygnębienie.
          Bo Bydgoszcz jawi się w tym kontekście nie jako miasto 1,55 raza
          mniejsze, ale jak mała zapadła prowincja przy nowoczesnej metropolii.

          Inna sprawa:
          Nie znam cyfr, ale to raczej nie jest zdrowe, że chodząc po centrach
          obu miast wieczorem ma się wrażenie, że tam chodzi do klubów minimum
          10 razy więcej ludzi niż u nas.
    • kuromiot1 Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. Wybor 31.03.10, 02:47
      bardzo celne uwagi, dzięki za tak obszerne opracowanie.
      Takie opracowania i płynace z nich wnioski powinni wysuwać RADNI !
      ale ta kadencja pokazała, że i radnych mamy BEZNADZIEJNYCH - szczególnie tych
      chórem głosujących za decyzjami degradującymi miasto i przyzwalających na
      marnotrawienie jego majątku.
      Wiele "wybitnych postaci nam się ukazało, które NIGDY nie powinny zasiadać w
      sali sesyjnej RATUSZA.
      Ale cóż ryba psuje się od głowy, tak było i tym razem - Jakuta, Dombrowicz,
      przykład aż zbyt oczywisty.
      Zaniedbania ostatnich 8 lat porażają a niestety będą skutkować jeszcze kilka
      następnych.
      Wiem jedno, że każdy kandydat będzie lepszy od Dombrowicza, tylko warunek
      jeden, nie może pochodzić z jego otoczenia, dla tych ludzi powinien być "zakaz"
      zajmowania jakichkolwiek miejskich stanowisk!
      Na listę z ich nazwiskami nie zagłosuje żaden uczciwy bydgoszczanin !

      Też istotna sprawa dla kandydata to określenie miejsca Bydgoszczy na mapie
      Polski - powinno być tylko jedno - METROPOLIA BYDGOSKA .





    • joannas122 Re:Dofinansowaniamz Uni na glowe mieszkanca np.RPO 31.03.10, 10:29
      Jak dobrze ze powstal ten watek. Ja tylko do osob piszacycg w stylu VOLVO
      chcialbym zwrocic im uwage ze porownywanie rzadow Jasiakiewicza czy tez innego
      przezydenta z Dombrowiczem nie ma sensu. Prosze zauwazcie ze ZADEN poprzednik
      nie mial takiej mozliwosci rozwoju miasta jak Dombrowicz poprzez pisanie
      wnioskow do UE o przerozne dofinansowania na rozne projekty. Jak idzie pisanie
      wnioskow jak idzie pozyskiwanie srodkow w przeliczeniu na glowe mieszkanca???/
      Prosze porownac z Toruniem i bedziecie mieli obraz Dombrowicza. Przeciez nie
      swiadczy zle o prezydencie Torunia ze wystaral sie w taki czy inny sposob o
      wiecej pieniedzy na glowe mieszkanca niz Dombrowicz
      • bartdab Re:Dofinansowaniamz Uni na glowe mieszkanca np.RP 31.03.10, 17:45
        Co do dotacji to całe województwo kuleje, oczywiście nie oznacza to
        że można usprawiedliwiać niski ich poziom w Bydgoszczy.

        Bydgoszcz dostała kilka dużych grantów, są to niestety rzeczy
        niewidoczne takie jak ponad 500 mln na system wodny i kanalizacyjny.
        Cena wody nie zmalała a wzrosła. Oczywiście zyskało "środowisko".

        Toruń w tym zakresie dostał proporcjonalne pieniądze - około 270 mln.

        Niestety fundusze unijne mają swoją specyfikę. Przede wszystkim są
        nieefektywne. U nas brakuje również małych projektów. Dotacje są na
        prawie wszystko. Można wyremontować kamienice, zrobić plac zabaw,
        boisko, ulice itd. Wystarczy dobrze opisać i spełniać cele. Małe
        projekty są bardziej widoczne niż te wielkie.

        Można mieć również żal do przedsiębiorców, że słabo korzystają z
        funduszy i się dopiero uczą.
    • model.testowy Mierni, bierni... 03.04.10, 10:57
      Prawda jest taka, że mamy miernych lokalnych polityków, którzy udowodnili, że ich przedwyborczych deklaracji i zapewnień w żadnym stopniu nie można brać poważnie. Do tego sami mieszkańcy miasta - strasznie bierni. Cztery lata temu była szansa na dokonanie zmiany na stanowisku prezydenta ale... większość Bydgoszczan centralnie olała temat i nie wzięła udziału w wyborach.
      Tu na forum można sobie podyskutować, nawoływać, tłumaczyć... tylko, że to wszystko dzieje się w bardzo wąskim gronie. Do przytłaczającej większości, która ostatecznie zadecyduje o wyniku wyborów, te informacje w ogóle nie dotrą.
      • clough Re: Mierni, bierni... 03.04.10, 13:53
        model.testowy napisał:

        > Tu na forum można sobie podyskutować, nawoływać, tłumaczyć...
        > tylko, że to wszystko dzieje się w bardzo wąskim gronie. Do
        > przytłaczającej większości, która ostatecznie zadecyduje o wyniku
        > wyborów, te informacje w ogóle nie dotrą.

        Nad tym zjawiskiem niech się zastanowią dziennikarze, przez osiem
        lat bezrefleksyjnie łykający różnego rodzaju bzdety, serwowane przez
        ratusz. Nie wierzę, że w Bydgoszczy nie ma mających coś do
        powiedzenia ludzi , którzy nie są uzależnieni od ratusza poprzez
        kasę, róznego rodzaju dotacje czy dofinansowania z budżetu miasta.
        Dziennikarze właśnie powinni docierać do tych ludzi i publikować ich
        opinie na temat planów, programów i innych wirtualnych projektów,
        którymi raczy nas co jakiś czas prezydent mista i jego ludzie. Co
        dociera do bydgoszczan, którzy codziennie kupują Wyborczą, Pomorską
        czy Ekspress? Docierają właśnie relacje z konferencji prasowych
        ratusza, mamiące mrzonki wynikające z wirtualnych projektów, których
        szczególne nasilenie występuje przed kampanią wyborczą. Jako stały
        czytelnik wszystkich bydgoskich dzienników mam przeważnie wrażenie,
        że o tematach bydgoskich w różnych gazetach pisał ten sam
        dziennikarz.
        Jeżeli dziennikarze nie zmienią swojego podejścia do tego co im
        serwuje ratusz, nie ma co liczyć na to, że bydgoszczanie będą mieli
        rzetelny obraz umożliwiający ocenę jaśnie nam panującego.
        • odziadek Re: Mierni, bierni... 05.04.10, 13:04
          clough napisał:
          > Nad tym zjawiskiem niech się zastanowią dziennikarze, przez osiem
          > lat bezrefleksyjnie łykający różnego rodzaju bzdety, serwowane przez
          > ratusz.

          a propos dziennikarzy: w jednym z bydgoskich dzienników czytałem niedawno
          informację o "toruńskim urzędzie marszałkowskim" (określenie x2 powtórzone!).
          Wydawałoby się (teoretycznie) że urząd marszałkowski jest/był kujawsko-pomorski
          (z siedzibą w Toruniu), ale skoro poczytna gazeta pisze, że urząd jest
          TORUŃSKI... to może coś się za tym kryje...?
    • kaza12 Do kol--bartdab 03.04.10, 14:41
      Tylko pogratulować Tobie tak dogłębnej i rzeczowej analizie poczynań
      Dombrowicza w okresie kiedy jest prezydentem Bydgoszczy.Tylko można pod tym
      tekstem się podpisać.Sam wielokrotnie o tym wspominałem i punktowałem
      poczynania Dombrowicza i jego otoczenia ,które sprowadzały się i sprowadzają do
      tego o czym Ty wspominasz w swoim tekście.Dopóki dopóty w społeczeństwie
      Bydgoszczy , nie ukształtuje się świadomość , o tym że to właśnie od nich zależy
      jak w tej Bydgoszczy będzie się mieszkało, będziemy mieć to co mamy.Nie ma
      kompetentnych osób wywodzących się ze społeczności lokalnej ,które by w
      jednoznaczny sposób ,z jasno określonym celem ,którym powinna być tylko
      Bydgoszcz którzy by pretendowali na zaszczytne stanowisko Prezydenta miasta.Nie
      ma kompetentnych osób wywodzących się z tego środowiska ,aby stali się lokalnymi
      politykami i aby działali nie wchodząc w chore układy na rzecz środowiska z
      którego się wywodzą i elektoratu który ich wybrał.To przykre że Bydgoszcz na tą
      chwilę tonie przez fakt braku autorytetów ,braku lokalnych polityków ,którym
      słowo Bydgoszcz by nie śmierdziało.Zbliżają się wybory i stawiam już nie powiem
      po raz który retoryczne pytanie ,--KTO NASTĘPNY!!! JEŚLI JEST JESZCZE KTOŚ....
Pełna wersja