balerinna
28.06.10, 13:59
Ale nie taka w stylu "Misia", o nie.
Chodzi o cos innego. Dawny zabuzanski obyczaj polegal na tym, ze nowoposlubiona para mloda zapinala na jakims mostku klodke, do ktorej kluczyk wrzucala natychmiast do rzeki aby nigdy nikt nie byl w stanie go odnalezc i ich zwiazku "rozpiac". To oczywiscie taki symbol wiecznosci nowego zwiazku malzenskiego.
Dzisiaj bylam na kladce kolo Opery i zauwazylam, ze takich klodeczek mamy juz kilkanascie. Zeszlego roku w listopadzie widzialam tam tylko jedna klodke jakies Aleksandry i Arka, a dzis prosze, jest juz ich pelno. Brawo. Fajno, ze sie taka traducja u nas zakorzenia.