Rowery na Gdańskiej. ZDMiKP siada do rozmów

29.06.10, 11:46
Z tymi kolarzami nie ma przecież o czym rozmawiać. Dla nich ich racja jest najświętsza i tylko taka może być wprowadzona, co zresztą było idealnie widać po komentarzach pod ostatnim artykułem GW nt. masy krytycznej i ich blokowania ruchu na Starym Rynku, który niedość że wzięli się za niego archeolodzy to jeszcze kolarze musieli go okrążyć dwa razy albo przejechać remontowaną ulicą Wojska Polskiego, gdzie przecież jest wolny tylko jeden pas - w imię wyższych tylko sobie znanych zasad musieli go zablokować, bo przecież tak sobie wymyślili i koniec kropka. Jak dzieci tupiące nóżkami i głośno płaczące.
    • pogromca_mrowek Rowery na Gdańskiej. ZDMiKP siada do rozmów 29.06.10, 11:46
      Wizja wyborów wyprostuje każdy, nawet najbardziej krnąbrny urzędniczy ryj.
    • bigcharles Rowery na Gdańskiej. ZDMiKP siada do rozmów 29.06.10, 12:02
      Dla mnie opcja 2 jest najlepsza, tylko krawężniki musiały by zotać zmienione
      na niskie.
    • ewcien Rowery na Gdańskiej. ZDMiKP siada do rozmów 29.06.10, 12:03
      jestem rowerzystką, rower jest dla mnie głównie środkiem transportu, rzadziej
      rekreacji [nie jeżdżę do Myślęcinka na przejażdżki, raczej poruszam się z
      punktu A do punktu B, spiesząc się niemiłosiernie]. Gdańską, niestety, jeżdżę
      bardzo często, bo tej ulicy czasami nie mogę ominąć. Propozycja ścieżki
      rowerowej na całej długości ulicy brzmi świetnie, ale co do prezentowanych
      propozycji:

      # ścieżka na chodniku będzie wymagała zmiany mentalności społeczeństwa. Linia
      nie będzie kopać prądem, więc ludzie i tak będą ją przekraczać. Ot, przykład
      pierwszy z brzegu - ulica Solskiego. Ludzie i tak włażą na ścieżkę i są
      niesamowicie zdziwieni, gdy im się zwraca uwagę, że to nie jest przestrzeń dla
      pieszych.
      # gdzieniegdzie jest za wąsko, by ścieżka szła chodnikiem, jak np. na
      wysokości przystanków przy Drukarni i pl. Wolności albo koło Gdańskiej 27,
      gdzie są te podjazdy, za to po drugiej stronie - szeroki plac, po którego obu
      stronach stoją kościół i kwiaciarnie, do których klienci muszą dojść.
      # ścieżka biegnąca ulicą będzie budziła opór rodziców najmłodszych cyklistów.
      Też jeździłam rowerem z rodzicami jako 8 - 10 - latka, ale zawsze w miarę
      bezpiecznymi trasami. Na Gdańskiej jeżdżą tramwaje i chociaż nie rozwijają
      zawrotnych prędkości, może być niekoniecznie bezpiecznie dla najmłodszych.
      # usunięcie miejsc parkingowych niemal na pewno wzbudzi szalony protest
      mieszkańców i ludzi docierających do dalej położonych firm. Jeśli nie dostaną
      w zamian jakiegoś miejsca do zaparkowania, jak np. obok Biedronki, będą bardzo
      niezadowoleni.
    • april5489 Re: Rowery na Gdańskiej. ZDMiKP siada do rozmów 29.06.10, 12:58
      > w imię wyższych tylko sobie
      > znanych zasad musieli go zablokować, bo przecież tak sobie wymyślili i koniec
      kropka.

      Zablokować? Przecież jechali normalnie... i stali w korku jak inni użytkownicy
      drogi.


      A co do rozmów dot. ścieżki rowerowej - mam nadzieję, że będą owocne. Dobry jest
      drugi pomysł. Troszkę zabrać z chodnika, troszkę z ulicy, ale zgodzę się z
      przedmówcą, że należałoby zmienić krawężniki, bo skakanie raz w górę, raz w dół
      byłoby mało przyjemne.
      • aedesinantis Re: Rowery na Gdańskiej. ZDMiKP siada do rozmów 29.06.10, 14:13
        "Obawiam się trochę, że ścieżka na chodniku spowoduje lawinę protestów pieszych."

        Piesi są za głupi na protesty. Oni będą po prostu-jak zawsze- łazić po ścieżce
        dla rowerów, niczym nieświadome, otępiałe stado.
        A więc jedyne wyjście- asfaltowa ścieżka, wydzielona z jezdni.

        • bydgoski_83 Re: Rowery na Gdańskiej. ZDMiKP siada do rozmów 29.06.10, 14:42
          i dlatego ja też jeżdżę bez żadnych ograniczeń po chodnikach jak
          akurat po ulicy nie jest za wygodnie a ścieżki rowerowej w zasięgu
          wzroku żadnej nie widać - skoro ścieżki rowerowe to wspólne dobro to
          chodniki też - na chodnikach nigdy dzwonka nie używam a pomimo tego
          bardzo często zdarza się że piesi sami z siebie usuwają mi się z drogi
          wobec czego specjalnej kosy z pieszymi nie mam :) Zresztą od jakichś 7
          lat kiedy to rower stał się dla mnie prawdziwym nałogiem i podczas
          każdego sezonu robię tysiące kilometrów to mijałem już setki patroli
          niebieskich oraz czarnych jak i mieszanych zmotoryzowanych oraz
          pieszych widzących mnie jadącego chodnikiem i nikt mi nawet słowa nie
          powiedział :) Czasem jakiś dziadek mi rzuci że po chodniku się nie
          jeździ to zawsze mu odpowiadam że na ścieżce rowerowej jest jeszcze
          więcej ludzi a ja nie chcę nikogo rozjechać :)

          --
          Kocham Bydgoszcz
          • aedesinantis Re: Rowery na Gdańskiej. ZDMiKP siada do rozmów 29.06.10, 18:51
            Dla mnie piesi bezmózgowo tarasujący ścieżki rowerowe działają
            trochę jak płachta na byka. Często nie próbuję ich nawet omijać. Raz
            zdarzyło mi się niechcący lekko potrącić jedną osobę, która wpadła we
            wściekłość.
            I więcej- uważam, że logicznie rzecz ujmując mam nawet moralnie prawo
            wjeżdżać (choćby i specjalnie) w każdego, kto tylko tarasuje mi drogę
            na ścieżce rowerowej. Chyba, że idzie jakaś większa grupka ludzi-
            wtedy nie żądam, żeby koniecznie cisnęli się na swoim chodniku.

            Gdybym to ja spacerował sobie po jezdni dla samochodów lub ścieżce
            rowerowej i został potrącony miałbym 100 procent pretensji do siebie
            i pomyślał raczej : "co ja robię ?! mam za swoje !"
Pełna wersja