Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna.

26.10.10, 15:16
Znalazłem ciekawy wątek w archiwum. Myślę, że warto poreflektować bo autor pokusił się o kompleksową analizę ostatnich 8 lat.
Czas pomyśleć o wyborach w bieżącym roku. Powoli zaczynają się wyłaniać
kandydaci. Niestety nie zauważam w nich żadnego potencjału, pomysłu na
miasto oraz wiele kluczowych spraw. Na dzień dzisiejszy wiadomo, że
ponownie kandydować będzie obecny prezydent Konstanty Dombrowicz. Ujawnił
to niejako poprzez zapowiedź ogłoszenia swojej, nowej strategii dla
miasta, która oczywiście będzie zwykłym programem wyborczym - zapowiedzią
cudów, wizualizacji, nieosiągalnych inwestycji.

Warto przeanalizować karierę Dombrowicza i nieefektywność wyborów w
Bydgoszczy. Zacznijmy od 2002 roku. Czy jeszcze pamiętacie tą
niespodziankę ? Czy już pozapominaliście ?

Mamy wyjątkowo niską frekwencję (28 % !!!! ). W pierwszej rundzie
Jasiakiewicz zdobywa około 44 % głosów. Dombrowicz przechodzi do drugiej
tury , w pierwszej i tak jest niespodzianką, zdobył 19 %. Te wybory
wydawały się z góry przesądzone na rzecz Jasiakiewicza. Ten miał całkiem
niezły okres. Pomimo wielu afer i kumplowania się miasto było w miarę
sprawnie zarządzane jak na owe czasy. Każdy wtedy wiedział, które miasto
jest ważniejsze czego nie zmieniła nawet reforma samorządowa. Pomimo
utraty Urzędu Marszałkowskiego Bydgoszcz była jedynym liderem regionu.
Nie chcę tutaj gloryfikować Jasiakiewicza, gdyż osobiście jestem jego
przeciwnikiem jednak trochę racji trzeba mu przyznać.

W drugiej rundzie sytuacja wydawała się przesądzona i ludzie zwyczajnie
nie chcieli iść na wybory. Dombrowicz zebrał elektorat "prawicowy" od
innych kandydatów i niespodziewanie wygrywa wybory (54 % - 44 tys głosów
!!!!). Poprzez organizację spotkań w salkach kościelnych zbiera
przeciwników lewackiego Jasiakiewicza.

Od tego czasu zaczyna się dramat. Od 2002 roku Bydgoszcz traci pozycję w
regionie, brakuje takiej dynamiki inwestycji jak w innych miastach.
Powolnie mały Toruń staje na szybszej drodze rozwoju. W tym czasie w
Bydgoszczy marnowany jest potencjał rozwoju w czasie prosperity. Nie
chodzi tutaj o same inwestycje w mieście, lecz również inwestycje
strategiczne, które ustalą pozycję miasta na długie lata. Nie jest to
oczywiście wina samego Dombrowicza ale również posłów, senatorów i
polityków lokalnych, którzy nie wykazali się umiejętnościami
lobbingowymi.

Bydgoszcz traci więc planowaną autostradę A1 na rzecz Torunia. Powolnie
następuje podejmowania "dziwnych" form współpracy z Toruniem. Niestety
zamiast planowanego efektu synergii następuje degradacja Bydgoszczy.
Oczywiście nie jest to zauważalne przez nieświadomych mieszkańców-
wyborców. W samym mieście zaczyna się zastój, praktycznie brak większych
inwestycji. Zamiast poprawiać infrastrukturę w centrum buduje się uliczki
osiedlowe, kwietniki organizuje się festyny. Widoczne są wpływy
wychowania w Ludowicach. Można się poczuć jak w średniej wielkości
mieście. Ulice typu dworcowa, długa zaczynają świecić pustkami,
niezauważalny zostaje potencjał Fordonu. Tracimy na rzecz Torunia CM,
zamiast lobbowania uniwersytetu medycznego placówka formalnie jest
częścią UMK.

Jest jednak wśród tego kilka inwestycji, które można uznać za połowiczny
sukces. Powstaje min. lotnisko, niestety potencjał tego miejsca nie
został wykorzystany - brak powstania terminalu Cargo, mała liczba
korzystających, ciągłe problemy, nieudana prywatyzacja (w okresie
późniejszym).

W końcu wykończona zostaje Opera Nova. "Sukces" ten jednak ma wielu ojców
i mieszkańcy dobrze wiedzą jak długo była ona budowana.

Powstaje UKW, które niestety staje się pośmiewiskiem w kraju. Dombrowicz
widzi w tym szansę ale nie zauważa jej w ATR (teraz UTP).

Jest to okres obsadzania stanowisk "swoimi", dla Dombrowicza ten okres to
nauka zawodu bycia prezydentem, niestety powolna i nieudolna.

Miasto natomiast z dawnego "miasta banków" staje się "miastem marketów".
Występuje zupełny brak myślenia o Specjalnej Strefie Ekonomicznej i
ignorancja dla inwestorów.

Przychodzą kolejne wybory w 2006 roku i pomimo rozczarowania ludzie
ponownie wybierają Dombrowicza. Występuje efekt "braku chęci zmiany" i co
ważne braku dobrych kontrkandydatów. Dombrowicz wygrywa jednak
nieznaczącą ilością głosów. W pierwszej rundzie Dombrowicz zdobywa 30 %,
Jasiakiewicz prawie 27 %. W drugiej rundzie głosy z Piotrkowskiej
przechodzą głównie na Dombrowicza, który zdobywa 54 %. Głosuje na niego
50 tys osób. Ponownie wykorzystał nieświadomą "prawicę" organizując
spotkania w salkach kościelnych. Dziwnym trafem utrzymuje dobre stosunki
z biskupem (oddaje niektóre budynki dla seminarium, biblioteki, remontuje
mu ulice pod domem).

Od 2006 roku zaczyna się dramat dla województwa i szczególnie dla
Bydgoszczy. Pomimo nieudanych lat 2002-2006, kolejny okres należy
zaliczyć to fali porażek. Marszałkiem Województwa zostaje Piotr Całbecki.
Polityk z Torunia. Bardzo zdolny, chętny do pracy. Widać jednak, że
pomylił on stanowiska. Świetnie nadaje się na prezydenta Torunia.
Niestety władza w województwie to dla niego możliwość ściągnięcia środków
dla jego ukochanego miasta (Torunia).

Początkowo wydaję się, że może jednak będzie lepiej. Dombrowicz poczuł,
że jego pozycja w wyborach nie była wcale taka pewna. Już przed wyborami
zaczynał karmić ludność wizualizacjami. Szczyt tego rodzaju polityki
następuje jednak w kolejnym okresie. Pokazuje się wizualizacje lodowisk,
stadionów, bibliotek, tramwajów do Fordonu, remontów ulic, tras
ekspresowych, parków przemysłowych itd.

Niestety dobrze operujący politycy z Torunia znajdują nowy sposób na
zwiększanie swojej pozycji. Dosyć dynamicznie budują centrum
administracyjne, ściągając do Torunia wszelkie możliwe instytucje,
agendy, urzędy. To oczywiście początek całej strategii.

Nagle pojawia się pomysł budowy metropolii bydgosko-toruńskiej, a raczej
poprawnie mówiąc według strategii twórców toruńsko-bydgoskiej. Toruń
posiadając zaledwie 200 tys. mieszkańców, 20 tys przedsiębiorstw i 15 %
bezrobocie aspiruje do bycia liderem regionu i obszarem metropolitalnym.
Pokazuje to nie tylko działalność marszałka ale również samych władz
miasta. Jedynym problemem do osiągnięcia tego celu jest odpowiednia
liczba mieszkańców, której Toruń nie posiada. Zauważony został jednak
potencjał słabej politycznie Bydgoszczy.

Dombrowicz bez skrupułów jest przychylny tworzeniu takiej metropolii.
Patrząc z zewnątrz można pomyśleć, że pomysł jest bardzo dobry. Niestety
diabeł tkwi w szczegółach, a raczej w samym pomyśle.

Dla Dombrowicza niezauważalne staje się tworzenie Metropolii Bydgoskiej.
Ewidentnie staje się zwolennikiem strategii toruńskiej. W samej
Bydgoszczy przeprowadzonych zostaje kilka inwestycji (remont stadionu,
oddanie kilku tras, remont dróg) nie są one jednak strategiczne.
Nieudolnie prywatyzowane jest lotnisko oraz zakłady miejskie. Pozytywnym
jest przyjęcie strategii skupienia się na kilku obszarach - sportu
(organizacja wielu imprez, mistrzostw, remont stadionu), rewitalizacji
Wyspy Młyńskiej, tworzeniu parku przemysłowego. Tu jednak kończą się
osiągnięcia, które i tak zostały wykonane powolnie i często z marnym
skutkiem.

W tym okresie Bydgoszcz znacząco traci na znaczeniu nie tylko w regionie
ale również w kraju. Normalnością staje się postrzeganie Bydgoszczy jako
miasta mniejszego od Torunia oraz również mniej znaczącego.

Plan Marszałka zakłada skomunikowanie Bydgoszczy i Torunia "super"
kolejką, która w przyszłości ma dojeżdżać w czasie 35 minut (tyle co
przed wojną). Bydgoszcz zostaje przekupiona za plan budowy lini
tramwajowej do Fordonu. Dla Dombrowicza to wystarczająca cena utraty
pozycji Bydgoszczy na długie lata.

Czarę goryczy wypełniają ostatnie lata. Przekazywanie znacznie większej
ilości środków unijnych na rzecz Torunia (pieniądze te rozdają urzędy w
Toruniu), walka o każdą możliwą instytucję publiczną, próba przenoszenia
wszelkich struktur do mniejszego miasta.
    • ka_zet Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 15:22
      irizar napisał:

      > Znalazłem ciekawy wątek w archiwum. Myślę, że warto poreflektować bo autor poku
      > sił się o kompleksową analizę ostatnich 8 lat.

      Nie warto.

      > Każdy wtedy wiedział, które miasto
      > jest ważniejsze czego nie zmieniła nawet reforma samorządowa. Pomimo
      > utraty Urzędu Marszałkowskiego Bydgoszcz była jedynym liderem regionu.

      Jak wiadomo wszystkie ogólnokrajowe reformy zrzucające coraz więcej spraw na samorząd wprowadzili od tego czasu źli torunianie metodą zamachu stanu.

      > Bydgoszcz traci więc planowaną autostradę A1 na rzecz Torunia.

      A to jest tak ahistoryczna brednia że aż ciężko powiedzieć, od której strony to komentować.
      • irizar Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 15:36
        Myślę ka_zet, że nie warto czekać bezczynnie, aż życie napisze dalszy scenariusz.
        • joachimzwielkim Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 20:08
          Chłopie, same subiektywy i głupoty piszesz w tym swoim pierwszym poście. Szukasz winnego upadku Bydgoszczy w Toruniu, podając nieprawdziwe informacje.
      • thomas-3 Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 18:29
        Teraz ka_zet ujawniasz bez zenady swoja sympatie i swoje powiazania z torunskim lobby. Powstaje pytanie - co ty tutaj szukasz na bydgoskim forum?. Jest dla mnie teraz jasne, dlaczego usuwasz krytyczne teksty o Calbeckim i o Lenzu, o niefortunnym tym wojewodztwie. A poza tym, kto tobie daje prawo do oceny merytorycznej wypowiedzi innych forumowiczow? Uwazasz sie na tym forum za nieomylna pytie? - chyba tylko we wlasnych oczach. Proponuje troche wiecej skromnosci a twoje komentarze zostaw dla siebie. Sa sprawy oczywiste w naszych smutnych stosunkach Bydgosko-Torunskich, ktore twoje schlebiajace pro torunskie wypowiedzi nie zmienia. Radze z tego wyciagnac wnioski dla siebie, bo w ocenie forumowiczow zostales juz dawno zakwalifikowany do grupy przeciwnikow tego miasta.



        ka_zet napisał:


        > > Bydgoszcz traci więc planowaną autostradę A1 na rzecz Torunia.
        >
        > A to jest tak ahistoryczna brednia że aż ciężko powiedzieć, od której strony to
        > komentować.
        • ka_zet Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 18:35
          thomas-3 napisał:

          > Teraz ka_zet ujawniasz bez zenady swoja sympatie i swoje powiazania z torunskim
          > lobby.

          I masońskim! Nie zapominaj też o cyklistach, bo przestaną mi płacić.

          > A poza tym, kto tobie daje prawo do oceny merytorycznej wypowiedzi innych forumowiczow?

          Ten sam "un" co całej reszcie radosnych użytkowników tego forum.

          > Sa sprawy oczywiste w naszych smutnych stosunkach Bydgosko-Torunskich, ktore twoje schlebiajace pro torunskie wypowiedzi nie zmienia.

          Tak, tak, takie oczywiste oczywistości jak Dombrowicz co przepił autostradę.
          • andy_ko ka_zet jest z PO 27.10.10, 08:39
            ka_zet jest z PO - blokuje jako moderator wszystkie negatywne wpisy na temat samej PO i Bruskiego
      • semeon Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 18:40
        ....a to jest ahistoryczna brednia..... A może wiesz jakim krytarzem planowano, już przed wojną, przeprowadzić autostradę północ - południe w Polsce? A może znasz najnowsze /przed podjęciem stosownych decyzji/ opracowania /studia/ dotyczące A1? A może wiesz kto imiennie i kiedy zadecydował o takim przebiegu A1? Drogi są po to by łaczyły największe skupiska mieszkańców pomiędzy sobą, a nie po to, żeby ich przebieg był zależny od koniunktury politcznej w momencie podejmowania decyzji. Przebieg A1 pomiędzy Bydgoszczą, a Toruniem byłby najkorzystniejszy i do tego dużo tańszy.
        • ka_zet Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 18:57
          semeon napisał:

          > ....a to jest ahistoryczna brednia..... A może wiesz jakim krytarzem planowan
          > o, już przed wojną, przeprowadzić autostradę północ - południe w Polsce?

          Przed wojną kraj wyglądał trochę inaczej. Po wojnie przebieg autostrady będącej dzisiejszą A1 w regionie ustalono w 1971 i tak już został. A już od 1963 nie miała iść koło Bydgoszczy.

          > A może znasz najnowsze /przed podjęciem stosownych decyzji/ opracowania /studia/ d
          > otyczące A1? A może wiesz kto imiennie i kiedy zadecydował o takim przebiegu A
          > 1?

          Przed podjęciem *których* stosownych decyzji? Środowiskowej? Zezwolenia na realizację inwestycji? Wpisania w studium zagospodarowania przestrzennego? Wypuszczenia koparek?

          > Drogi są po to by łaczyły największe skupiska mieszkańców pomiędzy sobą, a
          > nie po to, żeby ich przebieg był zależny od koniunktury politcznej w momencie
          > podejmowania decyzji.

          Tyle teoria. W praktyce decyzje podejmowane przez polityków są, cóż, polityczne. Zresztą ciężko powiedzieć żeby w czasie wytyczania korytarza Toruń dominował w polityce krajowej.

          > Przebieg A1 pomiędzy Bydgoszczą, a Toruniem byłby najkorzystniejszy i do tego dużo tańszy.

          Tańszy to nie wiem, ale co do tego że korzystniejszy to się zgodzę. Ba, wystarczyłoby żeby przechodziła przedmieściami, ale z drugiej strony Torunia i już byłaby znacznie funkcjonalniejsza dla regionu, nie wspominając o hipotetycznej aglomeracji. Tyle że decyzję podjęto znacznie wcześniej i nie ma co jej wrzucać do ogródka Dombrowiczowi.
    • frych47 Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 16:39
      Można by jeszcze nadmienić o licznych sporach z mieszkańcami, o trasę s5, o spalarnię, o nazwę stadionu, z gminami ościennymi, szklane domy itd.
    • semeon Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 16:50
      Ta skrócona i powierzchowna, ale jakże trafna analiza powinna być znana wszystkim bydgoszczanom, ale jak to zrobić? Zamiast faktów lokalni politycy przedstawiają hasła, a wybory wiadomo to raj dla sprytnych demagogów. Zamiast spójnej wizji przyszłej kadencji - koncert życzeń. Zamiast natychmiastowego rozwodu administracyjnego z Toruniem - umizgi w koniunkturalnych celach i pomysły dziwacznego dwu-miasta. Zamiast zdecydowanych działań - lokalne polityczne układanki. A kasa cały czas, szerokim strumieniem płynie do Torunia. My kawałek drogi ekspresowej w Białych-Błotach oni obwodnicę Torunia, my spalarnię dla nich, oni halę widowiskowo-sportową ponoć dla nas, my trasę uniwersytecką, oni most przez Wisłę z siecią ulic i wielopoziomowych skrzyżowań, my im AMB i szpitale, a oni za to środki na szpital dziecięcy, ale w Toruniu, oni autostradę w budowie, a my drogę ekspresową w odległych planach i tak można bez końca. Naprawdę trzeba mieć dużo złej woli, żeby tego nie widzieć
      • irizar Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 17:53
        Jak w obliczu zbliżających się wyborów ocenić rozwój naszego miasta? To jest trudne, bo obszar zarządzania miastem składa się z bardzo dużej liczby wątków. Prawdę mówiąc od kandydatów na prezydenta oczekiwałbym takiego przekrojowego spojrzenia na Bydgoszcz. Mają wszak spore sztaby ludzi, którzy powinni taki maksymalnie szeroki obraz miasta stworzyć. Dzień startu kampanii powinien być jak odsłonięcie kurtyny, kiedy prezentuje się wyborcom kompletny obraz rzeczywistości wzbogacony o możliwości dalszego rozwoju z zachowaniem umiaru i rozsądku. W tym kontekście sztaby wyborcze WSZYSTKICH kandydatów mnie Trochę zawodzą. Najpełniejszy obraz mógłby najłatwiej stworzyć sztab Dombrowicza, bo ma najlepszy dostęp do danych, ale z oczywistych względów nie jest w jego interesie, aby bydgoszczanie poznali wszystkie aspekty zarządzania w szczegółach. Sztab KD skupia się niestety na eksponowaniu nielicznych sukcesów, na deser serwując papierowe, ale jakże barwne prospekty.
        A jak się spojrzy na każdy z konkretów, to porażka goni porażkę. A debata toczy się w kółko kto jest winny, a nie co zrobić, żeby było lepiej.
        Wrócę do tematu lotniska bydgoskiego, które zostało "sprzedane" do Torunia. Cztery lata temu Bydgoszcz i Łódź marzyły o terminalu cargo i widziały go w kontekście perspektyw na rozwój swojej aglomeracji. Łódź we wrześniu ubiegłego roku uruchomiła lotnicze cargo(lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,7038617,Cargo_na_lotnisku_juz_od_srody_.html), a w Bydgoszczy do dzisiaj rozmawia się na temat planów. Tym Bydgoszcz różni się od prężnie rozwijających się miast, że one inwestują w swój dalszy rozwój, a my wiecznie zastanawiamy się kogo wina jest większa, że znowu nam coś nie wyszło. Czas to zmienić. Od kandydatów na prezydenta oczekiwałbym też sygnałów, że potrafią współpracować w interesie Bydgoszczy, bo jedną z najgorszych cech Dombrowicza i przyczyną wielu problemów tego miasta, była wyjątkowa zdolność tego pana do generowania konfliktów praktycznie z każdym. Od nowego prezydenta oczekiwałbym większych zdolności do współpracy z opozycją, której nie unikną.
    • stop_kondomowi Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 17:41
      jego cudowne hasło: Bydgoszcz miastem sportu!!

      gdzie najważniejszymi dla tego ludowickiego wieśniaka dyscyplinami są LA, koszykówka kobiet (pokraczna dyscyplina dla pokracznych kobiet) i wioślarstwo...

      ale przecież można tez za pieniądze bydgoszczan kupić sobie miejsce w lidze koszykówki za 500tyś. zł + kilkukrotnie więcej na starych nieudolnych pseudokoszykarzy i bawić się kilka lat w mizerię na którą chodziło kilkuset widzów.
      • aedesinantis Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 18:21
        Miasto wielkich imprez sportowych, ale nie miasto sportu.
        Sport to też masowość i wymiar rekreacyjny.

        Tam gdzie "zła komuna" stworzyła (albo planowała) tereny sportowo-rekreacyjne trwa likwidacja i plan jest jeden- totalnie bezmózgowy: naładować wszędzie tam tyle bloków ile się da.
        Obiekty sportowe Brdy- obrócone w czasach Dombrowicza w kompletną ruinę. Jeszcze kilka lat temu grano tam w piłkę- kiedyś istniał klub (w pewnym momencie lepszy niż dzisiejszy piłkarski Zawisza) z salą gimnastyczną, basenem. Zbudowano tam już kilka bloków i wystawiono teren na sprzedaż pod budowę kolejnych bloków.

        Obiekty sportowe Chemika- stadion i dawne tereny rekreacyjne. Te drugie zabudowuje się, a sam stadion planuje się zlikwidować i z budować kolejne bloki. Chemik piłkarski również stał kiedyś dużo wyżej niż Zawisza.

        Budowlani na Górzyskowie wraz z terenami koło Gersona i basenem. W PRL-u rozpoczęto budowę stadionu, planowano w całej okolicy szereg innych obiektów sportowych. Jeszcze stosunkowo niedawno działał basen (cieszący się wielkim powodzeniem) i planowano budowę kortów tenisowych.
        Basen zlikwidowano, na polu przy Gersona rezerwowanym od 40 lat na rekreację naładowano kompletnie bezładnie bloki. Stadion, na którym jeszcze kilka lat temu odbywały się treningi jest już całkowicie zapuszczony- zresztą cała kilkuhektarowa działka została sprzedana pod budowę bloków.

        Przy całej mojej pogardzie dla PRL-u, to jednak wtedy planowano z głową. To były często wspaniałe w założeniach, wielkie projekty. Nie wystarczyło po prostu pieniędzy.
        To nie wtedy były złe ciemne czasy- teraz są. W Bdg nie ma żadnych nowych szerokich planów. Jedyne co się robi, to bezrozumnie psuje dawne założenia, wszędzie bezładnie ładując okropne bloczki.
        • ka_zet Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 18:38
          aedesinantis napisał:

          > Przy całej mojej pogardzie dla PRL-u, to jednak wtedy planowano z głową. To był
          > y często wspaniałe w założeniach, wielkie projekty. Nie wystarczyło po prostu p
          > ieniędzy.

          Pieniędzy, realizmu... Z całym szacunkiem dla części założeń przestrzennych to wtedy narobiono takich głupot jak zasypanie kanału bydgoskiego czy budowa tramwaju w ciągu Szubińskiej w niewłaściwym rozstawie torów.

          Za to nie da się ukryć że pamiętano o tym że gdzieś między blokami powinno być jeszcze miejsce na szkołę, sklep, boisko...
          • aedesinantis Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 19:41
            Z całym szacunkiem dla części założeń przestrzennych to
            > wtedy narobiono takich głupot jak zasypanie kanału bydgoskiego czy budowa tramw
            > aju w ciągu Szubińskiej w niewłaściwym rozstawie torów.

            Planowano naprawdę dla pokoleń, to było nawet wizjonerstwo.

            Racja, że niszczono też nieraz bez opamiętania- barbarzyństwo ze Starofarnym, plany wyburzenia zabudowy na Dworcowej i bardzo wiele zburzonych kamienic. Ale i teraz jest nie lepiej- wyburzają przy dużo tańszej alternatywie zabudowę pod tramwaj na dworzec i próbuje się zlikwidować historyczną zabudowę przedmieścia Kujawskiego (okolice r. Bernardyńskiego).
            • ka_zet Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 19:54
              aedesinantis napisał:

              > Ale i
              > teraz jest nie lepiej- wyburzają przy dużo tańszej alternatywie zabudowę pod t
              > ramwaj na dworzec

              Takie tam wyburzenia... Omawialiśmy to gdzieś obok. IMO ciężko tu mówić o porównywalności skali.

              > i próbuje się zlikwidować historyczną zabudowę przedmieścia K
              > ujawskiego (okolice r. Bernardyńskiego).

              No właśnie już się, zauważ, nie próbuje. Konserwator był skuteczny.
        • mikimaus11 Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 27.10.10, 09:19
          > Obiekty sportowe Chemika- stadion i dawne tereny rekreacyjne. Te drugie zabudow
          > uje się, a sam stadion planuje się zlikwidować i z budować kolejne bloki. Chemi
          > k piłkarski również stał kiedyś dużo wyżej niż Zawisza.

          BREDNIE!
          Decyzję o losie terenów Chemika podjęto w 1999 uchwalając plan zagospodarowania (głosowanie Rady Miasta).
          BKS Chemik był w istocie u progu 1 ligi piłkarskiej, będąc sponsorowanym przez Weltinex (nazwa firmy była w nazwie klubu). Czy Dombrowicz jest odpowiedzialny za machloje Stajszczaków i tym samym za los klubu BKS Chemik w tamtym czasie?
    • pit771 Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna 26.10.10, 18:35
      idźmy na wybory aby ta tragiczna historia stała się tylko złą chwilą naszego miasta.
      Odsuńmy od władzy ludzi , którzy zgotowali taki los naszemu miastu, nam samym, naszym bliskim.

      Do tych co uzyskali pozycję w aparacie władzy Dombrowicza a teraz stoją na rozdrożu : zacznijcie się bić w piersi a Pan Bóg wam wybaczy , czy zrobią to bydgoszczanie czas pokaże.
      Ja nie jestem jeszcze na to gotowy a czy będę ? Nie wiem.
      • frych47 Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna 26.10.10, 19:23
        A ka_zet niech powie czy tu w ogóle będzie głosować bo się zachowuje jakby był z innego miasta i uprawiał tu tylko jakąś propagandę.
        • ka_zet Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna 26.10.10, 19:55
          frych47 napisał:

          > A ka_zet niech powie czy tu w ogóle będzie głosować

          Tu w ogóle będzie głosować. Zadowolony, czy zażyczysz sobie zaraz zaświadczenia z biura meldunkowego, odpisu urodzenia i jeszcze świadectwa chrztu na dokładkę?
          • aedesinantis Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna 26.10.10, 20:20
            Powinno się zmienić ustawę o wyborach. To nie może być tak, że mieszkało się całe życie w Bydgoszczy, a po przeprowadzce do miejsca poza miasto- ale bliżej centrum miasta niż większość Fordonu, już nie można w Bdg głosować.

            Powinna być możliwość wyrobienia zaświadczenia, potwierdzającego duże związki z miastem, które pozwoliłoby tam głosować.
    • thornan Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 22:04
      irizar napisał:
      >
      > Nagle pojawia się pomysł budowy metropolii bydgosko-toruńskiej, a raczej
      > poprawnie mówiąc według strategii twórców toruńsko-bydgoskiej. Toruń
      > posiadając zaledwie 200 tys. mieszkańców, 20 tys przedsiębiorstw i 15 %
      > bezrobocie aspiruje do bycia liderem regionu i obszarem metropolitalnym.
      > Pokazuje to nie tylko działalność marszałka ale również samych władz
      > miasta. Jedynym problemem do osiągnięcia tego celu jest odpowiednia
      > liczba mieszkańców, której Toruń nie posiada. Zauważony został jednak
      > potencjał słabej politycznie Bydgoszczy.
      >

      Jaka liczba mieszkańców jest odpowiednia? Rzeszów ma około 160 tys. , Toruń 206 tys. a Częstochowa 245 tys. Które z tych miast ma byc metropolią?
      Zachęcam do zapoznania sie z danymi starystycznymi odnośnie bezrobocia , smutna to bedzie prawda dla bydgoszczy
      • bederyk Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 22:36
        Nie podniecaj się. Toruńskie gazety już to zrobiły. Bryndza jest u was i u nas. Bezrobocie powinno być w granicach 4%. I zobacz wyniki dla miasta i powiatu. Raczej o tym bym pomyślał. Faktycznie macie zmartwienie.
      • arafat11 Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 22:36
        Jaka liczba mieszkańców jest odpowiednia? Rzeszów ma około 160 tys. , Toruń 206
        > tys. a Częstochowa 245 tys. Które z tych miast ma byc metropolią?



        wez jeszcze pod uwage miejsce gdzie te maista sie znajduja...taki rzeszow( ma wiecej mieszkancow niz napisales) w promieniu 160 kilometrow nie ma zadnego wiekszego miasta i jednoczesnie jest stolica regionu...wiec satd jego aspiracje...taki sosnowiec jest wiekszy od torunia, ale obok niego jest kilka innych duzych miast...teraz rozumiesz?



        Zachęcam do zapoznania sie z danymi starystycznymi odnośnie bezrobocia , smutna
        > to bedzie prawda dla bydgoszczy

        to znaczy co? to,ze od 11 lat macie bezrobocie w jednym miesiacy nizsze o 0,1 %?
    • bederyk Sam to pisałeś czy ktoś Tobie dyktował? 26.10.10, 22:34
      bez komentarza. Czekam na nowego prezydenta.
      • irizar Re: Sam to pisałeś czy ktoś Tobie dyktował? 27.10.10, 11:04
        link do oryginalnego wątku:
        forum.gazeta.pl/forum/w,54,109432014,109432014,Bydgoszcz_2002_2010_historia_tragiczna_Wybory2010.html
        • bederyk Re: Sam to pisałeś czy ktoś Tobie dyktował? 27.10.10, 11:08
          Więcej domysłów i spekulacji niż prawdy. Nie jestem zwolennikiem aktualnego prezydenta, ale dla mnie ten tekst to taka "babska histeria".
    • odziadek Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 26.10.10, 22:50
      smutne refleksje, smutne wnioski, a dziś dotarła do mnie wiadomość o kolejnej znajomej osobie, która opuszcza Bydgoszcz (swoje życiowe plany postanowiła związać z innym polskim miastem...)
      Kto z nas 12 lat temu przypuszczał, że nasze miasto czeka taki los? mam na myśli oczywiście rok 1998 i walkę bydgoszczan o region kujawsko-pomorski...

      • tech80 Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 27.10.10, 08:32
        odziadek napisał:
        > Kto z nas 12 lat temu przypuszczał, że nasze miasto czeka taki los? mam na myśl
        > i oczywiście rok 1998 i walkę bydgoszczan o region kujawsko-pomorski...

        bydgoskie elity polityczne całkowicie nie zdały egzaminu,
        zresztą jakie to elity i jakie bydgoskie,
        wystarczy poczytać życiorysy i widać na czym komu zależało.
        Czy chodziło o Bydgoszcz , czy "karierę" i tylko wykorzystanie naszego miasta do zaistnienia.
        Tak też zrobił Dombrowicz gdy przyjechał do stolicy województwa z powiatowego Torunia.
        Czy wtedy marzyła mu się marginalizacja Bydgoszczy i zniszczenie dorobku wielu pokoleń bydgoszczan ? może kiedyś się tego dowiemy jakie były prawdziwe intencje jego rządów w naszym mieście..
      • frych47 Re: Bydgoszcz 2002-2010 historia tragiczna. 27.10.10, 09:27
        odziadek napisał:

        > Kto z nas 12 lat temu przypuszczał, że nasze miasto czeka taki los? mam na myśl
        > i oczywiście rok 1998 i walkę bydgoszczan o region kujawsko-pomorski...
        >

        Jasiu, lobbysta bydgoski na pewno o tym wiedział.
    • tylko_fakty dzięki za fakty - dziennikarze już zapomnieli ?! 28.10.10, 21:00
      8 lat to bogaty dorobek,
      • aedesinantis Re: . 28.10.10, 22:40
        Trudno byłoby mi pisać analizę rządów prezydenckich. Jako "zwykły" obywatel nie mam pojęcia o realnym rządzeniu, nie wiem nawet dokładnie co może prezydent, a czego nie.
        Wiem tylko tyle:
        -był szereg bardzo konkretnych obietnic złożonych 4 i 8 lat temu, które do dziś nie zostały spełnione
        -był szereg niepodważalnie aroganckich zachowań wobec radnych, kibiców, oponentów
        -w Bydgoszczy buduje się proporcjonalnie o wiele mniej niż w wielu dużych polskich miastach, porównania z Poznaniem, czy Wrocławiem wychodzą gorzej niż drastycznie
        ------
        -Bydgoszcz była pod jednym względem prawdziwą metropolią, której inni mogliby zazdrościć: ilość wielkich imprez sportowych i kulturalnych transmitowanych w ogólnopolskich mediach

        Prezydent to w jakimś sensie twarz miasta. Obecna twarz jest nie do zaakceptowania.
        Mogę nawet uwierzyć w to, że większość decyzji i zachowań prezydenta wynika z wiary, że to dla dobra miasta, myślę, że on sam wierzy, że dobrze rządzi.
        Ale tym to gorzej dla miasta, skoro ma prezydenta, który sądzi, że wolno wszystko dla osiągnięcia celu i dla którego niespełnione obietnice mieszczą się w definicji osiągniętego celu.
        • aedesinantis Re: . 28.10.10, 22:59
          "Zamiast poprawiać infrastrukturę w centrum buduje się uliczki
          osiedlowe"

          Po prostu zbyt mało inwestycji jest w ogóle. Ale nigdy nie dam się przekonać (patrząc, jak-nadal- jesteśmy w skali Polski skansenem nieutwardzonych uliczek), że jest zbyt dobrze z osiedlówkami, że zrobiono ich za dużo. Jeszcze niedawno gęsto zabudowane ulice koło centrum- Gołębia, Jaskółcza były piaskowe. To było jakieś żenujące kuriozum klasyfikujące nas jawnie w 3. świecie.
          Dla mnie zrobiono osiedlówek i tak wyraźnie za mało. Zwłaszcza w stosunku do obiecywanych na lata 2002-2010 ok. dwustu kilometrów.
Pełna wersja