ludwika-ciemna
16.11.10, 12:53
Byłam, widziałam, uważnie słuchałam. Chodzi o debatę prezydencką zorganizowaną przez Radio PiK w bydgoskim ratuszu przy współudziale bodaj "EP".
Jak wypadli kandydaci (kolejność przypadkowa):
Rafał Bruski:
- dobrze ubrany, zdecydowany w każdej z wypowiedzi, nawet przytomnie ripostujący, chwilami jednak wodolejący, sprawiający wrażenie, że już jest w II turze, bo tego chce od niego jego Platforma Obywatelska
Jan Szopiński:
- bidulek połamany, ale dzielnie stawiający merytorycznie czoła, widać, że działalność samorządową ma opanowaną prawie w stu procentach, z niezłym programem prezydenckim na następne cztery lata i na sali ze wsparciem młodzieżówki SLD (wyprasujcie sobie te czerwone koszulki)
Grażyna Ciemniak:
- kobitka miła i sympatyczna, nie dająca sobie w kaszę dmuchać, z retoryką sejmową dziś nie pasującą do realiów, mało przekonywująca, no, może poza działkowiczami, odtrącona przez SLD, co niewątpliwie odbije się na wyniku, bez szans na II turę wyborów do magistratu
Kosma Złotowski:
- chce po raz drugi w swoje karierze samorządowej zostać prezydentem swojego miasta i dobrze, bo zna Bydgoszcz od podszewki, świetnie reagujący na nierozsądne wypowiedzi Dombrowicza (kiedyś byli kolegami), bez wsparcia młodzieżówki PiS, i całe szczęscie, bo mogłoby w ratuszu dojść do bijatyki z formacjami obecnego prezydenta i wojewody
Konstanty Dombrowicz:
- nie wypadało mu nie wziąć udziału w debacie, bo w końcu jako gospodarz udzielił wszystkim gościny, chwilami kompletnie niezrozumiały, mówiący za szybko, bez argumentów na trzecią kadencją, obraz człowieka zgranego, niemal sfilcowanego
A ponieważ bociany poleciały już do ciepłych krajów, to na tym i ja zakończę swoją krótką recenzję. Niech żyje BYDGOSZCZ!