Platynowe zniwa

14.02.11, 00:17
za emigrancka sciepa:

Zlote zniwa i ich ekspozycja przez rzekomo "pseudo-historyka" Grossa
bardzo ostatnio podniecaja Swinskich Ryjow.

Chcalbym pojsc tym torem dzisiaj i wzburzyc was jeszcze bardziej:
Platynowe Zniwa po 1945r gdzie miliony Swinskich Ryjow wzbogacily sie
na majatku porzuconym przez uciekajacych Niemcow. Wiem cos o tym
dobrze bo sam zylem wsrod pieknych gdanskich mebli a rodzice spali na
lozku typu biedermeier. Szafa biblioteczna, piekny fornir niemiecki,
zawierala cudowne ksiegi w jezyku Goethego i Shillera. W Bydgoszczy
wszystko, wszystko mielismy po Niemcach.
Od wspanialych mebli po podstawke pod zelazko- piekny Adolf Hitler z brazu,
otoczony wiencem lisci i zoledzi, nieco tylko postrzelany po pijaku
przez sowieckich doradcow pobliskiego UBP, poprzednich lokatorow przy ulicy Plockiej.
Ja tez wiec wzialem udzial w platynowych zniwach. Zapraszam do zwierzen kto co ma po Niemcach
    • dziwny22 Re: Platynowe zniwa 14.02.11, 01:40
      Mój ojciec był prawie 6 lat na przymusowych robotach u Niemców, najpierw we Francji, a po próbie ucieczki przeniesiony w okolice Hamburga. Jego ojca, czyli mojego dziadka i jego dwóch braci, zabili Niemcy przy próbie ucieczki z robot przymusowych /chciało im się do polskiego wojska/. Mój ojciec był za młody do wojska, miał wtedy 14 lat i dlatego go nie zabili. Dostał za te 6 lat naprawdę ciężkich robót i za zmarnowana młodość, chyba 12 lat temu, od jakiegoś polsko-niemieckiego pojednania coś około 400 DM w złotówkach po śmiesznym kursie i to by było na tyle co otrzymał od "braci" Niemców. A te 6 lat ciężkiej, niewolniczej pracy, a kogo to obchodzi?. Jak Amerykanie opanowali Hamburg to namawiali go do wyjazdu do USA, niestety nie okazał się roztropny i w maju 1946 roku wrócił do Polski z jednym małym plecakiem. Mama miała jeszcze gorzej "za Niemca", ale na jeden post wystarczy tych "dobrodziejstw".
      • swiniopas6 Re: Platynowe zniwa 14.02.11, 04:22
        400 DM to faktycznie malo, nie liczysz sie w tej konkurencji. Ja wlasnie przeprowadzam na emigranckiej sciepie-"najlepszej polskiej grupie o Zydach" pewien eksperyment.
        Zachecam Polakow i Zydow by sie przyznawali jak sie oblowili na Niemcach. Wlasnie jeden taki marcowy Izraelita wypomnial mi ow piekny obraz, pod ktorym jeszcze wczoraj pilem wodke. Wiec i tutaj go moge pokazac, wraz z zapewnieniem, ze zaplacilem Polsce podatek przy jego wywozie. (moze pozniej bo pisze na malej maszynce). Rzecz w tym, ze i Zydzi rabowali po wojnie Niemcow na potege. Mieli w tym wieksze mozliwosci, przynajmniej ci co byli w aparacie przemocy. Pisze o tym sam Jozef Swiatlo. Moj wlasny Bat'ko, tuz po wojnie czlonek czerezwyczajki bydgoskiej do walki z sabotazem i spekulacja, niezle sie oblowil. Ale on zerowal jako prokuator na
        etnicznie polskim co jedynie szabrowniczym elemencie. Element zydowski byl poza zasiegiem reki prokuratora.
        • swiniopas6 Opowiesci dziwnej tresci 14.02.11, 14:37
          Voila! www.askart.com/askart/t/alois_telarik/alois_telarik.aspx

          Dziennikarke z Berlina wsch. wozilem kiedys po Londynie. Aby jej i kierowcy urozmaicic zycie, majac na uwadze, ze ona b. swinskich ryjow z polskiego pogranicza nie lubi, opowiedzialem taka historyjke: jest wrzesien 1944, cywilna ludnosc wychodzi z Zoliborza. Moj Bat'ko, udaje cywila, kaszle ze niby gruzlik. Zdal swoich dwoch wegierskich niewolnikow niemieckiemu dowodcy(zolnierzy zlapanych w Kampinosie), przeszedl bo stary pryk, ma juz 44 lata. 8-letniej Edytki tez sie nikt nie czepia. Mamuska podpadla zolnierzowi, zerwal jej z reki zloty zegarek ale nie zabil. Zyja wszyscy.
          Nastepna odslona to styczen 1945r. Mamuska porzucila meza i corke na wygnaniu w kieleckiem. Sama sowieckimi ciezarowkami do W-wy, do swoich tajnych dokumentow. Jako pierwsza czy jedna z pierwszych osob, dostaje sie po zburzonych przeslach Mostu Kierbedzia na Zoliborz. Ksiazka pt Rapsodia Zoliborska potwierdza, sam czytalem, ze na Pl. Wilsona lezal swiezo zastrzelony trup mlodego niemieckiego oficera. Czego sie w ksiazce nie pisze to fakt, ze moja stara zatrzymala sie nad tym trupem uwaznie bo mial na reku piekny zegarek. Stala tak kilka minut i sie kiwala niczym Zyd pod sciana placzu. Na glos aby sobie dodac odwagi wolala: ty Niemcu, ty faszysto co mi zrabowales zegarek. Ja ci teraz twoj zegarek zaraz zdejme z reki! Nie dala rady, poszla w swoja strone. Gdy wracala z wojennej kwatery to Niemiec dalej tam sobie lezal. Ale juz bez zegarka.
          Czy teraz mozecie sie dziwic, ze ta kobieta z Listy Wildsteina, byla postrachem bydgoskich zlodziei i malwersantow przez wiele lat jako szara eminencja w tamtejszej delegaturze NIK?
          Ta kobieta uszkodzila mnie psychicznie na cale zycie: ja tez nie umiem krasc i rabowac. Nawet obraz jw wywiozlem legalnie, placac haracz Rzeczypospolitej. A kto glupi to robi?
          ---------------------------------------------------------
          "Dogs look up to you. Cats look down at you. Give me a pig. He just
          looks you in the eye and sees his equal." (Winston Churchill)
      • ababyd Re: Platynowe zniwa 14.02.11, 21:48
        "dziwny..", uszanowanie dla Twych Przodków, a serdeczności dla Ciebie.
        Andrzej Adamski
      • swiniopas6 Re: Platynowe zniwa 15.02.11, 00:47
        kol. dziwny, co do tych plecaczkow malych to warto wiedziec, ze one sporo dobra
        mogly pomiescic. Czytalem niedawno o przygodach w Odessie odstawionego tam w odstawke
        slynnego Marszalka Sojuza Zukova. Najpierw ukradziono mu na kwaterze zegarek.
        Pozniej zaczal walczyc z plaga rabunkow na oficerach. Otoz kazdy oficer mlodszy powracal
        z wojny z jednym co jedynie czemodanczikiem. Maly ale zasobny bo taki oficer potrafil tam zmagazynowac wiele zrabowanych zegarkow i zlota. No i lokalni zule tych zwyciezcow obrabowywali albo wrecz i zabijali na kwaterze. Jak to zwykle w tym fachu bywa, gangster podchodzil do oficera aby poprosic o ogien. Ten mu dawal "zakurit", rece mial wtedy zajete wiec latwo bylo dac takiemu w ryj albo nozem i w nogi. Marszalek ukrocil owe niecne praktyki. Na wabia wychodzily w miasto typki obu plci w mundurze i z walizeczka. Tyle tylko, ze zamiast podac zapalki to taki od razu strzelal, nie wyjmujac nawet reki z kieszeni. Tym sposobem wielki marszalek pozbyl sie od razu dwoch problemow w Odessie: bandytow i nalogowych palaczy. Nareszcie mozna bylo oddychac czystym morskim powietrzem a nie smierdzaca machorka.
        • dziwny22 Re: Platynowe zniwa 15.02.11, 01:38
          Czy to sugestia, czy refleksja ogólna?
          • swiniopas6 Re: Platynowe zniwa 15.02.11, 02:08
            Zwykla sugestia jak sie szybko wzbogacic.
            Idz na Londynek, tam sa specjalisci co ci dadza
            praktyczna lekcje.
            • dziwny22 Re: Platynowe zniwa 15.02.11, 02:27
              Ja już nie mam chęci się wzbogacać, wystarczy mi to co mam. Walkę o kość mogę pozostawić innym, przynajmniej mentalnie stać mnie na to.
              • swiniopas6 Re: Platynowe zniwa 15.02.11, 11:17
                Kolego, zrozumiesz swoj blad gdy porzuci ciebie dziewczyna dla innego
                faceta bo nie masz wypasionej bryki. Zrozumiesz wtedy ze kapitalizm to
                forma niewolnictwa gdzie tyrasz by miec wiecej i wiecej dobr doczesnych
                czy tez wzgledy samicy. A filozofowie dzis wyzeraja ze smietnikow.
                • dziwny22 Re: Platynowe zniwa 15.02.11, 14:34
                  Mieszkałem cały rok na Londynku /ul. Bocianowo/ pod koniec lat 60-tych ubiegłego wieku, mieszkałem też 10 lat na Szwederowe tak, że znam te klimaty i te teksty. A co do tematu TG to dorzucę swoją refleksję. Ja świadomie przedstawiłem, w dużym skrócie, los wojenny mojego ojca, matki był znacznie gorszy i tak sobie myślę, że ludzie pokroju moich rodziców nie maja swojego TG, a powinni ich mieć wielu. Dlaczego tak jest? Można to porównać do wielkiej wagi z dwoma szlami /tej od Temidy/, na jednej szali są sprawy związane z historią wojenną Żydów w Polsce i ta szla jest maksymalnie wychylona w dół, a na drugiej szali są wojenne losy Polaków i tam prawie nie ma nic. Może zacznijmy także kłaść wreszcie coś także na ta drugą szalę. Ja położyłem historię mojego ojca o którego krzywdę nikt i nigdzie się nie upomniał, a życie miał złamane i to we wielu aspektach. Myślę, że podobnych jemu były losy milionów Polaków z tamtych czasów i dobrze, żeby chociaż o spokój ich duszy /we większości już nie żyją/ ktoś się upomniał i oddał im podobną sprawiedliwość jaką ciągle oddajemy ofiarom Holocaustu.
                  • ababyd Re: Platynowe zniwa 15.02.11, 17:39
                    "dziwny..", uszanowanie.
                    Andrzej Adamski
                  • swiniopas6 Re: Platynowe zniwa 16.02.11, 09:19
                    No dobrze ale to znowu jest placzliwe miauczenie w rekaw. Ja prosze
                    o informacje o platynowych zniwach: jak sie nachapales na Niemcach a nie o tym,
                    jaka oni ci krzywde zrobili.
                    Ja na przyklad mam w kuchni noz wspanialy, solingen, damascenska stal.
                    Gniotsia nie lamiotsia, jakas stopa dlugosci. Moj wujaszek, dowodca plutonu
                    czolgow u Gen. Maczka, wyzwolil ten noz gdzies w Germanii. Pozniej przypomnial sobie na emigracji, ze ojciec jego byl kucharzem u hr Tarnowskiego a on sam biegal jako chlopak przy restauracji ojca. Wiec i teraz, zdeklasowany, zaczal kucharzyc z tym nozem. W Londynie i NYC.
                    A ja noz ocalilem w Brooklynie, towarzyszy mi w moich peregrynacjach po swiecie. Chwale sobie niemieckiego kucharza, ktoremu zapewne por. Lewek ten noz wyrwal z reki. Wlasnie mu dokupilem drogiego kompana z Solingen- 62 warstwy stali, niczym miecz samurajski.
                    A wiec prosze o platynopwe zyski. Nie wstydzic sie, prosze. Prawda was wyzwoli a lzawe klamstewka maja krotkie nogi.
                    • dziwny22 Re: Platynowe zniwa 16.02.11, 15:28
                      Kolego od pasania ja nie oceniam twoich wypowiedzi, nie piszę o twoich kłamstwach lub prawdzie to daruj sobie podobne oceny moich wypowiedzi. Rozumiem twój styl wiecznej prowokacji, który przypomina swoisty masochizm i mogę sie domyslać jego źródeł, ale zachowam tę ocenę dla siebie. Daj sobie czasami troszeczkę luzu i ukaż chociaż malutki rąbek swojego prawdziwego oblicza, gdyż jak piszesz prawda, także ciebie, może wyzwolić. Już się obawiam odpowiedzi, a pomimo tego piszę. Doceń to.
                      • swiniopas6 Re: Platynowe zniwa 16.02.11, 17:18
                        Chetnie ci zeskocze z garbu, przyjacielu. Owszem, chcialbym te bydgoskie swinki popasac- vide tytul mego postu. Coz, skoro niestety Swinskie Ryje skore sa do kwikow i jazgotow ale ani mru mru gdy zapytac o sedno rzeczy jw. Bardzo to rozczarowujace. A przeciez ten Gross pisze o faktach: byli Zydzi a teraz ich nie ma. Byly cale miasta zydowskie a teraz one sa polskie.
                        No i ja tez pisze o faktach: za mojej mlodosci na bydgoskich ulicach mowilo sie czesto po niemiecku. Byly tam tysiace i tysiace tzw voldsdeutchow. No i oni znikli ze swych domow i mieszkan. Najpierw uciekali w siarczysty lutowy mroz 1945, ginac po drodze. Pozniej Komuna ich zachecala do wyjazdu. No i nie jest mi wiadomym, zeby taki Niemiec cos z tej Bydzi konkretnie wywozil. Czyli, ze Bydgoszzcanie tu sie oblowili ale dzis wola siedziec cicho. Falszywe swinie.
    • ababyd Re: Platynowe zniwa 14.02.11, 21:45
      Panie Krzysztofie Robercie.
      Mama moja opowiadała mi, że po wkroczeniu okupantów niemieckich do Bydgoszczy, u Dziadków moich zjawili się jacyś Niemcy i zarekwirowali /czy dobre słowo?/ meble, własność moich Przodków - Polaków. Jeden z braci Mamy udał się za nimi, chyba gdzieś na ul Długą /Mama wymieniła adres, ale..?/.
      I co teraz?
      Mieszkam od urodzenia w kamienicy, gdzie po Niemcach zostało kilka książek o ich wojennych sukcesach, porażkach aliantów oraz o szlachetnym panu Adolfie ... .
      I co teraz?
      Zło rodzi zło, zawsze. Należyte rozumienie EWANGELII jest receptą na normalność. Szkoda, że od ponad 2000.lat my tego nie chcemy.
      Serdeczności, Andrzej Adamski.
      • swiniopas6 Re: Platynowe zniwa 15.02.11, 00:55
        Panie Andrzeju, nie nalezy sie zbytnio przywiazywac do mebli bo one moga spowolnic czlowieka gdy bedzie musial dawac drapaka. Moj Bat'ko dorobil sie wlasnie przed wojna nowych mebli jako prokurator w Bialymstoku. Ale gdy z kampanii wrzesniowej powrocil tam to mloda zonka pogonila go won, grzecznie pytajac- a ty co tutaj robisz? Facet dzieki niej wydrapal sie z dolow katynskich.
        Zyje jeszcze w W-wie staruszek, mjr rezerwy i nasz krewny. Legia Honorowa na scianie, przewodniczacy zwiazku zolnierzy na Zachodzie. Otoz ten czlowiek tez mial tatusia, oficera saperow. Tez nie poszedl do niewoli, bryknal do zony i dzieci. Ale tamta malzonka blagala czlowieka: nie zostawiaj nas bo bolszewicy ukradna meble!- rzecz miala miejsce rowniez w Bialymstoku. Skutek: kapitan Jaroszenko do dolu, zona i dzieci do Kazachstanu mieszkac w lepiance z wielbladziego lajna. A meble do dzis zdobia jakies moskiewskie mieszkanie.
        • ababyd Re: Platynowe zniwa 15.02.11, 09:06
          Krzysztofie Robercie. Nie wierzę, że nie załapałeś moich wypocin.
          Mam wrażenie,że Tomasz G. zachęca do mówienia o roli jego ziomków, nie tylko w "ramieniu" PRL. Myślę, że zachęca, namawia do rozdrapywania ran wzajemnych, do antysemityzmu.
          Niektórzy mówią, że im potrzebna jest nienawiść do Żydów, w celach wiadomych?
          Zło potęguje zło. Jeśli my nie potrafimy tego się wyzbyć, pomagajmy otworzyć oczy następnym pokoleniom. Niech mają nadzieję, szczególnie nadzieję płynącą z EWANGELII.
          Uszanowanie, AA.
          • swiniopas6 Re: Platynowe zniwa 15.02.11, 11:10
            Panie Andrzeju, Pan Tomek G. oczywiscie judzi- slowo to pochodzi, jak wiemy, od "jude". Ma do zemsty prawo , moim zdaniem- skoro Ojczyzna go nie chciala w 1968r. Niektorzy obserwatorzy uwazaja ponadto, ze TG wykonuje powazne zadanie dla Kahalu- ustawia Polakow w pozycji "chlopcow do bicia". Jego sprawa.
            Moja sprawa aby wykazac, ze Polacy zachowuja sie daleko niewlasciwie. Ze skacza i wyja niczym malpy na drucie, ksiazki nawet nie czytajac. Ze zdaja sie zaprzeczac oczywistym faktom przejecia majatku tego narodu. A przy tym zwracam sie do podjudzaczy i pytam: a gdzie wyscie byli po wojnie? Na czyje zamowienie wagony i ciezarowki mebli pelne zrabowanego poniemieckiego dobra jechaly wprost do willi Bermanow i innych? Byl Pan moze w willi Bermana, namiestnika Stalina na Polske? W Otwocku, b. ladna willa, ja tam bylem. Z drugiej strony przyznac musze, ze Pawelek, moj przyjaciel z lawy szkolnej w Bydgoszczy, ktory mial za wujka samego Hilarego Minca, trzeciego czlowieka w Polsce za Stallina- jakos nie oplywal w nadmierne dostatki. To ja sam mialem jako dziecko wlasna sluzaca i zylem w przepychu w wilii po zamordowanej przez Niemcow hrabinie. Pawelek mial co jedynie rodzicow drukarzy - gruzlikow.
            • ababyd Re: Platynowe zniwa 15.02.11, 17:45
              Ciekawe refleksje.
              To nie Ojczyzna go nie chciała. Każde zło jest warte napiętnowania, czy poczynione przeze mnie, przez Polaka, Żyda, komunistę, .., biskupa,... .
              Warto mówić o faktach, stosować do porównań tą samą miarę. Prawda jest!
              Ogóreczki także jeszcze są, ukłony, AA.
    • swiniopas6 Platynowe zniwa- odp na ciekawy list 17.02.11, 15:57
      x...@gazeta.pl wrote:
      > Zaciekawiła mnie informacja ,że mieszkał/a Pan/ Pani na ulicy Płockiej w Bydgoszczy. Ta ulica w czasie wojny nosiła nazwę Eisenhartstr. Mieszkali przy niej wysocy urzędnicy niemieccy. Między innymi szef Arbeitsamt,u Ficher, a dom obok szef urzędu bezpieczeństwa rzeszy von Salich.Jeżeli ma Pan/Pani jakieś informacje na ten temat to proszę o kontakt.Co do platynowych żniw to muszę Pana/Panią rozczarować bo samego siebie jest trudno ograbić.
      >

      Ul. Plocka 12 ,lata 1946- 57, tam mieszkalismy. Ja urodzony w 1947r.
      jak Pan wie, za rogiem byla siedziba UBP, dawne gestapo a przedwojna dom sierot.
      Ja w pieknej willi po hr Dabrowskiej, zameczonej w Ravensbruck za to, ze bezczelnie pod nosem hitlerowcow sluchala radia. Piekny jej portret, damy na szezlongu, rozdarl bagnetem
      lono pijany doradca radziecki przy UB. Matka go pozszywala i do dzis zdobi kapciore
      domu w Nowej Wsi Wielkiej. Oprocz tatusia co sie skiepsil z komuna, naokolo sami
      ubowcy ale willa pierwsza z prawej to jakis sedzia, za nami mjr UB Tomicki a dalej
      prokurator Dobrzanski. Najlepszy jednak byl ubek npko Rakowski co gral na puzonie. Przyjaznilem
      sie z jego synkiem, pamietam ze tatus albo gral albo czyscil pepesze. Musial wiec byc niskiej
      rangi katem skoro nie przyslugiwal mu pistolet
      U nas stosy czarnych papierow z gapa sie walaly po katach. Pamiatki po tamtych panach jak wyzej, ojciec
      stukal na odwrocie pisma procesowe na brudno bo z papierem bylo krucho.
      A ta wille za rogiem, tam gdzie dzis budynek z apteka, doskonale pamietam. Bonza brunatny mial tam kort do gry
      w tenisa. Za moich czasow mieszkal w zdobycznej willi sekretarz partii, mial ogromnego wilka, rzekomo psa SS.
      Z wilkiem poznalem sie nader dobrze bo gdysmy poszli tam z Czesiem, synem innego z kolei ubowca, pobiegac
      sobie to wilka to nader zdenerwowalo. Pogonil nas i Czesiek, chyzy w nogach, zdolal zbiec. Mnie przewrocil
      i jak pamietam, zlapal fachowo za gardlo. Zamiast jednak jednym klapnieciem zakonczyc moje zycie to wilk ss-manski
      okazal sie byc jagnieciem w wilczej skorze. Puscil po chwili i wrocilem do domu placzac, lekko co jedynie podrapany.
      Malo tego, wilk ten jak kazdy pies, rozumial po rosyjsku! Wylazl na przystanek tramwajowy pozniej i gdy go wskazalem
      to ojciec zwymyslal go grubym slowem w jezyku Puszkina. Pies podwinal ogon i uciekl do siebie. Ojciec gdzies sie poskarzyl
      i pies ow wkrotce zniknal na zawsze. A szkoda bo co winien pies gdy mu dzieci w ucho krzycza?

      Trudno mowic w owych wypadkach o rabowaniu Niemcow, gdyz bylo to faktycznie rabowanie siebie. Niemcy zrabowali
      wille No 12 i wykonczyli jej wlasccielke. Pozniej po wojnie odkupil ja sklepikarz Szarejko, legalnie i daj mu Panie Boze
      i jego zstepnym dlugie tam w niej zycie. Szarejkowie do dzis chyba handluja na ul. Dlugiej a ja sam sie ciesze obrazem po
      brunatnym bonzie.

      fatso
      • liloop Re: Platynowe zniwa- odp na ciekawy list 17.02.11, 22:09
        Wspaniale Pan opowiada, bardzo ciekawie się czyta, a opowieści fascynujące. Pan mógłby chyba życiorysem kilka osób obdzielić. Proszę o więcej wspomnień! Gdyby je odpowiednio pozbierać mogłaby wyjść świetna książka! Niesamowite!
        • swiniopas6 Re: Platynowe zniwa- odp na ciekawy list 18.02.11, 00:24
          Dziekuje. To nie beletrystyka ale literatura faktu wiec nie moja tutaj
          zasluga. Po prostu takie byly czasy. Ale skoro jest zapotrzebowanie
          to co- nieco dopowiem. Mieszkalismy na parterze willi a nad nami Wisniewcy.
          On, ubowiec ,z oswiecimskim numerem, zajezdzal podchmielony ubecka
          "cytryna", francuskim Citroenem kupionym przez rzad Bieruta za skradzione
          polskie zloto. Ona, jakas wiedzma, nie wolno mi bylo z nimi rozmawiac.
          Mieli tez i corke, normalne zycie na zgliszczach. Matka darla z nimi o cos
          koty.
          Ciekawsi byli sasiedzi obok. Dziadek Maciejewski w swym domu lubil
          odrabac kurze glowe na pienku co ja obserwowalem z muru. Zdziwilo mnie
          to bo gdy ojcu ktos podarowal zajaca to mnie pocieszano, ze zajaczek wpadl na tory
          i sie zabil. Ojciec jako prokurator mordowal przed, w trakcie i po wojnie ludzi a tu
          mnie wmawiano ,ze ludzie sa dobrzy i takich brzydkich rzeczy nie robia. Dziadek Czesia
          to stary wiarus co nie zostal wykwaterowany ze swej wilii bo wydal corke za Ubowca.
          Poczciwy to byl ubek, ten Wawrzyniak. Ciagle na gazie, prowadzil sklep pod zoltymi firankami.- Czyli ze nie torturowal ale za to kradl na potege i wkrotce poszedl siedziec. Mial brata ambasadora w Indonezji bo oni byli AL-wcy. No i gdy ow AL-wiec przyjechal limuzyna
          Tatra z W-wy to tam sie odbywalo wielkie picia. A my z Czesiem biegalismy wokolo sluchajac opowiesci partyzanckich. Obok mego przyjaciela Czesia to ja tam kochalem jedna tylko osobe: babcie Maciejewska. To byla moja babcia, prawdziwa babcia a nie te dwie ropuchy co sie przez moje dziecinstwo przewinely. Jedna, skapa Finka, przeleciala jak meteor i zaraz bryknela do Finlandii a potem do corki w Londynie, do wrazego gniazda. Druga byla jeszcze gorsza.
          Dama co nie mogla zapomniec tych 17 osob sluzby, tych guwernantek do dzieci w Charkowie.
          Ta juz mi zyc nie dawala. Przybiegam z ulicy bo pic mi sie chce, przystawiam ryjek do kranu.
          NIEEE! nie pij bo sie przeziebisz, otrujesz! lapie noz bo mi sie jesc chce i chce sobie zrobic kromke ze smalcem. Nie, bo sie skaleczysz. Kiedys ojciec dal mi miekka gruszke abym zaniosl tej starej. Widze, ze siedzi na werandzie, czyta L'Humanite po francusku i szuka jak zwykle portretow Stalina aby im wykluc oczy. Wrzucilem gruszke przez okno z wrzaskiem- Babka masz! Chyba oberwalem za to pozniej ale nie od ojca bo ten czlowiek co w oczy zagladal mordowanym ludziom, w zyciu nawet na mnie nie krzyknal.
          Babcia Maciejewska, moja i Czesia babcia, lezy dzis na cmentarzu parafii Wincentego a Paulo pod lasem. Gdy tam czasem bywam to i ja odwiedzam, wole ja pamietac taka jaka byla w czasie mojego dziecinstwa a nie taka, jaka odwiedzilem jako juz lekarz w Bydzi, gdy umierala na tzw dropsy.
          No i jeszcze jedna pamiatke mam po tamtych latach: malutka blizne w intymnym miejscu na tylku. To moj kolezka Czesio gonil mnie z szabla dziadka w owym sasiednim ogrodzie. Ja upadlem a on mi czubek szabli tam wsadzil. Ranka zagoila sie jak na psie a mile wspomnienie mlodosci pozostalo. Prost!
          ---------------------------------------------------------
          "Dogs look up to you. Cats look down at you. Give me a pig. He just
          looks you in the eye and sees his equal." (Winston Churchill)
          • ababyd Re: Platynowe zniwa- odp na ciekawy list 18.02.11, 09:20
            Krzysztofie Robercie, Pani powyżej ma rację. Robisz to ładnie - wiem to od dawna, ale, jeśli miałeś, masz, trochę radości swego życia, daj odrobinę ciepła swym przodkom. Współczuję im, prawda jest najważniejsza /szacunek za nią/, ale z ewidentnego zła można wyprowadzać dobro.
            Każdy z nich, ale i my także, zda sprawę z włodarstwa swego, swego, swego,.. .
            Kłaniam się, Andrzej Adamski.
            • swiniopas6 Swiniopas w Koronie 18.02.11, 13:13
              Panie Andrzeju, jak tak o dyrdymalkach z przeszlosci moglbym
              dlugo jeszcze bo ledwie nagryzlem wierzcholek gory lodowej.
              Ale czy tez warto? Trzeba z zywymi naprzod isc- jak pisal Asnyk.
              Wlasnie moja korona na glowie nieco napeczniala a juz niedlugo
              pewnie sama bedzie sie unosic jak balon w powietrzu. Gdy ja wyludzalem
              od portugalczyka za jedne $4K( on spiewal dziewiec i pol tys.), czyli po ok $27 za uncje to ten facet co tak haniebnie wlasnie obrabowal wlasna mamuske ze skarbu, twierdzil ze mi sie
              to zwroci w ciagu miesiaca. Niestety, zajelo mi to 3.5 lat by moj szmal odzyskac.
              No ale od wczoraj jedziemy bez trzymanki- korona sama na siebie zarabia bo dzis
              srebro juz prawie za $32 za uncje. I pomyslec tylko- mialem ja oddac do bydgoskiego muzeum, jeszcze placic by ja przyjsc obejrzec...no bydgoski glup, dyrektor, jej nie chcial.
              Prawda ze piekna?
              s269.photobucket.com/albums/jj51/swiniopas/?action=view¤t=Koronacja.jpg
              Aha, Madonna Donatello, zamiast u Biskupa, wisi w W-wie, druga u Maciusia, tego od Choroby Wikingow, dwie mi jeszcze pozostaly i kazda wisi w innnej sypialni. Srebro sterlingowe, niezle sie nachapalem jak na Brombergera przystalo, no nie?
              ---------------------------------------------------------
              "Dogs look up to you. Cats look down at you. Give me a pig. He just
              looks you in the eye and sees his equal." (Winston Churchill)
              • ababyd Re: Swiniopas w Koronie 18.02.11, 13:26
                Czterdziesty siódmy rocznik, dobrze Pan wygląda Krzysztofie Robercie. Korona piękna, a jeśli dyr muzeum, bydgoskiego muzeum, jej nie chciał, to ja nie chcę takiego dyrektora /zresztą od pierwszej chwili nie jestem Jego entuzjastą/.
                Jeszcze raz dzięki za piękną fotografię sreber. Już dawno nie oglądałem, ale mam ją ciągle "w oczach".
                Szacunek i prośba o uszanowanie przodków /choć o smutnych życiorysach/, AA.
                • swiniopas6 Re: Swiniopas w Koronie 18.02.11, 17:13
                  Dlaczego smutnych? Zyciorysy nader udane bo przezyli w zasadzie wszyscy.
                  A ze tracili kilkakrotnie wszystko po drodze? Najwazniejsze, ze mieli po drodze ta jakas
                  gibkosc, niczym weze, ktora pozwolala im sie wysliznac z matni. Przezyli i jeszcze sie
                  nachapali po drodze. A srebrna korona znowu dzis idze w gore jak balon, moja kopalnia zlota, gdzie mam udzialy w Irlandii, tez prosperuje jako chyba jedyne takie przedsiewziecie w Europie. Barszcz czerwony na mielonym miesie i polskich proszkach bulgoce w ogromnym garze na parterze. Czyli zyc, nie umierac czego i Panu zycze. Nawiasem mowiac czy i pan sie nachapal troche na platynowych zniwach w Polsce?
                  • ababyd Re: Swiniopas w Koronie 18.02.11, 18:57
                    Mam wrażenie, że nie doczytał Pan wcześniej. Posiadam kilka propagandowych książek wychwalających sukcesy niejakiego Adolfa na różnych frontach i w uszach przekleństwa mojego Ojca, na jego temat.
                    System wartości moich przodków jest powodem do dumy, przez co żniwowanie nas nie dotyczyło.
                    Serdeczności, AA.
                    • swiniopas6 Re: Swiniopas w Koronie 18.02.11, 19:19
                      Szan. Panie Andrzeju- aby sie nachapac na Niemcach nie trzeba bylo
                      koniecznie zrywac Niemce zegarka z reki. Zywej albo martwej. Ktos inny za nas mogl to zrobic.
                      Ot, niejaki Wolodzko, kolega z klasy licealnej opowiedzial nam historyjke
                      wlasnego tatusia. Wolodzko senior walczyl w LWP na Wale Pomorskim.
                      Byl swiadkiem jak Niemcy trafili w czolg sowiecki i ten sie palil. We wlazie lezal
                      czolgista, nie mogl wylezc bo byl raniony w nogi. Polak podbiegl pod ogniem
                      nieprzyjaciela i Rosjanina wyciagnal. Wdzieczny bojec, juz bezpiecznie gdzies w rowie,
                      wyciagnal do swego zbawcy oba ramiona, zawolal: Bieri skolko chocziesz!
                      A ten patrzy i widzi na obu przegubach mnostwo zegarkow niemieckich. Nie pamietam czy cos wzial, Polacy sa nader wstydliwi w przyznawaniu sie do grabiezy. Co widac z powyzszego watku az nadto wyraznie. Serdecznosci.
                      • ababyd Re: Swiniopas w Koronie 18.02.11, 21:24
                        Rozumiem Pana, ale lubię prawdę. Gdybym coś takiego doświadczył, podzieliłbym się... , na forum. Może nie tylko na forum, ale cieszyłbym się także z łupów zdobytych etyczną drogą.
                        Tymczasem cieszę się z przesłanej przez Pana fotki ze srebrami i z kilku porcelanowych talerzyków po Rodzicach i krewnych /może one użniwowane?/.
                        Ukłony, AA.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja