Konflikt lekarzy w Juraszu. A cierpi pacjent

24.02.11, 10:00
Proponuję panów doktorków na kurację odchudzającą finansowo. Przez 5 lat najniższ krajowa. Może wtedy pójda po rozum do głowy.
    • b.kobieta Re: Konflikt lekarzy w Juraszu. A cierpi pacjent 24.02.11, 12:12
      Za cwaniackie i chore uważam
      pozwolenie na działanie jakiś prywatności ( spółek )
      No ale:
      jak już się na to pozwoliło, to wyjścia są dwa:
      - albo na to, nadal i w świetle prawa, pozwalać
      - albo stan do normalności przywrócić
      ( myślę o narmalności dla pacjentów a nie dla spółki lekarzy ).
      Przywrócić oznacza:
      zerwać wszelkie umowy niekorzystne dla pacjentów
      zawrzeć umowy o pracę.
      Kto z lekarzy niezdowolony = niech swój szpital otwiera.
      Wszelkie, nowe, nawet mocno płatne, inicjatywy, popieram.
      W szpitalu publicznym oczekuję
      publicznego rozliczania pieniędzy
      i upubliczniania tego
      co kto robi
      ( a jak widać - często nie robi, choć pieniądzę za robienie pobiera ).





    • loban1980 W tym Juraszu to ostatno regularnie są jakieś jaja 24.02.11, 12:42
      a to z rezydentów chcą zrobić niewolników pracujących na 3 zmiany, a to dziwne rzeczy dzieją się z anestezjologami . Może przyczyny trzeba szukać wyżej. Ryba psuje się od głowy.
    • olala-la Konflikt lekarzy w Juraszu. A cierpi pacjent 24.02.11, 15:54
      karygodne... lekarze chyba zapomnieli po co są lekarzami
    • aaandzia1984 Konflikt lekarzy w Juraszu. A cierpi pacjent 24.02.11, 16:10
      nie lubię tego szpitala,jest niemiła obsługa prawie wszędzie a w szczególności na izbie przyjęć, tak blondynka, wszystko robią z łaską, zero kultury - jak im się nie chce to niech zmienia prace albo wyjada z tego kraju
    • uwoj.bydgoszcz A co na to dyrektor d.s. lecznictwa? 24.02.11, 16:19
      Czym się zajmuje, że nie ma czasu na reakcje? A może trzeba sprawą zainteresować rzecznika praw pacjenta, a może rzecznika odpowiedzialności zawodowej? Czy rektor Collegium Medicum nie powinna interweniować? Czyżby z perspektywy Torunia nie widać łamania ustawy o zoz? Np. art. 1 ust 4. pkt 2) "Zakład opieki zdrowotnej ani inne podmioty na terenie zakładu opieki zdrowotnej nie mogą prowadzić działalności uciążliwej dla pacjenta lub przebiegu leczenia albo innej działalności, która nie służy zaspokajaniu potrzeb pacjenta i realizacji jego praw,...". art. 15 1.50)Jeżeli zakład opieki zdrowotnej w całym zakresie lub w części swojej działalności przestał odpowiadać wymaganiom określonym w art. 9 lub 10 albo narusza przepisy ustawy lub zostało stwierdzone naruszenie przepisów o wykonywaniu zawodów medycznych, albo w sposób rażący narusza statut zakładu, organ prowadzący rejestr wyznacza termin usunięcia uchybień, a po jego bezskutecznym upływie podejmuje decyzję o wykreśleniu zakładu z rejestru w całości lub w części dotyczącej działalności nieodpowiadającej wymaganiom ustawy...."
      Pacjentka ma prawo wynikające z Art. 19. ust 1 pk 4) intymności i poszanowania godności w czasie udzielania świadczeń zdrowotnych; , a w przypadku naruszenia tego prawa: Art. 19a ust.1. W razie zawinionego naruszenia praw pacjenta, o których mowa w art. 18 ust. 2 i ust. 3 pkt 1 oraz w art. 19 ust. 1 pkt 1-4 i ust. 3, sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę na podstawie art. 448 Kodeksu cywilnego. Dalszych naruszeń już mi się nie chce szukać - pan Kozyra (art. 44 ust. 1. Odpowiedzialność za zarządzanie publicznym zakładem opieki zdrowotnej ponosi kierownik zakładu.) z panią rektor powinni.
      Puścić konowałów z torbami, dyrektora do pośredniaka to się nauczą przestrzegania prawa.
Pełna wersja