janusz.02
08.04.11, 11:21
Jestem profesorem Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Nie twierdzę, że UKW jest potężną i idealnie zarządzaną uczelnią. Jest najmłodszym, rozwijającym się uniwersytetem w kraju. Natomiast ze smutkiem stwierdzam, że naszego Uniwersytetu nie lubi się. Więcej, idea powołania uniwersytetu w naszym mieście od początku nie znajdowała wsparcia.
Gdy w pierwszej połowie lat 90-tych w innych miastach integrowały się uczelnie, tworząc nowe uniwersytety, w Bydgoszczy tylko ówczesna WSP otwarcie wyrażała gotowość przystąpienia do takiej inicjatywy. Po kilku latach dziwnych dyskusji władze i senat WSP podjęły odważną decyzję o samodzielnym rozwoju w kierunku uniwersytetu. Środowisko naszej uczelni dowiodło, że jest skuteczne i w stosunkowo krótkim czasie uzyskało ustawowe uprawnienia najpierw Akademii Bydgoskiej a następnie tzw. pełnego „bez przymiotnikowego” Uniwersytetu. Społeczności miasta, w tym niektórym dziennikarzom, a przede wszystkim naszym studentom trzeba wyraźnie zakomunikować, że uczelnia nasza przestała być pedagogiczną i humanistyczną, stworzyła wieloprofilową ofertę edukacyjną i z wielkim zaangażowaniem zdobywa kolejne uprawnienia naukowe w dziedzinie nauk przyrodniczych oraz ścisłych. UKW jest największą uczelnią w mieście o dużym potencjale, który gwarantuje, że w odpowiednim terminie (do 2016 roku) spełni warunki nowej ustawy (tj. powiększy z obecnych 9 do wymaganych ustawowo 10 uprawnień naukowych). Z problemem zmian w ustawowych wymaganiach borykają się inne, starsze od naszego, uniwersytety w kraju. Nie ma mowy o powrocie do uczelni pedagogicznej, a tym bardziej do nazwy Akademia. UKW potrzebuje jednak przyjaznego otoczenia w wielkim wysiłku dalszego skutecznego rozwoju.
Dziennikarzom stawiającym tezę, że w naszym Uniwersytecie nic się nie dzieje, proponuję, aby w porozumieniu z rzecznikiem UKW, wybrały 1 miesiąc z życia uniwersytetu i napisały na ten temat artykuł. Nie ma sensu w tym miejscu opisywać ważnych wydarzeń naukowych oraz działań kulturalnych i społecznych. Być może promocja uczelni nie jest wystarczająco skuteczna, być może UKW skoncentrowany na „budowaniu siebie”, nie potrafi jeszcze wystarczająco skutecznie kształtować przyjaznych relacji z otoczeniem. Mam jednak nadzieję na pomoc w tej sprawie bydgoskich mediów i przyjaciół.
W debacie podjętej przez „Gazetę” – chcę wierzyć, że w trosce o nasz Uniwersytet – nie mogę jednak przemilczeć dwóch wątku. Pierwszy z nich dotyczy studentów. Z racji pełnionej do niedawna funkcji we władzach uczelni miałem możliwość współpracy ze studentami i mam jak najlepsze zdanie o ich inicjatywie, zaangażowaniu oraz kulturze osobistej. Na kierunku, na którym wykładam mam do czynienia z wybitnymi studentami, laureatami stypendiów Prezydenta Miasta, Marszałka naszego regionu i Premiera RP, a także stypendiów zagranicznych, w tym Fullbrighta. Druga sprawa dotyczy aktywności profesorów UKW w ważnych dla miasta i regionu sprawach. Nie wymienię ich wszystkich. Wspomnę jedynie, że w sprawach miasta i regionu (w tym metropolii) sam osobiście opublikowałem w bydgoskiej prasie dwie szerokie wypowiedzi.
Na koniec nasuwa mi się refleksja, że skoro nasz Uniwersytet wzbudza zainteresowanie i emocje, to być może, nie jest on obojętny społeczności miasta i może w nieodległej przyszłości przestaniemy się dziwić, że Bydgoszcz ma Uniwersytet.