swiniopas6
03.05.11, 14:28
Pisze do mnie mlodszy brat kolegi szkolnego sprzed lat 50-ciu z okladem.
List ciekawy ale nie mam zgody na to by go upublicznic. Moge jednak zamiescic
moja wlasna odpowiedz. Rzecz dotyczy Panstwowej Podstawowej Szkoly Muzycznej w Bydgoszczy sprzed lat 50-ciu z okladem.
Dziekuje za przypomnienie milego dziecinstwa owe 50 lat temu z plusem. Moje spojrzenie na sprawy jest nieco skrzywione zyciowym doswiadczeniem.
Pamietam dobrze Tatusia waszego gdy bylem z wizyta w waszym domu na Kapusciskach. Nieco podchmielony, epatowal mnie wspomnieniem z lagru sowieckiego gdzie mial konsumowac z glodu wszelkie robactwo i szczury. Bardzo mnie to frapowalo. Owe panienki: Karaczun, Purzycka, pamietam dobrze. Szafranska- nie bardzo.
Sam za kare siedzialem na ogol w lawce z grzeczna Ewunia Galecka. Pozniej jako dentystka zadbala o moje zeby w momencie gdy mialem bryknac
na Zachod.
Najlepszy jednak to ow belfer Dondalski. Gral w Filharmonii Pomorskiej i mial faktycznie swoja klase w Szkole Muzycznej. Mial tez synalka o pare lat od nas starszego, zdolnego skrzypka. Facet ow pozniej jako czlonek trupy muzykantow pod nazwa Musica Antiqua jezdzil do Torunia i wokolo, przy okazji rabujac z kolegami jakies kioski Ruchu czy cos w tym rodzaju. Juz jako prowodyr Bandy Dondalskiego zasiadl na lawie oskarzonych i dostal wyrok jak za morderstwo. Moj bat'ko bronil w tym procesie mniejszego zlodziejaszka. Mialem tu mala sasysfakcje, takie germnanskie shadenfreude bo ow Dondalski klepnal mnie mocno w tlusty tyleczek az lzy mi polecialy, jeszcze gdy bylem trzecioklasista. Niewielu ludziom udalo sie mnie w zyciu uderzyc by nie dostac natychmiast w ryja spowrotem, dlatego rzecz dobrze pamietam.
Co do owego Andrzeja Michalskiego to pamietam faceta ze strasznej strony. Ukochane dziecko swoich rodzicow, mial wypielegnowane zeszyty i teksty pieknie kaligrafowane podczas gdy u mnie roznie z tym bywalo. No i pewnego razu, gdzies w 2-giej klasie, jem sliwki w przerwie i niewiele myslac, wrzucilem koledze sliwke do tornistra. Niech tez sobie poje jak znajdzie- pomyslalem niewinnie. Juz wieczorem, po lekcji skrzypiec u p. Sucheckiej, napada mnie tatus z mamusia owego Michalskiego. Krzycza, ze ja nienawidze ich synusia bo on ladnie pisze a ja-wiadomo, jak kura pazurem. I ze z tej nienawisci mu podlozylem sliwke.
Sliwka sie rozgniotla, zeszyty do wyrzucenia a stara Michalska spazmuje, tatus bierze sie niemal do bicia. Moj wlasny tatus co ludzi zawodowo jako prokurator mordowal, w zyciu nawet na mnie nie krzyknal wiec nic dziwnego ze niemal sralem po nogach ze strachu. Do dzis owa przygode pamietam. Ciesze sie jednak, ze ow Michalski, od ktorego pozniej przez lata trzymalem sie z daleka, zyje i gdzies tam u was w Bydgoszczy chalturzy. I ja tak moglem skonczyc gdyby nie dobry Pan Bog laskawy, co mnie zezwolil na ciekawsze zycie.
Prosze pozdrowic ode mnie Pana Profesora PAN.
Robak