Palac Mlodziezy na czaszkach i piszczelach ojcow

IP: *.ipt.aol.com 17.05.04, 20:55
Zastepca I sekretarza d/s specjalnych KM PZPR, Zyd, kazal w roku 1948 zrownac z ziemia
cmentarz budowniczych miasta przy ulicy Jagiellonskiej, poniewaz wsrod niech znajdowali sie
Prusacy.

Po wojnie Jakub Berman i zydowska mafia niszczyli i rugowali wszelkie slady "poniemieckie" w
Polsce.

Cmentarz mial groby od lat 1700-ych. Zyd kazal posiac tam trawe, zrobic alejki i postawic lawki.
Bydgoszczanie nazywaja to "Parkiem Sztywnych". Lawki niekiedy trzeszcza, bo kosci pod nimi
chrzeszcza.

W latach 70-ych inny Zyd kazal zbudowac na cmentarzu Palac Mlodziezy. W piwnicach,
najwiecej pod basenem plywackim walaja sie piszczele, kregoslupy i czaszki ludzi zasluzonych
dla miasta, ludzi ktorzy z wielka pieczolowitoscia je zbudowali. Bydgoszcz jest podobna do
Poznania, czysta i schludna, jej architektura ma zabytki secesji i fien de sieclu.

Leza tam bracia Mateccy, ktorzy mieli dwupietrowy sklep konfekcji przy Starym Rynku, lezy
Kreski, ktory mial sklep sprzetu gospodarstwa domowego przy ul. Gdanskiej naprzeciwko kina
Pomorzanin i setki, setki innych.

Zyd barbarzynca nie poprzestal na cmentarzu. On rowniez kazal Frankiscie, Jerzemu
Niesiobedzkiemu, z Urzedu Kontroli Widowisk, Publikacji, Radia i Telewizji przy ul.
Paderewskiego 10 zgromadzic setki tysiecy ksiazek z Biblioteki Miejskiej przy ul. Dlugiej, z
dzielnicowych bibliotek, wypozyczalni, czytelni, szkol, teatrow itd drukowanych w jezyku
niemieckim.

Byly wsrod nich dziela od Goethego po Schillera i z najrozniejszych dzialow, nawet nuty z
piesniami Schuberta.

On kazal Niesiobedzkiemu przetransportowac je do kotlowni koszarow WOP-u przy ul.
Warszawskiej i tam spalic je w piecu kotlowni.

Nastepnie kazal jemu zgromadzic polskojezyczne ksiazki, ktore byly "antyrewolucyjne", np.
tekst sztuki teatralnej Stanislawa Witkiewicza: "Szewcy".

I takze spalic przy ul. Warszawskiej.

Ksiazki do spalenia byly strzezone, ale Niesiobedzki zatrzymal sobie jedna, gdy pomagal
robotnikom wrzucac je do pieca - autorstwa jezuity, pt. "Od caratu bialego do czerwonego".

________________________________

Kiedy widze zydowskie dokudramy z holywudu o paleniu ksiazek przez SA-manow, to
przypomina mi sie mowa poznanska Heinricha Himmlera do SS-manow:
Wiem, ze wielu przyjdzie do mnie zarzekajac sie, ze zna bardzo przyzwoitego Zyda, ze ten
nikgo nie skrzywdzil i nie skrzywdzi. Nie zmienia to faktu, ze... itd.

Dla mnie obrazem Zyda jest zoldak zydowski w Palestynie, ktory morduje rozrywajac w kawalki
dzieci i kobiety, albo Zyd z Sowietow w Bydgoszczy, ktory sprofanowal i zniszczyl cmentarz i
ktory spalil Ode Goethego, piesni Schuberta i ksiazki kucharskie, bo byly napisane w
znienawidzonym przez Zyda jezyku.
    • Gość: miraculix Re: Palac Mlodziezy na czaszkach i piszczelach oj IP: *.dip.t-dialin.net 18.05.04, 00:40
      Ach, teraz wszystko jest jasne. Najpierw jako "Bydgoszczanin", teraz
      jako "barbarzynstwo". Ten drugi przydomek pasuje do ciebie i tobie podobnych o
      wiele lepiej. Ale mozesz jeszcze sprobowac jako "koziolek matolek", baranku...
      • vaterland Re: Palac Mlodziezy na czaszkach i piszczelach oj 18.05.04, 00:46
        Gość portalu: miraculix napisał(a):

        > Ach, teraz wszystko jest jasne. Najpierw jako "Bydgoszczanin", teraz
        > jako "barbarzynstwo". Ten drugi przydomek pasuje do ciebie i tobie podobnych
        o
        > wiele lepiej. Ale mozesz jeszcze sprobowac jako "koziolek matolek",
        baranku...
        >
        Taki sprytny jesteś,że ludzi oczerniasz.Ja jestem dieckiem Bydgoszczy ,bo tu
        kiedyś mieszkałem i Torunia bo już Go nie opuszczę.
        Ludzie mają prawo pisac to co Ich boli z dawnej przeszłości.Pamiętam
        Bydgoszcz,kiedy wzdłuż Jagoielońskiej stał Pruski Mur,a na brukowanej drodze
        jezdziły zdezelowane tramwaje.
        • Gość: fatso Re: Palac Mlodziezy na czaszkach i piszczelach oj IP: 5.2.* / *.server.ntli.net 18.05.04, 05:18
          bardzo przewrotny artykulik ksywy "Barbarzynstwo".
          Facet Zydow nie lubi, to jasne. Ale dlaczego ich zaraz winic za to, ze Bydgoszcz
          w obronie swej polskosci postanowila po wojnie zlikwidowac niemiecki cmentarz w
          centrum miasta? Ksywa powoluje sie przewrotnie na to ze jacys polscy kupcy znalezli
          w pozniejszym Parku Sztywnych swoje ostatnie miejsce. Ja zas pamietam, ze jako
          dziecko na Bielawkach, slyszalem od starszych co tam biegali obserwowac
          wydarzenia, ze wykopywane trupy mialy w rozpadajacych sie trumnach czesto
          mundury kordziki, medale. Czyli byly PRUSACKIE. Nikt wowczas jakos nie biadal,
          ze krzywda sie stala jego babci, dziadkowi itp bo mysmy tam swoich bliskich nie
          mieli. Mysmy, tzn polskojezyczni bo w owczesnej Bydgoszczy wczesnych lat 50-tych
          bylo sporo jeszcze volksdeutch'ow. Niemcy mieli takze swoj cmentarz przy
          ul.Artyleryjskiej, ewangelicki i tego nikt nie ruszal.
          Aha, jeszcze jedno: biadajac nad b.cmentarzem pod Parkiem Sztywnych ksywa "B"
          powinien uczciwie przyznac, ze tam wlasnie pochowano kilkadziesiat niemieckich
          trupow po Krwawej Niedzieli 3 Wrzesnia 1939r. Sam widzialem propagandowe
          zdjecia w fotomagazynie chwili pt Hitler in Polen. Jesli fakt usuniecia
          powyzszych sladow zbrodni polskich boli ksywe "B" to nalezaloby zapytac, tak dla
          symetrii, gdzie sa groby pomordowanych w rewanzu setek Polakow?
          • Gość: Barbarzynstwo! Flaga:trupia czaszka i piszczele nadPalacem Mlodz IP: *.ipt.aol.com 20.05.04, 21:42
            Gosc portalu: fatso napisal:
            > Jesli fakt usuniecia powyzszych sladow zbrodni polskich
            > boli ksywe "B" to nalezaloby zapytac, tak dla symetrii,
            > gdzie sa groby pomordowanych w rewanzu setek Polakow?

            1. Nie wiesz gdzie sa pochowani Polacy rozstrzelani w odwecie i dla zasiania terroru za tzw.
            Krwawa Niedziele?
            Wstyd, fatso.
            Wsrod nich byl moj najblizszy krewniak.
            Na Wzgorzu Wolnosci (Gorze Bismarcka) i na cmentarzu kolo lotniska przy ul. Szubinskiej.
            Pochowki odbyly sie z wielka pompa. Sprowadzono mlodziez ze szkol, przyjechala Kronika
            Filmowa z Warsiawy, ksieza pokropili trumny i naprawde bylo zalko.

            Mojego krewniaka rozpoznaly corki przy ekshumacji z cala pewnoscia po guzikach u marynarki.
            Jego katowano w wiezieniu przy ul. Marszalka Focha, czerwonym budynku z odkrytej cegly, gdzie
            za komuny byla komenda wojskowej policji, vis a vis redakcji IKP, a po drugiej stronie przez Brde,
            Kosciola Farnego.

            Kiedy moja matka poszla tam na dziedziniec sie rozgladac, on uchylil okna i wzywal ja polszeptem
            po imieniu. Ona poznala go tylko po glosie, tak byl znieksztalcony.

            Czy pamietasz, ze Kosciol Pojezuicki przy Starym Rynku zburzono? Mowiono, dlatego, ze
            rozstrzelany przed nim ksiadz oparl sie skrawawiona reka o mur i zostawil slad dloni. Chociaz
            Niemcy to zamalowali, to ludzie przechadzali sie tam specjalnie, zeby zobaczyc dowod
            bestialstwa.

            Ten ksiadz stal przy rozstrzelaniu obok mojego krewniaka.

            Dopiero po wojnie dowiedzielismy sie, gdzie Niemcy ich pogrzebali.


            2. Piszesz: "Jesli fakt usuniecia powyzszych sladow zbrodni polskich..."
            To nie sa zbrodnie polskie i nie "gest obronny Bydgoszczy", jak ktos inny napisal.
            Zniszczenie cmentarza to barbarzynstwo intruzow w Polsce.

            W Lodzi bestialsko zbuldozerowano za komuny Zydowski Cmentarz Komunalny, ale dopiero
            obecnie wyszla prawda na jaw, ze w ten sposob Zydzi-komunisci z KP chcieli spacyfikowac
            syjonistow w Polsce, najliczniejszych w Lodzi.
            (W 1968 wyslali ich na zaludnienie swiezo okupowanych terenow arabskich wokol Palestyny.)

            To jest takze barbarzynstwo.

            Polakow na to nie byloby stac, tylko Zydow.

            Ale to dluzsza historia, wspominam tylko, zebys zrozumial, ze nawet ludojady w Kamerunie
            szanuja miejsca pochowku, ale sa bestie o ludzkiej podobiznie, ktore nigdy ludzmi sie nie stana i
            obarczac beda swoja wina za wlasne bestialstwo narody i religie.
            • Gość: fatso Re: Flaga:trupia czaszka i piszczele nadPalacem M IP: 5.2.* / *.server.ntli.net 21.05.04, 09:06
              kolego "B", faktycznjnie nie wiedzialem jako ze od lat juz zagladam do
              rodzinnego miasta najwyzej raz na rok. Wiem za to i to od dziecka o legendzie
              zwiazanej z krwawa reka rozstrzelanego ksiedza. Kiedys przymierzalem sie nawet
              aby napisac na ten temat krotka nowelke, zbieralem nawet materialy ale dzisiaj
              juz wiem ze pies z kulawa noga by tego nie wzial do reki. Inne czasy.
              Tym niemniej musze sie uprzec, ze decyzja powojennych organow wladzy w
              Bydgoszczy byla sluszna i to bez wzgledu na to czy owa decyzje wydal Zyd w
              jarmulce, Zyd w sowieckiej rubaszce czy tez zwyczajny etnicznie polski swinski
              ryj. Cmentarz niemiecki w sercu miasta nie mial racji bytu. Tak sie sklada, ze
              bywalem po wielekroc na cmentarzu ewangelicko-augsburskim przy torach(mam tam
              pochowana babke, 100% Finke bydgoska rodem z Suomi i cmentarz ow zawsze sprawial
              na mnie ponure wrazenie. Takiego szkaradztwa nie mozna bylo zostawic w sercu
              miasta, nawet gdyby tam mialy lezec niemieckie ofiary bydgoskiej nocy Swietego
              Bartlomieja 3.09.1939.
    • polynomial Re: Palac Mlodziezy na czaszkach i piszczelach oj 18.05.04, 06:46
      Gość portalu: Barbarzynstwo! napisał(a):


      > Zyd barbarzynca nie poprzestal na cmentarzu. On rowniez kazal Frankiscie, Jerze
      > mu
      > Niesiobedzkiemu, z Urzedu Kontroli Widowisk, Publikacji, Radia i Telewizji przy
      > ul.
      > Paderewskiego 10 zgromadzic setki tysiecy ksiazek z Biblioteki Miejskiej przy u
      > l. Dlugiej, z
      > dzielnicowych bibliotek, wypozyczalni, czytelni, szkol, teatrow itd drukowanych
      > w jezyku
      > niemieckim.
      >
      > Byly wsrod nich dziela od Goethego po Schillera i z najrozniejszych dzialow, na
      > wet nuty z
      > piesniami Schuberta.
      >
      > On kazal Niesiobedzkiemu przetransportowac je do kotlowni koszarow WOP-u przy u
      > l.
      > Warszawskiej i tam spalic je w piecu kotlowni.
      >
      > Nastepnie kazal jemu zgromadzic polskojezyczne ksiazki, ktore byly "antyrewoluc
      > yjne", np.
      > tekst sztuki teatralnej Stanislawa Witkiewicza: "Szewcy".
      >
      > I takze spalic przy ul. Warszawskiej.
      >
      > Ksiazki do spalenia byly strzezone, ale Niesiobedzki zatrzymal sobie jedna, gdy
      > pomagal
      > robotnikom wrzucac je do pieca - autorstwa jezuity, pt. "Od caratu bialego do c
      > zerwonego".

      Nie tak dawno widziałem te "spalone" germanica na półkach WiMBP, w liczbie kilku
      tysięcy vol. Spoczywają sobie cichutko i bezpiecznie.
      Tak że część prusackiej spuścizny literackiej jest przechowywane w likwidowanej
      obecnie Bibliotece Rolniczej przy ul. Weyssenhoffa.

      Z pozdrowieniami
      Polynomial-C
      • Gość: Czejen Re: Palac Mlodziezy na czaszkach i piszczelach oj IP: 62.244.143.* 18.05.04, 22:39
        Polynomial-C
        Dobry kawałek,
        w to mi graj!
      • Gość: Barbarzynstwo! Palac Mlodziezy na czaszkach i piszczelach ojcow IP: *.ipt.aol.com 20.05.04, 20:34
        Gosc portalu polynomial napisal:
        > Nie tak dawno widzialem te "spalone" germanica
        > na pólkach WiMBP, w liczbie kilkutysięcy vol.
        > Spoczywaja sobie cichutko i bezpiecznie.
        > Takze czesc prusackiej puscizny literackiej
        > jest przechowywana w likwidowanej
        > obecnie Bibliotece Rolniczej przy ul. Weyssenhoffa.

        Potwierdzasz to, co napisalem.

        1. Czesc "germanic-ow", jak je nazywasz, pozostala w Bibliotece Miejskiej przy ul. Dlugiej nie
        spalona. Ale nie wypozyczano jej, nie byla ona wniesiona do katalogu, czyli mogles awanturowac
        sie w wypozyczalni Biblioteki, a nie wypozyczono ci nic z tego. Tlumaczeniem bylo: tylko na
        specjalne zezwolenie dyrektora dla pracownikow naukowych dla konkretnej pracy
        naukowo-badawczej i na potwierdzajace zaswiadczenie z placowki naukowej .

        2. Byly wypozyczane natomiast w oryginale poezje Zyda Heinricha Heine-go, lub powiesci Zyda
        Thomasa Manna.

        3. Dlaczego nie spalono wszystkiego, zapytaj Jerzego Niesiobedzkiego, jezeli przyzna sie, co
        zrobil, albo bylego dyrektora Biblioteki.
        Ponadto - pomocnik Niesiobedzkiego w Urzedzie Kontroli Widowisk, Publikacji, Radia i Prasy przy
        ul. Paderewskiego 10 moze ci opowiedziec o przebiegu calej akcji, bo on na rowni z Niesiobedzkim
        werbowal robotnikow i dopilnowal, by zaden nie zabral ksiazek do domu.

        4. Nie wiedzialem o ksiazkach niemieckich w bibliotece instytutu rolniczego. Na pewno nie
        znajduja sie tam dziela literackie, a tylko podreczniki rolnictwa i prace naukowe dla waskiego i
        nielicznego grona czytelnikow, czego nie sprawdziles, a to wielka roznica.

        Summa summarum: bzdurzysz.

        Powodzenia
        • Gość: chle, chle, heniu Wytrzyj pianę, heniu IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.04, 20:54
          Jakie to nowe slowo heniu poznal: bzdurzysz!
          Chle, chle ales heniu-stasiu przywalil :-)))))

          I bzdurzenie wytyka innym gosc, ktory Bydgoszczy od 50 lat nie widzial. Kazda
          twoja tzw. madrosc pochodzi z cudzych postow przeczytanych na tym forum w ciagu
          ostatniego roku. No nie kazda - antysmicki sosik dolewasz sam, ze swojej
          ulubionej stronki, ktora tak niegdys chetnie tu reklamowales (i pewnie do tego
          kilka smakowitych kawalkow zapamietanych z obowiazkowej w szkole lektury
          Sturmera?). Do tego kilka wycinkow ze starych numerow IKP (vide wspominki
          Niesiobedzkiego) i nasz mentor zamorski gotowy. Ach, jaki on obeznany, jaki
          pomyslowy. Coz ze fakty sie nie zgadzaja - tym gorzej dla faktow!

          A moze sie pochwalisz zawodowy patrioto, jak to sie wygodnie zylo jako
          volksdojcz w tym oplakiwanym brombergu? W takim kontekscie ciagle biadanie
          nad "grobami ojcow" nabiera innego znaczenia, prawda? Jak sie w mlodosci
          nawymyslalo "germanskich" korzeni, to na starosc trudno przestac o nich myslec?
          Przez te 50 lat nawet raz dupy sie nie chcialo ruszyc, zeby
          zobaczyc "wytesknione miasto"? Ameryka lepsza? To twoja mordeczka bardziej do
          kubelka pasuje, niz do tego forum - pajacyku...
        • polynomial Re: Palac Mlodziezy na czaszkach i piszczelach oj 20.05.04, 22:08
          Gość portalu: Barbarzynstwo! napisał(a):

          > Gosc portalu polynomial napisal:
          > > Nie tak dawno widzialem te "spalone" germanica
          > > na pólkach WiMBP, w liczbie kilkutysięcy vol.
          > > Spoczywaja sobie cichutko i bezpiecznie.
          > > Takze czesc prusackiej puscizny literackiej
          > > jest przechowywana w likwidowanej
          > > obecnie Bibliotece Rolniczej przy ul. Weyssenhoffa.
          >
          > Potwierdzasz to, co napisalem.

          A napisałeś, że poniemieckie książki zostały spalone. Ja twierdzę, iż stoją na
          półkach WiMBP. Sam je tam tam widziałem. Gdzie tu potwierdzenie?!
          >
          > 1. Czesc "germanic-ow", jak je nazywasz, pozostala w Bibliotece Miejskiej przy
          > ul. Dlugiej nie
          > spalona.

          Dobrze, dobrze... Zmiana wersji. :D
          Ale nie wypozyczano jej, nie byla ona wniesiona do katalogu, czyli mog
          > les awanturowac
          > sie w wypozyczalni Biblioteki, a nie wypozyczono ci nic z tego. Tlumaczeniem by
          > lo: tylko na
          > specjalne zezwolenie dyrektora dla pracownikow naukowych dla konkretnej pracy
          > naukowo-badawczej i na potwierdzajace zaswiadczenie z placowki naukowej .

          Tak. Nie wypożycza się do domu książek wydanych przed 1945 rokiem. Ale to tylko
          jeden jedyny powód. Co do dostępności księgozbioru i jego skatalogowania, to
          jest on dostępny bez specjalnych zezwoleń w czytelni (po złożeniu rewersu p.
          bibliotekarka przyniesie) i skatalogowany. :D Trzeba tylko poszukać.
          Do niedawna był jeszcze mały problem gdyż książki należało zamawiać z
          kilkudniowym wyprzedzeniem. Spowodowane to było lokalizacją księgozbioru we
          Fordonie.
          Specjalne zewolenia uzyskuje się na przeglądanie starodruków (bernardina).


          >
          > 2. Byly wypozyczane natomiast w oryginale poezje Zyda Heinricha Heine-go, lub p
          > owiesci Zyda
          > Thomasa Manna.
          >
          > 3. Dlaczego nie spalono wszystkiego, zapytaj Jerzego Niesiobedzkiego, jezeli pr
          > zyzna sie, co
          > zrobil, albo bylego dyrektora Biblioteki.

          Którego dyrektora biblioteki?

          > Ponadto - pomocnik Niesiobedzkiego w Urzedzie Kontroli Widowisk, Publikacji, Ra
          > dia i Prasy przy
          > ul. Paderewskiego 10 moze ci opowiedziec o przebiegu calej akcji, bo on na rown
          > i z Niesiobedzkim
          > werbowal robotnikow i dopilnowal, by zaden nie zabral ksiazek do domu.
          >
          > 4. Nie wiedzialem o ksiazkach niemieckich w bibliotece instytutu rolniczego. Na
          > pewno nie
          > znajduja sie tam dziela literackie, a tylko podreczniki rolnictwa i prace nauk
          > owe dla waskiego i
          > nielicznego grona czytelnikow, czego nie sprawdziles, a to wielka roznica.

          Skąd wiesz, ze nie sprawdziłem? Nie znasz mnie i nic nie możesz o mnie
          powiedzieć.To po pierwsze.
          Po drugie nie pisałem o Bibliotece "Instytutu Rolniczego" jak nazywasz i która
          się mieści przy ul. Bernardyńskiej, a o Centralnej Bibliotece Rolniczej przy
          ul.Weyssenhoffa. To dwie różne biblioteki. Nie sprawdziłeś, a tworzysz jakieś
          "argumenty"
          Nie twierdziłem, że w likwidowanej Centralnej Bibliotece Rolniczej jest
          litertura piękna. Raczej sama nazwa tej biblioteki określa dziedzinę
          gromadzonych zbiorów.
          >
          > Summa summarum: bzdurzysz.

          Ja też pozdrawiam! :D
          >
          > Powodzenia

          Polynomial-C
          • Gość: Barbarzynstwo! Herb Palacu:Trupia czaszka i skrzyzowane piszczele IP: *.ipt.aol.com 21.05.04, 02:58
            1.
            > polynomial napisal: Gosc portalu: "Barbarzynstwo!" zmienil wersje.

            Nie zmienilem, tylko nie napisalem wczesniej. Dowiedzialem od bibliotekarzy (w latach 50-tych?),
            ze czesc niemieckich ksiazek pozostala i dlatego domagalem sie wypozyczenia. Ale nawet do
            czytelni nie chcieli wydac do poczytania, jesli nie okazano sie potwierdzona potrzeba pisania
            pracy naukowej. Rowniez nie chcieli pozyczyc do nauki niemieckiego w liceach.

            Kto tam w Bydgoszczy pisal prace naukowe? Nie bylo uniwersytetu, nie bylo nic. Chodzilo tylko o
            uniedostepnienie, a nie o ochrone ksiazek sprzed 1945.

            Ciekawe, dlaczego Niesiobedzki nie spalil wszystkich ksiazek? Przeciez taki byl nakaz Zastepcy I
            Sekretarza KM PZPR d/s Specjalnych.

            Interesujace byloby zrobic dochodzenie historyczne i wydobyc na swiatlo dzienne przyczyny.
            Moze by tak chwycic za wlosy Niesiobeckiego i - bec o kolano: Dlaczego nie spaliles wszystkich
            ksiazek?! I bec o kolano. Moze by powiedzial, bo on byl latwy do zastrachania go.

            Inaczej ta tajemnica zamknie sie w trumnie Jerzyka hrabi Niesiobedzkiego.

            Takze tego jego pomocnika moznaby wziac na amerykanskie tortury skuteczne w Iraku. Rozebrac
            do naga i wlozyc torebke papierowa na leb i przyskrzynic fajfusa: Dlaczego nie spaliliscie
            wszystkich ksiazek, he? Mow, bo scisne!!!

            No wiec nie mnie pytaj, tylko wybierz sie z pytaniami do tych obu, ale wpierw ubierz buty okute, bo
            po dobroci nie powiedza.

            O tym jest wiele wiecej, ale zatrzymam do autobiografii.

            2.
            Za moich czasow byla biblioteka w instytucie rolniczym przy Pl. Weyssenhofa, ale, powtarzam, nie
            wiedzialem, ze tam byly pozycje w jezyku niemieckim.

            O bibliotece przy szkole rolniczej przy ul. Bernardynskiej wiem niewiele (procz tego, ze tam
            poderwalem bardzo atrakcyjne dziewcze, pachniala jasnymi lanami, samo zdrowie!)

            Poza tym - watpie, by tam byla beletrystyka, a jezeli - to przez zaniedbanie Urzedu Kontroli, a i
            tak - nieznana i niedostepna dla publicznosci z miasta.

            3.
            Nie chodzi tu jednak o chwytanie za jezyk na podstawie domyslow. Gdy chodzi o mnie ? to, co tu
            napisalem, widzialem i slyszalem wlasnymi oczami i uszami i wiem co mowie.

            Teraz Ty przespaceruj sie do szkoly rolniczej i instytutu i rozpytaj sie o historie bibliotek. Wtedy,
            jak sie dowiesz czegos na czym mozna polegac, napisz tu sprawozdanie, a potem nawet i swoje
            rzeczowe komentarze.

            W bibliotece miejskiej dowiesz sie o nazwisko dyrektora, ktory, jezeli zyje, opowie Ci szczegoly.
            Te bedziesz musial potwierdzic relacjami starych bibliotekarzy, a wszystkie "zeznania"
            podeprzec zapisami bibliotecznymi. Musze tlumaczyc Ci dlaczego?

            No to dziela
            i powodzenia
            • polynomial Re: Herb Palacu:Trupia czaszka i skrzyzowane pisz 21.05.04, 06:39
              1. Raczej trudno będzie namierzyć pracowników WiMBP, którzy pracowali tam w
              latach pięćdziesiątych. To było 54 lata temu, więc prawdopodobnie już nie żyją.
              Dzisiaj mięli by ok. 80. lat.
              2. Być może, powtarzam "być może" palono książki z tzw. mienia poniemieckiego.
              Ale z tego na ile orientuje się w historii bydgoskich bibliotek, to z żadnej
              nie wyniesiono księgozbioru do kotłowni.

              Pozdrawiam
              Polynomial-C

              p.s. Ciekawostka: w magazynie książek WiMBP, w jej piwnicy na suficie
              pozostała róża Masonerii. Może i u nas w Bydgoszczy, jak w książce Eco,
              pojawiają się w gmachu biblioteki Masoni w Noc Świętojańską? :P :D
    • Gość: heniu-fan Re: Palac Mlodziezy na czaszkach i piszczelach oj IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 18.05.04, 08:50
      Hi heniu!
      powiedz, ale tak szczerze - ty tak te kolejne nicki i brednie wymyslasz na
      trzezwo, czy musisz sobie cos popic wczesniej? Jak ci tak szkodza i zawadzaja
      amerykanskie filmy, to po jaka cholere zwiales do tej okropnej ameryki?
      Uparles sie nas bawic wlasnymi bajeczkami kompilowanymi z przypadkowo dobranych
      faktow i wlasnych bredni.
      Moze tak odrobinke prawdy?
      Na przyklad historyjke, jak to dzielny stasiu (znany na bydgoskim forum w
      kilkudziesieciu wcieleniach) zwial z B. na floryde wykorzystujac zielony
      ausweis z Brombergu, dzieki ktoremu zdrowo sobie pozyl jako kumpel szwabow do
      1945? Ze skromny jestes? Ale po co? To moze byc bardzo pouczajace dla
      mlodziezy, ktora chcialaby sie urzadzic w zyciu
      • Gość: 44 PalacMlodz.podflagakorsarska: czaszka i piszczele! IP: *.ipt.aol.com 20.05.04, 09:49
        Bardzo dobrze sie stalo, ze odezwal sie miraculix, vaterland, polynomial, czejen i heniu-fan:

        Widac, ze jeden bol mamy wspolny:
        ucierpielismy od Prusakow Wilusia, Niemcow Adolfa i Zydow Kaganowiczow.

        Nasze zyciorysy sa skrzywione. Tych urodzonych do roku, powiedzmy, 1926, przez Hitlera.
        Urodzonych pozniej - przez Hitlera i zydostwo komunistyczne. Zgadzamy sie?

        Kwestia, ktora moze nas poroznic to jest: jak sie znalezc dzisiaj ?
        Kazdy nosi jakis garb na plecach, gorzkosc wspomnien utraconego dziecinstwa czy mlodosci, albo
        utraty bliskich - w sercu, w duszy.

        My, ktorych zmarnowala wojna i "zydokomuna", nie mozemy zyc jeszcze raz, idac do grobu. Jak
        wyprostowac zycie przed mlodymi? - oto jest pytanie chwili.

        Ja moge znalezc satysfakcje i radosc w ogladaniu lepszych czasow i bylbym zadowolony z calego
        mojego zycia, gdybym widzial, ze po mnie mlodzi zyja i beda zyc bez takich marazmow, jakie
        doznaly nasze pokolenia od Hitlera i Stalina.

        Wolnosc nie jest uprawnieniem. O wolnosc trzeba walczyc nieustannie. (Cesarstwo Rzymskie
        utrzymywalo armie wciaz walczace. Kiedy wojsko podupadlo, upadlo Cesarstwo.)

        Dlatego zalezaloby mi na wzniesieniu symboli zwyciestwa nad Niemcami, jak np. odbudowanie
        rzezby "Potop" w wodotrysku Parku Jana Kazimierza na koszt Niemcow, ale przede wszystkim
        udostepnienie studentom uniwersytetow niemieckich za podatki brukselskie.

        Zdaje sobie sprawe, ze nie ma uczelni w zasiegu Bydgoszczy. Dlatego nalezy zadbac o dostep do
        juz-obecnie-od-nowego-roku istniejacych najlepszych w swiecie uniwersytetow co najmniej
        najzdolniejszym. Nalezaloby zadbac o pokrycie kosztu dla 2 mln polskich studentow. Juz.

        W perspektywie bylaby budowa szybkiej koleji do Berlina przez Poznan. (Dziki Zachod w Ameryce
        zmienil sie w cywilizacje odkad zbudowano kolej ze wschodniego wybrzeza.) Ale to juz po naszej
        smierci.

        Moj Boze, Prusacy zostawili Polakom piekne miasto w 1920 roku i co zniego zostalo? A czy mozna
        sobie pomyslec, zeby drugie podobnie wspaniale moznaby postawic dzisiaj obok?

        www.bydzia.pl/pocztowki/kartka.php?id=108
        Przeciez nie ma nawet przyzwoitej autostrady do Torunia, zeby studenci dojezdzali masowo do
        UMK. A ten zolty wagonik dojazdowy na szynach, zbudowany w garazu za manko, to satyra. No
        ludzie, nie dajmy sie zwariowac.

        Polak, co ma posade, dokrada do pensji, kombinuje tak jak go nauczyla "zydokomuna". Ludzi nie
        mozna za to winic. Trzeba stworzyc warunki do cywilizowanego zycia.

        Powszechna jest nadzieja: ja sie sam dorobie, pojade popracowac "na czarno" do Niemiec, albo
        do Chicago i przywioze taki szmal, ze otworze warsztat samochodowy, myjke, albo kupie sklep
        spozywczy.

        Byl w Chicago arcybiskup Polonii, majacy siedzibe w Rzymie dzieki naszemu Wojtyle, Szczepan
        Wesoly. Ubolewal on nad tym, ze w Niemczech znajdowaly prace kobiety z Polski do podcierania
        zadkow umierajacym Niemcom, a dla mezczyzn nie ma wielkiego zapotrzebowania. One czuly sie
        ponizone, posylaly marki mezowi w Polsce, gdzie on chodzil na boki, a dzieci zaniedbywaly
        regularne jedzenie obiadu i opuszczaly sie w nauce. Wielka czesc ich zarobku szla na utrzymanie
        w Niemczech.

        Niejedna, kiedy wrocila, zobaczyla, ze gra nie warta byla swieczki za te Pfenigi. Zobaczyla, ze on
        zadawal sie z inna, dzieci lataly samopas i tak niejedna rodzina ponioslo kleske.

        Mozna sledzic statystyki, ale widziec to na wlasne oczy. . .

        Slowacki napisal o swojej ojczyznie: chcialbym ja dzwignac, uszczesliwic, nia caly swiat zadziwic.

        No co ja mam Wam powiedziec, miraculix, vaterland, polynomial, czejen i heniu-fan, co macie swoje
        zycia w Polsce?
        "Przede mna rozlales na Zachodzie tecze blaskow promienista.
        Lecz choc mi tak ty zlocisz niebo i moze, smutno mi Boze."
Pełna wersja