bydgoszczanka urodziła w taksówce

09.09.11, 09:21
Może już słyszałyście, że wczoraj po południu w okolicach Reala kobieta urodziła córkę w taksówce. Karetka dojechała tam kilka minut później gdy dziecko było już na świecie. Wszystko skończyło się dobrze, obie matka i córka są w szpitalu Biziela i są w dobrej formie. Tak się składa, że to moja znajoma, wiem o tym od wczoraj, dostałam zdjęcie Małej mmsem i ... nie mogę się otrząsnąć.
    • makarcia Re: bydgoszczanka urodziła w taksówce 09.09.11, 09:48
      Dziwi mnie , że jak zaczęła się akcja porodowa to taksówkę wezwała a nie karetkę. Chyba nie spodziewała się, że tak szybko pójdzie.
      Miała szczęście, że poszło tak szybko i dobrze się skończyło :)
    • lorek08 Re: bydgoszczanka urodziła w taksówce 10.09.11, 11:13
      Wczoraj na tvp info oglądałam tą Panią :)
      Gratulacje chociaż nie zazdroszczę takiego porodu ;)
    • wyczyny Re: bydgoszczanka urodziła w taksówce 10.09.11, 22:02
      mam nadzieję, że mała zostanie godnie obdarowana przez korporację - linie lotnicze, dla przykładu, fundują w takich wypadkach darmowe przeloty ;-)
    • natamaj1 Re: bydgoszczanka urodziła w taksówce 12.09.11, 10:22
      O rany ale czad :)
      Zawsze jak czytam takie newsy to z jednej strony wspolczuje kobietom ktore mialy taki nagly i szybki porod poza szpitalem. Bo to napewno jest strasznie stresujaca sytuacja. Ale z drugiej to nieco im zazdroszcze, ja rodzilam w szpitalu otoczona fachowa opieka a urodzic i tak nie moglam. Meczylam sie strasznie i skonczylo sie cesarka. Dobrze ze wszystko skonczylo sie dobrze i dzieciol caly i zdrowy.
      • jusiadyk Re: bydgoszczanka urodziła w taksówce 12.09.11, 10:49
        I mama i córka są już w domu. Widziałam się z mamą przypadkiem, jest tym trochę oszołomiona ale wszystko z nimi dobrze. Ja drugie dziecko urodziłam bardzo szybko ale jednak w szpitalu i nie chciałabym mieć takiej przygody jak Basia. Z Miedzynia do żadnego szpitala nie jest blisko, to jeszcze były godziny szczytu. Całe szczęście, że to jej czwarty poród i że był z nią mąż.
Pełna wersja