vviosna
25.05.04, 23:03
Na tropie "Wkurzonego"
ZOBACZ TAKŻE
• Gdzie widać IP (24-05-04, 19:45)
Marcin Kowalski, Waldemar Lewandowski 23-05-2004, ostatnia aktualizacja
24-05-2004 20:44
Wirtualna cenzura w Bydgoszczy. Pracownik bydgoskiego ratusza krytykował
prezydenta w internecie. Namierzył go ratuszowy informatyk - i urzędnik
stracił posadę.
- Ale nie za samą krytykę, tylko za to, że surfował po sieci w godzinach pracy
- zastrzega Jan Stranz, sekretarz Urzędu Miasta.
Internauci nie mają wątpliwości, że jest inaczej. "Wystarczy wejść do sieci
koło południa, by zobaczyć, ilu urzędników siedzi na forum i na czatach" -
pisze ktoś przedstawiający się jako "Python 11". - "A wylali akurat tego,
który czepił się Pana Prezydenta".
Cenzor na etacie informatyka
Czesław Wiszniewski, kiedyś szef bydgoskiej młodzieżówki AWS, a teraz działacz
PiS, pracował w bydgoskim magistracie od marca. W czasie pracy godzinami
surfował po internecie. Najczęściej pod swym ulubionym adresem
www.gazeta.pl/forum dyskutował o lokalnej polityce. Używając zamiennie nicków
(sieciowych pseudonimów) "Wkurzony", "Kaktus", "Pipek", "Informacja Publiczna"
lżył liderów swojej partii - szefa kujawsko-pomorskiego PiS nazwał "miernotą"
i "bałwanem".
Drugim ulubionym przez Wiszniewskiego obiektem krytyki był jego pracodawca -
prezydent Konstanty Dombrowicz (PO). Młody pracownik zarzucał swemu szefowi
nepotyzm i obrzucał go obelgami.
Antyprezydenckie komentarze przez całą wiosnę kontrował internauta posługujący
się nickiem "Ivica". Zamieścił na forum "Gazety" kilka tysięcy komentarzy.
Znakomita część była obroną władz Bydgoszczy przed różnymi zarzutami
internautów - w tym Wiszniewskiego.
Jak ustaliliśmy, "Ivica" ma powody, by bronić ratusza - jest zatrudniony na
etacie jako informatyk.
Sekretarz zlecił, "Ivica" złapał ptaszka
Według naszych informacji to właśnie "ivica" zauważył, że krytyczne wobec
prezydenta wpisy w sieci opatrzone są numerem indentyfikacyjnym jednego z
ratuszowych komputerów.
- Informatyk przyszedł do mnie. Okłamał, że mam wirusa w komputerze i wziął
twardy dysk. A następnego dnia zostałem wyrzucony - piekli się Wiszniewski.
Jan Stranz, sekretarz Urzędu, potwierdza: - Doniesiono mi, że na publicznym
forum pojawiają się kontrowersyjne opinie wysyłane z komputera należącego do
ratusza. Zleciłem ustalenie, kto i kiedy te opinie publikuje, bo nie mogłem
pozwolić, by urzędnicy w czasie pracy czymś takim się zajmowali. Ponieważ nie
da się tego w stu procentach udowodnić komuś nie złapanemu za rękę, najlepszym
dowodem jest sprawdzenie zapisów na dysku. To też zrobiliśmy.
"Ivica" napiętnowany w sieci
Władze Bydgoszczy poinformowały o namierzeniu Wiszniewskiego krytykowanych
przezeń w sieci liderów kujawsko-pomorskiego PiS. Ci już zapowiedzieli
usunięcie z partii nielojalnego członka. Afera stała się znana internautom.
Przez sobotę, niedzielę i poniedziałek publikujący na forum "Gazety" oraz
"Onet.pl" setkami wyrażali oburzenie postępowaniem "Ivicy". "Żadna praca nie
hańbi, ale są różne zawody, np: złodziej, prostytutka czy szpieg
biurowy-denuncjator - i my nie musimy ich lubić" - napisał internauta.
"Skoro urzędnik został zwolniony, bo dyskutował na forum, to również jego
adwersarz, czyli informatyk powinien zostać zwolniony, bo przecież musiał
poświęcać tyle samo czasu co urzędnik na czytanie wypowiedzi urzędnika i
odpowiadanie na jego zarzuty. Chyba że chodzi o moralność Kalego" - dopisał
dyskutant o pseudonimie "Hans".
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2087820.html
********************
slowa: "Żadna praca nie hańbi, ale są różne zawody, np: złodziej, prostytutka
czy szpieg biurowy-denuncjator - i my nie musimy ich lubić" - napisał internauta.
napisalam JA, ktora jestem plci zenskiej, na co zreszta wskazuje moj nick,
ktorym podpisalam zacytowana przez was wypowiedz. czemu wiec nie napisaliscie
'internautka'????