Gość: Klient
IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl
05.03.02, 23:14
To już jest granda, co panuje w MiniMalu przy Skłodowskiej. Miała być "GW" z
płytą, tam zapomnij, nic w środku nie było. Dalej, owoce - stare pomarszczone
jabłka, kwasiory mandarynki i pomarańcze, brudne i byle jak rzucone. Dalej,
śmierdzące stoisko z rybami (starymi, zwłaszcza tusze z leszcza), taki sam
smród w dziale jogurty, masła, sery. Na stoisku wędliniarskim i serowym
sprzedają primabaleriny (najczęściej jedna) i człowiek czaka do usr... śmierci
zanim zostanie obsłużony. A jeśli już dostąpi zaszczytu zakupu drogiego towaru
(najwyższe ceny w okoicy, nawet Społem ma tańsze wędliny!!!)na stoisku miesno-
serowym do panienka do woreczka nie dokleja ceny z towarem, ale ordynarną
zszywką spina cenę z reklamówką. Dosłownie Bangladesz made in Germany. Latem to
tak tam śmierdzi, że śmiało można trenować niechęć do żarcia. Do tego te
palanty z krótkofalówkami, którzy patrzą na ciebie jak na złodzieja. Zgroza.
Doją nas te szwaby i się śmieją że polskie brudasy łaskawie coś u nich kupią.
Ostatni raz tam byłem i nie chodzi o to, że w "Wyborczej" nie było płyty z PiT-
em. Lubię komedię, ale komedia Bareji w niemieckim sklepie na żywo moim kosztem
to lekka przesada. Omijajcie MINIMAL przy Skłodowskiej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!