te amerykańskie psy są głupie

07.06.04, 15:47
Amerykanie wychodzą z pieskami na spacer i kijków pisekom nie rzucają .
tak bynajmniej zaobserwowałem w San Diego .
nie wiem , po co taki Amerykanin trzyma pieska w domu -
ani to nie szczeka na przechodnia , ani nie straszy
choćby swoim wyglądem , ani kijka nie przyniesie .

nasze są inteligentne - wyuczone przez nas .

my kupujemy sobie pieski by odreagować co nas dręczy w pracy lub w szkole .
każą nam coś zrobić , my nie wiemy o co biega ale z przyzwyczajenia
( od ławki szkolnej to mamy ) słuchamy głupich poleceń . przywyklismy
do nich tak bardzo , że nawet nie zdajemy sobie sprawy ze stopnia
głupoty .

zawsze nad każdym jest ktoś wyżej , który każe coś zrobić , a
wykonujacy polecenie , nie wie o co idzie . wtedy kupujemy sobie
pieska i odreagowujemy to co przeżywamy w życiu zawodowym .
idziemy z nim na spacer z kijkiem i rzucamy , a on nam
przyniesie - mądre pieski.
    • trond Re: te amerykańskie psy są głupie 07.06.04, 16:36
      unsatisfied6 napisał:

      > Amerykanie wychodzą z pieskami na spacer i kijków pisekom nie rzucają .
      > tak bynajmniej zaobserwowałem w San Diego .
      > nie wiem , po co taki Amerykanin trzyma pieska w domu -
      > ani to nie szczeka na przechodnia , ani nie straszy
      > choćby swoim wyglądem , ani kijka nie przyniesie .
      >
      > nasze są inteligentne - wyuczone przez nas .
      >
      > my kupujemy sobie pieski by odreagować co nas dręczy w pracy lub w szkole .
      > każą nam coś zrobić , my nie wiemy o co biega ale z przyzwyczajenia
      > ( od ławki szkolnej to mamy ) słuchamy głupich poleceń . przywyklismy
      > do nich tak bardzo , że nawet nie zdajemy sobie sprawy ze stopnia
      > głupoty .
      >
      > zawsze nad każdym jest ktoś wyżej , który każe coś zrobić , a
      > wykonujacy polecenie , nie wie o co idzie . wtedy kupujemy sobie
      > pieska i odreagowujemy to co przeżywamy w życiu zawodowym .
      > idziemy z nim na spacer z kijkiem i rzucamy , a on nam
      > przyniesie - mądre pieski.
      >
      a pamiętasz kolibry?w san diego?powiedz.powiedz prawdę.
      • trond Re: te amerykańskie psy są głupie 07.06.04, 18:08
        trond napisał:

        > unsatisfied6 napisał:
        >
        > > Amerykanie wychodzą z pieskami na spacer i kijków pisekom nie rzucają .
        > > tak bynajmniej zaobserwowałem w San Diego .
        > > nie wiem , po co taki Amerykanin trzyma pieska w domu -
        > > ani to nie szczeka na przechodnia , ani nie straszy
        > > choćby swoim wyglądem , ani kijka nie przyniesie .
        > >
        > > nasze są inteligentne - wyuczone przez nas .
        > >
        > > my kupujemy sobie pieski by odreagować co nas dręczy w pracy lub w szkole
        > .
        > > każą nam coś zrobić , my nie wiemy o co biega ale z przyzwyczajenia
        > > ( od ławki szkolnej to mamy ) słuchamy głupich poleceń . przywyklismy
        > > do nich tak bardzo , że nawet nie zdajemy sobie sprawy ze stopnia
        > > głupoty .
        > >
        > > zawsze nad każdym jest ktoś wyżej , który każe coś zrobić , a
        > > wykonujacy polecenie , nie wie o co idzie . wtedy kupujemy sobie
        > > pieska i odreagowujemy to co przeżywamy w życiu zawodowym .
        > > idziemy z nim na spacer z kijkiem i rzucamy , a on nam
        > > przyniesie - mądre pieski.
        > >
        > a pamiętasz kolibry?w san diego?powiedz.powiedz prawdę.
        >
        czekam.proszę.odpowiedz.pamiętasz?
        • vviosna Re: te amerykańskie psy są głupie 07.06.04, 18:33
          ja pamietam wroble w z nowego jorku - czy co to bylo :) swojskie, nie powiem
          podobnie jak smietki na przedmiesciach bostonu - takie swojskie, bydgoskie - az
          mnie za serce chwycilo, gdy je zobaczylam, po dlugim okresie wypatrywania sie
          na te cholerne czysciutkie, pieknie utrzymane drogi w nh (trawa obcieta na
          przepisowe 15 cm, zieloniutka, zolte linie, wszystko takie sliczne jak w
          klockach lego)
          • trond Re: te amerykańskie psy są głupie 07.06.04, 19:02
            vviosna napisała:

            > ja pamietam wroble w z nowego jorku - czy co to bylo :) swojskie, nie powiem
            > podobnie jak smietki na przedmiesciach bostonu - takie swojskie, bydgoskie -
            az
            >
            > mnie za serce chwycilo, gdy je zobaczylam, po dlugim okresie wypatrywania sie
            > na te cholerne czysciutkie, pieknie utrzymane drogi w nh (trawa obcieta na
            > przepisowe 15 cm, zieloniutka, zolte linie, wszystko takie sliczne jak w
            > klockach lego)

            miałem na myśli kolibry w palmach.przecież to cały urok san diego.albo papużki
            zamiast wróbelków w melborne.myślałem,że ktoś pamięta.
            • unsatisfied6 Re: te amerykańskie psy są głupie 07.06.04, 20:02
              trond napisał:

              > vviosna napisała:
              >
              > > ja pamietam wroble w z nowego jorku - czy co to bylo :) swojskie, nie powi
              > em
              > > podobnie jak smietki na przedmiesciach bostonu - takie swojskie, bydgoskie
              > -
              > az
              > >
              > > mnie za serce chwycilo, gdy je zobaczylam, po dlugim okresie wypatrywania
              > sie
              > > na te cholerne czysciutkie, pieknie utrzymane drogi w nh (trawa obcieta na
              >
              > > przepisowe 15 cm, zieloniutka, zolte linie, wszystko takie sliczne jak w
              > > klockach lego)
              >
              > miałem na myśli kolibry w palmach.przecież to cały urok san diego.albo
              papużki
              > zamiast wróbelków w melborne.myślałem,że ktoś pamięta.
              na palmie kolibra nie zobaczysz , chyba że na nią wejdziesz -
              on jest zbyt mały . musisz naprawdę się zbliżyć , by zobaczyć
              że to nie pospolita osa czy bąk a koliber .
            • unsatisfied6 przyznam , że 07.06.04, 20:16
              trond napisał:

              > vviosna napisała:
              >
              > > ja pamietam wroble w z nowego jorku - czy co to bylo :) swojskie, nie powi
              > em
              > > podobnie jak smietki na przedmiesciach bostonu - takie swojskie, bydgoskie
              > -
              > az
              > >
              > > mnie za serce chwycilo, gdy je zobaczylam, po dlugim okresie wypatrywania
              > sie
              > > na te cholerne czysciutkie, pieknie utrzymane drogi w nh (trawa obcieta na
              >
              > > przepisowe 15 cm, zieloniutka, zolte linie, wszystko takie sliczne jak w
              > > klockach lego)
              >
              > miałem na myśli kolibry w palmach.przecież to cały urok san diego.albo
              papużki
              > zamiast wróbelków w melborne.myślałem,że ktoś pamięta.

              koliber nie zrobił na mnie wrażenia . przeraził mnie pająk , który
              chyba był czarną wdową . czułem się jak sparaliżowny - nie duży
              z czymś jak trupia czaszka na powłoce . kolega miał palnik -
              nie wiem do czego słuzył - wziąłem go duży płomień skierowałem
              na pająka .

              nie znaczy to , że traktuję tak wszystkie zwierzęta . niegdyś
              pracując w Julian , zostałem na weekend , gdy reszta rozjechała się
              po domach - zostałem w lesie sam . przedtem zdarzało się od czasu do
              czasu natknąć na grzechotnika , ale było to sporadycznie .

              wyszedłem z domku i z przerażeniem widzę na ścieżce jednego , dalej
              drugiego węża . było ich sporo . powychodziły ze swoich nor widząc ,
              że nie ma wokół ludzi . wróciłem do domku i wziąłem wiaderko .
              tym wiaderkiem nakryłem pierwszego leżącego na drodze i zakryłem
              wiadro kawałkiem tektury . z ciekawości przyjrzałem mu się .
              to był mały grzechotnik . puściłem go na wolność - jeden więcej
              jeden mniej - co za różnica .

              wiedziałem , że nie atakują ludzi bez powodu , lecz gdy coś
              im z naszej strony grozi . nauczyłem się chodzić tak ,
              by wiedziały , że jestem . same się usuwały robiąc mi
              przejscie .
              • vviosna Re: przyznam , że 07.06.04, 21:08
                hehe najpiekniejsze bylo, jak pewnego razu wracalam kolo 1 w nocy do domu, a na
                sciezce zobaczylam sliczne, czarne zwierzatko, puchate i w ogole. domyslilam
                sie, ze to skunks :) wiedzac, czym grozi wystraszenie tego zwierzaka (tzn.
                wydawalo mi sie, ze wiem, w najsmielszych snach nie podejrzewalam jednak, ze
                jego zdenerwowanie moze byc AZ TAK dotkliwe;) podchodzilam do niego powoli,
                zagadujac, zeby podeszlo. niestety (a moze stety;) zwierzak majestatycznie
                polazl gdzie pieprz rosnie, a ja nie gonilam go, coby sie nie wkurzyl.
                pozniej sie okazalo, ze jak sie widzi skunksa, trza zmykac co tchu, bo one nawet
                niespecjalnie zdenerwowane lubia sobie na czleka prysnac ;)
                wszyscy byli zadziwieni faktem, ze podlazlam do skunksicy (bo pozniej dyrdala w
                ciazy, jeszcze bardziej pewno drazliwa=> niebezpieczna;) calkiem blisko (metr) i
                nic zlego mnie nie spotkalo ;) pewnie zadziwiona byla moim polskim: kici kici
                ;DDDDDDDD

                ps
                pozniej czasami wlazily nam na werrande, a my zwiewalysmy drugim wejsciem hihi ;)
                • unsatisfied6 Re: przyznam , że 07.06.04, 21:14
                  vviosna napisała:

                  > hehe najpiekniejsze bylo, jak pewnego razu wracalam kolo 1 w nocy do domu, a
                  na
                  > sciezce zobaczylam sliczne, czarne zwierzatko, puchate i w ogole. domyslilam
                  > sie, ze to skunks :) wiedzac, czym grozi wystraszenie tego zwierzaka (tzn.
                  > wydawalo mi sie, ze wiem, w najsmielszych snach nie podejrzewalam jednak, ze
                  > jego zdenerwowanie moze byc AZ TAK dotkliwe;) podchodzilam do niego powoli,
                  > zagadujac, zeby podeszlo. niestety (a moze stety;) zwierzak majestatycznie
                  > polazl gdzie pieprz rosnie, a ja nie gonilam go, coby sie nie wkurzyl.
                  > pozniej sie okazalo, ze jak sie widzi skunksa, trza zmykac co tchu, bo one
                  nawe
                  > t
                  > niespecjalnie zdenerwowane lubia sobie na czleka prysnac ;)
                  > wszyscy byli zadziwieni faktem, ze podlazlam do skunksicy (bo pozniej dyrdala
                  w
                  > ciazy, jeszcze bardziej pewno drazliwa=> niebezpieczna;) calkiem blisko (met
                  > r) i
                  > nic zlego mnie nie spotkalo ;) pewnie zadziwiona byla moim polskim: kici kici
                  > ;DDDDDDDD
                  >
                  > ps
                  > pozniej czasami wlazily nam na werrande, a my zwiewalysmy drugim wejsciem
                  hihi
                  > ;)
                  faktycznie - ładne zwierzątko . miało się ochotę je pogłaskać .
                  • trond Re: przyznam , że 07.06.04, 21:39
                    unsatisfied6 napisał:

                    > vviosna napisała:
                    >
                    > > hehe najpiekniejsze bylo, jak pewnego razu wracalam kolo 1 w nocy do domu,
                    > a
                    > na
                    > > sciezce zobaczylam sliczne, czarne zwierzatko, puchate i w ogole. domyslil
                    > am
                    > > sie, ze to skunks :) wiedzac, czym grozi wystraszenie tego zwierzaka (tzn.
                    > > wydawalo mi sie, ze wiem, w najsmielszych snach nie podejrzewalam jednak,
                    > ze
                    > > jego zdenerwowanie moze byc AZ TAK dotkliwe;) podchodzilam do niego powoli
                    > ,
                    > > zagadujac, zeby podeszlo. niestety (a moze stety;) zwierzak majestatycznie
                    > > polazl gdzie pieprz rosnie, a ja nie gonilam go, coby sie nie wkurzyl.
                    > > pozniej sie okazalo, ze jak sie widzi skunksa, trza zmykac co tchu, bo one
                    >
                    > nawe
                    > > t
                    > > niespecjalnie zdenerwowane lubia sobie na czleka prysnac ;)
                    > > wszyscy byli zadziwieni faktem, ze podlazlam do skunksicy (bo pozniej dyrd
                    > ala
                    > w
                    > > ciazy, jeszcze bardziej pewno drazliwa=> niebezpieczna;) calkiem blisko
                    > (met
                    > > r) i
                    > > nic zlego mnie nie spotkalo ;) pewnie zadziwiona byla moim polskim: kici k
                    > ici
                    > > ;DDDDDDDD
                    > >
                    > > ps
                    > > pozniej czasami wlazily nam na werrande, a my zwiewalysmy drugim wejsciem
                    > hihi
                    > > ;)
                    > faktycznie - ładne zwierzątko . miało się ochotę je pogłaskać .
                    >
                    > tylko,że racoony okropnie hałasują.
                    >
                    >
              • trond Re: przyznam , że 07.06.04, 21:40
                unsatisfied6 napisał:

                > trond napisał:
                >
                > > vviosna napisała:
                > >
                > > > ja pamietam wroble w z nowego jorku - czy co to bylo :) swojskie, nie
                > powi
                > > em
                > > > podobnie jak smietki na przedmiesciach bostonu - takie swojskie, bydg
                > oskie
                > > -
                > > az
                > > >
                > > > mnie za serce chwycilo, gdy je zobaczylam, po dlugim okresie wypatryw
                > ania
                > > sie
                > > > na te cholerne czysciutkie, pieknie utrzymane drogi w nh (trawa obcie
                > ta na
                > >
                > > > przepisowe 15 cm, zieloniutka, zolte linie, wszystko takie sliczne ja
                > k w
                > > > klockach lego)
                > >
                > > miałem na myśli kolibry w palmach.przecież to cały urok san diego.albo
                > papużki
                > > zamiast wróbelków w melborne.myślałem,że ktoś pamięta.
                >
                > koliber nie zrobił na mnie wrażenia . przeraził mnie pająk , który
                > chyba był czarną wdową . czułem się jak sparaliżowny - nie duży
                > z czymś jak trupia czaszka na powłoce . kolega miał palnik -
                > nie wiem do czego słuzył - wziąłem go duży płomień skierowałem
                > na pająka .
                >
                > nie znaczy to , że traktuję tak wszystkie zwierzęta . niegdyś
                > pracując w Julian , zostałem na weekend , gdy reszta rozjechała się
                > po domach - zostałem w lesie sam . przedtem zdarzało się od czasu do
                > czasu natknąć na grzechotnika , ale było to sporadycznie .
                >
                > wyszedłem z domku i z przerażeniem widzę na ścieżce jednego , dalej
                > drugiego węża . było ich sporo . powychodziły ze swoich nor widząc ,
                > że nie ma wokół ludzi . wróciłem do domku i wziąłem wiaderko .
                > tym wiaderkiem nakryłem pierwszego leżącego na drodze i zakryłem
                > wiadro kawałkiem tektury . z ciekawości przyjrzałem mu się .
                > to był mały grzechotnik . puściłem go na wolność - jeden więcej
                > jeden mniej - co za różnica .
                >
                > wiedziałem , że nie atakują ludzi bez powodu , lecz gdy coś
                > im z naszej strony grozi . nauczyłem się chodzić tak ,
                > by wiedziały , że jestem . same się usuwały robiąc mi
                > przejscie .
                >
                >
                trochę mi to przypomina wyspę galligana ; )
                • unsatisfied6 Re: przyznam , że 07.06.04, 21:44
                  trond napisał:

                  > unsatisfied6 napisał:
                  >
                  > > trond napisał:
                  > >
                  > > > vviosna napisała:
                  > > >
                  > > > > ja pamietam wroble w z nowego jorku - czy co to bylo :) swojskie
                  > , nie
                  > > powi
                  > > > em
                  > > > > podobnie jak smietki na przedmiesciach bostonu - takie swojskie,
                  > bydg
                  > > oskie
                  > > > -
                  > > > az
                  > > > >
                  > > > > mnie za serce chwycilo, gdy je zobaczylam, po dlugim okresie wyp
                  > atryw
                  > > ania
                  > > > sie
                  > > > > na te cholerne czysciutkie, pieknie utrzymane drogi w nh (trawa
                  > obcie
                  > > ta na
                  > > >
                  > > > > przepisowe 15 cm, zieloniutka, zolte linie, wszystko takie slicz
                  > ne ja
                  > > k w
                  > > > > klockach lego)
                  > > >
                  > > > miałem na myśli kolibry w palmach.przecież to cały urok san diego.alb
                  > o
                  > > papużki
                  > > > zamiast wróbelków w melborne.myślałem,że ktoś pamięta.
                  > >
                  > > koliber nie zrobił na mnie wrażenia . przeraził mnie pająk , który
                  > > chyba był czarną wdową . czułem się jak sparaliżowny - nie duży
                  > > z czymś jak trupia czaszka na powłoce . kolega miał palnik -
                  > > nie wiem do czego słuzył - wziąłem go duży płomień skierowałem
                  > > na pająka .
                  > >
                  > > nie znaczy to , że traktuję tak wszystkie zwierzęta . niegdyś
                  > > pracując w Julian , zostałem na weekend , gdy reszta rozjechała się
                  > > po domach - zostałem w lesie sam . przedtem zdarzało się od czasu do
                  > > czasu natknąć na grzechotnika , ale było to sporadycznie .
                  > >
                  > > wyszedłem z domku i z przerażeniem widzę na ścieżce jednego , dalej
                  > > drugiego węża . było ich sporo . powychodziły ze swoich nor widząc ,
                  > > że nie ma wokół ludzi . wróciłem do domku i wziąłem wiaderko .
                  > > tym wiaderkiem nakryłem pierwszego leżącego na drodze i zakryłem
                  > > wiadro kawałkiem tektury . z ciekawości przyjrzałem mu się .
                  > > to był mały grzechotnik . puściłem go na wolność - jeden więcej
                  > > jeden mniej - co za różnica .
                  > >
                  > > wiedziałem , że nie atakują ludzi bez powodu , lecz gdy coś
                  > > im z naszej strony grozi . nauczyłem się chodzić tak ,
                  > > by wiedziały , że jestem . same się usuwały robiąc mi
                  > > przejscie .
                  > >
                  > >
                  > trochę mi to przypomina wyspę galligana ; )
                  >
                  bo i można powiedzieć , że czułem się przez cały weekend jak na bezludnej
                  wyspie - spodobało mi się to i zostawałem na nst weekendy .
      • unsatisfied6 Re: te amerykańskie psy są głupie 07.06.04, 19:59
        trond napisał:

        > unsatisfied6 napisał:
        >
        > > Amerykanie wychodzą z pieskami na spacer i kijków pisekom nie rzucają .
        > > tak bynajmniej zaobserwowałem w San Diego .
        > > nie wiem , po co taki Amerykanin trzyma pieska w domu -
        > > ani to nie szczeka na przechodnia , ani nie straszy
        > > choćby swoim wyglądem , ani kijka nie przyniesie .
        > >
        > > nasze są inteligentne - wyuczone przez nas .
        > >
        > > my kupujemy sobie pieski by odreagować co nas dręczy w pracy lub w szkole
        > .
        > > każą nam coś zrobić , my nie wiemy o co biega ale z przyzwyczajenia
        > > ( od ławki szkolnej to mamy ) słuchamy głupich poleceń . przywyklismy
        > > do nich tak bardzo , że nawet nie zdajemy sobie sprawy ze stopnia
        > > głupoty .
        > >
        > > zawsze nad każdym jest ktoś wyżej , który każe coś zrobić , a
        > > wykonujacy polecenie , nie wie o co idzie . wtedy kupujemy sobie
        > > pieska i odreagowujemy to co przeżywamy w życiu zawodowym .
        > > idziemy z nim na spacer z kijkiem i rzucamy , a on nam
        > > przyniesie - mądre pieski.
        > >
        > a pamiętasz kolibry?w san diego?powiedz.powiedz prawdę.
        >
        wydaje mi się , że jednego kiedyś widziałem w ogódku moich
        znajomych .
Pełna wersja