syncc
10.07.12, 09:58
Ok rozumiem całkowicie potrzebę zatrudniania ludzi z doktoratem (akademicki profil uczelni, minimum kadrowe i tak dalej) oraz dynamicznych, kształcących się (dużo publikacji, wystąpień, naukowe wyjazdy zagraniczne, współpraca międzynarodowa, kursy, podyplomówki, tenże doktorat oraz plany na habilitację), ale - hola hola - czy to pardon ględzenie o "odmładzaniu", o "młodej" kadrze to nie jest dyskryminacja? Władze UTP powinny być chyba bardziej powściągliwe w swoich wypowiedziach, bo jak na razie to padają sformułowania (no albo tak to podano w gazecie), które zdaje się podchodzą pod zakazane praktyki (dyskryminacja ze względu na wiek). Trochę przykro, uczelnia wyższa (i to z podatków opłacana) powinna świecić przykładem, ale takim pozytywnym, a nie podpowiadać sposoby dyskryminowania pracowników.