I ty możesz dać happy end smutnej psiej historii

02.09.12, 12:30
Wczoraj wieczorem wracaliśmy pieszo do domu na skróty przez osiedla i widzieliśmy masę bezdomnych, wyrzuconych psów. A raczej tego co z nich zostało. Suche, same szkielety ledwo trzymające się na nogach. Aż ohyda brała patrząc na nie. Niektóre kulawe skopane pewne, lub uderzone jakimś kijem czy butelką przez mieszkańców chcących je odgonić od bloków.
I ja się pytam: dlaczego nie ma Hycli którzy by te stworzenia ukatrupiły i ulżyły ich cierpieniom? Gdzie jest sumienie katolików?
    • mentogo Re: I ty możesz dać happy end smutnej psiej histo 02.09.12, 12:46
      Ależ ty masz dobre, litościwe serce. Czy w stosunku do starych i kalekich ludzi też masz podobne przemyślenia?
      A może utylizacji chciałbyś podać tych którzy są odpowiedzialni za los tych psów?
    • iso_1 debil 02.09.12, 13:34
      jw.
    • zikzik docrakopviafingerrrrr... 02.09.12, 16:46
      Wez zadzwoń do schroniska , straży miejskiej... no i TVn-w KRAKOWIE ...
      Straż miejska ma to w d... , ale wolontariusze z schroniska raczej nie...
      I jakieś żarcie im zanieś ....................
    • unterhose Re: I ty możesz dać happy end smutnej psiej histo 02.09.12, 18:24
      Wczoraj wieczorem wracaliśmy pieszo do domu na skróty przez osiedla i widzieliśmy masę bezdomnych, wyrzuconych z domu ludzi. A raczej tego co z nich zostało. Pijane, suche, same szkielety ledwo trzymające się na nogach. Aż ohyda brała patrząc na Nich i czuć Ich smród. Niektórzy kulawi, pobici pewne, zawrzodzeni z butelką w ręce. Przeganiani przez mieszkańców chcących Im zabronić przebywania we węzłach ciepłowniczych bloków, piwnicach czy też korytarzach.
      I ja się pytam: dlaczego nie ma odpowiednich służb, które by tymi osobami się zainteresowały i ulżyły ich cierpieniom? Pomoc blizniemu priorytetem, pózniej pieski.
    • mczes57 I ty możesz dać happy end smutnej psiej historii 03.09.12, 09:14
      Jakie happy end skoro znowu szykuje się podwyżka podatku od psów.
    • 45starsza I ty możesz dać happy end smutnej psiej historii 03.09.12, 10:14
      Półtora roku temu zaadoptowałam przemiłego psiaka ze schroniska; obciążonego jakimiś przykrymi zdarzeniami. Nie był to mój pierwszy pies bo w moim domu zawsze były owczarki niemieckie. Po odejściu ostatniej wzięłam ze schroniska pieska niedużego, który był tak smutny, że nie manifestował chęci wyjścia z klatki, siedział odwrócony tyłem do świata. Przez trzy tygodnie nie wydawał z siebie żadnego dźwięku, myślałam, że jest niemy.Teraz jest pełen temperamentu, pilnuje mnie,stróżuje w domu i ciągle jest w pobliżu. Nie umiem tego uzasadnić ale jest niezwykle inteligentny i niesamowicie dobry dla ludzi pomimo swoich wcześniejszych przeżyć. Nie obawiajcie się adopcji pieska ze schroniska; on się wam odwdzięczy bezwzględną miłością . Nieraz trzeba mu tylko więcej czasu poświęcić, żeby mógł się zaadoptować do nowych warunków.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja