unsatisfied6
01.07.04, 14:49
"nie spotkałam się z czymś takim w życiu" - mówi do mnie znajoma ,
po tym co słyszy , co spotakało naszą wspólną koleżankę .
rozmowa przeszła z mobbingu na temat szkoły .
"zobacz " - mówi znajoma - "dostał dobre za rozwiązywania zadań z treścią " .
ja i ona wie , że Robert jest wyśmienity . "a Aga tak jest zniechęcona
do angielskiego , że nie wiem , czy to się u niej przełamie "
i znajoma opisała często spotykane wydarznie szkolne .
"dostała 6 na koniec , ale nie chce słyszeć o angielskim " .
"Przygotowany na zajęcia-często" - kontynuuje znajoma ,"więc
grzecznie pytam nauczcycielki kiedy nie był przygotowany ,
a ona odpowiada , że zawsze był przygotowany" .
pomyślałem , że swoje krzywdy łatwiej się dostrzega .
wyleciałem ze szkoły za to , że stawiałem za wysokie oceny .
fakt znacznie wyższego poziomu klasy z języka angielskiego, nie stanowił
żadnego argumentu wobec "przepisu na edukację" .
teraz wiem , że stowrzenie lespzej atmosfery pracy jest to wbrew
obyczajowości , którą u nas mogą zwać przygotowaniem pedagogicznym , normą
narzuconą przez system- uczeń nie może czuć się wyśminicie na lekcji a nie ma
nic złego w tym systemie , jeśli Jasio czy Marysia będą pod ciągłą presją
systemu . później siądą mądre głowy i powiedzą "jak oni się zachowują i co z
nich wyrosło " .
faktycznie , to u nas tego "mobbingu" nie ma . "mobbing" to nasza norma
i nasza stronniczość a w cywilizowanych krajach mobbing to patologia . u nas
może się "sporadycznie" zdarzyć terror psychiczny .
a to , że jeden z drugim na ulicach mają kwaśne miny to po prostu
taka nasze Polska moda na kwaśne .