zupa775
06.01.13, 11:02
45 lat temu brałem ślub z rodowita Fordonianką i strach było odprowadzić narzeczonej na Rybaki
zawsze miałem klika rozpoczętych paczek papierosów bo łobuzy żądali papierosów jak wyciągnęłam paczkę to brali całą, potem teść wychodził nam na przeciw i odprowadzał mnie na przestanek. Opowiadał że to nic - kobiety z wózkiem lub dziećmi przechodziły na drugą stronę przed restauracją Nadwiślanką, a dzieci same nie chodziły na poranki do kina Robotnik bo łobuzy zabierały pieniądze ja w Bydgoszczy sam chodziłem do kina Bałtyk na poranki wieku ok 10/12 lat. Może było pracy full ale proszę mi odpowiedzieć, czy za komuny brakowało pracy jak ktoś chciał pracować to pracował inna spraw to wynagrodzenie i satysfakcja pracy, nad Wisłą był kwiat Fordonu całymi dniami grali w karty czy w kości ale pracą się nie zajęli. p. Henryku oczywiście ma się sentyment ale przypomina mi to opowieści moich rodziców jak było pięknie przed wojną 1939r porostu miód, komuna nie tylko wam obiecała cuda na kiju, Fordon jako miasteczko nie wyróżniał się niczym od innych miast w tym okresie miał plusy i minusy a mój tato jak odprowadzał mamę na Szwederowo przed wojna też nosił papierosy a sam nie palił.