semeon
22.01.13, 23:30
W Gazecie Pomorskiej wczoraj ukazał się artykuł będący wywiadem z europosłem Januszem Zemke, a tytuł tego wywiadu brzmi: "Zachem jest ofiarą bałaganu w Ciechu".
A w nim czytamy, między innymi:
Janusz Zemke: Ciech wpadł w kolosalne tarapaty finansowe. Miał lub ma dużą stratę netto. Dlatego wykupił obligacje sprzedając Zachem. Ciech położył innych, żeby ratować siebie.
- Jaka jest prawda o Zachemie?
- Jestem posłem opozycji, mam znikomy wpływ na to, co robi minister skarbu, ale nie mogłem się pogodzić i nie godzę się z tym, co się stało z Zachemem. To absolutnie błędna decyzja. Zachem jest ofiarą bałaganu w Ciechu i braku koncepcji rozwoju tej grupy. Dodam, że podstawowym właścicielem Ciechu jest Skarb Państwa, dlatego minister skarbu miał wpływ na to, co działo się w Ciechu.
- Kiedy Ciech kupował Zachem, zobowiązał się do inwestycji.
- Na papierze i formalnie wywiązał się z tego. Przeprowadziłem kilkanaście rozmów z osobami pracującymi wcześniej w Zachemie i w Ciechu. Kiedy Zachem został sprzedany Ciechowi w 2006 roku, miał ponad sto milionów złotych zysku. Uważam, że Ciech zapłacił za zakład pieniędzmi, które pozyskał... wchłaniając Zachem. Wiadomo było, że zakłady chemiczne wymagają dużych inwestycji. Ciech kupując Zachem zobowiązał się, że zmodernizuje instalacje i dzięki temu produkcja przede wszystkim TDI (materiał wykorzystywany w branży motoryzacyjnej i meblarskiej - przyp. Lau.) będzie tańsza. Na papierze minister skarbu państwa 31 października 2012 roku rozliczył Ciech z warunków umowy kupna Zachemu. Ministerstwo uznało, że Ciech wywiązał się z inwestycji gwarantowanych w wysokości 176 mln zł. Moim zdaniem te pieniądze nie pochodziły z Ciechu, a z Zachemu. Nie zmodernizowano też instalacji do elektrolizy solanki, a ta inwestycja znajdowała się na liście stanowiącej załącznik do umowy prywatyzacyjnej Zachemu.
- Biznes zna takie przypadki i to nie tylko w kraju. Zastanawiam się, jak to się stało, że jedyny w kraju producent TDI został położony.
- Dlatego, że właściciel Zachemu - Ciech wpadł w kolosalne tarapaty finansowe. Miał lub ma dużą stratę netto. Dlatego wykupił obligacje sprzedając Zachem. Ciech położył innych, żeby ratować siebie. Do likwidacji Zachemu doszło w momencie, w którym cena głównego produktu TDI zaczęła na rynkach światowych rosnąć.
- Z roku na rok rósł dług Zachemu.
- Zachem był deficytowy, bo rynek TDI w ostatnich latach został zmonopolizowany przez dużych światowych graczy. Od kilku miesięcy ceny zaczęły rosnąć i już w trzecim kwartale ubiegłego roku odzyskano rentowność produkcji TDI w Zachemie. Poprosiłem ekonomistów o przygotowanie analiz. Za trzy kwartały 2012 roku sprzedano TDI za 420 mln zł, a rok wcześniej za 321 mln zł. Zachem został sprzedany BASF-owi, kiedy ceny TDI rosły, a BASF kupił Zachem głównie po to, żeby wyeliminować konkurencję m.in. na rynku chińskim.
- Rząd potrafił, choć minimalnie włączyć się w ratowanie części zwalnianej załogi Fiata w Tychach, a dlaczego nie kiwnął palcem w sprawie Zachemu?
- Decyzja o likwidacji Zachemu nie została ani w wymiarze ekonomicznym, ani społecznym w pełni policzona. Przepraszam, ale nie skończy się na zwolnieniach w Zachemie, bo pracę stracą również pracownicy firm kooperujących z zakładami chemicznymi. Nie będziemy mówili o utracie kilkuset miejsc pracy, ale to trzeba podwoić. Wraz z zamknięciem Zachemu zlikwidowano w Polsce produkcję 90 tys. ton TDI i ponad 20 tys. ton EPI. Teraz będziemy musieli za to zapłacić cenę, którą ktoś nam podyktuje. Zmaleją też dochody Skarbu Państwa z podatków i opłat, straty poniesie również ZUS, Narodowy Fundusz Zdrowia i lokalne samorządy, do których trafiały podatki od nieruchomości. Zachem został sprzedany firmie BASF za 43 mln euro, to jednorazowy przychód Ciechu, ale w wielu obszarach skarb państwa poniesie straty. Nie przeprowadzono takiego bilansu. Wszystko sprowadzono do najprostszej z punktu widzenia Ciechu doraźnej decyzji. Ciech potrzebował pieniędzy na wykup obligacji. Zamiast pójść do banku po kredyt - sprzedał Zachem. Zabito zakład, zwolniono tysiąc ludzi. Za chwilę TDI i EPI będziemy musieli importować. Położono zakład i była to błędna decyzja. W takiej sytuacji państwo powinno być aktywne. Minister jako przedstawiciel państwa nie może patrzeć tylko na problem finansowy Ciechu. Państwo powinno również dbać o miejsca pracy.
I na koniec:
Na koniec proszę skomentować załatwienie pracy byłemu prezesowi Zachemu w KPEC-u - bydgoskiej spółce komunalnej. Tak należy się troszczyć o załogę?
- To smutna sprawa. Wojsko nauczyło mnie, że kapitan schodzi z pokładu ostatni, a najpierw myśli się o załodze. W tym przypadku odwrócono kolejność.
Czyli było i jest tak jak wielu pisało na tym forum. Najgorsze jest to, iż nikt nie poniesie żadnych konsekwencji takich działań, a wręcz odwrotnie wielu dostało sowite odprawy i jeszcze świetne stanowiska.
TO JEST PRZERAŻAJĄCE.