bz_1978
19.02.13, 16:15
Niech ten Zakład Utylizacji poda nam dane ilu wśród tych "symulantów" było osób pełniących ważne funkcje w państwie, różnego rodzaju urzędach, ale nie referentów, tylko ich wyższych przełożonych, ile poszło na zwolnienia osób na wyższym szczeblu firm (zarządy spółek głównie państwowych), żeby sobie przedłużyć urlopy bo tak im się chciało, ilu ze względu na "pomroczność jasną", bo ktoś ich o coś oskarżył, a ile było faktycznie osób chorych, pracowników z pensją do 2,5 tys. brutto. Dla normalnego to się nie opłaca, a jedynie wykorzystuje chorobowe, żeby rzeczywiście chorować. Dla innych - bajka. 80% wynagrodzenia i dodatkowy urlop na Malediwach. Z drugiej strony, to dlaczego taka instytucja,która marnuje moje pieniądze, żyje tylko i wyłącznie z moich pieniędzy, ma prawo sprawdzać czy ja rzeczywiście choruję czy nie. To tak, jakbym dał sąsiadowi 100 zł za to, żeby przyszedł sprawdzić za dwa dni czy ja rzeczywiście choruję, bo jak nie będę chorował to ma mi wypisać mandat na kolejne 500 zł. Paranoja!