friedmar
22.02.13, 18:31
to czego nie potrafiło zrozumieć SLD Napieralskiego to to, że w dostępie do edukacji nie chodzi o politykę równych szans a o politykę równych możliwości.
Łatwo sobie wyobrazić zdolnego ucznia, który przez określoną sytuację rodzinną nie ma finansowych możliwości zdobycia dobrego wykształcenia, przede wszystkim z powodu kosztów studiowania po za miejscem zamieszkania.
Wyższe szkoły Bydgoskie przegrywają z Poznańskimi, Toruńskimi czy Warszawskimi - jeżeli nie już nie tylko rankingiem i szansą na pracę (UKW-UMK bądźmy sprawiedliwi) to szansami na zdobycie płatnego zajęcia przez studenta - co ma fundamentalne znaczenie dla kogoś kto po zajęciach nie może wrócić do mamy na obiad, kto musi płacić za stancję itp.
Jeżeli więc jakiś uczeń spoza Bydgoszczy ma wybór - kierując się prestiżem szkół wyższych nie będzie myślał w pierwszej kolejności o Bydgoskich, gdy jako kryterium przyjmie szansę na migrację zawodową to również w pierwszej kolejności nie pomyśli o Bydgoszczy jako inkubatorze miejsc pracy. Idąc dalej - dzieci Bydgoskich elit, a także bydgoscy prymusi także nie marzą o studiach w Bydgoszczy. Stąd działanie władz UKW nie wydaje się niczym nadzwyczajnym.....
---------
nie ma społeczeństwa, które konsumuje więcej niż samo wytwarza