elodia
28.07.04, 00:52
Jeszcze niedawno miałam sąsiada, który lubił kląć. Niezależnie od tego z kim
i o czym rozmawiał w każdym zdaniu umieszczał chociaż jeden obrzydliwy wyraz -
na k... na p... i insze.
Skąd się bierze takie zamiłowanie to używania wulgaryzmów? Z braku
słownictwa? Z braku kultury?
Każdy czasem zaklnie (znany kawał: co mówi ksiądz jak uderzy się w palec...)
ale żeby tak bluzgać? W przypadku pana R. to dziwi tym bardziej, że ani jego
rodzice, rodzeństwo, ani potem żona i czwórka dzieci - nikt z nich nie
bluzga. A ten pajac klnie jak przysłowiowy szewc...